Reklama

Mogileńskie chwilówki - ponad 320 osób oszukanych

Mieszkanka Iskry Agnieszka J. w marcu rozpoczęła pracę na umowę świadczenia usług w firmie MgInvestment Sp. z o.o, która udziela pożyczek tzw. chwilówek. Po kilku miesiącach okazało się, że w Mogilnie i okolicach jest mnóstwo pokrzywdzonych i oszukanych osób. Większość osób podpisywała, że otrzymała 1.000 zł, mimo tego, że nie otrzymała takiej kwoty. Takie osoby zazwyczaj otrzymywały 500 zł z 1.000 zł. Agnieszka J. początkowo prawdopodobnie obniżała kwotę pożyczki o 200 zł rzekomo z kapitału, a następnie pobierała kolejne 300 zł jako zaliczkę do spłat. Zaciągający chwilówkę myślą, że już ją spłacili, tymczasem w firmie widnieją jako dłużnicy. Straty sięgają już blisko 400.000 zł. 20 lipca firma rozstała się z mieszkanką Iskry. Prezes firmy Konrad Musyt złożył w mogileńskiej Policji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Policja wszczęła dochodzenie pod kątem oszustwa.

CHWILÓWKI

Firma MgInvestment ma siedzibę w Toruniu i zajmuje się tzw. chwilówkami, czyli udzielanymi pożyczkami tylko w kwocie 1.000 zł. Nie można było u nich pożyczyć ani większej ani mniejszej sumy. Chwilówka charakteryzuje się tym, że kwota nie może być spłacana w ratach. Pożyczkobiorca jest zobowiązany spłacić dług w kolejnym miesiącu. Ta spłata zawsze wynosiła 1.300 zł, ani mniej ani więcej. To jedyna forma pożyczki, jaką można było zaciągnąć.

Firma czasami idzie na rękę pożyczkobiorcom, którzy mają problemy i nie są w stanie spłacić całości. Do tego jednak jest potrzebna ugoda, która jest zawierana poprzez podpisanie zupełnie nowego dokumentu.

Reklama

POJAWIENIE SIĘ AGNIESZKI J. W FIRMIE

Agnieszka J. z miejscowości Iskra (gm. Mogilno) rozpoczęła pracę w firmie MgInvestment 18 marca 2022 roku i pełniła funkcję opiekuna klienta. Co ważne - nie była bezpośrednim pracownikiem firmy. Z racji tego, że mieszkanka Iskry prowadzi działalność gospodarczą, została zatrudniona na kontrakt w formie B2B - umowę świadczenia usług. Firma na początek przekazała Agnieszce J. kapitał na około 160 - 200 umów (każda na kwotę 1.000 zł). Zarobione z pożyczek pieniądze miały być w ciągłym obiegu i przeznaczone na wykonywanie kolejnych umów. Przez jakiś czas firma nie pobierała od Agnieszki J. zarobionych pieniędzy.

Reklama

Dopiero w lipcu sprzedaż chwilówek na terenie Mogilna i okolic miała zostać wstrzymana. Wtedy pieniądze miały być przekazane przez Agnieszkę J. do firmy, aby inwestycja zaczęła się zwracać.

Jak mówi nam prezes firmy, podczas zatrudniania Agnieszki J. nie było żadnych negatywnych podejrzeń. Firma sprawdziła przeszłość nowej pracownicy, jednak nie doszukała się żadnych nieprawidłowości. Okolice Mogilna to teren, na którym wcześniej firma nie działała i nie znała potencjalnych klientów, z którymi mogłaby na ten temat porozmawiać.

Reklama

TELEFON TYLKOWSKIEGO DO FIRMY

Tymczasem tydzień temu do reportera Pałuk Marcin Tylkowski, który mieszka we Wszedniu. Wspólnie z małżonką Magdaleną Tylkowska wzięli pożyczkę u Agnieszki J., która jest koleżanką Magdaleny Tylkowskiej, jeszcze ze szkolnych lat. Małżeństwo nie spodziewało się, że tak dobrze znana im osoba, może ich wprowadzić w błąd. Sprawa wyszła na jaw, kiedy Marcin Tylkowski wykonał telefon w sprawie kolejnej pożyczki bezpośrednio do siedziby firmy.

Marcin Tylkowski spłacił ostatnią ratę w maju, a jego żona pod koniec czerwca. Małżeństwo robiło remont kuchni i zdecydowali się na dobranie pożyczki. Agnieszka J. poinformowała, że Magdalena Tylkowska może dobrać 3.000 zł pożyczki, ale musi poczekać. Małżeństwo czekało na informacje, jednak nie otrzymywali żadnej odpowiedzi. Postanowili znaleźć numer do firmy w internecie i porozmawiać na temat pożyczki z innym pracownikiem.

Reklama

Podczas rozmowy z innym pracownikiem firmy MgInvestment, na wstępie zapytał, ile faktycznie pożyczki przyznali im za pierwszym razem. Okazało się, że każdy z nich otrzymał pożyczkę w wysokości 1.000 zł. Tu wyszły na jaw nieprawidłowości, ponieważ zarówno Magdalena Tylkowska jak i Marcin Tylkowski otrzymali pożyczkę w wysokości 800 zł, z czego 300 zł Agnieszka J. pobrała na poczet pierwszej raty. Finalnie małżeństwo wzięło pożyczkę w wysokości 2.000 zł. z czego dostali jedynie 1.000 zł. Sprawa została zgłoszona przez Marcina Tylkowskiego na policję.

KILKADZIESIĄT TELEFONÓW DZIENNIE

Reklama

5 sierpnia spotkaliśmy się z Marcinem Tylkowskim oraz jego żoną Magdaleną. Po tym jak dowiedzieli się, jak naprawdę wyglądały ich pożyczki, postanowili nagłośnić sprawę na Facebooku. Po udostępnieniu informacji na portalu społecznościowym Marcin Tylkowski otrzymywał po kilkadziesiąt telefonów i wiadomości dziennie od osób oszukanych. Otrzymywał także informacje, jakoby mieszkanka Iskry wcześniej już pracowała w innych firmach pożyczkowych i ubezpieczeniowych. Otrzymaliśmy tutaj różne informacje, ale, że nie mamy tych informacji do końca sprawdzonych - dlatego nie publikujemy ich.

- Odbieram telefony do dziś. Dzwonią do mnie matki i płaczą, że ich dzieci zostały oszukane - mówi reporterowi Marcin Tylkowski. Odzywają się również całe rodziny, które zostały pokrzywdzone.

Reklama

PIERWSZE SYGNAŁY

Firma sama w sobie nie mogła wcześniej doszukać się jakichkolwiek nieprawidłowości, ponieważ Agnieszka J. zbierała spłaty od klientów, a z nich miała wykonywać kolejne umowy. Pieniądze pozostawały w ciągłym obiegu, a przynajmniej tak miało być.

Pierwszym sygnałem dla pracowników firmy była informacja od osób, które zaciągnęły pożyczkę, że spłacają ją w formie rat. Tu pracownikom zapaliła się czerwona lampka, ponieważ taka forma spłacania pożyczki jest w firmie niemożliwa. 19 lipca do firmy dotarła informacja o prawdopodobnym oszustwie. W tym momencie natychmiast rozpoczęto kontrole. Przez pierwsze dwa dni zbierano informacje i dokumenty potwierdzające nieprawidłowości.

Reklama

CHWALIŁA SIĘ WYCIECZKAMI I ZAKUPAMI

Marcin Tylkowski wraz z żoną Magdaleną odwiedzili Agnieszkę J. w jej miejscu zamieszkania, aby spłacić jedną z rat. Opowiadają reporterowi, że mieszkanka Iskry chwaliła się przed nimi wczasami w 5-gwiazdkowych hotelach, nowym autem, psem za 4,5 tys. zł., nowym kominkiem, dębowymi meblami, klimatyzacją i wieloma innymi drogimi rzeczami.

REAKCJA OSÓB OSZUKANYCH

W firmie ku zaskoczeniu - wiele osób, które zostały pokrzywdzone kłamały, że otrzymały całą kwotę od mieszkanki Iskry i ją broniły. - My walczyliśmy o dobro naszych klientów. ustalaliśmy na jaką kwotę zostali oszukani i w jaki sposób, a oni jeszcze ją bronili. Do takich kuriozalnych sytuacji niestety dochodziło. To bardzo utrudniło nam pracę - opowiada prezes firmy Konrad Musyt.

Reklama

Prezes firmy podkreśla, że nie do wszystkich osób pokrzywdzonych posiadają kontakt. Mówi, że Agnieszka J. wpisywała w dokumentach nieprawdziwe numery telefonów lub wymyślone adresy, które co prawda istnieją ale nie należą do osób, które wzięły pożyczkę.

JAK WYGLĄDAŁ PROCEDER?

Większość osób podpisywała, że otrzymała 1.000 zł, mimo tego, że nie otrzymała takiej kwoty. Takie osoby zazwyczaj otrzymywały 500 zł z 1.000 zł. Agnieszka J. początkowo prawdopodobnie obniżała kwotę o 200 zł rzekomo z kapitału, a następnie pobierała kolejne 300 zł jako zaliczkę do spłat.

Reklama

- Ja mając umowę na 1.000 zł, dostałbym 500 zł do ręki od razu zadzwoniłbym do firmy poinformować, że coś jest nie tak, pytając co to jest za szwindel - tłumaczy reporterowi prezes firmy. Zapewnia również, że gdyby dostał choć jedną taki telefon, bądź maila czy jakąkolwiek wiadomość, Agnieszka J. na pewno by nie pracowała już w firmie.

Żadna z 320 pokrzywdzonych osób (ta liczba osób ustalona przez firmę cały czas rośnie) nie zareagowała aż do lipca. Każda z tych osób podpisała umowę na 1.000 zł, jednak ponad 90 procent z nich nie otrzymało takiej kwoty. Kolejna bardzo ważnym faktem jest to, że pożyczkobiorcy nie czytali dokumentów, które podpisywali. Kwoty, które były spłacane, nie trafiały na konto firmy. Wszystkie pieniądze trafiały do Agnieszki J. Są osoby, które spłaciły mieszkance Iskry 1.500 zł, jednak w firmie nadal mają pełen dług.

Reklama

- Dochodzimy do tego na takiej podstawie, że zestawiamy dokumenty z tym co oświadcza klient i zazwyczaj w dokumentach są rozbieżności. Klient po prostu mniej dostał niż powinien, a więcej spłacił niż my mamy wpisane w dokumentach. Na przykład klient, który wpłacił 300 zł tak naprawdę okazuje się, że przekazał pani Agnieszce już 1.500 zł w ciągu kilku miesięcy, a my mamy w ewidencji pokwitowania tylko na 300 zł. Klient mówi, że on już spłacił. I jak tu teraz wytłumaczyć klientowi, że został (...), a firma nie dostała tych pieniędzy - tłumaczył Konrad Musyt.

DZIAŁANIA FIRMY

20 lipca Agnieszka J. zdała wszystkie dokumenty i została zwolniona. Poinformowanie pokrzywdzonych osób, było dla firmy priorytetem. Prezes firmy obawiał się, że była pracownica pojedzie do klientów i wyciągnie od nich pieniądze. Przez dwa kolejne dni trwały czynności sprawdzające jak duża jest skala oszustwa, żeby z realnymi informacjami zgłosić sprawę na policję. Tego samego dnia klienci byli informowani o zwolnieniu Agnieszki J. z firmy i proszeni, aby nie przekazywali byłej pracownicy pieniędzy.

- CallCenter natychmiast wykonywało telefony do osób, które wzięły pożyczkę u Agnieszki J. Ponadto firma wysłała masowe sms-y do pożyczkobiorców - opowiada Konrad Musyt.

KLIENCI MUSZĄ SPŁACIĆ POŻYCZKI

Firma kontaktowała się zarówno z prawnikami jak i policją. Jak się okazuje, klienci podpisali umowy i są one ważne, przez co będą musieli spłacić pożyczki, które zaciągnęli w firmie. Prezes firmy zapewnił, że będzie starał się to ułatwić i pójść na rękę pożyczkobiorcom, jednak firma też została oszukana.

Podkreśla również, że klienci nie powinni podpisywać nieprzeczytanych dokumentów.

NIE POLICJA, A KLIENCI BYLI PIERWSI U AGNIESZKI J.

Konrad Musyt 27 lipca osobiście powiadomił organy ścigania w miejscu, gdzie mieszka. Prezes firmy został przesłuchany w sprawie następnego dnia. Niestety zauważył, że czynności nie postępują i 1sierpnia zgłosił sprawę w KPP w Mogilnie.

- Myślałem, że tu to bardziej ruszy. Nie chciałem tego tak zostawić. Chciałem, żeby miejscowa jednostka policji zadziałała szybciej - opowiadał Konrad Musyt. Niestety policja w Mogilnie również nie działała zbyt szybko. Prezes od początku zgłoszenia sam domagał się przesłuchania, jednak został na nie zaproszony dopiero po ponad tygodniu - 10 sierpnia.- Dopiero po tygodniu ktoś zainteresował się ta sprawą. Zgłosiłem się na ochotnika i poinformowałem, że mam wszystkie dokumenty. Część z nich przesłałem mailem - oświadczenie Agnieszki J. w którym przyznaje się do oszustw, oraz listę klientów, aby mogli już działać. Policja skupiła się tylko na zbieraniu informacji od klientów. Nie podjęto żadnych czynności wobec pani Agnieszki - przynajmniej my o takich nie wiemy. To jest najgorsze, że ma czas na wydawanie tych pieniędzy. Jeżeli policja nie zrobi tego tak jak powinna, to ujdzie jej to płazem. Myślałem, że jeśli mamy do czynienia z taką dużą aferą, to służby zareagują od razu. Ale tu niestety nie. To klienci byli pierwsi u pani Agnieszki a nie policja - mów reporterowi prezes firmy.

Prezes firmy dał również pożyczkobiorcom kilka rad. - Takie przesłanie do klientów jakie wypadałoby dać to, żeby czytali umowy i pokwitowania zadnim je podpiszą, dzwonili do firm pożyczkowych - jak im tylko coś nie gra, od razu dzwonić, po to te firmy mają centrale. Chciałbym też, aby klienci zrozumieli to, że dopełniliśmy wszystkich obowiązków, nie jak inne firmy, które zamiotły to pod dywan. Chciałbym, aby wizerunek firmy za bardzo nie ucierpiał. Przez te 4 lata odkąd prowadzimy firmę nie mieliśmy ani jednej sytuacji, żeby ktokolwiek zarzucił nam jakiekolwiek uchybienia. Nie chciałbym, żeby tak było, bo budowałem tę firmę od zera. Nie chcę aby jedna osoba zniszczyła pracę dziesiątek ludzi.

PRZYZNAJE SIĘ

Wiele pokrzywdzonych osób pisało na komunikatorach z Agnieszką J., która przyznawała się w wiadomościach do popełnienia zarzucanych jej czynów. Ponadto prezes firmy MgInwestment otrzymał oświadczenie napisane własnoręcznie przez Agnieszkę J., a oto jego treść:

"Ja Agnieszka J. przyznaję, że od dnia 18.03.2022r. wprowadzałam w błąd wszystkich klientów spółki MgInvestment informując ich, że zaciągnięte zobowiązanie jest pożyczką ratalną podczas, gdy podpisywaliśmy umowy - chwilówki. Dodatkowo nie wypłacałam całości środków przekazanych przez firmę dla klienta oraz pobierałam dodatkowe opłaty z pożyczek do dnia 30.06.2022. Dodatkowych opłat oraz KP (pokwitowań wpłaty), nie przekazywałam do firmy. Przez cały okres trwania umowy nie przekazywałam żadnych środków do firmy".

NIC NIE JEST ZAKOŃCZONE

Nasz reporter kontaktował się telefonicznie z Agnieszką J. - To jest wszystko nieprawne, nic nie jest zakończone, więc ja myślę, że nie ma co tutaj dyskutować jeszcze na ten temat - powiedziała reporterowi Agnieszka J. Zapytana czy przyznaje się do zarzucanych oszustw, odpowiedziała, że nie. Kolejne pytanie dotyczyło jej poprzednich prac, w innych firmach pożyczkowych czy ubezpieczeniowych. Czy tam także dochodziło do nieprawidłowości?

Agnieszka J. jednak nie kontynuowała rozmowy i się rozłączyła.

DOCHODZENIE PO KĄTEM OSZUSTWA

W sprawie skontaktowaliśmy się również z KPP w Mogilnie. Informacji udzieliła nam mł.asp. Magdalena Pollak: - Zostało wszczęte dochodzenie pod kątem oszustwa i trwają czynności w powyższej sprawie.

SPRAWA SIĘ ROZSZERZA

Do dnia dzisiejszego do firmy napływają zgłoszenia o nowych pokrzywdzonych osobach. Kilka osób poszkodowanych odzyskało pieniądze wpłacone Agnieszce J., która sama im je dostarczyła, wśród nich małżeństwo Tylkowskich. W firmie jednak nadal pozostał im dług do spłacenia. Nie wiadomo, jak wiele osób jeszcze nie wie o oszustwie lub ilu boi się lub wstydzi zgłosić sprawę. Coraz więcej osób osobiście zgłasza sprawę na policję.

Prezes Firmy "MgInvestment" Konrad Musyt pokazuje oświadczenie napisane własnoręcznie przez Agnieszkę J., w którym przyznaje się do popełnienia zarzucanych jej czynów fot. Inez Padowska

Inez Padowska

Pałuki i Ziemia Mogileńska

nr 32/2022 (1591)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości