Reklama

Można otworzyć wejście na nieogrodzoną posesję

Według burmistrza Derezińskiego konieczność wejścia na nieogrodzoną posesję byłego zastepcy burmistrza Zygmunta Nowaczyka spełnia warunek „otwierania wejścia”

          fot. Roman Wolek

Burmistrz Dereziński, opłaty, śmieci, mieszkańcy, regulamin
    Można otworzyć wejście na nieogrodzoną posesję
    Były wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk bez powodzenia próbował walczyć o przestrzeganie obowiązującego regulaminu utrzymania czystości i domagał się odbierania pojemników ze śmieciami z terenu posesji.

    TRZEBA WYSTAWIAĆ
    Jak już wcześniej pisaliśmy wzrost opłat za odbieranie śmieci i zwiększenie nacisku na segregowanie odpadów nie są jedynymi różnicami, które odczuwają mieszkańcy gminy Trzemeszno w związku z wprowadzeniem od 1 lipca tzw. rewolucji śmieciowej.
    Wielu mieszkańców jest zaskoczonych tym, że pracownicy Trzemeszeńskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego odbierają tylko pojemniki ze śmieciami wystawione na zewnątrz lub na granicy posesji. Nie wchodzą więc już, tak jak to było wcześniej, na tereny posesji. TPK doszło do porozumienia z gnieźnieńską firmą Urbis, która wygrała przetarg i jako podwykonawca nadal odbiera śmieci od mieszkańców gminy Trzemeszno. Zgodnie z podpisaną umową, TPK odbiera odpady zmieszane oraz posegregowane z terenu miasta i gminy z wyjątkiem tzw. Osiedla Wysokiego, czyli części miasta zajmowanej przez bloki mieszkalne.

Zygmunt Nowaczyk zapowiada, iż nie będzie już walczył o odbiór śmieci z terenu posesji, skoro większość mieszkańców pokornie podporządkowała się i wystawia pojemniki na zewnątrz

Reklama

         fot. Roman Wolek

    NIEZGODNOŚĆ Z REGULAMINEM
    Pracownicy TPK nie zabierają więc już pojemników z terenu posesji, mimo że jest to niezgodne z obowiązującym w gminie i przyjętym przez Radę Miejską Regulaminem utrzymania czystości i porządku w gminie.
    Punkt 1 paragraf 25 tego regulaminu mówi o tym, że na terenie nieruchomości pojemniki na odpady należy przetrzymywać w miejscu wyodrębnionym, dostępnym dla pracowników przedsiębiorstwa bez konieczności otwierania wejścia na teren nieruchomości. W tym samym punkcie zapisano jedynie możliwość wystawienia pojemnika przed wejściem na teren nieruchomości, jeśli nie jest możliwe udostępnienie kubła na terenie nieruchomości.
    Mimo tego w umowie zawartej 26 czerwca pomiędzy gminą Trzemeszno a firmą Urbis znalazł się punkt 3h, który zakłada, że tylko w uzasadnionym przypadku, np. co do osób niepełnosprawnych lub starszych, na zgłoszenie gminy, firma odbierająca odpady zobowiązana będzie wystawić pojemnik z terenu nieruchomości. W innych przypadkach nie zapisano takiej możliwości.
    SPEŁNIŁ WYMAGANIA
    Przeciwko takiemu odbiorowi śmieci zaprotestował m.in. Zygmunt Nowaczyk, były zastępca burmistrza Trzemeszna, któremu pracownicy komunalki nie odbierali pojemnika ze śmieciami, mimo że stał on na nieogrodzonej posesji. W związku z tym skierował pismo do burmistrza Krzysztofa Derezińskiego. Zwrócił się w nim o spowodowanie odbioru pojemnika. Oświadczył, że jako mieszkaniec gminy Trzemeszno spełnił całkowicie wymagania nałożone na niego przez Radę Miejską w Regulaminie utrzymania porządku i czystości na terenie gminy i zgodnie z paragrafem 25 tego regulaminu pojemnik stoi na nieruchomości, w miejscu wyodrębnionym, dostępnym dla pracowników przedsiębiorstwa.
    MAJĄ WYSTAWIAĆ
    Po miesiącu Zygmunt Nowaczyk otrzymał odpowiedź od burmistrza. Krzysztof Dereziński poinformował w nim, że po wnikliwym przeanalizowaniu sprawy przy udziale kancelarii prawnej, odbiór odpadów z nieruchomości Nowaczyka nastąpi zgodnie z harmonogramem, jeśli pojemnik na odpady zostanie prawidłowo wystawiony. Wyjaśnił w nim również, że paragraf 25 Regulaminu utrzymania czystości i porządku w gminie miał na celu wprowadzenie zasady wystawiania na zewnątrz nieruchomości, pojemników z odpadami. Według burmistrza takie rozwiązanie usprawnia system odbioru odpadów, jest racjonalny z ekonomicznego punktu widzenia oraz reguluje kwestię ewentualnego wchodzenia pracowników TPK na teren nieruchomości prywatnej.
    - Wiadomo jest bowiem, że wejście na teren nieruchomości prywatnej przez osobę trzecią bez zgody właściciela stanowi naruszenia własności prywatnej - uzasadnia burmistrz Dereziński i dodaje, iż nie można przecież przyjąć z góry, że właściciel wszystkich nieruchomości zgadzają się na odbieranie śmieci z terenu posesji.
    UPRZYWILEJOWANY, BO BEZ OGRODZENIA?
    Ciekawie brzmi także dalsza część uzasadnienia napisanego przez burmistrza Derezińskiego.
    Jak przy tym ustaliłem, Pańska nieruchomość nie jest ogrodzona od frontu. Przedmiotowe ustalenie nie zmienia jednak kwalifikacji prawnej sprawy. Brak ogrodzenia nie może bowiem stanowić uprzywilejowania właściciela nieruchomości względem właścicieli nieruchomości ogrodzonych. Pomimo bowiem, że nieruchomość nie jest ogrodzona, to odbiór pojemników na odpady z terenu posesji wiązałby się z koniecznością wejścia na teren Pańskiej nieruchomości. Tym samym spełniony zostałby warunek „otwierania wejścia” - uzasadnia burmistrz Trzemeszna w piśmie do swojego byłego zastępcy.
    Burmistrz zaznaczył również, że rozpatruje indywidualnie wnioski osób starszych i niepełnosprawnych w sprawie odbierania od nich pojemników z terenu posesji, lecz stosunkowo niewielka liczba tych wniosków, bo około 30 wskazuje na akceptację obowiązujących zasad przez społeczeństwo gminy.
    TO KABARET
    - Nie wiem jak ocenić odpowiedź, którą otrzymałem. Chyba tylko w kategoriach kabaretowych. Bo jak można pisać, że przepis, który stanowi, że pojemniki mają stać na nieruchomości został wprowadzony po to, aby mieszkańcy wystawiali pojemniki poza nieruchomość? Po raz kolejny burmistrz używa argumentu, że wejście na nieruchomość to naruszenie prywatności, więc po raz kolejny mu odpowiadam. Jeżeli burmistrz decyduje, kto może, a kto nie może wchodzić na nieruchomość, to w tej chwili właśnie narusza moją prywatność. Według autorów pisma wejście na moją nieruchomość, która nie jest ogrodzona w miejscu gdzie stoi pojemnik „spełnia warunek otwierania wejścia”. Co to znaczy? Nie wiem. Powoływanie się natomiast na wykładnię celowościową, jest po prostu mówieniem, że to mieszkańcy powinni się domyślić, co autor przepisu miał na myśli. Ale cóż. Takie pokrętne odpowiedzi, przeplatane bełkotem prawniczym, są zawsze charakterystyczne w sytuacjach, gdy autor nie jest sam przekonany do swoich racji - uważa Zygmunt Nowaczyk.
    IDĄ W ZAPARTE
    Według byłego wiceburmistrza sprawa jest bardzo prosta.
    Przypomina, że to radni uchwalili przepis, w którym zawarli zasadę, że pojemniki mają stać na nieruchomości. Jednak w umowie z Urbisem, znalazł się zapis, który mówi o obowiązku odbioru przez wykonawcę pojemników z miejsca wystawienia oraz, że wykonawca ma wystawiać te pojemniki tylko w uzasadnionych przypadkach, np. wobec osób niepełnosprawnych lub starszych.
    - Czyli umowa jest sprzeczna z regulaminem utrzymania czystości w gminie. Osoby piszące projekt umowy nie porównały go z obowiązującym prawem. Umknęło to też opiniującym ją prawnikom. W zastępstwie burmistrza podpisał ją jego zastępca Dariusz Jankowski. Nie dziwi więc fakt, że wszyscy idą w zaparte wynajdując argumenty rodem z kosmosu - komentuje Zygmunt Nowaczyk i dodaje, iż zauważył, że większość mieszkańców pokornie podporządkowała się i wystawia pojemniki.
Zapowiada więc, że nie ma zamiaru dalej zajmować się tą sprawą tym bardziej, że jak uzasadnia, problemu nie widzą już radni, a burmistrz jest zadowolony, bo tylko 30 mieszkańców jest niezadowolonych z funkcjonowania systemu odbioru śmieci.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1127 (38/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości