Mieszkańcy Smolar są przekonani, że nękające ich muchy pochodzą z pobliskiej, położonej w lesie fermy norek
fot. Roman Wolek
Smolary, muchy, mieszkańcy, pismo, burmistrz, ferma norek
Muchy atakują
Mieszkańcy w piśmie do burmistrza twierdzą, że w ostatnim czasie w okolicy nastąpił wzrost zachorowalności małych dzieci na choroby układu pokarmowego.
SĄ MAŁE I DOKUCZLIWE
Kilka dni temu do burmistrza Trzemeszna Krzysztofa Derezińskiego wpłynęło pismo mieszkańców wsi Smolary i okolic. Osoby te zwracają się o pilną interwencję i pomoc w sprawie wyjątkowo licznej ilości much pochodzących z pobliskiej fermy norek.
Zwracają uwagę, że ferma ta znajduje się około 0,5 km od centrum wsi i powstała w 2012 r. bez przeprowadzenia konsultacji ze społeczeństwem.
W obecnym roku much jest tak dużo, że można to nazwać plagą. Owady obecne są w wiosce Smolary, Kurzegrzędy, Gołąbki - Łomno, rozprzestrzeniają się też do Jastrzębowa. Są mniejsze od zwykłych, bardzo dokuczliwe, pełne krwi i stanowią zagrożenie dla zdrowia mieszkańców - argumentują autorzy pisma. Dodają też, że w okolicy nastąpił wzrost zachorowań małych dzieci na choroby układu pokarmowego. Pod pismem podpisało się 31 osób.
Mieszkańcy Smolar, z którymi rozmawialiśmy, zwrócili uwagę, że wielkie ilości much były szczególnie dokuczliwe podczas największych upałów. Trudno było wtedy przebywać na zewnątrz budynków i nie można było otwierać okien w mieszkaniach.
WSZYSTKO W PORZĄDKU
Ferma norek w Smolarach należy do gnieźnieńskiej firmy Hil-Gaz. Joanna Kominkiewicz, zajmująca się w tej firmie fermą w Smolarach nie zgadza się z zarzutami przedstawianymi w piśmie mieszkańców i zaprzecza, aby na terenie Smolar była jakaś plaga much. Jak wyjaśnia, prawdopodobnie na skutek interwencji mieszkańców, w ostatnim czasie ferma była kontrolowana dwukrotnie przez Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Gnieźnie i raz przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Jak zaznacza, kontrole te nie wykazały żadnych naruszeń, które mogłyby skutkować rozprzestrzenianiem się much z terenu fermy. Joanna Kominkiewicz przyznaje, że ferma jest gospodarstwem rolno-hodowlanym, więc trudno zaprzeczyć temu, że występują w niej muchy. Są one jednak zwalczane odpowiednimi środkami. Jak dodaje, muchy z fermy raczej nie przedostają się na teren wsi, gdyż miałyby do pokonania zaporę leśną. Według pracownicy firmy Hil-Gaz, muchy na terenie Smolar mogą pochodzić z okolicznych gospodarstw.
KONTROLA NIE POTWIERDZIŁA
Burmistrz Krzysztof Dereziński powiedział, że pismo mieszkańców Smolar przekazane zostało do referatu gospodarki nieruchomościami i spraw komunalnych Urzędu Miejskiego i sprawa ta jest w trakcie wyjaśniania.
Jak dowiedzieliśmy się w Państwowym Powiatowym Inspektoracie Sanitarnym w Gnieźnie, pracownicy sanepidu byli dwukrotnie na fermie w Smolarach, ale odbyła się tylko jednak kontrola w godzinach rannych w ubiegłym tygodniu, gdyż podczas wcześniejszej wizyty na terenie fermy nie było osoby upoważnionej. W momencie kontroli nie stwierdzono nadzwyczaj dużej ilości much. Inspektorzy rozmawiali też z osobami mieszkającymi najbliżej fermy, ale osoby te nie potwierdziły dużej uciążliwości tych owadów. Pracownicy PPIS stwierdzili także, iż pracownicy fermy stosują specjalny preparat przeciwko muchom.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1227 (33/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze