Reklama

Na ul. 900-lecia w Mogilnie kierowcy muszą uważać. Z przejazdu kolejowego wystają pręty

Przejazd kolejowy, choć znajduje się w ciągu drogi wojewódzkiej, należy do PKP. Zarząd Dróg Wojewódzkich ze względu na stan techniczny przejazdu umieścił tam znak ograniczający prędkość do 40 km/h. PKP nie kwapi się do naprawy przejazdu. Totalna, trwająca miesiącami niemoc w załatwieniu prostej sprawy denerwuje radnego Przemysława Majcherkiewicza.

PRĘTY WYSTAJĄ Z PRZEJAZDU KOLEJOWEGO

Na końcu ulicy 900-lecia, przy wyjeździe z miasta w kierunku Wiecanowa znajduje się przejazd kolejowy nieczynnej linii Mogilno-Strzelno. Jest tak zdewastowany, że zarządca drogi wojewódzkiej ustawił tam już kilka miesięcy temu znak ograniczający prędkość do 40 km/h. Przejazd jest jednak w coraz gorszym stanie, ale jego remont należy do PKP.

Przejazd kolejowy przy ul. 900-lecia na nieczynnej linii kolejowej Mogilno-Strzelno jest w coraz gorszym stanie technicznym. Jedna z płyt betonowych znajdująca się między szynami została zniszczona do tego stopnia, że wystają z niej pręty z uzbrojenia płyty. Ta sytuacja z każdym dniem pogarsza się. Dookoła torów znajdują się liczne dziury, które zmuszają kierowców to znacznego zmniejszenia prędkości i wymijania powstałych zniszczeń. Tory od lat utrudniają przejazd mieszkańcom, którzy każdego dnia pokonują tę trasę bardzo ostrożnie, aby nie uszkodzić auta lub opony pojazdu.

Reklama

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy, postawił przed zniszczonym przejazdem znak drogowy ograniczający prędkość do 40 km/h. Jak poinformował nas Michał Sitarek - rzecznik prasowy ZDW w Bydgoszczy, ograniczenie umieszczono w tym miejscu ze względu na zły stan nawierzchni na przejeździe dawnej linii kolejowej. Jak informuje - przejazdy kolejowe są jednak wyłączone z pasa drogowego, którym zarządza ZDW w Bydgoszczy. Remont przejazdu należy zatem do PKP.

W sprawie interweniowała sołtys Wiecanowa, radna Rady Miejskiej Małgorzata Staniek, która ponad pół roku temu złożyła pismo w sekretariacie Urzędu Gminy w Mogilnie. Otrzymała odpowiedź, że tory leżą na drodze wojewódzkiej i miasto nic nie może z tym zrobić. O fatalnym stanie przejazdu monitował także na jednej z komisji Rady Miejskiej w tym roku, radny Zbigniew Spólnik.

Reklama

Obiecano interweniować w tej sprawie w PKP. Kontaktowaliśmy się również z Józefem Piórkowskim - pracownikiem PKP PLK S.A. Poinformował nas, że tory nie przynależą do ich instytucji, a do Zarządu Gdańskich Nieruchomości. Niestety, pomimo liczny prób kontaktu z Zarządem Gdańskich Nieruchomości, nie uzyskaliśmy żadnych odpowiedzi i informacji, co dalej z remontem przejazdu.

PROSTA SPRAWA, A ZAŁATWIANA MIESIĄCAMI

O sprawie stanu technicznego przejazdu i artykułu w papierowym wydaniu Pałuk mówił podczas komisji Rady Miejskiej, w środę 20 kwietnia radny Przemysław Majcherkiewicz

Reklama

- Ostatnio prasa lokalna pisała o zniszczonym przejeździe kolejowym przy ulicy 900-lecia. Oczywiście można odpowiedzieć, że nas to nie interesuje, to nie jest ulica miejska, a druty na przejeździe niech sobie wystają - to nie jest nasza sprawa. Pamiętajmy jednak o tym, że jest to wizytówka naszego miasta - tłumaczył. Radny Majcherkiewicz podkreślił, że to jeden z tych problemów, który jest wciąż odwlekany i nikt się nim nie przejmuje.

- Nic mnie tak nie denerwuje jak najbardziej banalne rzeczy, które mogą być wykonane od ręki lub w terminie bardzo krótkim, a są przeciągane dniami, tygodniami, miesiącami. Denerwuje mnie to. Wiele spraw nie należy do naszych zadań, ale to nasza wizytówka - mówił Przemysław Majcherkiewicz.

Reklama

PRZEJAZD NAPRAWIĆ ALBO ZLIKWIDOWAĆ

Zastępca burmistrza Mogilna Jarosław Ciesielski przyznał, że przejazd kolejowy stwarza niebezpieczeństwo. - Sytuacja jest dramatyczna. Ten temat wciąż jest poruszany z PKP. Są różne pomysły z ich strony ale ostatecznie jest tak jak państwo widzicie. Ponownie wyślemy pismo, wskazując również na to, że jest to miejsce potencjalnie niebezpieczne - tłumaczył.

Jarosław Ciesielski zapewnił, że zostaną podjęte działania i ma nadzieję, że rozwiążą tę sytuację. Osobiście uważa, że przejazd powinien zostać całkowicie zlikwidowany. - Z PKP rozmowy są trudne. Czasami odpowiedź na pismo trwa ponad pół roku - wyjaśniał zastępca burmistrza.

Reklama

Inez Padowska, 20 IV 2022

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości