Mogilno, gmina, Domar, działka, zakup, syndyk
Na razie nie kupią działki po Domarze
W poniedziałek radny Paweł Molenda twierdził, że tak tanio za 100.000 zł, 1.000-metrowej działki się nie kupi i bezwzględnie nie można tej okazji zaprzepaścić. W środę na sesji powiedział, że się pomylił w obliczeniach, dlatego że 100.000 zł to jednak jest bardzo drogo. Burmistrz ma zrobić wszystko, by gmina kupiła ten grunt od syndyka jeszcze taniej.
Burmistrz Leszek Duszyński zwrócił się do mogileńskich radnych o zgodę na kupno za 100.000 zł zabudowanej działki leżącej przy ul. Dworcowej. Jest to nieruchomość między ul. Podgórną a ul. Pułaskiego, w tej chwili zabudowana nieczynnym pawilonem po sklepie firmy Domar. Jednocześnie przedstawił swój pomysł na zagospodarowanie leżących obok działek, kiedyś należących do PRD a obecnie do osób prywatnych. Jest to teren ciągnący się od ul. Dworcowej aż na tyły ratusza, zabudowany dziś garażami i pomieszczeniami magazynowymi. Można na ten teren wjechać także od strony parkingu ratusza.
Burmistrz mówił, że dla tej części miasta ma pewną wizję rozwoju (teren między ul. Narutowicza a ul. Słowackiego). Jednak nie będzie się upierał, gdy radni nie podzielą jego pomysłów.
KONTAKTY Z SYNDYKIEM
Burmistrz z syndykiem masy upadłościowej firmy Domar prowadzi korespondencję grubo od ponad roku. Od momentu, gdy syndyk ogłosił, że sprzedaje działkę przy ul. Dworcowej w Mogilnie. Zabudowana działka ma powierzchnię 1.027 m2, cena wyjściowa wynosiła 316.000 zł netto. Pomimo ogłaszanych kilkukrotnych przetargów, nikt tej nieruchomości nie kupił. Od samego początku burmistrz informował syndyka, że gmina Mogilno jest zainteresowana kupnem działki, ale za kwotę 100.000 zł netto. Burmistrz informował syndyka, że inne jego propozycje nie wchodzą w ogóle w grę.
16 marca tego roku, gdy kwota została obniżona do ceny 100.000 zł burmistrz poinformował syndyka, że gmina jest zainteresowana zakupem nieruchomości, ale kwotę mógłby zapłacić dopiero z budżetu 2017 r., ze względu na brak środków w budżecie tegorocznym. Warunkiem ze strony gminy musiała być jednak zgoda Rady Miejskiej na taki zakup. Wierzyciele Domaru zgodzili się na takie rozwiązanie, ale w tym roku musi być zawarty przedwstępny akt notarialny.
Według burmistrza, nieruchomość po Domarze szpeci tą część przestrzeni miejskiej w Mogilnie. Sprawy własnościowe działki to też jego zdaniem typowy przykład popeerelowskiej rzeczywistości. Pawilon stoi na trzech działkach, dwóch skarbu państwa i od strony ul. Pułaskiego małej działce należącej do gminy Mogilno. Jeżeli działka zostałaby kupiona, budynek pawilonu będzie zburzony, bo jego wartość jest żadna, chodzi tylko o działkę.
DOMAR - DOBRY POMYSŁ
Burmistrz Duszyński mówił również, że gdyby była wola zbycia działki biegnącej od ul. Dworcowej na tyły ratusza przez obecnych właścicieli, to nabycie tych działek jak i działki po Domarze uporządkowałoby cały teren w tej części miasta i można by zrobić duży, przestronny parking służący mieszkańcom, którzy załatwiają swoje sprawy w ratuszu, w starostwie powiatowym, w szpitalu, czy dla korzystających z PKP i PKS-u.
Leszek Duszyński mówił, że początkowa cena za ten teren była zaporowa 1 mln zł. - Jest to nie do zaakceptowania przez gminę - mówił Duszyński. Dodał też, że kiedyś za czasów PRD, operat szacunkowy mówił o 800.000 zł. To też było kiedyś dla gminy za dużo.
Radny Paweł Molenda uważał, że gruntu po PRD od prywatnych właścicieli gmina bardzo długo nie kupi, bo cena jest nie do przejścia. - Ale mając grunt dalej po „Domarze” może nadarzy się taka okazja, że właściciel będzie się chciał zamienić - mówi.
Twierdził, że za 100.000 zł, tak tanio działki nie ma nigdzie, bo to wychodzi 10 zł za 1 m2. W tym momencie nikt podczas komisji nie zareagował, jednak 1 m2 nie był tutaj wart 10 zł tylko 100 zł, radny się pomylił. Radny Molenda był zdania, że bezwzględnie trzeba kupić tę działkę, bo kiedyś była okazja, by kupić budynek byłego Banku Gdańskiego przy ul. Kościuszki. - Tego nie zrobiono i to był błąd - mówił radny.
Zakup działki od syndyka popierał także radny Grzegorz Stochliński. Zauważył, to samo co radny Molenda. Działka po Domarze przylega do budynku byłej gorzelni, której właścicielem jest jeden z właścicieli działek po PRD. - Być może kiedyś będzie się chciał zamienić na działki. To jest wszystko prawdopodobne - twierdził radny.
Na pytanie radnego Karola Nawrota, jak burmistrz planuje zagospodarować działkę po Domarze, Leszek Duszyński powiedział, że może tam być mały parking, skwer zielony lub jakieś inne przeznaczenie.
Burmistrz przy okazji zapewnił radnego Nawrota, że gmina jeszcze raz wystąpi do PKP, by nabyć skwer przy ul. Dworcowej, po lewej stronie od budynku dworca z przeznaczeniem na parking.
RADNYCH KUSI NEGOCJACJAMI
Leszek Duszyński mówił także, że zdaje sobie sprawę, iż nie jest to kompetencja Rady Miejskiej, ale wydał zarządzenie, by powołać komisję w składzie 3 osób do negocjacji z właścicielami terenu po PRD na temat kupna tej działki przez gminę. Ze strony burmistrza w komisji byłby sekretarz gminy Teodor Pryka i dwie osoby wskazane ze składu Rady Miejskiej.
Grzegorz Stochliński zaproponował, by spotkali się szefowie trzech klubów i wskazali te dwie osoby do pracy w komisji negocjacyjnej.
Paweł Molenda miał inne zdanie. Twierdził, że burmistrz ma zaplecze przygotowanych urzędników, którzy takie negocjacje mogą poprowadzić. Uczestnictwo radnych uznał za bez sensu. Radny Molenda uważał, że im więcej ludzi przy dyskusjach tym gorzej. Duszyński tłumaczył, że i tak na koniec to Rada Miejska decyduje czy kupić czy nie za daną kwotę. - Te rozmowy byłyby bardziej transparentne - uważał burmistrz.
WSZYSCY SIĘ WYCOFUJĄ
Już na wczorajszej sesji Rady Miejskiej 14 września sprawa kupna działki od syndyka masy upadłościowej Domaru upadła. Nie wiemy co się takiego stało przez dwa dni od poniedziałku, że strategiczny zakup dla uporządkowania tej części miasta przez dwa dni przestał być strategiczny.
Radny Molenda na sesji przeprosił radnych za błąd z komisji z wyceną 1 m2. Powiedział także, że 100.000 zł za tę działkę to za dużo i proponował burmistrzowi, by jeszcze raz wystąpił do syndyka o zmniejszenie tej kwoty.
Burmistrz, gdy usłyszał te słowa, poprosił o 5 minut przerwy. Osobiście obszedł wszystkich radnych, prosząc, by głosowali przeciw uchwale o kupnie działki od syndyka za 100.000 zł. Jak powiedział nam jeden z radnych chodziło o to, by decyzja radnych była jednogłośna. Burmistrz zwróci się teraz do syndyka Domaru o obniżenie tej kwoty.
CISZA O NEGOCJACJACH
Także wczoraj Rada Miejska nie zajmowała się w ogóle wyborem dwóch osób do pracy w komisji negocjacyjnej z właścicielami działek po PRD. W ogóle ten temat nie był w trakcie sesji poruszany.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1283 (37/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze