O stołek wicewójta
Naciski i pranie brudów
Wójt Jezior Wielkich Zbigniew Woźniakowski ujawnił, że część Piasta wywierała na niego naciski, by utworzył stanowisko wicewójta. Miał nim zostać Dariusz Ciesielczyk, który w kampanii wyborczej ustąpił mu miejsca w II turze wyborów.
Radny PSL Sławomir Jendrzejczak (stoi) zarzucał przewodniczącemu Jarosławowi Graczykowi, że to jego koledzy z ugrupowania „Piast Mogileński” próbują stworzyć kolesiowskie stanowisko pracy. Radny Jacek Siwek (pierwszy od prawej) nie chciał się wypowiedzieć w sprawie prowadzonych przez niego nacisków
Ryszard Przybylski twierdził, że Józef Drzazgowski myli stanowisko wicewójta ze stanowiskiem pracownika do pozyskiwania środków unijnych NACISKI BYŁY
28 lutego podczas sesji Rady Gminy mieszkaniec Gaju Józef Drzazgowski ujawnił, że na terenie gminy toczy się jakaś dziwna gra, która ma doprowadzić do utworzenia stanowiska wicewójta w gminie Jeziora Wielkie. Mówił o naciskach, jakie grupa radnych wywiera na nowego wójta Zbysława Woźniakowskiego. - Są radni, którzy m.in. mnie odwiedzili w domu z prośbą, abym wpłynął na pana wójta, aby on stworzył stanowisko dla wicewójta. Ja powiedziałem, że w żadnym wypadku, że takiej opcji nie ma. Członek PO ujawnił, że to radny Jacek Siwek jest głównym organizatorem kampanii w sprawie utworzenia stanowiska wicewójta. - Chciałbym usłyszeć z pana ust, czy podtrzymuje pan słowa, żeby powstało stanowisko wicewójta w naszej gminie? - pytał Drzazgowski. Jacek Siwek odpowiedział, że podtrzymuje. Józef Drzazgowski zapytał, skąd wziąłby na to pieniądze. - To jest moja sprawa - usłyszał w odpowiedzi.
Gdy Józef Drzazgowski spytał wójta Woźniakowskiego o wywieranie na niego nacisków, ten ku zaskoczeniu sali to potwierdził. Chodziło tu o kilku radnych z ugrupowania Piast Mogileński.
Przewodniczący Rady Gminy Jarosław Graczyk z Piasta zapewnił: - Z mojej strony nie będzie żadnego nacisku na pana wójta, jeżeli chodzi o utworzenie jakiegokolwiek stanowiska. (...) Rozumiem, że w tej grupie jest pan Jacek Siwek, a mnie w tej grupie po prostu nie ma.
W tym momencie głos zabrał radny PSL Sławomir Jendrzejczak, który w kierunku przewodniczącego Graczyka powiedział, że przecież to właśnie członkowie jego ugrupowania wciskali ludziom takie głupoty przed wyborami. - To pan stał na czele tego ugrupowania (Piast Mogileński, przyp. pal). I są to różne obietnice, których nie możecie dotrzymać i już w tej chwili 2 miesiące po wyborach wiecie, że nie dotrzymacie wielu obietnic, które były wyssane nie wiadomo z czego. Ma pan ludzi w swoim otoczeniu, którzy wywierają nacisk na wójta, żeby stworzył kolesiowskie stanowisko wicewójta - mówił radny Jendrzejczak.
Przewodniczący Graczyk wtedy zaapelował: - Panowie ci, którzy robicie naciski, prosiłbym, abyście się wypowiedzieli.
Wójt Zbysław Woźniakowski, gdy usłyszał słowa Dariusza Ciesielczyka aż schwycił się za głowę PADAJĄ NAZWISKA
Radny Roman Skowron spytał radnego Graczyka, czy jest on za stworzeniem dodatkowego stanowiska zastępcy wójta w gminie. Jarosław Graczyk tłumaczył, że jest przeciw tworzeniu takiego stanowiska. - Nie będę państwu mówił o powodach, bo to nie jest czas i miejsce, ale chętnie podzielę się z tą grupą „Piasta”, która te naciski wywiera. Ale tylko w gronie prywatnym - dodał radny Graczyk.
Józef Drzazgowski jest zaniepokojony sytuacją, z jaką się spotkał ze strony radnych, którzy odwiedzili go w domu Ostro zareagował na to Józef Drzazgowski: - Podczas wyborów obiecuje się wszystko, nawet mosty nad rzekami, których nie ma. Weźcie się do roboty drodzy państwo, a nie knujecie jakiś spisek, to nie jest prywatny folwark, to jest gmina i tu są ludzie.
Radny Jerzy Burzyński poczuł się urażony wypowiedzią Drzazgowskiego: - Sam startowałem z komitetu wyborczego „Piast Mogileński” i ten komitet uległ rozwiązaniu. I nie życzę sobie, żeby ktoś mówił, że ta grupa wywiera naciski. Ja nic wspólnego z tym nie mam. Jeśli jest pan łaskawy niech powie z imienia i nazwiska kto wywiera takie naciski.
Wówczas Józef Drzazgowski ujawnił, że miał u siebie w domu wizytę Jacka Siwka i Ryszarda Przybylskiego - Koledzy Grzegorz Kulczycki oraz Tomasz Krzesiński również mieli telefony. Byłem wielokrotnie zapraszany do pana Siwka do domu, żebym przyjechał - tłumaczył Józef Drzazgowski.
Sytuacji podczas obrad nie wytrzymał radny Waldemar Ciesielczyk. Rzucił w kierunku Józefa Drzazgowskiego: - Czy chce pan na tej sesji zabłysnąć, bo z tego, co słyszałem do Sejmiku się pan nie dostał, ani pański syn do Rady Powiatu też się nie dostał. Jakoś nie zabłysnęliście.
Jacek Siwek nie chciał dalej odnosić się do całej sytuacji.
Natomiast Ryszard Przybylski potwierdził, że takie spotkanie było u Józefa Drzazgowskiego. - Ja pojechałem tylko jeden raz z tą myślą, że wójt w swoim programie wyborczym postanowił stworzyć stanowisko dla pracownika, który by pozyskiwał środki unijne. I ja rozmawiałem pod tym kątem.
OSTRE SŁOWA
Następnie ostro zaatakował wójta. Wytknął mu, że przebywając w Golejewie podczas kampanii wyborczej obiecał pobudowanie świetlicy kontenerowej za 150.000 zł i likwidację całkowitą bezrobocia. - Ja cytuję pańskie słowa: „Proszę państwa, nie martwcie się, nikt nie będzie obierał cebuli, ja pojadę do Warszawy, ja pieniądze załatwię”. Czy pan był w Warszawie czy nie? Czy to było zwykłe kłamstwo przedwyborcze, aby mógł pan uzyskać tę przewagę 35 głosów. Ja powiem panie Woźniakowski, pan wybory przegrał. Gdyby pan Ciesielczyk nie zrezygnował, to by pan przegrał i dzisiaj nie siedziałby pan tutaj jako wójt i pańskie obietnice albo są bez pokrycia, albo są kłamstwem. A kłamią ludzie bez honoru i bez ambicji - mówił wzburzony Ryszard Przybylski.
Wójt zapewnił, że będzie się starać, aby przywrócono świetlicę w pałacu, bądź w przyszłości w perspektywie pobudowano świetlicę w Golejewie.
- Takich rzeczy nie mogłem powiedzieć, bo nie ja stwarzam miejsca pracy. Odnośnie środków, to niby jakie środki ja pozyskam, że do Warszawy pojadę w sprawie środków dla bezrobotnych. Panie Przybylski, tu nikt panu w to nie uwierzy, bo przecież takich możliwości wójt nie posiada - dodał.
Jarosław Graczyk z „Piasta” zapewnił, że nie wpływa i nie będzie nigdy wpływać na obsadę żadnych stanowisk BILINGI
Grzegorz Kulczycki zwrócił się natomiast do Jacka Siwka i powiedział, że nie życzy sobie, aby ten do niego dzwonił, bo jego zdaniem jest w posiadaniu bilingów i udowodnienie tego jest bardzo proste. - Proszę nie naciskajcie jako „Piast Mogileński” na wójta. Przyjeżdżacie do mnie i pan Przybylski, pan Siwek, i pan Waldek Ciesielczyk i naciskacie - mówił Grzegorz Kulczycki.
W tym momencie Waldemar Ciesielczyk chwycił mikrofon i uniesionym głosem, zdenerwowany, przerwał wypowiedź Grzegorza Kulczyckiego. - No nie, ja tego nie wytrzymam, bo to jest przesada, pan kłamie w żywe oczy. Ja niby przyjechałem do pana, żeby rozmawiać o wicewójcie. Pan jest oszust i tyle - krzyczał Waldemar Ciesielczyk.
FAKTY
Również radny Marcin Czaplicki apelował, aby prowadzona dyskusja miała jakiś poziom. - Niestety fakty są takie, że pan Woźniakowski przegrał wybory na wójta. Do drugiej tury przedostał się Dariusz Ciesielczyk i pan Maruszak. Nie możemy o tym zapomnieć. I to dzięki wycofaniu się Dariusza Ciesielczyka pan Woźniakowski został wójtem. To jest fakt i to musimy stwierdzić - tłumaczył radny Czaplicki.
ETAT
- Jak państwo widzicie, gdy się robi fajerwerki w trakcie kampanii i się obiecuje cuda, to później wychodzi to wszystko. Ci, którzy merytorycznie prowadzą kampanię, są niewidoczni, ale dlatego, że merytoryczne stwierdzenia są bardzo niepopularne. A ci, którzy chcą zabłysnąć, robią furorę. Ale nie potrzeba dużo czasu - bo nie upłynęło go dużo - i co się dzieje. To mi się po prostu w głowie nie mieści, bo przez tyle lat zastępca wójta nie był potrzebny. I nie było zastępcy wójta etatowego, a tutaj chciano zrobić zastępcę etatowego - uciął dyskusję radny Skowron, stronnik byłego wójta Marka Maruszaka.
ROZLICZENIE
Jeden z założycieli Piasta Mogileńskiego Krzysztof Laskowski, zaznaczył, że jeżeli to wszystko okaże się prawdą, to on opuszcza to ugrupowanie.
Marcin Czaplicki apelował, żeby pamiętać o faktach. Bo to Dariusz Ciesielczyk wszedł do II tury wyborów, a nie Zbysław Woźniakowski. W końcu wójt Zbysław Woźniakowski ujawnił, że proponowano mu utworzenie stanowiska wicewójta i stanowisko to miał objąć Dariusz Ciesielczyk: - Ja mówiłem w kampanii przedwyborczej, aby stworzyć stanowisko do pozyskiwania środków unijnych. Nie było mowy o stanowisku wicewójta.
W swojej obronie głos zabrał przysłuchujący się całej dyskusji Dariusz Ciesielczyk. Stwierdził, że komitety wyborcze PPP i SLD przed wyborami mówiły, że nieważne, która opcja wejdzie, to ta druga stanie za tą opcją.
- Okazało się, że niestety pechowo do drugiej tury wszedł pan Ciesielczyk, więc partie te już popierały pana Maruszaka. Więc ja pojechałem do pana Woźniakowskiego i rozmawiałem z nim, jak ta sprawa się ma. Pan Woźniakowski powiedział, że jeżeli wygramy te wybory, to on natychmiast stwarza stanowisko wicewójta, ale ja powiedziałem, że nie ma takiego stanowiska. Ja mówiłem nie rozmawiajmy na temat stanowiska, na razie wygrajmy wybory, co będzie to będzie. Okazało się, że pan wójt nie współpracuje z naszymi radnymi, czyli z „Piastem”. Co więcej, niczego nie konsultuje, nie szuka żadnych oszczędności budżetowych. Mieliśmy realizować program wyborczy. Miały być szukane pieniądze na inwestycje, miały być rozmowy w sprawie kredytu. Okazało się, że nic się nie dzieje. Mało tego, pan wójt powiedział, że nie ma takiej opcji, bo to nie ma sensu, bo i tak nie da się nic zrobić. Nie ważne, czy się da, czy nie, ale trzeba pokazać ludziom, że rzeczywiście się coś robiło. Ale niestety nic się nie dzieje. Ja prowadziłem kampanię wyborczą panu Woźniakowskiemu i ja będę się musiał rozliczyć. Pan Woźniakowski za 4 lata pojedzie do Trzemeszna i nie będziemy go znali i moja osoba będzie się rozliczała z tego wszystkiego, co żeśmy obiecali - tłumaczył Dariusz Ciesielczyk.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 994 (9/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze