Nowo wybrani członkowie Rady Sołeckiej pod koniec zebrania pozowali do wspólnego zdjęcia. Od lewej: Kazimierz Sobiech, Andrzej Cieślewicz, Maria Abramowicz, Jacek Maciński i nowy sołtys Przemysław Hędzelek. Krótko po zrobieniu tego zdjęcia Michał W. miał zostać pobity po wyjściu ze świetlicy.
fot. Roman Wolek
Ostrowite, zebranie sołeckie, policja, pogotowie, Michał W., pobicie
Najpierw padły zarzuty, później ciosy i kopniaki
Policja i pogotowie musiały interweniować, gdy po zebraniu pobity został Michał W., syn byłego kandydata na burmistrza Trzemeszna. Ofiara pobicia twierdzi, że był kopany także przez kobietę, która radziła swoim synom, by nie kopali go zbyt mocno.
Michał W. w wyniku pobicia doznał głównie otarć naskórka
fot. Roman Wolek
Wewnątrz, w karetce ratownicy badają Michała W. Potem przewiozą go na badania do szpitala w Gnieźnie.
fot. Roman Wolek
PRZEWIDZIAŁA KARETKĘ
W dość gorącej atmosferze przebiegało 24 kwietnia zebranie sołeckie w Ostrowitem (gm. Trzemeszno). W obradach uczestniczyły 33 osoby na 171 uprawnionych do głosowania. Jak się później okazało, sprawdziło się przewidywanie jednej z uczestniczek przed rozpoczęciem zebrania, że chyba będzie musiała przyjechać tego dnia karetka.
Przed rozpoczęciem obrad Marek Walczak z Ostrowitego, kandydat na burmistrza Trzemeszna w listopadowych wyborach samorządowych 2014 r., mocno dyskutował z innymi mieszkańcami. Z obydwu stron padały wzajemne uprzejmości. Później, w trakcie zebrania Marek Walczak często zabierał głos, a część mieszkańców głośno wyrażała swoją dezaprobatę dla tego, co mówił. Dotychczasowy sołtys Ostrowitego Jacek Maciński już na początku spotkania zastrzegł, że rezygnuje z pełnienia swej funkcji i nie będzie kandydował na sołtysa.
JAK W ETIOPII
Po sprawozdaniu sołtysa kilka zarzutów do jego dotychczasowej działalności i innych przedstawicieli sołectwa miał Marek Walczak. Między innymi krytykował fakt, że w zebraniach nie brali udziału mieszkańcy wchodzącego w skład sołectwa Jerzykowa. Jak informował, przed zebraniem rozmawiał ze swoimi znajomymi z Jerzykowa. - Oni powiedzieli, że w kabarecie sołtysa nie będą uczestniczyć - wyjaśnił.
Marek Walczak dziwił się także, czy sołectwu potrzebny był zakup agregatu prądotwórczego za 2.000 zł. Komentował, że za te pieniądze można by lepiej wyremontować świetlicę, aby nie panowały w niej warunki, jak się wyraził, jak w Nikaragui albo Etiopii. Krytykował również to, że sołectwo zrezygnowało z organizowania dożynek oraz, iż mieszkańcy nie byli informowani o terminach zebrań wiejskich poprzez kurendę.
DECYZJE MIESZKAŃCÓW
Ustępujący sołtys i prowadzący zebranie radny Przemysław Woźny wyjaśniali, że wszystkie zebrania zwoływane były zgodnie ze statutem. Przewodniczący Rady Miejskiej Ludwik Macioł bronił sołtysa mówiąc, że na pewno nie było to jego widzimisię, iż kupiono agregat, lecz takie były potrzeby sołectwa. Jacek Maciński potwierdził, że wszystkie zakupy były realizowane po wyrażeniu na to zgody mieszkańców podczas zebrań. Zaznaczył też, że Marek Walczak w tych zebraniach nie uczestniczył. Tłumaczył, że wykonano wiele prac, żeby Ostrowite wyładniało, a nie kojarzyło się tylko z tym, iż mieszka w nim pewna osoba. Barbara Stawinoga przypominała, że to mieszkańcy podczas zebraniu zadecydowali, iż rezygnują z organizowania dożynek.
Marek Walczak dziwił się, że tylko 16 osób mogło o tym zadecydować.
- Panie Walczak, skończmy tę dyskusję, bo pana ani razu nie było na zebraniu - mówił Przemysław Hędzelek i przypominał, że tylko grupka mieszkańców przygotowywała sołectwo do dożynek np. w Miatach i Jastrzębowie. - Gdzie pan był wtedy? Orał pan? - pytał Hędzelek, za co otrzymał głośnie brawa.
OKLASKI ZA WYJŚCIE
Mimo zachęty ze strony mieszkańców, Jacek Maciński nie zmienił swojego zdania i nie wyraził zgody na kandydowanie na sołtysa. Nie było także innych chętnych, więc ogłoszono przerwę w zebraniu. Po przerwie na kandydowanie zgodził się Przemysław Hędzelek. Jednak głosowanie na sołtysa trzeba było powtórzyć, gdyż mieszkańcy otrzymali karty do głosowania z błędnie zapisanym nazwiskiem kandydata.
W ponownym głosowaniu 26 osób głosowało za wyborem Przemysława Hędzelka na sołtysa, a 2 głosy były przeciw.
Nowy sołtys podziękował za zaufanie, jakim go mieszkańcy obdarzyli. Przyznał, że wie, iż będzie miał przeciwnika tak jak jego poprzednik, ale wyraził nadzieję, że sobie z nim poradzi.
Do Rady Sołeckiej weszli: Jacek Maciński - 25 głosów, Kazimierz Sobiech - 24 głosy, Andrzej Cieślewicz - 24 głosy i Maria Abramowicz - 20 głosów. Do Rady nie weszła Barbara Stawinoga, która otrzymała 16 głosów.
Po głosowaniu Marek Walczak opuścił zebranie. Część mieszkańców manifestowała radość z tego faktu bijąc brawo. Na sali nadal pozostał jego syn, 37-letni Michał.
Następnie mieszkańcy wybrali komisję rewizyjną. Weszli do niej: Barbara Stawinoga, na którą oddano 26 głosów oraz Zuzanna Kaczmarek i Radosław Łagiewka, którzy otrzymali po 25 głosów.
NIE KOPAĆ ZBYT MOCNO
Gdy po 21:00 zebranie zostało zakończone i pierwsi mieszkańcy zaczęli wychodzić ze świetlicy, osoby pozostałe w środku usłyszały odgłosy zamieszania na zewnątrz. Po chwili do sali wszedł Michał W. i stwierdził, że został przed chwilą pobity przez członków jednej z rodzin. Jak później relacjonował, najpierw uderzyła go kobieta, a później przyłączyły się jeszcze trzy osoby. Te osoby miały go też przewrócić i kopać po całym ciele. Michał W. po zdarzeniu opowiadał, że kopała go także kobieta i jednocześnie instruowała swoich dwóch synów, by nie kopali go zbyt mocno.
Wkrótce w okolice świetlicy przyjechał także Marek Walczak. Komentował, że bójka była już wcześniej zaplanowana i to on miał zostać pobity. Według Marka Walczaka, miała być to zemsta za to, iż ujawnił, że gmina zapłaciła za to, że wybudowano i zamontowano pomost nad jeziorem w Ostrowitem, mimo że faktycznie nie został on zamontowany.
TRAFIŁ DO SZPITALA
Na miejsce zdarzenia przyjechała wezwana policja i karetka pogotowia. Ratownicy z karetki po zbadaniu przewieźli Michała W. do szpitala na ul. 3 Maja w Gnieźnie. Później dojechał tam także jego ojciec. Marek Walczak głośno domagał się, aby w szybciej zbadano jego syna i inne osoby znajdujące się w poczekalni Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. W efekcie tego personel wezwał ochronę szpitala, a następnie policję. Po zbadaniu przez lekarza i prześwietleniu okazało się, że Michał W. nie doznał żadnych złamań lub poważniejszych obrażeń.
Jak powiedziała st. asp. Anna Osińska, rzecznik prasowy KPP Gniezno, policja prowadzi obecnie czynności sprawdzające w sprawie pobicia w Ostrowitem.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1211 (17/2015)
Inne teksty na ten temat:
Chce powtórzenia wyborów, ukarania radnych i wiceburmistrza
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze