Reklama

Nasłuchują prognozy pogody, boją się już każdej ulewy

Marian Wegner pokazuje, jak zarośnięty i zakrzaczony jest rów melioracyjny biegnący wzdłuż torów kolejowych od strony działek za GS w części zachodniej Mogilna

     fot. Paweł Lachowicz

Mogilno, mieszkańcy, pogoda, ulewa, odcinek, kanalizacja
     Nasłuchują prognozy pogody, boją się już każdej ulewy
     W sprawie przebudowy odcinka kanalizacji deszczowej od ul. 11 Listopada, przez ul. Padniewską do ul. Przemysłowej po wielu latach coś drgnęło. Właściciele nieruchomości otrzymali w maju od burmistrza pisma z prośbą o możliwość przebudowy kanalizacji na ich posesjach. - Ludzie potrzebują pomocy i tej pomocy trzeba jak najszybciej udzielić, a nie dywagować, że gdzieś coś trzeba zrobić. A wydaje mi się, że idzie to trochę wolno - mówi szef osiedla Grzegorz Wojciechowski.

     ZALEWANI, PODTAPIANI
     Od kilku lat domki jednorodzinne na osiedlu zachodnim w Mogilnie są notorycznie zalewane, zwłaszcza te położone w ul. Ofiar Katynia i 11 Listopada. Podczas większych opadów deszczu woda nie nadąża spływać z dróg i posesji. Mieszkaniec ul. Cegielskiego Marian Wegner zwraca uwagę, że główna arteria osiedla, czyli ul. 11 Listopada, na całej długości ma delikatny spad od strony Padniewka do ul. Ofiar Katynia i woda podczas opadów spływa właśnie w tym kierunku. Woda w tym miejscu gromadzi się również od strony początku ul. 11 listopada oraz z ulic przyległych z całego osiedla.
     - W pobliżu ul. Ofiar Katynia kanalizacja deszczowa przebiega między dwiema działkami i biegnie w kierunku ul. Padniewskiej i przebiega pod drogą przy posesji Andrzeja Witka. Jest to miejsce przepływu wody deszczowej z całego osiedla domków jednorodzinnych zachodniej części osiedla za torami. Tu jest 500 domów i to jest 1.600 rodzin, to jest sporo terenu - Marian Wegner pokazuje skalę problemu.
     Już w sierpniu 2009 r. na ul. Ofiar Katynia w jednym ze spotkań urzędników mogileńskiego ratusza z mieszkańcami zalanych posesji uczestniczył właściciel firmy budującej wiele lat temu w tej części miasta kanalizację Jan Gimbut. Zasugerował wtedy, iż powinno się wymienić rurę kanalizacji deszczowej położoną między ul. 11 Listopada a ul. Padniewską, tak by miała większą średnicę. W tamtym spotkaniu nie uczestniczył burmistrz, nikt nic mieszkańcom formalnie nie obiecywał.
     Od tego momentu woda wielokrotnie dawała się mieszkańcom we znaki. Także na wiosnę tego roku, gdy topniał śnieg zalegający na trawnikach i poboczach ulic.
     WYMIANA DESZCZÓWKI
     W kwietniu burmistrz spotkał się z mieszkańcami zalewanych posesji w ratuszu, o czym pisaliśmy w Pałukach. Podjęto decyzję, że będzie wymieniana rura kanalizacji deszczowej na odcinku od ul. 11 listopada poprzez ul. Padniewską, aż do ul. Przemysłowej. Burmistrz Leszek Duszyński obiecał również na bieżąco przedstawiać postęp prac pisemnie przewodniczącemu osiedla Grzegorzowi Wojciechowskiemu.
     ZNOWU ZALAŁO
     W nocy z 9 na 10 czerwca nadeszły kolejne intensywne opady i ponownie woda pojawiła się na dwóch posesjach przy ul. 11 listopada.
     - Tego nie można lekceważyć. Jurgę znowu zalało oraz Jóźwiaków, a popadało raptem 20 minut. Ja pytałem się radnych i na komisjach nie ma ani słowa o tym wszystkim. Wiesław Wietrzykowski ma z tamtej strony działkę i są tam łąki, które są całe zalane. Powiedział mi, że jak to będzie zrobione, to on zaraz pół litra stawia - opowiada Marian Wegner.
     Spytał przewodniczącego osiedla, jak wyglądają sprawy przebudowy kanalizacji deszczowej i na jakim są etapie. Informacji nie uzyskał, gdyż przewodniczący osiedla od 2 miesięcy, od dnia spotkania w ratuszu, nie otrzymał żadnej informacji z gminy.
     Marian Wegner oburzony zadzwonił do reportera, spotkaliśmy się 13 czerwca.
     Niepokój mieszkańców narasta głównie z powodów złowieszczych zapowiedzi meteorologicznych. Lato tego roku ma być deszczowe, przy czym nie mają to być spokojne opady deszczu, a spodziewać możemy się krótkich i bardzo intensywnych opadów, co może spowodować miejscowe podtopienia.
     ZAMULONY RÓW
     Z Marianem Wegnerem obejrzeliśmy rów, który biegnie wzdłuż torów kolejowych od strony zachodniej. Marian Wegner wskazywał na zamulenie rowu oraz pozarastanie go przez rośliny. Mówił, że wspólnie z innymi mieszkańcami długo szukał w tych zaroślach miejsca, w którym do rowu wpływa woda deszczowa z osiedla domków jednorodzinnych.
     - My tego rowu nie mogliśmy znaleźć. Taki rów otwarty, jak jest czysty, to on ma ciąg. Jest tutaj ta rura i nią przychodzi woda od nas z osiedla. Tutaj okazuje się, że ona jest w połowie zatkana i gdzie ta woda może płynąć. Jest też rów, który powinien tę wodę odebrać, ale również jest zamulony i od lat nie był czyszczony. Tutaj przy opadach woda powinna iść rwącym strumieniem, a w takiej sytuacji, to wszystko ją hamuje - mówił Marian Wegner.
     PISMA ZOSTAŁY WYSŁANE
     Po ulewie 11 czerwca szef osiedla Grzegorz Wojciechowski poszedł do burmistrza. - W pierwszej chwili, jak poszedłem do burmistrza, nie wiedział, w jakiej sprawie przychodzę. Dopiero, jak mu powiedziałem, że przychodzę do niego w związku z kanalizacją, burmistrz chciał mi to wytłumaczyć ustnie, ale ja powiedziałem, że umówiliśmy się na pismo, żebym ja mógł ludziom pokazać, że to co burmistrz obiecał, ja mam na piśmie i nie może się z tego wycofać - mówi.
     Pismo dotarło do szefa osiedla 13 czerwca. Leszek Duszyński informuje w nim, że 23 maja do wszystkich właścicieli nieruchomości między ul. 11 Listopada a ul. Przemysłową, przez których tereny przebiega kanalizacja deszczowa, wystosowane zostały pisma z prośbą o nieodpłatne umożliwienie przeprowadzenia na nieruchomościach prac związanych z kanalizacją deszczową. Do dnia dzisiejszego do Urzędu nie wpłynęły wszystkie odpowiedzi. Po ich uzyskaniu o wynikach Grzegorz Wojciechowski ma zostać poinformowany odrębnym pismem.
     - Z tymi pracami przy wymianie rur nie ma co zwlekać, bo ja sobie nie wyobrażam być podtapianym przy każdej ulewie. I gdyby mnie zalewało, to ja bym koczował przy burmistrza drzwiach. Bo sobie po prostu nie wyobrażam, żeby nic nie zrobić w tym kierunku. To jest tragedia nie móc nic trzymać w piwnicy. To, że się ktoś kiedyś tak wybudował, nie jest tłumaczeniem. Mnie, jako przewodniczącego osiedla, martwi to, że ludzie są podtapiani. Ludzie potrzebują pomocy i tej pomocy trzeba jak najszybciej udzielić, a nie dywagować, że gdzieś coś trzeba zrobić. A wydaje mi się, że idzie to trochę wolno. Ja osobiście nie spodziewam się, że zrobią to w przeciągu miesiąca, czy dwóch. Pierwszy etap jest zrobiony, co nie zmienia faktu, że ludzi zalało i przy każdej większej ulewie ludzie są kolejny raz podtapiani - powiedział Grzegorz Wojciechowski.
     TE ROWY TO NIE PRZYCZYNA
     Szef Gminnej Spółki Wodnej Krzysztof Wierzbicki tłumaczył, że rowy, o których mówi Marian Wegner, nie mają wpływu na to, iż mieszkańcy są tam zalewani. Jego też zdaniem, to że rów jest zarośnięty nie oznacza, że nie odbiera wody, bo dziś zostanie rów wykoszony, a za tydzień znowu zarośnie. Dno rowu - zdaniem Krzysztofa Wierzbickiego - jest na odpowiednim poziomie, więc tam wody nie są wstrzymywane.
     - Po prostu przez małe średnice rur przepłynie niewiele wody i przy tak intensywnych opadach trzeba trochę dłużej poczekać. Z kolei piach, który tam jest, przy każdej dobrej ulewie jest znowu nanoszony oraz różne inne rzeczy się dzieją - powiedział Krzysztof Wierzbicki. Jego też zdaniem spółka, którą kieruje, dwa razy do roku stara się rów czyścić, a zdarza się, że rów czyszczony jest częściej. Pierwsze czyszczenie odbywa się pod koniec czerwca, a drugie na jesień, żeby mieć zabezpieczony dobry spływ po zimie.
     - Nie wiem, czy czyszczenie odbędzie się za tydzień, czy dwa, ale będę tam musiał ludzi niebawem skierować, żeby się już za te roboty wzięli. Nie jest to temat obcy, ale jest taka ilość tego wszystkiego w całej gminie, że po prostu wszystkiego na raz nie idzie zrobić - mówił.
     RURY NIE POŁYKAJĄ WODY
     Dodał także, iż głównym problemem jest cały czas to, że w czasie gwałtownych opadów rury o obecnym przekroju nie odbierają wody i dlatego powstaje taka sytuacja. Jego zdaniem, trzeba położyć deszczówkę o większym przekroju rur. Twierdzi, że rozmawiał na ten temat z burmistrzem i potwierdził, że ze strony burmistrza wysłane zostały już zapytania do tych wszystkich właścicieli posesji, gdzie będzie trzeba przebudować kanalizacje deszczową.
     - Z rozmowy wynikało, że coś już się dzieje i przygotowywany jest plan robót. Ta deszczówka musi zostać przebudowana od posesji doktora Grzegorza Jędrzejczaka na ul. Padniewskiej do ul. 11 Listopada. Tam musi być położona odpowiednia średnica rury. Na ul. 11 Listopada te wody się wstrzymują, dlatego, że przy ul. Padniewskiej robi się zator i woda napotyka na taki jakby korek. Tam z kolei jest bardzo lichy odbiór i jest tak do ul. Przemysłowej, gdzie rura jest już większa i tę wodę już połknie. Jest to jednak robota delikatna, bo przebiega przez prywatne posesje, teraz już zagospodarowane. Ja się wcale nie dziwię, że ludzie się obawiają kolejnych opadów. A lato, jak zapowiadają, rzeczywiście ma być intensywne w opady, a na przebudowę trzeba czasu - powiedział Krzysztof Wierzbicki.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1114 (25/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości