O poprawę stanu dziurawej i błotnistej ul. Leśnej w Gębicach mieszkańcy bezskutecznie walczą od wielu miesięcy. Dyrektor Arkadiusz Grobelski zapewnia, że jeżeli dopisze pogoda, to do końca września na dwóch odcinkach drogi zostanie wysypany kamień, a na pozostałej części stan nawierzchni poprawi równiarka.
Aneta Grabowska i Jan Walkowski nie mogą już patrzeć na stan ich drogi. Codziennie po ulewach muszą walczyć o to, żeby się przez nią przedostać. fot. Damian Stawski ANI JEDNEGO KAMIENIA
W listopadzie ubiegłego roku w artykule Błoto do samego lasu pisaliśmy o fatalnym stanie drogi przy ul. Leśnej w Gębicach (tzw. Huby Gębickie). Droga biegnie za przystankiem autobusowym, przy skrzyżowaniu dróg z Gębic do Zbytowa i Przyjezierza.
7 września ponownie spotkaliśmy się z mieszkańcami posesji mieszkających około pół kilometra od drogi powiatowej. Ich sytuacja w żaden sposób nie poprawiła się. Droga po opadach nadal zamienia się w jedno, wielkie błotniste bajoro, dzieci tą drogą są zmuszone chodzić na przystanek. Jak mówi mieszkanka Aneta Grabowska, po ulewach nie ma żadnej szansy na to, by wypuścić dzieci w drogę do szkoły. Problem mają też samochody, którymi mieszkańcy dojeżdżają do pracy.
W ubiegłym roku mieszkańcy interweniowali zarówno w Urzędzie Miejskim jak i u sołtys Gębic Marii Nadolnej. Dyrektor wydziału Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska Arkadiusz Grobelski mówił wtedy, że jest okres jesienno-zimowy, więc remontów dróg gruntowych w tym okresie prowadzić się nie powinno, po drugie gmina nie miała już wtedy w budżecie pieniędzy na remonty dróg. Mieszkańcy mieli też za złe pani sołtys, że za pieniądze z funduszu sołeckiego chce zrobić drogę w kierunku od kościoła do cmentarza, zamiast pomóc mieszkańcom ul. Leśnej.
Maria Nadolna mówiła 10 miesięcy temu reporterowi Pałuk: - 5.000 zł zarezerwowaliśmy na kamień bitumiczny na następny rok. 100% ma dołożyć burmistrz. Być może część kamienia przekażemy na tę drogę.
Dziś wiemy, na drogę prowadzącą do lasu (ul. Leśną) nie trafił ani jeden kamień. Mieszkańcy pozostawieni zostali sami sobie.
ROZGORYCZENI, ZNIECHĘCENI
Aneta Grabowska jest zniechęcona. Mówi, że ręce po prostu opadają. - Nie wiem już, gdzie mam iść. Gdzie mogę szukać pomocy - mówi. Ostatnie kilka dni z ulewani znów uniemożliwiły przejście jej dziecku na przystanek. - Całe szczęście, że ktoś jechał samochodem od lasu i córkę zabrał - mówi. Również jej mąż Roman wczesnym porankiem ledwo zdołał wyjechać do pracy. Mówiła, że wcześniej był u nich dyrektor Grobelski, który sprawdzał stan tej drogi. - Powiedział, że my mamy drogę nie taką złą i są w gminie gorsze odcinki - opowiada. Dodaje: - Czy to, że są gorsze drogi my mamy jeździć po tym błocie i się cieszyć?
Wielokrotnie ze swoim ojcem Zdzisławem Walkowskim odwiedzali gabinet burmistrza Leszka Duszyńskiego. Latem podczas spotkania z mieszkańcami, burmistrz miał zapewnić, że droga zostanie zrobiona do końca sierpnia, a miał tego dopilnować dyrektor Grobelski. - Burmistrz mówił, że kamienia mają dosyć i nam go też wysypią. Tak się jednak nie stało. - Burmistrz tylko obiecuje, robi nadzieję. Mówi, żeby ludzi zbyć - mówi rozgoryczona Aneta Grabowska.
Mieszkanka nie potrafi także zrozumieć postawy sołtys Marii Nadolnej. Jak tłumaczyła, burmistrz dał jej wolną rękę w rozdysponowaniu kamienia przydzielonego na sołectwo. Tymczasem cały kamień trafił na drogę od kościoła na cmentarz.
- Drogą tą nikt nie uczęszcza, tylko okazjonalnie na Wszystkich Świętych - argumentowała mieszkanka. Mówiła również, że wielokrotnie problem ich drogi przedstawiała Marii Nadolnej. Pytana co mówiła jej na to sołtys, mieszkanka powiedziała reporterowi: - No, że „te dwie czy trzy dziurki to nam zasypią”. No żenada.
Mieszkanka zwracała uwagę, że m.in. burmistrz mówił jej, że przy takich sprawach powinna czynnie uczestniczyć w zebraniach sołeckich, tam zajmować głos i walczyć o swoje. Aneta Grabowska rzeczywiście w zebraniach sołeckich nie uczestniczyła. Ale tłumaczy dlaczego. - Mam ciężko chorą siostrę, wymaga stałej opieki, nie ma czucia od pasa w dół, jak mielibyśmy niby uczestniczyć? - mówi załamana.
Reporter rozmawiał również z bratem Anety Grabowskiej - Janem Walkowskim, który twierdzi, że nie tylko po opadach deszczu stan podziurawionej jak sito i błotnistej droga przeszkadza mieszkańcom.
- Cztery samochody już zmieniłem w tym roku. Syn kupił „volvo”, zawieszenie było w dobrym stanie. Trochę pojeździł tędy i zawieszenie do wymiany - mówi Jan Walkowski.
DROGI GMINNE NIECH ROBI GMINA
W piątek 8 września przed zebraniem sołeckim w Gębicach sołtys Nadolna powiedziała reporterowi, że zwracała się w ostatnim czasie do dyrektora Grobelskiego, by nawierzchnia ul. Leśnej została zrobiona. Co do oskarżeń wobec pani sołtys odnośnie nawiezienia całego kamienia na drogę do cmentarza, Maria Nadolna tłumaczy: - Nie może być tak, że wszystkie drogi będziemy robić za kamień z funduszu sołeckiego. Drogi gminne powinna robić gmina.
RÓWNIARKA I KAMIEŃ
Za to dyrektor Grobelski używa podobnych argumentów co w roku ubiegłym. Mówi, że większość prac na drogach gminnych została już wykonana. W przypadku ul. Leśnej gmina ma jeszcze dwie opcje w zanadrzu - albo wysypie na drogę kamień (jeżeli zostanie), albo podjedzie tam jeszcze w tym miesiącu na drogę równiarka. Ostatecznie we wtorek 12 września dyrektor powiedział reporterowi: - Zrobimy i to i to. Jak mówi, na drodze przy ul. Leśnej są dwa newralgiczne i zaniżone punkty, które zostaną zasypane kamieniem. Pozostała część w stronę domostw Walkowskich i Grabowskich zostanie wyrównana. Prace mają zostać wykonane do końca września, choć ich termin uzależniony jest od warunków pogodowych.
- Pojadę tam jeszcze i zorientuję się jak ta droga teraz wygląda. Zapowiadają, że przez dwa tygodnie ma padać i wtedy nie wyrobimy się do końca września. Ale jak aura będzie nam sprzyjała to droga zostanie poprawiona - mówi Arkadiusz Grobelski.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1335 (37/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze