Prezes PSL Paweł Molenda zaatakował na sesji dyrektor Beatę Motykę
Nazwać kłamcą umiał, przeprosić nie potrafił
Starosta Tomasz Barczak ze swoim otoczeniem próbował udowodnić burmistrzowi Mogilna, że nie potrafi prowadzić inwestycji budowy obwodnicy. Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski odparował: - Cieszy mnie fakt, że najbardziej zażarci przeciwnicy obwodnicy tak martwią się o to, żeby dochować terminów.
Prezes PSL Paweł Molenda mylił się na sesji, gdy zarzucił dyrektor Beacie Motyce okłamywanie mogileńskich radnych fot. Marek Holak Prace nad budową wschodniej obwodnicy Mogilna przebiegają w tej chwili dwutorowo.
W Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu sprawdzany jest pod kątem merytorycznym wniosek burmistrza Mogilna złożony 29 grudnia 2009 r. o dofinansowanie inwestycji ze środków unijnych.
Natomiast do mogileńskiego starostwa został złożony 28 grudnia 2009 r. wniosek burmistrza o uzyskanie zezwolenia na realizację inwestycji drogowej. W tym mieści się pozwolenie na budowę. Pozwolenie to uzyskiwane jest w innym trybie niż normalnie, obowiązują przepisy tzw. specustawy. Dzieje się tak zawsze w przypadku, gdy musi dojść podczas realizacji inwestycji do wywłaszczenia. Tak właśnie się stało w przypadku obwodnicy Mogilna. Kilka tur negocjacji z właścicielami działek rolnych i kilku działek budowlanych nie doprowadziło do kupna działek przez gminę w normalnym trybie. Na ostateczną cenę 16 zł za 1 m2 działki rolnej nie zgodziło się kilku właścicieli i burmistrz Mogilna zakończył z nimi negocjacje cenowe. Teraz procedurę wywłaszczenia przeprowadzi starosta Tomasz Barczak.
Trzy dni po złożeniu wniosku do starostwa, 31 grudnia, starosta Tomasz Barczak wysłał pismo do burmistrza Mogilna, by uzupełnił wniosek o podziały geodezyjne.
Do tej pory nigdy nie zdarzyło się, aby urzędnicy starostwa przychodzili na sesję Rady Miejskiej i opowiadali radnym miejskim o kulisach wydawania jakichkolwiek decyzji pozwolenia na budowę. Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski powiedział nam, że praktycznie nigdy nie ma takiej sytuacji, aby złożony wniosek nie musiał być uzupełniony o jakieś dodatkowe dokumenty. Jest to normalna sytuacja i ratuszowi urzędnicy zawsze starają się jak najszybciej uzupełnić brakujące dokumenty.
Nikt nie przypuszczał, że normalna procedura może stać się przyczyną takiego zamieszania, do jakiego doszło na ostatniej sesji. - Starosta zachował się nie jak urzędnik, który ma zgodnie z prawem wydać decyzję, tylko jak polityk, któremu nie w smak, że w roku wyborczym będzie musiał wywłaszczać właścicieli działek. Któremu również nie w smak, że burmistrz buduje obwodnicę miasta i za wszelką cenę stara się uczynić z tego oś konfliktu politycznego - mówi nam jeden z uczestników sesji.
Lokalni działacze PSL przyszli na ostatnią sesję zmobilizowani i przygotowani. Starosta Barczak przyprowadził ze sobą nawet naczelnika wydziału budownictwa Andrzeja Stachowiaka wyposażonego w szereg dokumentów związanych z budową obwodnicy, wywłaszczeniem, itp. Na sali siedział inny funkcjonariusz PSL, dawno nie oglądany na miejskich sesjach urzędnik starostwa Przemysław Majcherkiewicz. Jego obecność zapewne nie była przypadkowa. Typowany jest on stanowisko wiceburmistrza Mogilna, po ewentualnym wygraniu jesiennych wyborów przez starostę Barczaka. Takie opinie krążyły na przykład w kuluarach niedawnych wyborów w mogileńskim kole SLD. Chociaż pojawiły się publicznie, nigdy nie zostały zdementowane, ani przez Przemysława Majcherkiewicza, ani przez Tomasza Barczaka. Jak się później okazało, po wystąpieniu starosty na możliwość zadawania pytań tylko czekali radni PSL.
Starosta zaznaczył, że jako takiego złożonego wniosku burmistrza nie ma, ponieważ dokumenty są niekompletne, gdyż brakuje podziałów geodezyjnych. - Starosta wie, kogo ma wywłaszczać, a nie wie, jaka to jest powierzchnia działek - mówił. Na tym etapie burmistrz musi ponownie wystąpić z wnioskiem i złożyć brakujące dokumenty. Po wpłynięciu takiego wniosku starosta ma 120 dni na przeprowadzenie wywłaszczenia. Działki wyceni powołany przez starostę Barczaka rzeczoznawca. Właściciel działki będzie mógł dochodzić dalej swych praw w sądzie na drodze cywilnej, jeżeli nie będzie się z tym zgadzał. Nie zahamuje to jednak budowy obwodnicy. - Starostwo nie ma tu żadnego wpływu i możliwości, żeby budowę, czy powstrzymać, czy po prostu utrudnić - tłumaczył mogileńskim radnym Tomasz Barczak.
Radny i prezes gminnego PSL Paweł Molenda pytał, jak to się stało, że podstawowy dokument nie został złożony. Pytał, czy inwestycja nie jest zagrożona u marszałka i czy burmistrz wróci do negocjacji z właścicielami działek.
Wiceburmistrz Ciesielski mówił, że jego zdaniem komplet materiałów został złożony, również z mapami wstępnego podziału, gdzie były naniesione powierzchnie działek, które są do pozyskania. Zapowiedział jednak, że skoro organ wydający decyzję żąda kolejnych dokumentów, to będą one dostarczone. Jarosław Ciesielski zapewnił: - Nie ma żadnego zagrożenia, jeżeli chodzi o realizację inwestycji. Nie będzie też powrotu do negocjacji z właścicielami działek.
Zdaniem starosty Barczaka, do tej pory geodeta nie zrobił żadnych ruchów, by wytyczyć przebieg obwodnicy Mogilna: - Bez tych rzeczy całe pozwolenie na budowę musi czekać.
Radny Molenda w tym momencie w bardzo ostrych słowach zaatakował dyrektora wydziału funduszy europejskich i rozwoju lokalnego Beatę Motykę. Publicznie zarzucił jej okłamywanie mogileńskich radnych. Mówił: - Myślę, że pani nas okłamuje. Mówi pani, że sprawy są w toku, a państwo nie zrobiliście najważniejszej rzeczy - dokumentów, od których powinna zacząć się ta procedura. Ja odnoszę wrażenie, że państwo celowo to robicie, żeby do tej inwestycji nie doszło. I nie chcecie się z tego wycofać, tylko pompować tę pianę nadal, jaką pompujecie przy tej obwodnicy.
Gmina w sprawie obwodnicy złożyła jednak dwa wnioski: jeden do marszałka, a drugi do starosty. - Proszę mi nie zarzucać publicznie kłamstwa - mówiła zdenerwowana Beata Motyka. Dyrektor wcześniej opowiadała radnym o wniosku..., ale złożonym u marszałka o dofinansowanie unijne obwodnicy. Wniosek u marszałka jest w toku, jest rozpatrywany i na bieżąco są usuwane różne drobne uwagi. Elementem tego wniosku jest harmonogram, który był również załącznikiem do preumowy i żaden termin nie jest zagrożony. - Niczego tu nie pompuję i nie biję żadnej piany. Nie mam żadnych powodów do okłamywania państwa i czuję się dotknięta - zwracała uwagę dyrektor Motyka.
Wyjaśniła także, że złożenie podziałów geodezyjnych należy do projektanta, firmy Mott MacDonald Limited, gdyż tak zostało to zapisane w umowie między nim a gminą. - Projektant ma pełną świadomość tej sytuacji. To nie jest tak, panie radny Molenda, że jakiś pracownik w Urzędzie pójdzie i zleci teraz geodezyjnie te podziały czy zleci po pójście po podkłady do starostwa. To jest obowiązek projektanta. Za to bierze pieniądze. Ma to w umowie. Jeżeli tego nie doczytał, to ma problem - tłumaczyła dyrektor wydziału.
Radnemu Jackowi Kończalowi nie chciało się w tym momencie wierzyć, że to projektant mógł czegoś nie doczytać w umowie.
Dyrektor wydziału Arkadiusz Grobelski tłumaczył, że nie jest prawdą, iż projektant wykreślił sobie przebieg obwodnicy na jakichś nieaktualnych mapach. Przypomniał, że nieco ponad rok temu aktualizowane mapy przygotowali dla ratusza dwaj geodeci. - Ponieważ przygotowanie map leżało w gestii inwestora, takie mapy geodeci przyjęli i poszły do projektanta. Trudno podejrzewać, że były nieaktualne - mówił dyrektor Grobelski.
W tym samy tonie co radny Kończal wypowiadał się również starosta Barczak. - Nie wierzę za bardzo, że projektant miał to w umowie i tego nie zrobił. Jakieś kary umowne powinny być za to - pouczał mogileńskich samorządowców.
Jarosław Ciesielski był pokrzepiony zachowaniem i wypowiedziami starosty Tomasza Barczaka oraz radnych Pawła Molendy, Jacka Kończala i Stanisława Żerdki. - Cieszy mnie fakt, że najbardziej zażarci przeciwnicy obwodnicy tak martwią się o to, żeby dochować terminów. Jestem po prostu zachwycony tym faktem - mówił. Cieszyło go niezmiernie również co innego: - Państwo, jeżeli otrzymacie wniosek z kompletem dokumentów, wydacie decyzję w błyskawicznym terminie. Taką deklarację tutaj od pana starosty odebrałem - mówił wiceburmistrz.
Szef PSL Paweł Molenda do końca sesji dyrektor Beaty Motyki nie przeprosił.
Wbrew temu, co mówili i czemu dziwili się na sesji radny Kończal i starosta Barczak, to firma Mott Mac Donald Limited odpowiada za dostarczenie pełnej dokumentacji, razem z mapami geodezyjnymi. Tak jest zapisane w umowie i takie sformułowania zawiera protokół uzgodnień ze spotkania, do którego doszło już po sesji Rady Miejskiej.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 940 (7/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze