Kamionek, Gozdanin, Procyń, Zbytowo, Marcinkowo, Gębice, Łosośniki, Kątno
Netia głucha na telefony od swoich abonentów
Netia wyłącza telefony i zrywa umowy, bo Urząd Komunikacji Elektronicznej nie przedłużył jej koncesji na nadawanie radiowe na dotychczasowej częstotliwości. Na wprowadzenie nowego programu Wimax nie ma warunków technicznych - stacja bazowa w Mogilnie jest zbytnio oddalona. W obronie mieszkańców pismo do Netii wysłał wczoraj burmistrz Leszek Duszyński.
DUŻY ODZEW
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o kłopotach mieszkańców Kamionka (gm. Mogilno) z operatem telefonii Netia. Wyłączane są im telefony, później przychodzą pocztą zerwane umowy - jak to Netia tłumaczy - z przyczyn technicznych. Mieszkańcy nie mogą się dodzwonić do Netii i nie wiedzą, co się naprawdę dzieje. Z dnia na dzień zostają odcięci od świata.
W ubiegłym tygodniu mieliśmy sygnały, że sprawa może dotyczyć nawet kilkuset abonentów z Gębic i okolic. I rzeczywiście, po naszym ubiegłotygodniowym artykule rozdzwoniły się w redakcji telefony.
23 lipca 1996 r. zawiązał się Społeczny Komitet Telefonizacji Wsi Rejonu Gębice. W skład jego weszło 301 mieszkańców Gozdanina, Gębic, Zbytowa, Dzierżążna, Procynia, Kamionka, Bielic, Marcinkowa i Łosośnik. Na czele komitetu stanął mieszkaniec Gozdanina Jerzy Ozga, sekretarzem została Grażyna Łukomska ze Zbytowa, a członkami Bogumiła Kwiatkowska z Dzierżążna i Grzegorz Musiałowski z Gębic. Komitet taki mógł się zawiązać tylko i wyłącznie za zgodą władz gminy Mogilno. Sprawa wyglądała tak, że gmina uczestniczyła w kosztach założenia telefonów, które wówczas wynosiły ok. 7.000 zł. Z tego abonent musiał wyłożyć 20%, 25% - Agencja Restrukturyzacji Rolnictwa, natomiast 5-10% to udziały gminy w inwestycji. Inwestycją miała zająć się Telekomunikacja, ale po sprawdzeniu warunków technicznych okazało się, że nie ma możliwości założenia mieszkańcom telefonów w rejonie centrali Gębice. W związku z tym podpisali oni umowy z bydgoską firmą El-Net, która u mieszkańców założyła telefony.
- Każdy musiał wpłacić 1.000 złotych. 500 złotych było na sprawy techniczne, w tym kable, wieżą przekaźnikową w Marcinkowie, urządzenia. Natomiast drugie 500 złotych wchodziło w koszt przyszłych rozmów. Wszystko było dobrze dopóki El-Netu nie przejęła Netia (stało się to w 2004 r. - przyp. mal). Teraz to mi głupio ludziom spojrzeć w oczy. Kiedyś nakłaniałem ich do założenia telefonów, a dzisiaj nie mają nic. Włożyli przecież w to sporo pieniędzy. Niektórzy z nich to dzisiaj są już starsi ludzie - powiedział naszemu reporterowi Jerzy Ozga.
PO POMOC DO GMINY
Z jego informacji wynika także, że wszystkim mieszkańcom Gozdanina Netia odłączyła już telefony. - W tej chwili połowa mieszkańców nie ma telefonów, a drugiej części założyli nowe urządzenia i oni obecnie mają z powrotem telefony - opowiada Jerzy Ozga. W poniedziałek 2 marca Jerzy Ozga udał się do przewodniczącej Rady Miejskiej w Mogilnie Elżbiety Sarnowskiej z prośbą, aby gmina pomogła im w rozmowach z operatorem. Przewodnicząca zaproponowała, aby wszyscy sołtysi wystosowali pismo do Rady Miejskiej, a wtedy na tej podstawie ona napisze do Netii pismo z prośbą o wyjaśnienie.
W ZBYTOWIE TO SAMO
Mieszkanka Zbytowa Zofia Sadownik mówi naszemu reporterowi, że telefon Netia wyłączyła im około 2 tygodni temu. - Nam wyłączono chyba jako ostatnim w wiosce. Ale, co dziwne, rachunki za rozmowy płaciliśmy zawsze za miesiąc, natomiast abonament na miesiąc. W styczniu przyszedł już tylko rachunek za rozmowy, a za abonament nie. To znaczy, że oni już wcześniej planowali wyłączyć nam telefony. Ja jednak do dnia dzisiejszego żadnego pisma od nich nie otrzymałam. Z dnia na dzień pozbawili nas kontaktu ze światem - mówi pani Sadownik.
Najbardziej jednak mieszkańców wszystkich miejscowości bulwersuje fakt, że 10 lat temu to oni składali się na budowę masztu przekaźnikowego w Marcinkowie i na budowę sieci telekomunikacyjnej. Płacili także za urządzenia montowane w pomieszczeniach. W przeliczeniu na obecne pieniądze była to kwota 1.000 zł, z czego 500 zł przeznaczone było na sprawy techniczne, a drugie 500 złotych wliczone na poczet wykonywanych rozmów. - Ciekawe, że teraz nic nie mówi się o poniesionych przez nas kosztach, o jakimkolwiek zwrocie pieniędzy - mówi Elżbieta Adamczyk ze Zbytowa.
W tej też sprawie rozmawialiśmy z sołtysem Zbytowa Zdzisławem Dobrzenieckim, który stwierdził, że sprawa jest mu znana. Mówił, że we wsi telefony z El-Netu miało około 15 abonentów. Z tego co się orientuje, wszystkim wyłączono telefony, oprócz sklepu, gdzie jeszcze numer jest czynny.
W PROCYNIU TO SAMO
Ze Zbytowa udaliśmy się do Procynia. Jedna z mieszkanek Procynia otrzymała jeszcze dodatkowe pismo od Netii z 16 lutego, podpisane przez koordynatora sekcji reklamacji Renatę Bukowską, w którym operator zaznacza, że reklamacja klientki będzie uwzględniona. Jednak - jak wyjaśnia Urszula Zielińska z Procynia - ona nie wysyłała do Netii żadnej reklamacji. Wysyłała natomiast podpisaną nową umowę. - Dostałam pocztą do podpisania aneks do poprzedniej umowy. Otrzymałam go 30 czerwca 2008 r. Gdy zadzwoniłam do Netii pani powiedziała mi, że jeśli to podpiszę i odeślę, to nie wyłączą mi telefonu - opowiada Urszula Zielińska. Nasza rozmówczyni zrobiła tak, jak pokierowała ją pracownica Netii. Jakież było jej zdziwienie, kiedy najpierw przyszło pismo informujące o reklamacji, a później odłączyli jej telefon. - Telefon odłączyli u mnie 30 stycznia. Ale na domiar tego przysłali rachunek do zapłacenia razem z abonamentem na kolejny miesiąc. Gdy zadzwoniłam i spytałam, dlaczego wyłączyli telefon, a naliczyli abonament, odpowiedzieli, że przyjdzie korekta rachunku i zwrócą mi zapłacony niesłusznie abonament. Jednak do dzisiaj taka korekta nie przyszła i pieniędzy nie odzyskałam - mówi Urszula Zielińska.
W rozmowie z mieszkańcami Procynia dowiadujemy się, że kilka lat temu oni również wpłacali niemałe pieniądze na instalację masztu radiowego w Marcinkowie, dzięki któremu nie miało być żadnych kłopotów z połączeniami telefonicznymi. Okazało się także, że właścicielka sklepu w Procyniu Grażyna Wierzbińska próbowała rozmawiać z przedstawicielami Netii, po tym jak wyłączono jej telefon w sklepie. Okazało się, że osoba z Netii, z którą rozmawiała, miała stwierdzić, że jeśli chce mieć ponownie założony telefon, to musi zapłacić ok. 700 zł.
KONCESJA SIĘ SKOŃCZYŁA
Po kilku próbach udało się nam w końcu skontaktować z rzecznikiem Netii. 2 marca Małgorzata Babik w przesłanym nam mailu wyjaśniała, że rzeczywiście umowy zostały rozwiązane. Powód: brak możliwości technicznych, ponieważ zgodnie z decyzją UKE (Urząd Komunikacji Elektronicznej - przyp. mal), Netia utraciła prawną i techniczną możliwość świadczenia usług wykorzystujących technologie radiowe o częstotliwości 1,9 MHz (jest to wygaśnięcie koncesji). Pomiar Wimax wyszedł negatywnie, tzn., że klient znajduje się w zbyt dużej odległości od stacji bazowej. Innej możliwości podłączenia tam nie ma. Niestety, nie możemy dalej świadczyć usługi na technologii, z której klient dotychczas korzystał. Jest to decyzja UKE - czytamy w uzasadnieniu.
Urządzenia Wimax, według naszych informacji zlokalizowane są najbliżej: w Mogilnie przy ul. Obrońców Mogilna, w Inowrocławiu, Gnieźnie, Pakości i Trzemesznie. Niestety, mieszkańcy wiosek, o których piszemy, znajdują się poza zasięgiem Wimax. Miejscowości znajdują się w odległości powyżej 12 km, w związku z tym nie ma szans na ich podłączenie. Co więcej, wszystkie braki warunków technicznych były potwierdzane przez pracowników „Netii”, aby być naprawdę pewnym, że nic nie zostało pominięte z możliwości technicznych - pisze rzecznik Małgorzata Babik.
PÓJDĄ DO SĄDU
Zarówno mieszkańcy Zbytowa, jak i Procynia zgodnie twierdzą, że nikt z przedstawicieli Netii u nich nie był i niczego nie sprawdzał. W tej chwili abonenci z tych wiosek domagają się jedynie wywiązania z podjętych zobowiązań, tym bardziej, że ponieśli niemałe nakłady na telefonizację. - Ja już im w Netii powiedziałam, że jak sprawy nie załatwią, to my udamy się na drogę sądową. Bo jak to jest możliwe, że myśmy za linię zapłacili, a teraz ot, tak sobie nam wyłączyli. Mieszkają u nas w Procyniu starsze osoby i one nie potrafią posługiwać się telefonami komórkowymi, a jak np. trzeba będzie zadzwonić na pogotowie, to co wtedy? - powiedziała Urszula Zielińska.
NETIA SIĘ BRONI
W ostatniej chwili przed oddaniem artykułu otrzymaliśmy od rzecznika Małgorzaty Babik jeszcze jednego maila. Czytamy: Jeżeli chodzi o wymienione przez Panią miejscowości, to Procyń, Zbytowo, Góra i inne przyległe wioski - sytuacja jest analogiczna, jak w Kamionku. Są poza zasięgiem sieci Wimax. W poszczególnych miejscowościach sprawdzaliśmy każdego z klientów. I tak: w Procyniu mieliśmy 18 klientów, w przypadku 11 brak możliwości technicznych, co potwierdzone zostało przez Netię, 7 klientów przeznaczono do dodatkowej weryfikacji przez Netię. W Zbytowie mieliśmy 6 klientów, 1 klient potwierdzony jest przez Netię i brak jest tam możliwości technicznych, 5 klientów przeznaczono do dodatkowej weryfikacji. Podobna sytuacja jest w pozostałych przyległych wioskach. Po decyzji UKE, a przed terminem wygaśnięcia koncesji radiowej dla Netii, do wszystkich klientów wysłaliśmy wypowiedzenia z zachowaniem terminu, klienci byli też obdzwaniani wcześniej przez naszych pracowników, którzy wyjaśniali, iż z upływem konkretnego terminu Netia utraci możliwość techniczną świadczenia usług. Netia zrobiła wszystko co możliwe, dwukrotnie powtarzaliśmy pomiary, gdyż pierwszy wynik był negatywny. Netia w chwili obecnej nie ma, nie ze swojej winy, możliwości technicznych świadczenia usług w/w klientom. Jest nam bardzo przykro, gdyż nie chcielibyśmy rozstawać się z tymi klientami, ale niestety decyzja UKE i wygaśnięcie koncesji wymagają od firmy dostosowania się do tych uwarunkowań prawnych. Jeżeli w przyszłości pojawi się dla Netii jakakolwiek nowa możliwość techniczna świadczenia usług tym klientom, z pewnością będziemy przedstawiać nowe możliwości.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 890 (9/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze