Reklama

Nie bawcie się w tajnych agentów

Burmistrz Dereziński, komisja rewizyjna, rzecznik dyscypliny finansów
     Nie bawcie się w tajnych agentów
     Utajnienie odpowiedzi rzecznika dyscypliny finansów publicznych spotkało się z ostrą reakcją burmistrza. Również Marcin Leśny radca prawny UMiG domaga się od radnych dostępu do informacji publicznej.

 

Burmistrz Dereziński zastanawiał się, czy komisja rewizyjna Rady Miejskiej w Trzemesznie działa tak, jakby to były lata 50.

      fot. Roman Wolek

Eleonora Mądra powtarzała, że nie mogła się sprzeciwić decyzji komisji rewizyjnej i przekazać pisma burmistrzowi

        fot. Roman Wolek

     ZAWIADOMILI RZECZNIKA
     Na sesji Rady Miejskiej w Trzemesznie 30 stycznia pojawił się temat utajnienia przez komisję rewizyjną pisma od rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Przypomnijmy, że pismo to jest efektem wniosku zgłoszonego wcześniej przez komisję rewizyjną RM.
     Zawiadomienie dotyczyło czterech spraw: braku środków na wynagrodzenia i ZUS dla nauczycieli, remontu SP 2 w Trzemesznie, przeprowadzenia przetargu na dowożenie dzieci oraz zawarcie umowy na obsługę prawną UMiG w 2012 r. z tzw. wolnej ręki. Tematy te komisja rewizyjna skierowała przeciwko: burmistrzowi Krzysztofowi Derezińskiemu, dyrektorowi SP 2 Jarosławowi Kaniastemu oraz dyrektorowi Zespołu Obsługi Szkół Mirosławowi Świerkotowi. Uchwałę o skierowaniu wniosku do rzecznika podjęli 17 września ubiegłego roku radni: Eleonora Mądra, Tadeusz Kostka i Zbigniew Matelski.
     ODPOWIEDŹ TAJNA
     Nie wiadomo jednak, co stwierdził rzecznik po zbadaniu tej sprawy. Odpowiedź przysłana została w styczniu, jednak jak na razie nie można się dowiedzieć, co ona zawierała. Radni z komisji rewizyjnej postanowili utajnić treść pisma dotyczącego kontroli, które komisja otrzymała od rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Jak pisaliśmy tydzień temu, Eleonora Mądra, przewodnicząca komisji rewizyjnej, powiedziała Pałukom, że radni z tej komisji postanowili, aby do czasu wyjaśnienia wszystkich zarzutów stawianych we wniosku nie przekazywać pisma od rzecznika, ani do burmistrza, ani do przewodniczącego Rady Miejskiej. Przewodnicząca komisji przesłała w tej sprawie informacje do burmistrza i przewodniczącego RM. Radni z komisji rewizyjnej nie zezwolili także na ujawnienie treści pisma mediom.
     BURMISTRZ SOBIE NIE ŻYCZY
     Na środowej sesji burmistrz odnosząc się do tej stanowiska komisji rewizyjnej w tej sprawie stwierdził, że jest zbulwersowany takim postępowaniem.
     - Chciałem się spytać, czy ona pracuje w latach 50., czy pracuje teraz, gdzie jest dostęp do informacji publicznej? - mówił burmistrz i przypomniał, że wcześniej komisja inną treść zawiadomienia rzecznika przegłosowała, a inną przesłała.
     - Nawet jak sens wypowiedzi był taki sam, to mnie uczono, że uchwała to jest od „a” do „z” to co się przegłosowało. I to, co zrobiliście to jest skandal. A teraz pani przewodnicząca takim samym pismem mnie informuje, że coś dostała, dokument publiczny, ale mi go nie pokaże. Bo po co mam widzieć? To ja w trybie dostępu do informacji publicznej składam wniosek o udostępnienie tego pisma. I sobie nie życzę tego typu praktyk w demokratycznej Polsce. Jeżeli ktoś się wychował jakoś tam inaczej, to jego sprawa - komentował burmistrz Dereziński.
     KTOŚ KŁAMIE
     Stwierdził także, że ktoś kłamie w sprawie podjęcia przez komisję decyzji o utajnieniu pisma od rzecznika dyscypliny finansów publicznych.
     - Bo pytałem się radnego komisji rewizyjnej czy komisja głosowała to. I powiedział, że nie. Więc jest moje pytanie, czy to jest pani wymysł radnej, przewodniczącej, czy komisja to przegłosowała i czy jest protokół z tego spotkania, bo o protokół z tego spotkania w trybie dostępu do informacji publicznej także wnioskuję. I apeluje, żebyście państwo naprawdę przestali się bawić w tajnych agentów - mówił burmistrz do radnych z komisji rewizyjnej.
     Eleonora Mądra w odpowiedzi informowała, że zebranie komisji się odbyło i zapytała na nim członków, czy przekazują pismo do informacji burmistrza i przewodniczącego RM
     - I członkowie zdecydowali, że nie, do czasu wyjaśnienia - wyjaśniała przewodnicząca komisji rewizyjnej.
     Według innego członka tej komisji Tadeusza Kostki, jeśli rzecznik chciał poinformować nie tylko komisję, ale też burmistrza i przewodniczącego, to mógł to pismo również do nich skierować.
     TO JEST SKANDAL
     Podczas dyskusji Zbigniew Matelski zwrócił się do Eleonory Mądrej z tłumaczeniem, że były przecież jeszcze inne uzgodnienia. Jak tłumaczył, w następnym dniu po zebraniu komisji miało być szkolenie i ta kwestia miała być na nim wyjaśniona. Dodał, że to, iż szkolenie zostało odwołane, nie było przeszkodą, żeby zadzwonić do kompetentnej osoby w tej sprawie i zapytać.
     Przewodnicząca komisji rewizyjnej odpowiadała, że od kompetentnych osób dowiedziała się, iż może na razie nie przekazywać pisma od rzecznika i przekazała to stanowisko burmistrzowi i przewodniczącemu Rady.
     Takie wyjaśnienia nie uspokoiły jednak burmistrza, który stwierdził, że jest już czwartą kadencję w samorządzie i takie praktyki są dla niego nieznane, dlatego też wyraził się wcześniej tak ostro i zdecydowanie.
     - Dla mnie to jest skandal i tutaj nie zmienię stanowiska, i że powiedziałem to ostro to też nie żałuję, bo tak trzeba powiedzieć. Bo ja jestem zdziwiony - stwierdził burmistrz Dereziński i poprosił, żeby zrozumieć ton jego wystąpienia. Powtórzył, iż ma nadzieje, że posiedzenie komisji rewizyjnej było protokołowane, i że protokół będzie do wglądu.
     - Ja już rozumiem, że mi państwo nie przekazaliście, ale przewodniczącemu Rady to w ogóle nie mogę zrozumieć - komentował burmistrz. Jak dodał, przypuszcza, że to pismo nie ma klauzuli tajności i jest pismem urzędowym.
     NIESPODZIEWANA SYTUACJA
     Głos w tej sprawie podczas sesji zabrał także radca prawny trzemeszeńskiego ratusza Marcin Leśny. Poinformował, że żadne zarzuty nie będą przez rzecznika burmistrzowi stawiane, bo gdyby miały być stawiane, to zostałby poinformowany, że przeciwko niemu jest wszczynane postępowanie. Podkreślił, że skoro burmistrz jest osobą, co do której komisja publicznie stawiała zarzuty, to ma prawo żądać dostępu do tego dokumentu. Jak tłumaczył, w świetle ustawy o dostępie do informacji publicznej każda osoba, także bez interesu prawnego, nawet z drugiego krańca Polski, może z takim wnioskiem wystąpić i funkcjonariusz publiczny ma obowiązek taki dokument niezwłocznie jej udostępnić.
     - Nie chciałbym używać takiego słownictwa, jak pan burmistrz, ale tutaj sytuacja na wskroś niespodziewana, powiedziałbym tak delikatnie - komentował Marcin Leśny.
Wyjaśniał również, że w imieniu swoim i kancelarii też chciałby wystąpić o udostępnienie pisma od rzecznika, bo padały także zarzuty dotyczących umów zawieranych z kancelarią. Podkreślał, że procedura postępowania rzecznika zakłada, iż burmistrzowi będzie to podane do informacji tylko wtedy, kiedy przeciwko niemu będzie prowadzone postępowanie. A jeśli nie będzie prowadzone, to rzecznik wysyła odpowiedź tylko do podmiotu zawiadamiającego.
     Argumentacja ta nie przekonała Eleonory Mądrej, która stwierdziła, że nie mogła się sprzeciwić decyzji komisji rewizyjnej i przekazać pisma burmistrzowi czy przewodniczącemu RM.
     UNIKNĘLI GEHENNY
     Marcin Leśny zwrócił uwagę, że według niego doszło tu do niezrozumienia procedur, które powinny rządzić pracami Rady i komisji. Przypomniał, że komisje są organami Rady, więc odbiorcą pisma od rzecznika powinien być przewodniczący RM, który dalej powinien je przekierować do komisji rewizyjnej. - Chciałem tylko zwrócić państwu uwagę, że prawo dostępu do informacji publicznej wyraża bardzo ważną zasadę konstytucyjną - jawności działania organów władzy publicznej - przypominał radca prawny i podkreślił, że bezzasadne nieudostępnienie takiej informacji zagrożone jest sankcją karną.
     - Panie mecenasie. W zeszłym roku przeszliśmy wie pan przez jaką katorgę pomówień, oskarżeń łącznie z tym, że były przewodniczący komisji przedstawił niby informację publiczną. Pan sobie przypomina, co my z tego tytułu osobiście musieliśmy powiedzmy przeżywać. W związku z tym, że rzecznik dyscypliny finansów publicznych, a konkretnie zastępca, skierował pismo na panią przewodniczącą imiennie, to tak się stało - odpowiadał Zbigniew Matelski. Wyraził też żal, że przewodnicząca komisji rewizyjnej nie zapytała w tej sprawie radcy czy kogoś z Wielkopolskiego Ośrodka Kształcenia i Studiów Samorządowych.
     MLEKO SIĘ ROZLAŁO
     Eleonora Mądra powtórzyła jednak, że wbrew woli członków komisji nie mogła pisma przekazać do przewodniczącego RM i burmistrza i taką waśnie opinię uzyskała od kompetentnej osoby.
     - A mleko się rozlało, już głów i tak ścinać nie będą - komentował tę sprawę Wiesław Pokorski, przewodniczący RM. Tadeusz Kostka zastanawiał się natomiast, czy w związku z tą sprawą nie był słuszny jego wcześniejszy wniosek, by inny radca prawny obsługiwał Radę Miejską.
     Burmistrz Dereziński tłumaczył, że nie chce wojny z komisją rewizyjną i wcześniej wyraził tylko swój stosunek do tego, co się stało.
     - Mi chodzi o to, że bardzo łatwo się tu zarzuty rzuca i państwo tam wątpliwości nie mieliście, jak kierowaliście te pisma. Wiedząc, że najprawdopodobniej Rada Miejska może nie przegłosować tego doniesienia do rzecznika postanowiliście państwo w komisji większością tak a nie inaczej się zachować. W moim przekonaniu wyszliście tutaj przed szereg i już staliście się taką komisją rewizyjną przez duże „k” i jeszcze większe „r”, no ale to już jest wasza sprawa - argumentował burmistrz.
Dyskusję na temat utajnienia pisma od rzecznika dyscypliny finansów publicznych zakończyła radna Maria Dziel słowami - Po raz pierwszy spotykam się z taką sytuacją, że      nie wiem o czym mówimy. Bardzo źle się czuję.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1095 (6/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości