Reklama

Nie był burmistrzem, a ile zrobił dla Mogilna...

Często powtarzał: - Po co jechać gdzieś daleko, kiedy tu tak pięknie i miło
     Nie był burmistrzem, a ile zrobił dla Mogilna...
     Ks. Piotr Wawrzyniak tak bezgranicznie oddany był parafii i miastu, że pierwsze remonty i modernizacje budynków finansował z własnych oszczędności. Gdy umarł 10 listopada 1910 r., parafia winna mu była jeszcze 10.000 marek.

Ks. Piotr Wawrzyniak w Mogilnie przebywał 12 lat, od 1898 r. do 1910 r.

     Dokładnie w dniu dzisiejszym, 10 listopada mija 100 lat od śmierci ks. Piotra Wawrzyniaka. W Mogilnie odbędą się dziś uroczystości z udziałem prymasa Polski Józefa Kowalczyka, przypominające postać niekoronowanego króla Polski.
     100 lat to szmat czasu. Wpływ ks. Wawrzyniaka na życie miasta i mogilnian był jednak tak ogromny, że dziś, spacerując ulicami Mogilna, widzimy, jak wiele pozostawił po sobie trwałych materialnych śladów i dowodów swej działalności.
     Z WŁASNEJ KIESZENI
     Zanim ks. Wawrzyniak stanął na mogileńskim dworcu kolejowym, znał miasto, jego uliczki, parafię i mogileńskie kościoły dość dobrze. Wielokrotnie przyjeżdżał tu przed 1898 r. jako patron spółdzielni, wizytując miejscowy Bank Ludowy.
     W roli proboszcza parafii farnej stanął na dworcu w sobotę 30 kwietnia 1898 r. Była godzina 21:00. Wcześniej miał życzenie przedstawione w wysłanym przez siebie 28 kwietnia z Berlina do Mogilna liście, by nikt o jego przybyciu do Mogilna się nie dowiedział. I tak się stało. Pierwszy raz stanął przed parafianami następnego dnia, odprawiając niedzielne nabożeństwo.
     Jak wspominał ks. Mieczysław Brodowski w redagowanym przez siebie przed II wojną światową  Mogileńskim Tygodniku Parafialnym, ks. Wawrzyniak: - (...) wielce się rozczarował rozejrzawszy się dokładniej po cmentarzach i kościołach, zwłaszcza kościele farnym, przypominającym wewnątrz raczej ubogi kościółek na zapadłej wiosce niż kościół farny w mieście powiatowym. Podobnie nie zachwyciły go zbyt niskie jak na jego wyniosłą postać pokoje tutejszej plebanii. Tym wszystkim nie zraził się jednak, raczej od razu powziął myśl zabrania się do odnowienia kościołów, uporządkowania cmentarzy i przeprowadzenia koniecznych zmian na plebanii i w jej otoczeniu.
     Ks. Wawrzyniaka czekał ogrom pracy, jednak już od pierwszego dnia wiedział, co będzie robił i jakie inwestycje przeprowadzi w Mogilnie. Problemem były tylko środki finansowe. Postanowił wtedy, że na początek materiały potrzebne do remontów jak i rzemieślników będzie finansował z własnych oszczędności. Umówił się tak z dozorem kościelnym, że gdyby ewentualnie do kasy parafii wpłynęły jakieś pieniądze z dobrowolnych ofiar czy składek, to wtedy parafia mu w miarę możliwości te pieniądze zwróci. Mówimy tu o ówczesnych dość poważnych kwotach, bo w chwili śmierci ks. Wawrzyniaka okazało się, że ten „dług” parafii wobec księdza wynosi 10.000 marek.

Budynek byłego Banku Ludowego z 1904 r. wybudowanego z inicjatywy ks. Wawrzyniaka. Obecnie w rękach prywatnych.
        fot. Joanna Świetnicka

     OGRODZENIE FARY
     Pierwszą inwestycją było ogrodzenie terenu przy farze ceglanym murem. Wtedy, pod koniec XIX wieku teren wokół fary był jednocześnie cmentarzem przykościelnym. Ks. Brodowski tak wspomina w MTP ogrodzenie, jakie zastał ks. Wawrzyniak: - Sterczało tu i ówdzie kilka kołków i resztki sztachet, wśród których krzewił się tak zwany pospolicie „nygus”.
     To właśnie wtedy mur został tak zbudowany, że umożliwił wejście od strony prezbiterium na teren przykościelny z dzisiejszej ul. Benedyktyńskiej (ówczesnej ul. Klasztornej). Wtedy także ksiądz zamknął możliwość wejścia na teren fary od strony miasta, od strony dzwonnicy. Dziś takie dojście jest czynne.
     Mur stoi do dnia dzisiejszego i przeszedł w 1994 r, kapitalny remont, wykonany z inicjatywy proboszcza parafii farnej, ks. Zenona Lewandowskiego.
     PARKAN OGRODÓW
     Wybudował także nowy żelazny parkan z grubej siatki otaczający ogród przy farze. Parkan istnieje do dnia dzisiejszego. Zajął się także urządzeniem ogrodu, posadził wiele drzew i krzewów.
     ODNOWIENIE FARY
     Wiele serca ks. Wawrzyniak włożył w odnowienie fary. Przede wszystkim przełożył dach, dotychczas w wielu miejscach zaciekający. Oczyścił zewnętrzne mury świątyni. W kościele wymienił także okna na nowe. Pojawiła się także nowa posadzka z flisów zamiast dotychczasowej drewnianej. Pułap kościoła był do tej pory bardzo prymitywnie podbity deskami. Ks. Wawrzyniak postanowił, że został podbity trzciną, otynkowany i ozdobiony sztukaterią.Wymienił w kościele organy na nowe, przebudował chór, pojawiła się również nowa balustrada dla przyjmujących komunię świętą. W kościele zlikwidował 3 z 6 ołtarzy, przez co mały kościół stał się przestronny, a jednocześnie przytulny.

Reklama
Budynek Domu Katolickiego wybudowany z inicjatywy ks. Wawrzyniaka. Oddany do użytku po jego śmierci w 1911 r. fot. Joanna Świetnicka

     GRÓB PAŃSKI
     Co roku w okresie Wielkiego Tygodnia odwiedzamy Grób Pański w romańskich kryptach poklasztornego kościoła. Ten piękny zwyczaj zapoczątkował nie kto inny tylko ks. Piotr Wawrzyniak. Przed przyjściem ks. Wawrzyniaka do Mogilna, grób znajdował się w przybudówce kościoła poklasztornego, będącej przedłużeniem lewej nawy bocznej. Ks. Wawrzyniak z przybudówki przebił ścianę i poprowadził schody do niedostępnej wówczas starej krypty, znajdującej się pod prezbiterium. Tam urządził Grób Pański. Stara krypta powoduje, że jest to jeden z najbardziej oryginalnych Grobów Pańskich w Wielkopolsce.
     ZASYPAŁ FOSĘ
     Przed kościołem klasztornym od strony miasta znajdował się do 1899 r. głęboki parów, były to resztki fosy obronnej. Proboszcz postanowił, że trzeba poszerzyć wjazd na dziedziniec klasztorny oraz zrobić miejsce do zajeżdżania furmanek, powozów i pierwszych aut.
     BRUK NA KLASZTORNEJ
     Jak już wcześniej pisaliśmy, od strony klasztoru aż do Rynku prowadziła ul. Klasztorna. Była to ubita droga, nie wybrukowana. Z przekazów w Mogileńskim Tygodniku Parafialnym wynika, że latem dosłownie nie można było przy niej mieszkać, taki pył unosił się po całej okolicy. Ks. Wawrzyniak interweniował u pruskiej władzy i już w r. 1899 w miejsce szosy położono bruk.
     Również dzięki zabiegom ks. Wawrzyniaka pojawiły się w 1903 r. przy tej ulicy pierwsze chodniki. Poprowadzono je - patrząc od strony miasta - od ostatniego domu naprzeciw młyna do samego klasztoru.
     SALKA PRAŁACKA
     Od samego przyjścia do parafii farnej ks. Wawrzyniak zauważył brak odpowiedniego miejsca do spotkań stowarzyszeń i towarzystw kościelnych. Jak pisał ks. Brodowski w MTP: (...) członkowie Towarzystwa Robotników Katolickich i Towarzystwa Czeladzi Katolickiej zbierali się w ubikacjach klasztornych, przeznaczonych na mieszkania dla księży.
     Ks. Wawrzyniak wpadł na pomysł, by należącą do probostwa małą stodółkę niezwłocznie przerobić na salkę zebrań. Już 3 miesiące po przybyciu do Mogilna, 2 października 1898 r. nastąpiło poświęcenie kompletnie urządzonej salki w obecności patrona Kółek Włościańskich Maksymiliana Jackowskiego z Poznania.
     To małe pomieszczenie nazywane do dzisiejszego dnia salką prałacką, odegrało poważną rolę w historii miasta na przełomie XIX i XX w. Nie było wtedy w Mogilnie polskiej sali, a Prusacy, właściciele większości sal i budynków użyteczności publicznej w mieście, odmawiali Polakom sal. Szybko okazało się, że w salce prałackiej decydowano o sprawach społecznych, kościelnych i politycznych. Odbywały się tam zgromadzenia Banku Ludowego, Rolnika, Komitetów Wyborczych, jak również wiece wyborcze.

Salka prałacka przy obecnej ul. Benedyktyńskiej (kiedyś ul. Klasztorna). Proboszcz parafii farnej, ks. Zenon Lewandowski zamierza tu umieścić dom Pielgrzyma. fot. Joanna Świetnicka

     CMENTARZ JAK PARK
     Wielkie dzieło ks. Wawrzyniaka, które możemy w swym założeniu podziwiać do dnia dzisiejszego, to wygląd mogileńskiego cmentarza przy drodze wylotowej do Poznania. Gdy ks. Wawrzyniak dotarł do Mogilna, cmentarz nie miał ogrodzenia, miedzy drogą a cmentarzem był rów. Mogły po nim biegać zwierzęta, panował ogólny bałagan. Cmentarz, jak informuje nas ks. Brodowski w MTP, był przepełniony, a zmarłych grzebano jak popadnie. Wtedy cmentarz nie sięgał jeszcze tak daleko jak dziś, do drogi.
     Ks. Wawrzyniaka, postanowił cmentarz poszerzyć i inaczej urządzić. Kupił w 1899 r. 5 mórg ziemi od strony Stawisk. Cmentarz otrzymał od strony drogi piękne ogrodzenie i bramę, umocnioną murowanymi filarami. W tym samym czasie powstał nowy dom dla grabarza z garażem dla karawanu.
Ks. Wawrzyniak od początku przyjścia do Mogilna zachwycał się pięknym położeniem fary, jeziora i drewnianego kościoła św. Klemensa po drugiej stronie jeziora, wokół którego rozlewał się właśnie cmentarz. To otoczenie sprawiło, że polecił ogrodnikowi - inżynierowi Wilkońskiemu z Grodziska koło Pleszewa wykonać plany urządzenia całego cmentarza na sposób parku. Tak pisał o tym ks. Brodowski w Mogileńskim Tygodniku Parafialnym: - Niezwłocznie po przygotowaniu planu przystąpiono do przeprowadzenia zaprojektowanych dróg i ganków, tak na nowym, jak i na starym cmentarzu, i do posadzenia szpalerów drzew i krzewów. Nie obyło się to bez płaczu i narzekania tych, których groby rodzinne na starym cmentarzu z konieczności poprzecinano drożynami. Aczkolwiek ks. Wawrzyniak odczuwał słuszny żal tych, którzy przeprowadzeniu potrzebnych ganków się sprzeciwiali, nie mógł inaczej postąpić, pragnąc cmentarz od razu doprowadzić do porządku i upiększyć. W niedługim czasie, bo już w roku następnym (1900)  pokazało się piękno całego urządzenia i sprawiło, że i ci co poprzednio sarkali, przyznali ks. Wawrzyniakowi słuszność w przeprowadzeniu planu.
     Od tej pory ks. Wawrzyniak miał taki zwyczaj, że gości  przyjeżdżających do Mogilna wprost ze stacji kolejowej prowadził na cmentarz, aby zachwycać się jego pięknem położeniem i widokiem na jezioro, miasto, farę i klasztor.
     PROCESJE
     Warto także zwrócić uwagę, że od 1898 r. zostały wprowadzone na cmentarzu procesje żałobne w dzień Wszystkich Świętych (poprzednio odbywały się tylko w kościele). Tak jest do dnia dzisiejszego, przez 112 lat.
     BANK LUDOWY
     Gdy objął funkcję prezesa rady nadzorczej mogileńskiego Banku Ludowego, spowodował taki jego rozwój, że konieczne stało się pobudowanie nowej siedziby. Nowy budynek powstał tuż przy brzegu Jeziora Mogileńskiego w stylu gotyku angielskiego. W 1904 r. tam została przeniesiona siedziba Banku Ludowego.
     DOM KATOLICKI
     Jeszcze za życia podjął się dzieła budowy Domu Katolickiego na 350 osób, na potrzeby polskiej biblioteki, Towarzystwa Czytelni Ludowych i polskich organizacji. Budowa została ukończona już po jego śmierci w 1911 r. Od tej pory aż do 1939 r. budynek nosił nazwę Domu Katolickiego im. ks. Piotra Wawrzyniaka. Obecnie mieści się tu Mogileński Dom Kultury i kino Wawrzyn.
     RELACJE Z WŁADZĄ
     Władze pruskie Mogilna dość przychylnie odnosiły się do ks. Wawrzyniaka. Zanim miasto pomyślało o wodociągach, ks. Wawrzyniak już od pierwszej chwili pobytu w Mogilnie przeprowadził urządzenie wodociągowe z filtrami tak na plebanii, jak i w zabudowaniach poklasztornych.
     Można domniemywać, że późniejsza budowa wodociągów w mieście, położenie chodników czy budowa oświetlenia gazowego, tak naprawdę zostały przeprowadzone z inspiracji ks. Wawrzyniaka.
Nieprzychylnie nastawieni do ks. Wawrzyniaka byli szczególnie dwaj ostatni landraci. Landrat Konze nie mógł znieść jego działalności społecznej i spółdzielczej. Tam, gdzie mógł to ją torpedował. Na przykład znana jest historia, gdy ks. Wawrzyniak otrzymał z Berlina wiadomość, że landrat Konze za pomocą pomówień stara się podkopać skromny kredyt, jaki Pruska Kasa Centralna przyznała dla Polskiego Związku Spółek, którego ks. Wawrzyniak był patronem.
     Jego następca landrat Inge też był źle nastawiony. Upust dał po śmierci ks. Wawrzyniaka. Sam nie wziął udziału w pogrzebie, ale jak pisze ks. Brodowski: - (...) czynił wymówki Niemcom niezależnym z tego powodu, że oddali ostatnią przysługę „wielkopolskiemu agitatorowi”.
     MIEJSCE NA ZIEMI
     Ks. Wawrzyniak był rozczarowany tym, co zastał w Mogilnie. Ks. Brodowski pisał w MTP: - (...) nie zraziło go to do Mogilna. Włożywszy w nie tyle pracy i ofiary z siebie, szczerze do niego się przywiązał. Niejednokrotnie powtarzał te lub podobne słowa „Po co jechać gdzieś daleko, kiedy tu tak pięknie i miło”.

Reklama

     Przy pisaniu artykułu korzystałem z roczników „Mogileńskiego Tygodnika Parafialnego”, lata 1936-1939 oraz materiałów parafii farnej w Mogilnie.   

  Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 978 (45/2010)

 

Inne teksty o ks. Piotrze Wawrzyniaku:

Ks. Piotr Wawrzyniak - Wielki Syn Narodu

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości