Uczestnicy zebrania w Lubiniu nie chcieli, aby dwie kolejne obory przyczyniły się do powstawania większego smrodu w ich miejscowości
fot. Roman Wolek
Lubiń, mieszkańcy, inwestycja, Sano, obory
Nie chcą kolejnych obór
Mieszkańcy Lubinia protestują przeciwko planowanej inwestycji w ich miejscowości przez firmę Sano - mają dość ciągłego przebywania w smrodzie.
Mieszkańcy Lubinia (gm. Trzemeszno) nie chcą się zgodzić na wykonanie w ich miejscowości dwóch obór dla krów mlecznych przez firmę Sano. Należąca do holdingu Sano spółka Mero-Merkur gospodaruje w Lubiniu od 2009 r., kiedy to kupiła Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną Pokój.
26 marca bieżącego roku burmistrz Trzemeszna Krzysztof Dereziński wydał obwieszczenie o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia polegającego na wykonaniu dwóch obór dla krów mlecznych w Lubiniu na terenie istniejącego gospodarstwa rolnego. Postępowanie zostało wszczęte na wniosek złożony 3 lutego przez pełnomocnika firmy Sano. Celem prowadzonego postępowania jest ocena oddziaływania na środowisko planowanego przedsięwzięcia przez określenie, analizę oraz ocenę bezpośredniego i pośredniego wpływu przedsięwzięcia na środowisko.
Plan wykonania dwóch obór był głównym tematem zwołania 15 kwietnia zebrania wiejskiego w Lubiniu. Obecni na zebraniu mieszkańcy zdecydowanie przeciwstawili się tym zamiarom. Jak twierdzili, i tak mają już utrudnione życie przez smród z wylewanej gnojowicy na okoliczne pola przez firmę Sano. Jak uzasadniali, uciążliwe zapachy uniemożliwiają im m.in.: otwieranie okien, wywieszanie prania i wypoczynek na powietrzu. Mieszkańcy skarżyli się także, że goście nie chcą ich odwiedzać, bo w Lubiniu śmierdzi. Zwracali uwag, że przez to spada im bardzo wartość mieszkań. Dlatego też mieszkańcy Lubinia nie chcą zgodzić się na wykonanie dodatkowych obór i zwiększenie liczby krów, bo uważają, że to nasili jeszcze ich dotychczasowe problemy z nieprzyjemnych zapachem.
Radosław Stryganek odczytał napisany przez siebie sprzeciw do burmistrza w sprawie wykonania dwóch obór w Lubiniu. Wniosek ten poparli i podpisali inni mieszkańcy obecni na zebraniu.
W trakcie trwania zebrania na obrady dotarli dwaj przedstawiciele Sano.
Jednym z nich był Remigiusz Dickhardt z pracowni architektoniczno-budowlanej Dick-Bud z Gniezna. Głos zabierał jednak głównie pracownik firmy Sano, który nie przedstawił się uczestnikom spotkania a reporterowi Pałuk po zebraniu powiedział, że nie może podać swojego nazwiska. Remigiusz Dickhardt wyjaśnił zebranym, że dwie obory mają powstać w dawnych magazynach. W każdej z nich ma być po 120 krów.
Mieszkańcy powtórzyli swoje wcześniejsze obawy i stwierdzili, że w ich miejscowości już wystarczająco śmierdzi i nie chcą, żeby to nasiliło się jeszcze bardziej. Powtarzali, że pracownicy Sano po pracy wyjeżdżają z Lubinia i nie przejmują się tym, że mieszkańcy muszą przebywać w smrodzie.
Przedstawiciel Sano wyjaśniał, że firma nie smrodzi specjalnie, a jedynie wykonuje niezbędne czynności rolnicze. Podkreślił, że nawożenie jest realizowane zgodnie z przepisami i przeprowadzane kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości.
Reprezentująca Urząd Miasta i Gminy Natalia Stachowiak, podinspektor do spraw ochrony środowiska wyjaśniała, że planowana inwestycja będzie najpierw dokładnie oceniana, a cała procedura potrwa kilka miesięcy. Przypomniała, że w ubiegłym roku po skargach mieszkańców Trzemeszna na smród w mieście, Urząd zwrócił się o kontrolę pól nawożonych gnojowicą do Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. WIOŚ skontrolował należące do Sano gospodarstwo w Lubinu oraz pola należące do tej spółki. Jednak w czasie kontroli ustalono, że podczas nawożenia może występować uciążliwość zapachowa, jednakże polskie przepisy dotyczące ochrony środowiska nie normują odczuć intensywności czy uciążliwości zapachowej. W związku z tym Wielkopolski Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska uznał, iż nie ma podstaw do dyscyplinowania zakładu z Lubinia w tym zakresie.
Obecni na zebraniu mieszkańcy Lubinia mieli też kilka innych uwag do działalności firmy Sano na terenie ich miejscowości. Zarzucili przyczynienie się do zniszczenia zabytkowego dworu położonego na terenie gospodarstwa poprzez zdjęcie dachówek i pootwieranie okien. Wielu mieszkańców narzekało również, że ciężki sprzęt firmy dewastuje drogę przechodzącą przez wieś.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1157 (16/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze