Reklama

Nie chcą posłać dzieci do jedynki, bo tam jest niski poziom nauczania

Zebranie rodziców w Zieleniu
    Nie chcą posłać dzieci do jedynki, bo tam jest niski poziom nauczania 
    Sołtys Zielenia pytał o przewidywane koszty funkcjonowania oddziałów przedszkolnych w likwidowanych szkołach oraz o to, dlaczego nie planuje się likwidacji Zespołu Obsługi Szkół. Uczestnicy zebrania chcieli też wiedzieć, na czym polega praca w Zespole Obsługi Szkół. - Nie musicie wiedzieć, co robi Zespół, bo to nie wasza sprawa - studził ciekawość mieszkańców dyrektor ZOS Mirosław Świerkot.

    W JEDYNCE NIE JEST ŹLE
    W poniedziałek 4 lutego, tym razem w Zieleniu, odbyło się kolejne zebranie z mieszkańcami w sprawie zamiaru likwidacji 4 najmniejszych szkół wiejskich w gminie. Mówiąc o powodach działań mających na celu zmniejszenie liczby szkół wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk podkreślał, że dotychczas istniejąca sieć placówek oświatowych w gminie jest nieracjonalna i trzeba do niej dopłacać dużo środków z budżetu gminy.

W szkole w Zieleniu, tak jak w każdej placówce w gm. Trzemeszno, którą burmistrz Krzysztof Dereziński ma zamiar zlikwidować, mieszkańcy szczelnie wypełnili szkolny korytarz mając wiele obaw co do przyszłości nauki swych pociech
fot. Roman Wolek

    W razie likwidacji uczniowie z Zielenia mieliby trafić do Szkoły Podstawowej nr 1 w Trzemesznie. Uczestnicy zebrania wyrażali niepokój z tego powodu przypominając, że wyniki osiągane przez uczniów jedynki nie są zbyt dobre. Zygmunt Nowaczyk odpowiadał, że niski poziom SP nr 1 jest tematem dość rozdmuchanym i tłumaczył, że sąd ten opiera się głównie na ocenie z wyników końcowych, co według wiceburmistrza nie jest zbyt miarodajne.
Odpowiadając na zarzuty dotyczące dużych kwot umorzeń podatków, burmistrz Krzysztof Dereziński wyjaśniał, że obecnie umarza on 5 lub 10-krotnie mniej podatków niż jego poprzednik.
    TŁOKU NIE BĘDZIE
    Maria Borys przekonywała, że wieś funkcjonuje znacznie lepiej, gdy istnieje w niej szkoła. Pytała, czy były podejmowane jakieś działania, aby zmniejszyć koszty w oświacie oraz czy byłoby możliwe sztywne trzymanie się obwodów szkół, by rodzice dawali dzieci tylko do szkół ze swoich obwodów.
    Aldona Siwińska dociekała, czy w razie likwidacji szkół dzieci z Zielenia będą przeniesione do obecnie istniejących klas w SP nr 1 i czy przez to liczebność tych klas wzrośnie do 30 osób. 
    Mirosław Świerkot, dyrektor Zespołu Obsługi Szkół, odpowiadał, iż w SP nr 1 planuje się stworzenie po cztery klasy z każdego rocznika i klasy będą około 21-osobowe, czyli mniejsze niż są obecnie. Do szkoły tej ma trafić też większość nauczycieli z likwidowanych placówek.
    NIE WASZA SPRAWA
    Aleksandra Baranowska, prezes trzemeszeńskiego ZNP mówiła o tym, że będzie konieczne spotkanie w przedstawicielami władz gminy, aby przeanalizować liczbę nauczycieli, którzy mogą stracić pracę. Ponownie przypomniała, że związek wystawi swoją opinię co do projektu uchwał o zamiarze likwidacji szkół, w której pokazane zostaną wszelkie braki w analizach tego przedsięwzięcia. - A braków będzie bardzo dużo - stwierdziła prezes ZNP.
    Sołtys Zielenia pytał o przewidywane koszty funkcjonowania oddziałów przedszkolnych w likwidowanych szkołach oraz o to, dlaczego nie planuje się likwidacji Zespołu Obsługi Szkół. Uczestnicy zebrania chcieli też wiedzieć na czym polega praca w Zespole Obsługi Szkół.
    - Nie musicie wiedzieć, co robi Zespół, bo to nie wasza sprawa - studził ciekawość mieszkańców dyrektor ZOS Mirosław Świerkot. Wyjaśniał też jednak, że na 7 pracowników 4 zajmuje się księgowością i płacami szkół. Gdyby podzielić kwoty, jakie zarabiają te osoby na wszystkie szkoły, to na każdą placówkę przypadłoby po 750 zł na obsługę księgowości i płac. Według dyrektora Świerkota, nie byłoby możliwe realizowanie tych zadań w poszczególnych szkołach przy założeniu takich właśnie tylko kosztów na szkołę. Informował też, że prowadzenie jednego przedszkola wiejskiego stanowiłoby koszt około 50.000 zł rocznie. 
    Wracając do tematu Zespołu Obsługi Szkół wiceburmistrz Nowaczyk przekonywał, że trudno jest w tej sprawie na razie coś zmieniać przy istniejącej sieci szkół.
    NIE CHODZI O KAPITAŁ
    Przy okazji spotkania z mieszkańcami miejscowości, gdzie planuje się zamknąć szkołę, także i tym razem nie mogło zabraknąć wystąpień osób związanych z lokalną polityką. Senator PO Piotr Gruszczyński zebrał duże brawa za swoją wypowiedź, w której stwierdził, że już sama liczna obecność mieszkańców zgromadzonych na zebraniu wskazuje na to, że szkoła w Zieleniu powinna nadal istnieć. Senator zastrzegł jednak, że swoim wystąpieniem nie chce budować kapitału politycznego, gdyż nie należy do takiego typu ludzi.
    O trudnościach z ewentualnym prowadzeniem szkoły przez stowarzyszenie mówił Wiesław Hernacki, kandydat na burmistrza gminy w ostatnich wyborach samorządowych. - Stowarzyszenie nie może być kimś, kto złapie odrzucony przez gminę gorący kamień - mówił o takiej możliwości ratowania szkoły. Wiesław Hernacki przekonywał też, iż jest za mało czasu na to, aby stowarzyszenie mogło powstać i prowadzić szkołę. Apelował więc o to, by z decyzją o likwidacji władze gminy wstrzymały się jeszcze przez rok.
    Z takim stanowiskiem nie zgodził się wiceburmistrz Nowaczyk, przypominając, że już rok temu był temat likwidacji szkół i było wtedy wiadomo, które szkoły są zagrożone, jednak mimo tego nie było zainteresowania przejęciem szkół przez stowarzyszenia.
    Radny Krzysztof Szapował tłumaczył zebranym, na czym polega główna różnica w prowadzeniu szkoły przez stowarzyszenie i gminę. Podkreślał, że 90% lub nawet 95% kosztów utrzymania szkoły stanowią płace i ich pochodne oraz tłumaczył, iż w szkołach prowadzonych przez stowarzyszenia nauczyciele zatrudniani są na umowę o pracę, a nie na Kartę Nauczyciela i obowiązuje ich 40-godzinny, a nie 18-godzinny tydzień pracy.
    DOWOZIĆ Z TRZEMESZNA
    Jedna z mieszkanek radziła, aby dowozić dzieci z Trzemeszna do szkoły w Zieleniu. Mniej radykalną propozycję miał Tomasz Nowicki, który radził, by chociaż dzieci z Miat dowozić do Zielenia. Pytał też o koszty utrzymania szkoły.
    Jak odpowiadał Zygmunt Nowaczyk koszt utrzymania przypadający na jednego ucznia w SP Zieleń jest najwyższy spośród wszystkich szkół w gminie i wynosi ponad 9.000 zł.
    Małgorzata Fryca, dyrektor szkoły wyjaśniała, że spowodowane jest to tym, iż w Zieleniu kadrę stanowią głównie nauczyciele dyplomowani. 
    Aleksandra Baranowska argumentowała, że w gminie Witkowo, mimo iż pozamykano część szkół, to nadal dopłaca się do oświaty z budżetu gminy prawie 1,6 mln zł, czyli prawie tyle samo co w Trzemesznie. Ubolewała również nad tym, że poziom wynagradzania nauczycieli w gminie Trzemeszno jest niższy niż w średnia w całym kraju, a ZNP świadomie nie walczył o podniesienie tych kwot po to, by było można utrzymać w gminie obecny stan nauczycieli.
    - I tak utrzymaliście ten stan nauczycieli, a jeszcze i tak trzeba dopłacać 1,6 mln zł z budżetu - odpowiadał wiceburmistrz Nowaczyk.
    Zapewniał także, że gmina Witkowo dokłada takie kwoty, ale są one przeznaczane na inwestycje w oświacie i gmina Trzemeszno też zamierza pieniądze zaoszczędzone przez reorganizację wydawać właśnie na takie inwestycje.
    NAJŁATWIEJ NIE ROBIĆ NIC
    Mieszkający w Zieleniu dyrektor ZSGiL Włodzimierz Losik mówił o tym, że można rozpatrzyć możliwość prowadzenia szkoły przez stowarzyszenie lub nawet utworzenie punktu filialnego. Stwierdził też, że najczarniejsze i najłatwiejsze wyjście to szkołę zlikwidować. Nie zgodził się z takim stwierdzeniem wiceburmistrz Nowaczyk, przypominając słowa wypowiedziane już wcześniej przez burmistrza Derezińskiego, że najprościej to jest nic nie zrobić i zostawić szkoły w takim stanie, jak są.

  Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 834 (6/2008)

        Gdy mówią wszyscy, jest zamęt 

    Szanowny Pan
    Redaktor Naczelny
    Marek Holak
    W związku z komentarzem pana redaktora Marka Holaka, zamieszczonym w tygodniku Pałuki w dniu 31.01.2008 pt. 158 - to demokracja, 100 - to anarchia, dotyczącym mojego sprzeciwu wobec uchwały Rady Miejskiej w Trzemesznie, uprawniającej stu mieszkańców miasta i gminy do inicjatywy uchwałodawczej, chciałbym przedstawić rzeczywiste powody mojego stanowiska.
    Wynika ono z faktu, że podstawową zasadą demokracji jest wola większości przy podejmowaniu decyzji. Ponieważ trudno, a właściwie nie sposób pytać każdego o zdanie w każdej sprawie, dopracowano się systemu, który przewiduje, że w imieniu społeczeństwa decyzje podejmują wybrani przez to społeczeństwo przedstawiciele. Ten system ma jedną wadę, mianowicie zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony z powodu nieuwzględnienia jego argumentów. I tu się z panem redaktorem różnimy. Uważam, że gdy wszyscy zaczną mówić wszystko, powstanie niepotrzebny zamęt i zaciemnienie problemu, który w danym momencie należy rozwiązać.
    Pański sposób pojmowania demokracji skłania mnie do pytania: Czy gdyby dać to uprawnienie 10-ciu mieszkańcom naszej gminy, byłoby jeszcze bardziej demokratycznie? A może pójdźmy, panie redaktorze na całość i dajmy je każdemu.
    Moje zastrzeżenia wynikały nie tyle z faktu samego uprawnienia, co jego poziomu. Uważam, że liczba 500 byłaby właściwsza. Polskie prawodawstwo też taką ścieżkę legislacyjną przewiduje i jest ona, jak pan zapewne wie, o wiele trudniejsza.
    Mógłbym oczywiście prezentować to bardziej „demokratyczne” stanowisko, a tym samym znacznie poprawić mój mizerny pańskim zdaniem wynik wyborczy. Wolę jednak uzyskać to przy pomocy rzeczywistych działań, niż taniego populizmu.
    Rada Miejska w Trzemesznie wolą większości taką uchwałę przyjęła i ja ją w całości uznaję i respektuję.
z wyrazami szacunku
Michał Gwiazda
przewodniczący Rady Miejskiej w Trzemesznie
Trzemeszno, 31 stycznia 2008 r.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości