Reklama

Nie chcą tuczarni

Protesty mieszkańców w Palędziu Kościelnym i 15 okolicznych wioskach
    Nie chcą tuczarni
    Ks. Stanisław Zywert przestrzega, że: - Polscy katolicy gromadzący się w kościele, na cmentarzu czy plebanii będą stale zatruwani. Radny Jan Zieliński apeluje: - Nie róbmy z kościoła chlewu. Radny Jan Bartecki mówi, że: - Ludzie na wsi zaczynają się bać, że wielkie fermy będą zagrożeniem dla małych rolników. Burmistrz Leszek Duszyński uspokaja: - Nie podejmę żadnej decyzji wbrew woli mieszkańców. Sławomir Kuś mówi, że nie ustanie w działaniach, by tuczarnia w Palędziu powstała.

    W Palędziu Kościelnym przy drodze po lewej stronie w kierunku Palędzia Dolnego, tuż za plebanią znajdują się ogromne budynki byłej popegeerowskiej owczarni. To właśnie tam Elżbieta i Sławomir Kusiowie z Żabienka (gm. Mogilno) zamierzają uruchomić przemysłowy tucz świń. 1 października złożyli do burmistrza Mogilna wniosek o wydanie warunków zabudowy dla inwestycji polegającej na przekształceniu istniejących obiektów z owczarni na tucz świń, na terenie o powierzchni 20.910 m2. Znajdzie się tam około 3 tysięcy tuczników, czyli 420 dużych jednostek przeliczeniowych (DJP). Przyjmuje się dla świń, że 1 tucznik to 0,15 jednostki przeliczeniowej.

W tych budynkach w Palędziu Kościelnym ponad 20 lat temu prowadzony był chów owiec. Od 20 lat nic się tam nie dzieje. Małżeństwo Kusiów z Żabienka chce uruchomić tu przemysłowy chów tuczników. Złożyli do burmistrza wniosek o wydanie warunków zabudowy. fot. Paweł Lachowicz

    Bezpośrednio z tym terenem graniczą działki: Stanisława Nowaczyka z Gniezna, Hilarego Kasprowicza z Gniezna, Jadwigi Sieszchuły z Józefowa oraz parafii pw. św. Marcina w Palędziu Kościelnym. Praktycznie do plebanii parafialnej jest rzut kamieniem. Kilkadziesiąt metrów dalej za domem jest kościół parafialny z cmentarzem przykościelnym. - Tereny te jako „sacrum” siłą rzeczy powinny być oddalone kilkaset metrów od terenu „profanum” - uważa proboszcz miejscowej parafii ks. Stanisław Zywert. Po drugiej stronie drogi położone jest w przepięknej niecce jezioro oraz działki rekreacyjne - ulubione miejsce do wędkowania, odpoczynku i pływania, także dla mieszkańców Mogilna.
    15 października zostało wszczęte przez burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego postępowanie w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy. 22 listopada postępowanie dowodowe zostało zakończone. W tej chwili mieszkańcom pozostało już tylko czekać na decyzję burmistrza.
    Pomysł ulokowania tuczarni w Palędziu Kościelnym został ostro oprotestowany przez ks. Stanisława Zywerta, wiernych, sołtysów oraz radnych gminnych i powiatowych. Ks. Zywert pisał od sierpnia listy do ratusza mogileńskiego już czterokrotnie (jeden z nich publikujemy obok). Ksiądz uważa, że zarówno kościół, cmentarz jak dom parafialny (biuro parafialne, świetlica, pomieszczenia duszpasterskie) służą celom społecznym i mają charakter publiczny, dlatego m.in. tuczarnia powinna być zlokalizowana poza obrębem wsi. Pod jednym z pism podpisali się członkowie Rady Ekonomicznej i Duszpasterskiej przy parafii w Palędziu Kościelnym. Wśród nich: Czesława Olejnik, Stanisław Bielewicz, Jan Wołowicz, Zenon Zieliński i Cecylia Wołowicz. Zapewniają, że gotowi są zaangażować się po stronie uniemożliwienia realizacji planowanej inwestycji.
    12 listopada w gabinecie burmistrza Mogilna doszło do spotkania ks. Stanisława Zywerta oraz radnego powiatowego z Mielenka Jana Barteckiego i radnego gminnego z Padniewka Pawła Molendy. 14 listopada ks. Zywert - co było przedmiotem ustaleń w gabinecie burmistrza - wniósł swoje zastrzeżenia i uwagi do inwestycji. Prosił, aby w projekcie decyzji o warunkach zabudowy uwzględnić: ustalenie ilości dziennych jednostek inwentarzowych (DJP), technologii produkcji zwierzęcej (ściołowa czy bezściołowa) oraz strefy oddziaływania planowanej inwestycji na działki sąsiednie (plebanię, cmentarz grzebalny i jezioro). Prosił również, by na etapie sporządzania warunków zabudowy przygotować raport oddziaływania planowanej inwestycji na środowisko.
    Podczas sesji Rady Miejskiej 28 listopada oraz podczas sesji powiatowej 30 listopada radni z tamtej części gminy ostro protestowali przeciwko uruchomieniu tuczarni. Jan Zieliński apelował, by nie zamieniać kościoła w chlew. Radny Jan Bartecki z Mielenka mówił, że: - Ludzie na wsi zaczynają się bać, że wielkie fermy będą zagrożeniem dla małych rolników. Tym, czym Polomarket i Biedronka są dla mogileńskich handlowców. Radny Paweł Molenda z Padniewa prosił burmistrza o wydanie negatywnej decyzji.
    We wtorek 4 grudnia chcieliśmy porozmawiać z ks. proboszczem Zywertem. Okazało się, że jest w szpitalu. W ostatnim swym piśmie z 30 listopada pisał m.in. do burmistrza Duszyńskiego: (..) Wiadomo powszechnie, że budynki po byłej owczarni są zdewastowane. Od ponad 20 lat nie ma tam żadnej hodowli. Zbudowane są z eternitu, środka szkodliwego, który ma być utylizowany także na terenie Polski stosownym prawem. Od kilku lat prawem unijnym w Polsce nie produkuje się eternitu na bazie azbestu - bardzo szkodliwy dla człowieka. I teraz w tych budynkach ma być prowadzona hodowla zwierząt - to jest właściwie już teren skażony. I czy władza, znając przepisy, może wydać pozwolenie na hodowlę zwierzęcą. Zwierzęta przebywające w tych budynkach wytwarzać będą ciepło i różnego rodzaju odurzające opary, które w zetknięciu z warstwą eternitu bezpośrednio i warunkami atmosferycznymi powodować będą rozkład, pęknięcia tegoż eternitu. Każdy gospodarz wie i to robi, że w budynkach inwentarskich prócz dachu są jeszcze sufity.
    Za czasów władzy komunistycznej, skraplająca się woda z oparami opadała z eternitu na owce i powodowała ich uśmiercanie, mówili mi o tym pracownicy PGR-u. W rozmowach z przedstawicielami byłych PGR-ów doszło do porozumienia i zlikwidowano hodowlę owiec, też uciążliwą dla otoczenia i mieszkańców. A co teraz będzie się działo - to samo i fetor będzie potęgowany przez padłe zwierzęta wyrzucane na gnojowisko, bo tak było za czasów PGR-u.
    (...)
    Polscy katolicy gromadzący się w kościele, na cmentarzu czy plebanii będą stale zatruwani, także ci, którzy będą chcieli po pracy wypoczywać nad jeziorem, także z Mogilna i okolicy (...) W ciągu roku są wiatry zachodnie i zapachy przenosić się będą na te tereny, chyba, że państwo Kuś, którzy chcą tam hodowlę prowadzić wybudują 30-metrowe kominy. Czy po to teraz w wolnej Polsce żyjemy, by sąsiadów uśmiercać? (...) Jak słyszałem, ks. biskup Bogdan Wojtuś z Gniezna w rozmowie z panem burmistrzem też prosił, by przyjść z pomocą proboszczowi z Palędzia Kościelnego, by nie był zatruwany wraz z parafianami w środowisku, w którym żyje (...) Odwołuję się już teraz do sumień pracowników Urzędu o zrozumienie i wydanie negatywnej odpowiedzi w przedmiotowej sprawie. Swój sprzeciw przekazałem także państwu Kuś, którzy mnie dnia 23 listopada odwiedzili i z nimi rozmawiałem. Argumentów na hodowlę w takich warunkach nie mieli żadnych.
    Sołtys Padniewa Małgorzata Helt o planowanym uruchomieniu tuczarni dowiedziała się z ambony kościoła w Palędziu Kościelnym. Błyskawicznie napisała do burmistrza Duszyńskiego protest: - Panie burmistrzu, czy pan życzyłby sobie, będąc na mszy św., wdychać silne zapachy od trzody chlewnej (szczególnie w letnie upały). Co powiedzą o wiosce goście, którzy przyjeżdżają na różne uroczystości kościelne.
    Także 30 listopada swój sprzeciw dotyczący tuczu przemysłowego trzody chlewnej wyraziła Rada Powiatowa Izby Rolniczej w Mogilnie. - Prosimy o niedopuszczenie do zaistnienia takiej sytuacji, gdyż rozchwiany rynek trzody chlewnej doprowadza do zapaści naszych gospodarstw rolnych, a wpuszczenie na rynek lokalny kolejnego podmiotu o charakterze przemysłowym tą zapaść pogłębi - napisał przewodniczący Rady Powiatowej Grzegorz Nalewaj. 2 grudnia podobnie zareagowała Rada Sołecka Huty Palędzkiej. Pod protestem podpisali się: Irena Lepert, Tomasz Batkowski, Tadeusz Knast, Andrzej Linetty i Emilian Wahl.
    Burmistrz Leszek Duszyński powiedział Pałukom, że jest to bardzo trudna decyzja do podjęcia. Mówi, że bardzo poważnie rozważa w tej chwili wszystkie racje, jakie występują po obu stronach sporu. Twierdzi jednak stanowczo: - Nie podejmę żadnej decyzji wbrew woli mieszkańców.
    Sławomir Kuś z Żabienka twierdzi, że całą akcję protestu napędza ks. proboszcz. Mówi, że skoro budynki mają tam stać puste, to co stoi na przeszkodzie, by chów tuczników uruchomić. Twierdzi, że decyzja burmistrza jest tylko formalnością. Jednak rozumie go, że znalazł się między młotem a kowadłem. Zapowiada, że w przypadku odmownej decyzji Duszyńskiego, odwoła się od niej i w kolejnej instancji zapewne warunki zabudowy i zgodę uzyska.

Reklama
  Marek Holak
Pałuki nr 825 (49/2007)

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości