Według Mariusza Łozowskiego, członka zarządu „Remondis”, lepszym rozwiązaniem byłoby, żeby gmina i firma miały w spółce komunalnej po 50% udziałów
fot. Roman Wolek
Trzemeszno, komunalka, stawka, opłata, śmieci, odbiór
Nie chcą, żeby komunalka doiła gminę
Wyższa stawka opłat za odbiór śmieci zaproponowana przez Remondis w przetargu przelała czarę goryczy w sprawie funkcjonowania przekształconej niedawno trzemeszeńskiej komunalki. - Nie może być tak, że spółka bez przerwy doi, doi, doi gminę - komentował wzburzony radny Sławomir Peno.
ROK PO ZMIANACH
Część trzemeszeńskich samorządowców krytycznie ocenia działalność firmy Remondis Aqua Trzemeszno sp. z o.o. Przypomnijmy, że w 2014 r. Trzemeszeńskie Przedsiębiorstwo Komunalne przekształcone zostało w Remondis Aqua Trzemeszno sp. z o.o. 60% udziałów ma w niej gmina, a 40% firma Remondis. Kulminacja negatywnych nastrojów wobec dawnej komunalki nastąpiła po rozpisaniu nowego przetargu na odbieranie odpadów komunalnych od mieszkańców gminy. Początkowo przetarg ten był nierozstrzygnięty. Okazało się bowiem, że przystąpiła do niego tylko spółka Remondis oferując cenę wynoszącą 957.996,30 zł za odbiór śmieci od 1 września 2015 r. do końca 2016 r., czyli przez 16 miesięcy. Natomiast gmina jeszcze przed otwarciem oferty zaplanowała na ten cel kwotę 907.445,79 zł. W związku z tym, że oferta Remondis przekraczała o 50.000 zł kwotę zaplanowaną na ten cel przez gminę, przetarg został ostatecznie unieważniony.
PRZERWANA SESJA
Obecnie więc firma Remondis odbiera odpady od mieszkańców tylko na podstawie odrębnej umowy. Nie wiadomo jeszcze kiedy zostanie rozpisany nowy przetarg na te usługi. Radni bardzo negatywnie ocenili zaproponowanie wyższej ceny za odbiór odpadów przez spółkę Remondis, w związku z czym nie chcieli przyjąć ostatnio zaproponowanych zmian budżetowych, wśród których zawarta była zmiana dotycząca zapisania środków potrzebnych na zapłacenie tej firmie za odbiór śmieci. W związku z tym inne niezbędne zmiany budżetowe zgodnie z wolą radnych musiały zostać wyłączone. Dlatego też sesja Rady Miejskiej
30 września została przerwana i dokończono ją 6 października, kiedy na obrady została przygotowana zmiana budżetowa już bez środków na zapłatę za odbiór odpadów.
WCIĄŻ PROBLEMY
Podczas obrad 30 września radni nie szczędzili negatywnych komentarzy dotyczących firmy Remondis Aqua Trzemeszno.
Daniel Bisikiewicz komentował, że odnosi wrażenie, iż spółka ta ciągle nie ma pieniędzy, i stale są z nią jakieś problemy. Informował, że rozmawiał z pracownikami i niektórzy z nich od 12 lat nie dostali podwyżki płac. Zwracał również uwagę, że pracownicy są zwożeni na śniadanie, co też zabiera czas. Radny zastanawiał się, że skoro koszty nie zostały zaplanowane na dostatecznym poziomie, to kto odpowiada za takie planowanie? Komentował, że gdyby prywatne firmy tak zarządzały, to nie miałyby na wypłaty dla pracowników. Radnego dziwiło też, że ciągle trzeba tę spółkę dofinansowywać. - No ja nie wiem gdzie jest błąd. Nie do mnie to należy, żeby go wskazywać, ale musimy się zastanowić - mówił radny Bisikiewicz i zastanawiał się czy spółka w ogóle zarabia oraz jak to zrobić, żeby radni nie byli stawiani pod murem żeby dawać więcej pieniędzy.
NIECH PŁACI GMINA
Również Zbigniew Matelski komentował, że firma ta próbuje od gminy wziąć więcej niż jej się należy, a za źle wykonaną usługę nie należy płacić 100%. Według radnego wiele rzeczy w Remondisie się nie zmieniło. - Prosiliśmy o monitoring na oczyszczalni. Mamy 60% udziału. Nadal są sygnały, że przyjeżdżają samochody, wjeżdżają nie wiadomo gdzie i nie wiadomo co robią. Ale to są sygnały. Bo jak będziemy mieli fakty, to pójdziemy do służb - mówił radny Matelski dodając, że spółka ta musi czuć że jest kontrolowana.
Daniel Bisikiewicz nie zgadzając się z koniecznością zwiększenia środków na odbiór odpadów stwierdził, iż odnosi wrażenie, że środki potrzebne na podwyżki mają zbilansować straty za przegrany przez spółkę przetarg na utrzymanie zieleni. Zgodził się z tym Kacper Lipiński komentując, że może być tak, że gmina ma płacić teraz za przegrane przetargi komunalki.
JAK W KABARECIE
Burmistrz Krzysztof Dereziński stwierdził, że prezes Remondis Aqua Krzysztof Tomczak powinien być na sesji. Zadeklarował, że na zgromadzeniu wspólników spółki powtórzy sprawy poruszane podczas sesji i jak powtórzył, padły konkretne zarzuty do prezesa spółki więc prezes powinien na nie na bieżąco odpowiadać.
Sławomir Peno przypominał, że ceny paliwa w ostatnim czasie spadły o 20%. - A my tu mamy wywóz odpadów. Oni na wielbłądach czy osiołkach nie jeżdżą, tylko samochodami. Przecież to jest ich główny koszt - podkreślał radny Peno dziwiąc się również, że w Remondisie są Niemcy i przypomniał, że brał udział w prywatyzacji Agrometu gdzie pracowało 400 osób, a w trzemeszeńskiej spółce pracuje 40 osób lub nawet mniej. Komentował także, że zdziwiła go sytuacja gdy pewnego dnia firma wywoziła żółte i brązowe worki od mieszkańców. Najpierw zabrano wtedy worki żółte, a po połowie dnia zabierano brązowe, więc radny był zaskoczony, że wszystkie worki można było zabrać za jednym razem. - Nie może być tak, że spółka bez przerwy doi, doi, doi gminę - mówił radny Peno. Apelował, żeby egzekwować to, że gmina ma 60% udziałów w Remondisie.
- Mieszkańcy mówią, że kiedyś były trzy samochody, z tego dwa były zepsute. Jak w kabarecie „Tey”, a w tej chwili jest kilkanaście. To wszystko powoduje koszty utrzymania - wyliczał radny Matelski.
SĄ ZALEGŁOŚCI
W związku z licznymi wątpliwościami dotyczącymi zasad wywozu odpadów i funkcjonowaniem firmy Remondis 13 października zorganizowano specjalne wspólne posiedzenie komisji społecznej i finansowej Rady Miejskiej w auli Szkoły Podstawowej nr 1. Na pytania radnych odpowiadali: Mariusz Łozowski członek zarządu Remondis oraz reprezentujący Remondis Aqua Trzemeszno prezes Krzysztof Tomczak i Hieronim Stopczyński.
Na początku spotkania przewodniczący komisji społecznej Sławomir Peno przytoczył dane z których wynika, że spółka Remondis od miesiąca maja do września otrzymywała od gminy odroczenia do 15 grudnia z tytułu podatku od nieruchomości. W sumie jest to już kwota ponad 220.000 zł. Radny pytał czy firma zapłaci te zaległości, i skąd one wynikają. Krzysztof Tomczak wyjaśniał, że zaległości spowodowane są zagrożeniem płynności spółki, a Mariusz Łozowski zapewnił, że zaległości te zostaną uregulowane.
WIDMO LULKOWA
Burmistrz Dereziński przypominał, że odpady z gminy Trzemeszno nadal są wywożone na gminne wysypisko w Świętym, choć są naciski na gminę, aby trafiały one już do Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Lulkowie (gm. Gniezno). Burmistrz podkreślił, że jeśli trzeba będzie wozić śmieci do Lulkowa, to na pewno nie uda się wtedy utrzymać stawek 8 i 15 zł za wywóz odpadów.
Według Zbigniewa Matelskiego składowisko w Świętem powinno zostać zamknięte gdy tylko uruchomiona została instalacja w Lulkowie. Radny przestrzegał przed grożącymi gminie karami za niedostarczanie tam śmieci. Zwracał uwagę na panujący nieporządek na składowisku gminnym i śmieci walające się po okolicznych polach. Zbigniew Matelski stwierdził, że lepiej płacić więcej za dostarczenie odpadów do Lulkowa przy poprawieniu efektywności zbierania tych śmieci. Mariusz Łozowski z zarządu Remondis podkreślał, że jego firma jako jedyna nie poddała się dyktatowi dostarczania odpadów do Lulkowa za z góry ustaloną stawkę. Podkreślał, że opłata za dostarczenie odpadów do Świętego to 195 zł, a do Lulkowa aż 245 zł. Dodatkowo połowa opłaty marszałkowskiej za dowożone śmieci na gminne składowisko wraca do gminy, a gdy trafią one do Lulkowa gmina nie otrzyma już zwrotu części tej opłaty.
POWINNO BYĆ PO 50%
Przewodniczący Rady Miejskiej Ludwik Macioł pytał, czy spółka ma szanse na zarabianie np. na budowie chodników czy montażu kanalizacji także na terenie innych gmin, zgodnie z tym co mówiono gdy rozpoczynano przekształcenia w tej firmie. Mariusz Łozowski wyjaśniał, że istnieją pewne ograniczenia w związku z tym, że gmina ma 60% udziałów spółki, a Remondis tylko 40%. Przez to spółka jest uznawana za komunalną i zgodnie z ustawą o gospodarce komunalnej nie może wychodzić ze swoimi usługami poza gminę Trzemeszno. Dlatego według przedstawiciela zarządu Remondis, lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby i gmina, i firma miały po 50% udziałów. Zwrócił także uwagę na ograniczenia związane z pakietem socjalnym dla pracowników gwarantującym im, że swoje prace będą wykonywać na terenie gminy. Dlatego też trzeba byłoby pytać pracowników o zgodę, czy chcą wykonywać swoje obowiązki także poza gminą.
MUSI BYĆ DROŻEJ
Duża część dyskusji dotyczyła wzrostu kosztów odbioru odpadów i podwyższenie przez firmę kwoty za tę usługę zaproponowaną w unieważnionym już przetargu.
Krzysztof Tomczak tłumaczył, że cena została tak skalkulowana, aby działalność firmy była rentowna. Hieronim Stopczyński wyjaśniał, że wydatki na paliwo stanowią jedynie 10,5% kosztów odbioru odpadów więc obniżka cen paliw obniżyła koszty tylko o około 2%. Podkreślał, że największą część kosztów stanowią płace. Zwracał również uwagę, że na wyższe koszty odbioru odpadów wpłynęła częstsza konieczność wywozu śmieci w niektórych miejscowościach.
Prezes Tomczak argumentował, że spółka Remondis przegrała tylko dwa przetargi: na sprzątanie miasta i utrzymanie zieleni, i nie jest tak, że pracownicy firmy nie mają przez to co robić. Na formułowane zarzuty, że cena proponowana na różne usługi przez Remondis jest niekonkurencyjna w porównaniu do firm prywatnych prezes Remondisu wyjaśniał, że jego firma musi spełniać pewne standardy do których nie zawsze przywiązuje się wagę w firmach prywatnych. Nie do końca zgodził się z taką argumentacją radny Maciej Dalewski zwracając uwagę, że w firmach prywatnych nie ma tylu miejsc kierowniczych jak w spółce Remondis.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1235 (41/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze