Reklama

Nie ma zgody na dowożenie uczniów klas VII i VIII do Strzelna

Także w tej szkole szefowa ZNP Irena Pułkownik nie znalazła u rodziców i nauczycieli poklasku z pomysłem bycia solidarnym z nauczycielami wygaszanego gimnazjum. - Skoro pani Pułkownik mówi o solidarności nauczycieli, to emeryci powinni zwolnić miejsce dla młodych nauczycieli i problem byłby rozwiązany - zaproponowali rodzice.

Sylwia Płotkowiak w imieniu Rady Rodziców prosiła Irenę Pułkownik, by nie wmawiała nauczycielom z Wronowych braku solidarności z innymi nauczycielami. Dla rodziców, jej zdaniem najważniejsze jest to, że są oni solidarni z ich dziećmi. fot. Paweł Lachowicz

     SZKOŁA OŚMIOKLASOWA
     Drugie konsultacyjne spotkanie burmistrza Ewarysta Matczaka z rodzicami i nauczycielami w sprawie reformy oświaty odbyło się 24 stycznia w Szkole Podstawowej we Wronowych. Działacz PiS-u Grzegorz Wiśniewski z Wronowych powiedział, że stanowisko PiS-u jest takie, żeby utrzymać 8-klasową szkołę podstawową we Wronowych. - Będziemy do tego dążyć - powiedział. Za te słowa otrzymał burzę oklasków.
     Burmistrz obiecał mieszkańcom, że nie zlikwiduje szkoły we Wronowych i poszerzona ona zostanie o klasy VII i VIII. Zaznaczał przy tym, że mogą to być klasy łączone. - To znaczy, że pan połączy te klasy w jedną? - pytali rodzice. Burmistrz odpowiedział, że rozważa taką koncepcję, ale wszystko będzie zależało od tego, na ile starczy pieniędzy w oświacie. Zaznaczył, że każda szkoła podstawowa będzie musiała być wyposażona w gabinety fizyczne i chemiczne.
     BY WILK BYŁ SYTY
     Irena Pułkownik, jako szefowa ZNP w Strzelnie zachęcała rodziców, by zgodzili się, aby klasy VII i VIII dowozić do szkoły w Strzelnie. - Nie jestem przeciwko wam, ale ja myślałam, że wśród nauczycieli spotkamy jakąś solidarność, jakieś zrozumienie. Ja nie występuję przeciwko wam, tylko ja chcę chronić wszystkich nauczycieli na tyle, na ile jest to możliwe. Wydawało mi się kiedyś, że jak rozmawialiśmy z radnymi i burmistrzem to, że najlepszym środkiem będzie, że pan burmistrz utrzyma wszystkie szkoły, ale żeby nauczanie w klasach VII i VIII na czas wygaszania gimnazjum było realizowane w Strzelnie. Skoro ciągle był dylemat, że do szkół wiejskich dokłada się tak duże pieniądze, to dokładać do sześciu klas, a dokładać do ośmiu, to jest jeszcze więcej. Wiemy, w jakich bólach rodziła się hala sportowa w Strzelnie i dzisiaj pan burmistrz będzie miał nie dość, że dylemat kolejny skąd wziąć pieniądze na utrzymanie klas VII i VIII w każdej szkole podstawowej, to jeszcze pozostanie dylemat, aby doposażyć wasze gabinety i mało tego kolejny dylemat, jak utrzymać pustostan w hali sportowej. Dlatego braliśmy pod uwagę wszystkie aspekty, to znaczy te osoby, które w tych spotkaniach uczestniczyły i ja też. Chodzi o to, by wilk był syty i owca cała - mówiła Irena Pułkownik.
     NIECH NAUCZYCIELE PRZYJEŻDŻAJĄ DO NAS
     - A gdzie w tych planach myśli się o naszych dzieciach? - pytali rodzice. Irena Pułkownik odpowiedziała, że myśli o etatach nauczycielskich, ale ma także na uwadze dobro dzieci.
     - Moja córka o 6:30 codziennie przyjeżdża do szkoły. Teraz niech nauczyciele dojeżdżają do nas - słychać było głos z sali.
     Irena Pułkownik cały czas zachwalała atuty hali sportowej, jednak rodzice byli nieugięci. Ich zdaniem w szkole we Wronowych ma być osiem oddziałów i nie zgadzają się na dowóz uczniów z klas VII i VIII do Strzelna.
     - Sama pani wspomniała, że nasze dzieci odnoszą sukcesy, że są dobre, a dlaczego, właśnie dlatego, że jest ich mało i nauczyciel poświęca im więcej czasu. Każdy nauczyciel może do ucznia podejść indywidualnie - mówili rodzice.
     A jedna z mam dodała: - Mojego brata córka chodziła do I klasy w Strzelnie i okazało się, że dzieci przez pół roku nie wychodziły na przerwy, bo nie miał kto pilnować, żeby im się krzywda nie stała. Siedziały w klasach z nauczycielem. A teraz my mamy tam nasze dzieci wysłać?
     W imieniu Rady Rodziców szkoły głos zabrała Sylwia Płotkowiak.
     - Proszę, by nie wmawiać naszym nauczycielom braku solidarności z innymi nauczycielami. Dla nas najważniejsze jest to, że są oni solidarni z naszymi dziećmi. Pani chciałaby klasy VII i VIII widzieć w Strzelnie. Nie proszę pani, nie ma takiej opcji. Większość tutaj obecnych rodziców, gdy zajdzie konieczność dowożenia do innych szkół, wybiorą zamiast Strzelna, Jeziora Wielkie lub Racice. Nie damy dzieci do Strzelna. Zdecydowanie my wszyscy wolimy nasze warunki, niż przepełnione Strzelno. Cały czas jest mowa, że gmina dokłada do szkół. My zdajemy sobie sprawę, że są to duże kwoty, ale jeśli chodzi o naszą szkołę rodzice starają się z własnych środków zdziałać jak najwięcej dla dobra naszej szkoły. Oddział przedszkolny wyposażony jest głównie przez rodziców. Pomoce edukacyjne też kupują rodzice, tylko po to, żeby wspomóc szkołę i nasze dzieci. To, że nasze dzieci uzyskują wysokie lokaty w konkursach, to nie zasługa Strzelna, tylko naszych nauczycieli. Jak nasze dzieci trafiły do gimnazjum w Strzelnie, to okazuje się, że w porównaniu z wynikami, jakie odnosiły w naszej szkole, to tam jest tylko namiastka - mówiła.
     Po tych słowach rozległy się burzliwe brawa.

Katarzyna Hyży (z lewej) pytała, ilu jest emerytów wśród pracujących jeszcze nauczycieli. Jej zdaniem, gdyby oni poszli na emeryturę, nie trzeba byłoby zwalniać młodych nauczycieli i byłaby to prawdziwa zawodowa solidarność. fot. Paweł Lachowicz

     DOKŁADAJĄ DO SZKOŁY
     Następnie sekretarz gminy Jarosław Marek przedstawił sytuację finansową szkoły. W 2016 r. koszt utrzymania szkoły podstawowej wyniósł 804.388,00 zł. Oddział przedszkolny kosztował dodatkowo 67.131 zł. Subwencja wyniosła 543.000 zł i dotacja przedszkolna 16.000 zł, czyli razem około 560.000 zł. Różnicę w kwocie około 310.000 zł do funkcjonowania szkoły dokłada z budżetu gmina Strzelno.
     Burmistrz stwierdził, że temat szkoły we Wronowych został rozwiązany. - Myślę, że wyjdą państwo z tego zebrania zadowoleni. Natomiast nie ukrywam, że my będziemy mieli problem z nauczycielami gimnazjum, bo tam rzeczywiście nauczyciele mogą stracić pracę - mówił.
     Zdaniem dyrektora szkoły Franciszka Sulińskiego, w części problem ten będzie rozwiązany, bo jak zaznaczył część nauczycieli z gimnazjum będzie miała godziny w szkołach podstawowych: - Bo my nie mamy u nas specjalistów niektórych przedmiotów, których my będziemy zatrudniać.
     Jarosław Marek dodał, że w ubiegłym tygodniu poprosił wraz z burmistrzem dyrektorów o przygotowanie zestawienia nauczycieli z uprawnieniami do nauczania poszczególnych przedmiotów. - Postaramy się do piątku przygotować taką siatkę godzin dla całej gminy Strzelno, w różnych konfiguracjach w odniesieniu jakie szkoły będą. Przymierzymy wtedy nauczycieli do tej siatki i zobaczymy, jakie straty nastąpią. Bo podejrzewamy, że niestety takie straty będą - mówił Jarosław Marek.
     EMERYCI NA EMERYTURĘ
     - Mówicie, że jest dużo młodych nauczycieli, a ile jest nauczycieli, którzy już powinni iść na emeryturę - pytała Katarzyna Hyży. W odpowiedzi usłyszała, że jest ich dużo.
     - No właśnie. I wszystko wiadomo. Niech idą na emeryturę i problem rozwiązany - dodała pani Katarzyna.
     Jarosław Marek tłumaczył, że nie jest to takie proste, gdyż osiągnięcie wieku emerytalnego, czy przejście na emeryturę jest przywilejem, a nie obowiązkiem. W polskim prawie do zmiany ustawy o wieku emerytalnym nauczyciele z mocy prawa tracili zatrudnienie w wieku 67 lat. - Niestety, zmiana wieku emerytalnego spowodowała, że ten zapis zniknął i tak naprawdę nauczyciel, tak jak każdy z nas może pracować... ile może. Osiągniecie wieku emerytalnego nie może być przyczyną do rozwiązania stosunku pracy - mówił Jarosław Marek.
     - Skoro pani Pułkownik mówi o solidarności nauczycieli, to emeryci powinni zwolnić miejsce dla młodych nauczycieli i problem byłby rozwiązany - powiedzieli rodzice.
     Inni rodzice dodali, że w szkole powinien być zatrudniony logopeda, gdyż dzieci mają skierowania i muszą jeździć z dziećmi.
     - Myślę, że pani minister zagwarantuje środki na logopedę. Dzisiaj mamy tylko słowa, a co będzie to się dopiero okaże - powiedział burmistrz.
     Rodzie cały czas żądali zapewnienia, że na pewno zostanie ośmioklasowa szkoła podstawowa we Wronowych. Burmistrz zapewniał, że taki projekt przedstawi Radzie Miejskiej, ale nie wie, jaka będzie decyzja tym bardziej, że część radnych, jego zdaniem jest za likwidacją trzech szkół wiejskich.
     RADNI O PLANACH NIE WIEDZĄ
     Wtedy rodzice poprosili, by głos zabrał radny Ryszard Kotliński.
     - Ja tak naprawdę o planach zmian w oświacie dowiaduję się dopiero dzisiaj. O tym spotkaniu też dowiedziałem się dopiero w ostatniej chwili. Ale dobrze, że tutaj jestem. Jak będzie z głosowaniem radnych, to uważam, że powinno być dobre, bo nikt nie chce w żadnej ze szkół siać nie wiem czego. Ja myślę, że dopiero w piątek radni dowiedzą się jakiś szczegółów, bo do tej pory tak właściwie ja o niczym nie zostałem poinformowany - powiedział radny Kotliński.
     Więcej zdjęć w naszej internetowej galerii oraz film w zakładce Filmy.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1302 (4/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości