Reklama

- Nie planowałem zabić żony

Własne dzieci nazywał trzodą i bachorami
     - Nie planowałem zabić żony
     Prokurator żąda kary 25 lat więzienia dla zabójcy żony. Teść oskarżonego Andrzej Cz. prosi o jak najwyższą karę.

   NOŻEM W PLECY
   We wtorek 22 września w Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbyła się trzecia i zarazem ostatnia już rozprawa w sprawie morderstwa jakie zostało popełnione jesienią zeszłego roku w Trzemesznie. Do tej zbrodni doszło w samym centrum miasta na ul. św. Jana wieczorem 26 listopada.
   NOŻEM W PLECY
   We wtorek 22 września w Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbyła się trzecia i zarazem ostatnia już rozprawa w sprawie morderstwa jakie zostało popełnione jesienią zeszłego roku w Trzemesznie. Do tej zbrodni doszło w samym centrum miasta na ul. św. Jana wieczorem 26 listopada.
   Rodzice 38-letni: Magdalena i Adam M. mieszkali w niewielkim dwupokojowym mieszkaniu komunalnym razem ze swoimi 7 dzieci. Najstarsze z nich - syn miał wtedy 19 lat, a najmłodsze - chłopiec 4 lata. Ich ósme najstarsze dziecko, 20-letnia córka, wyjechała za granicę do pracy i nie mieszkała już z rodzicami.
   Wieczorem małżonkowie przebywali w mieszkaniu sami. Doszło wtedy między nimi do kłótni w wyniku której Adam M. zadał swojej małżonce jeden cios nożem w plecy. Ostrze noża przebiło lewe płuco i lewą komorę serca, co spowodowało natychmiastowy zgon. Po zabójstwie sprawca schował  zwłoki swojej żony do tapczanu, a nóż umył w kuchni. Adam M. uciekł z mieszkania. Zabójcy przez całą noc szukało kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Został schwytany na drugi dzień rano w odległym o kilka kilometrów od Trzemeszna - Wymysłowie. Ukrył się w leżącym na uboczu, opuszczonym  domu przy torach kolejowych. W momencie zatrzymania Adam M. miał 2 promile alkoholu w organizmie.
   CHCIELI SIĘ ZWIĄZAĆ
   Na wtorkowej rozprawie oprócz obrońcy Adama M., Marka Bielickiego i prokurator Małgorzaty Rezulak-Kustosz, na sali obecny był także oskarżyciel posiłkowy, ojciec zamordowanej - Andrzej Cz. Oskarżony na salę rozpraw został doprowadzony w kajdankach z pobliskiego aresztu.
   Jako pierwszy zeznawał Janusz P. z Lubinia (gm. Trzemeszno), który pracował z oskarżonym dorywczo na różnych budowach. Potwierdził on, że Adam. M. często nadużywał alkoholu. Zeznał także, że oskarżony skarżył się w pracy na to, że żona go zdradza.
   Najdłużej zeznawał przed sądem 48-letni Tadeusz Dz. mieszkaniec Trzemeszna, dobry znajomy Magdaleny M. Na rozprawie przyznał, że razem z żoną Adama M. mieli zamiar się związać. Tadeusz Dz. opowiadał o tym, że Adam M. początkowo nie był zazdrosny o jego znajomość z żoną, lecz później coraz bardziej się z tego powodu denerwował. Zeznał, że przestał odwiedzać mieszkanie małżeństwa M. po tym jak Adam M. kilkakrotnie oskarżał go o pobicie, m.in. o wybicie zębów. Dodał także, że Adam M. wymyślił sobie, że jego żona jest z nim w ciąży.
   - Później przez jego siostrę było to rozpowszechniane - mówił na rozprawie Tadeusz Dz.
   DZIECI TO TRZODA I BACHORY
   Opowiadał także, że pewnego razu, oskarżony sam rozbił sobie głowę o piec w swoim mieszkaniu, a później twierdził, że to Tadeusz Dz. pobił go razem z jego żoną. Zeznawał, iż oskarżony nieraz wychodził z mieszkania do chlewika obok, gdzie pił alkohol, a później wzywał swojego brata i twierdził, że to żona wyrzuciła go z domu.
   - Często robił takie pokazówki - mówił na rozprawie Tadeusz Dz. Opowiadał również o tym, że Adam M. bardzo często pił alkohol i nie chciał nigdzie pracować dłużej. Po alkoholu miał do swojej żony i córki zwracać się w bardzo wulgarny sposób. Z zeznań Tadeusza Dz. wynika, iż oskarżony w wulgarny sposób odnosił się także do dzieci nazywając ich m.in. trzodą i bachorami. Według zeznającego mieszkańca Trzemeszna, Magda M. powzięła ostateczną decyzję o rozwodzie z mężem po tym, jak rozgonił on gości na przyjęciu komunijnym swojego syna Adriana i później bardzo się z tego cieszył. Tadeusz Dz. mówił, że nie słyszał od oskarżonego nic o tym, aby planował on morderstwo swojej żony, ale dodał, iż siostra Adama M. miała mu sugerować takie rozwiązanie, mówiąc - Zabij k.... to będzie spokój.
   DOCHODZIŁO DO AWANTUR
   Trudną sytuację finansową rodziny M. oraz przypadki nadużywania alkoholu potwierdził kolejny świadek, Wanda K. - pracownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Trzemesznie. Zeznała ona, że zarówno Adam jak i Magdalena M. nadużywali alkoholu. Oskarżony pracował rzadko i jeśli już to krótko. Odczytano także wcześniejsze zeznania Wandy K., w których stwierdziła, że dzieci były w tej rodzinie zaniedbywane, matka się nimi nie zajmowała, a ojciec powinien poddać się leczeniu uzależnienia od alkoholu. Pracownik OPS w swoich zeznaniach informowała o awanturach, do jakich miało dochodzić w rodzinie M. oraz o tym, że Magdalena M. spotykała się z Tadeuszem Dz.
   Odczytano także zeznania Stefana K., sąsiada rodziny M. Przesłuchanie tego świadka, ze względu na jego inwalidztwo, odbyło się w jego mieszkaniu w Trzemesznie. Stefan K. także zeznał, że Magdalena M. spotykała się z Tadeuszem Dz. Podczas przesłuchania opowiedział także o tym, że dzieci małżeństwa M. były stronnicze i dzwoniły na policję tylko wtedy, gdy ich ojciec był pijany, a nigdy nie czyniły tego, gdy była pijana ich matka. Zeznał, że dzieci, aby mieć pieniądze na jedzenie, zbierały złom a część zarobku musiały oddać ojcu, żeby mógł kupić sobie spirytus.
   TO NIE WYPADEK
   W swojej mowie końcowej prokurator Małgorzata Rezulak-Kustosz oskarżyła Adama M. o popełnienie zbrodni zabójstwa. Zaznaczyła, że nie sposób dać wiarę zeznaniom oskarżonego, który tłumaczy, że śmierć jego żony to wynik wypadku, gdyż tylko rzucił on nożem w stronę małżonki. Prokurator wyjaśniła, że cios nożem w plecy został zadany z dużą siłą a oskarżony widząc, że żona straciła przytomność, nie starał się jej udzielić pomocy, lecz schował ciało do tapczanu, a nóż umył. Podkreśliła również, że oskarżony jest osobą zdemoralizowaną, jego jedynym priorytetem było zdobywanie alkoholu, a dzieci traktował jako zło konieczne. Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, prokurator wniosła o zasądzenie wobec Adama M. kary 25 lat więzienia.
   Oskarżyciel posiłkowy, ojciec zamordowanej Magdaleny, Andrzej Cz. poprosił, żeby jego zięć otrzymał jak najwyższy wyrok, gdyż dzieci oskarżonego i tak zapowiadają, że go zabiją, jak wyjdzie z więzienia. Andrzej Cz. dodał, że wyjaśnia swoim wnukom, że tak nie można robić, bo ich ojciec musi za swój czyn ponieść karę wiezienia, ale tłumaczenia te nic nie dają, bo oni wtedy pytają: - A on mógł zabić naszą mamę?
   Obrońca oskarżonego zaapelował, by sąd przy wymierzeniu kary wziął pod uwagę, że do zabójstwa doszło na skutek silnego wzburzenia oskarżonego.
   Oskarżony Adam M.  przez rozprawę siedział wpatrzony nieruchomo w jeden punkt i nie miał żadnych pytań do świadków. Na zakończenie rozprawy, bardzo cichym głosem oświadczył jedynie, że nie planował zabić swojej żony.
   Wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony we wtorek 29 września.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 919 (38/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości