Koalicja 15 października przychylnym okiem patrzy na interesy wielkich korporacji cyfrowych (właścicieli wyszukiwarek, portali społecznościowych). Zaproponowane przepisy wprowadzenia do polskiego ustawodawstwa praw pokrewnych dla wydawców prasy ograniczają możliwość negocjacji wynagrodzenia dla twórców za wykorzystywane przez wielkie platformy technologiczne treści, jednocześnie wzmacniając pozycję największych międzynarodowych firm technologicznych.
75% pierwszej strony naszej gazety zajmuje dziś apel do Rządu, posłów, senatorów "Nie zabijajcie polskich mediów". Spytacie: "Kto zabija polskie media? Przecież żyją!".
Zabijanie to klikbajt organizatorów akcji czyli Izby Wydawców Prasy. Walczy się bronią przeciwnika, a przeciwnikiem, który osłabia, podtruwa wydawców prasy (i papierowej i elektronicznej) są wielkie, międzynarodowe platformy internetowe, które zdominowały światowy rynek wyszukiwarek i mediów społecznościowych.
A jaka tu rola Rządu, posłów, senatorów? Otóż przez Sejm przeszła w czerwcu jak wicher nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Prawa pokrewne od kilku lat na mocy unijnej dyrektywy przysługują wydawcom gazet, jednak szczegóły ich egzekwowania określić musi nasz Sejm. Rząd skierował do Sejmu tekst ustawy, który utrudnia przedstawicielom wydawców skuteczne negocjowanie z wielkimi platformami, liczymy na wniesienie poprawek przez Senat. Mówiąc grubymi słowami - zarówno Rząd jak i Sejm przygotowują prawo korzystne dla wielkich korporacji oraz ignorujące interes twórców polskiej kultury, jakimi są zawodowi dziennikarze.
Dlatego dziś rano ruszyła akcja protestacyjna mediów w sprawie nowelizacji ustawy o prawie autorskim. Kilkaset gazet i portali z całej Polski apeluje do polityków o wprowadzenie poprawek, które wzmocnią wydawców w negocjacjach z wielkimi platformami cyfrowymi na temat wynagrodzeń za wykorzystywane w internecie treści.
Jeśli poprosisz Chat GPT: "Napisz mi artykuł w stylu Dominika Księskiego, komentujący ostatnią sesję Rady Miejskiej w Żninie" - nie otrzymasz odpowiedzi: "Z wydawcą tygodnika Pałuki nie mam umowy na wykorzystywanie ich treści i nie mogę tego zrobić", tylko robot wypluje w kilka sekund tekst (sens tego, co napisze pomijam - chodzi o zasadę). Sztuczna inteligencja korzysta z zasobów naszej gazety, jakie - dla wygody czytelników - umieszczamy w internecie. To jeden z przykładów przewagi korporacji cyfrowych nad faktycznym producentem treści.
Koalicja 15 października przychylnym okiem patrzy na interesy tych wielkich korporacji cyfrowych (właścicieli wyszukiwarek, portali społecznościowych). Zaproponowane przepisy ograniczają możliwość negocjacji wynagrodzenia dla twórców za wykorzystywane przez wielkie platformy technologiczne treści, jednocześnie wzmacniając pozycję największych międzynarodowych firm technologicznych. Nie przewidziano na przykład określenia mechanizmu negocjacyjnego i ewentualnego arbitrażu, co pozwoli na przedłużanie negocjacji przez stulecia.
Cała polska prasa papierowa przeżyła w ostatnich latach spadki sprzedaży, wynikające ze zmiany sposobu korzystania z informacji, co przekłada się na osłabienie finansowe wydawnictw. Są tacy, którzy cieszą się z tego, gdyż niezależne i profesjonalne media odgrywają kluczową rolę w funkcjonowaniu demokracji - a nie wszyscy to lubią. Ale zdumienie moje budzi, że nieprzyjazne polskim mediom (a przyjazne amerykańskim korporacjom) prawo uchwala koalicja, która na sztandarach niosła demokratyczne, wolnościowe hasła!
Wydawcy prasy - także lokalnej, takiej jak Pałuki, zmagają się zarówno z wysychaniem rynku reklamowego (drenowanego przez Big Techy), jak i z procesami kulturowymi, polegającymi na zmianie przyzwyczajeń czytelniczych (wszystko w sieci i za darmo). Przyznanie wydawcom praw pokrewnych powoduje, że wykorzystanie treści gazet - na przykład przez wyszukiwarki, media społecznościowe, czy sztuczną inteligencję - będzie mogło odbywać się po zawarciu z przedstawicielami właścicieli mediów odpowiednich umów i podzieleniu się z nimi zyskami generowanymi przez wykorzystanie naszej pracy. Prawa pokrewne od dawna ma przemysł filmowy i komercyjne wykorzystywanie jakichkolwiek motywów - graficznych, muzycznych, personalnych - wykorzystywanych w filmach jest pod ochroną. Tymczasem nasze teksty wykorzystywane są do profilowania czytelników pod przekazywanie im reklamy, wykorzystywane są przez sztuczną inteligencję, a oferowane nam na zmonopolizowanym rynku reklamy stawki za wyświetlane na naszej stronie internetowej reklam są groszowe.
Po wprowadzeniu zapisów, przegłosowanych przez Sejm, wydawcy polskich gazet będą mogli zwinąć flagę i zakończyć działalność - spodziewanych bowiem z praw pokrewnych pieniędzy od platform, które żyją z pracy naszych dziennikarzy - nie zobaczą.Taki jest sens tytułu tego komentarza - Rząd i Sejm tworzy prawo, które utrudni zawarcie porozumień i usankcjonuje dalsze okradanie polskich mediów. Taki jest też sens klikbajtowego hasła z pierwszej strony. A jak mówią na Podhalu - "Cy go zabił, cy nie zabił, w kozdym razie go osłabił".
Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze