Reklama

Nie przyznają się do wycinki dębów

Prezentujemy Screen z Google Maps. Zdjęcie zrobiono w lipcu 2012 r. Widać na nim 7 rosnących pięknych dębów na działce dzierżawionej przez państwo G. Dwa skrajne dęby z lewej i prawej strony zdjęcia rosną do dzisiaj. Za tablicą z planem Przyjezierza też są dwa dęby. Pierwszy dąb od lewej za tablicą to tylko fragment pnia. Jest to drzewo, na które właściciele twierdzą, że dostali pozwolenie na wycinkę. Dąb z prawej strony za tablicą jest dziś ogłowiony. W centralnym punkcie zdjęcia z prawej strony schodów widać dąb, którego dzisiaj już nie ma. Zaś z prawej strony zdjęcia (dwa pnie praktycznie nachodzą na siebie) widać rosnące dwa dęby. Ten o mniejszej średnicy pnia został wycięty. W sumie doliczyliśmy się braku 3 dębów. Na wycięcie jednego dzierżawcy terenu mieli pozwolenie.

Przyjezierze, ul. Świerkowa, wycinka, dęby
     Nie przyznają się do wycinki dębów
     Sprawą ogłowionego dębu na działce dzierżawionej w Przyjezierzu przy ul. Świerkowej przez Bogumiłę i Marcina G. zajmują się już organa ścigania. Dzięki naszym czytelnikom dotarliśmy do zdjęć, z których wynika, że z dzierżawionej działki przed postawieniem pawilonu gastronomicznego zniknęły jeszcze trzy inne dęby. Tylko na wycięcie jednego z nich dzierżawcy mieli pozwolenie. - Dlaczego pan drąży tę sprawę. Nie wierzę w to, że pan wie, gdzie i jakie drzewo rośnie w Przyjezierzu? - pytała reportera Bogumiła G.

Tak obecnie wygląda teren tej działki. Jednym z brakujących drzew jest dąb rosnący w pobliżu widocznego na zdjęciu dębu przed lokalem. U dołu bliżej ściany widać pień po wyciętym drzewie.

      fot. Paweł Lachowicz

     DĘBÓW BYŁO WIĘCEJ
     Trzy tygodnie temu w 24/2014 numerze Pałuk w artykule Ogłowiony dąb stał się dekoracją lokalu pisaliśmy o ogłowieniu dębu przez właścicieli jednego z lokali gastronomicznych przy ul. Świerkowej w Przyjezierzu.
     Po ukazaniu się artykułu skontaktował się z nami jeden z czytelników i poinformował, że na tej działce, o której pisaliśmy, rosło więcej drzew, które w dziwny sposób zniknęły.
     - Dobrze byłoby, abyście się bliżej przyjrzeli tej działce - usłyszeliśmy. Od naszego rozmówcy dowiedzieliśmy się, że stan drzewostanu, jaki powinien się na działce nr 502 znajdować, możemy zobaczyć w przeglądarce internetowej w Google spacerując wirtualnie po Przyjezierzu. Rzeczywiście w przeglądarce były zamieszczone zdjęcia, które wykonane zostały w lipcu 2012 roku. Na zdjęciu wyraźnie widoczne są piękne dęby szypułkowe rosnące przy ówczesnym jeszcze niewyremontowanym pawilonie.
     WNIOSEK NA WYCINKĘ JEDNEGO DĘBU
     Sprawdziliśmy w Urzędzie Miejskim w Strzelnie, czy właściciele punktu gastronomicznego Bogumiła i Marcin G. otrzymali pozwolenie na wycinkę drzew na dzierżawionej przez nich działce. Okazało się, że 26 stycznia 2012 r. złożyli oni wniosek w strzeleńskim Urzędzie o wycinkę jednego drzewa. Uzasadniali to tym, że drzewo miało zagrażać budynkowi, a jego część górna miała być sucha. W związku z tym, że drzewo rosło na gruncie stanowiącym własność gminy, burmistrz musiał wystąpić o zgodę na jego wycięcie do starosty mogileńskiego. 13 sierpnia 2012 r. starosta mogileński wydał pozwolenie na wycinkę jednego dębu. Pismo do gminy ze starostwa wpłynęło 3 września 2012 r. Państwo G. otrzymali taką informację 15 stycznia 2013 r.
     Więcej decyzji na wycinkę drzew na działce nr 502 w Przyjezierzu nie wydano.
     DLACZEGO MY SIĘ PANU SPOWIADAMY
     Próbowaliśmy ustalić, czy drzewa zostały wycięte przez dzierżawców działki. Do Marcina G. zadzwoniliśmy 23 czerwca. Gdy usłyszał, że chcemy porozmawiać o drzewach, które powinny znajdować się przy jego lokalu, odparł, że nie chce z nami rozmawiać.
     - Nie mamy o czym. Pan mnie nie uprzedza, że będzie pan drukował - powiedział Marcin G. Przyznał, że chodzą ludzie po Przyjezierzu i mówią o większej ilości wyciętych u niego drzew, tym samym potwierdził nasze informacje.
     - Kolega, który dzwoni do pana wymyślił sobie, chodzi po Przyjezierzu i gada, że tam było 8 drzew. I pan zapewne o tym wie, że mówi, że ja 8 drzew wyciąłem - powiedział Marcin G.
     Umówiliśmy się z właścicielami lokalu na rozmowę dzień później, 24 czerwca. Usłyszeliśmy od państwa G., że wspomnianą działkę przy ul. Świerkowej dzierżawią od około 5 lat i uzyskali pozwolenie na wycinkę jednego dębu. Pytaliśmy państwa G., czy to pozwolenie dotyczyło drzewa, które powinno rosnąć w miejscu obecnej chłodni, i czy budowa tej chłodni była powodem wycięcia drzewa. Zdementowali tę informację twierdząc, że pozwolenie dotyczyło drzewa, które rosło przed lokalem. - I to drzewo zostało wycięte, a nawet ono w niczym nie przeszkadzało, tylko rosło blisko budynku - mówił Marcin G.
     - My się panu spowiadamy, tak jakbyśmy mieli coś do ukrycia. Dlaczego pan pyta, i ja mam wrażenie czytając pana artykuł, że ma pan szczerą intencję w naszym kierunku, jakbyśmy my coś złego zrobili. Pan zadaje pytanie. Atakuje nas pan na takiej zasadzie, że pan mówi do mnie wycinka drzew - irytowała się Bogumiła G. Spytaliśmy wprost, czy wycięli oni więcej drzew na działce. Bogumiła G. stanowczo zaprzeczyła: - Nie, nie wycięliśmy.

Reklama

Na zdjęciu pień po wyciętym dębie jest bardzo dobrze widoczny. Marcin G. przyznał, że wycięli to drzewo, bo było ich zdaniem bliźniaczym z obecnie rosnącym drzewem. Nie mieli na wycinkę zezwolenia. 

   fot. Paweł Lachowicz

     Interesował nas dąb, który rósł w pobliżu schodów, które wcześniej znajdowały się na działce, a którymi podchodziło się do ówczesnego salonu RUCH, a który widoczne jest na zdjęciu z 2012 r. - Jak pan pamięta, że było takie drzewo, to niech pan pyta tego, kto wyciął - dodała Bogumiła G. Zainteresowaliśmy się także widocznym przy tarasie pniem po wyciętym drzewie. Marcin G. twierdził, że zostało ono wycięte dlatego, że było drzewem bliźniaczym. - To jest jedno drzewo i miało dwie odnogi - powiedział Marcin G. Jednak zezwolenia na jego wycinkę państwo G. nie posiadają.

Reklama

     Bogumiła G. cały czas była poirytowana. Nie mogła zrozumieć, dlaczego zmuszona jest tłumaczyć się przed reporterem gazety.

     - Tłumaczymy się temu panu. A pan dokładnie pamięta każde drzewo. I pan tak tę sprawę drąży i się nią interesuje. Dlaczego pan drąży tę sprawę? Nie wierzę w to, że pan wie, gdzie i jakie drzewo rośnie w Przyjezierzu. Więc pana pytam, jakie ma pan informacje i od kogo? - pytała Bogumiła G.
     Rozwiewając wątpliwości pani Bogumiły G. poinformowaliśmy ją, że jesteśmy w posiadaniu zdjęć z 2012 r., na których widoczny jest cały drzewostan na dzierżawionej przez nich działce. Państwo G. cały czas zaprzeczali, twierdzili, że drzew nie wycięli. W trakcie rozmowy Bogumiła G. stwierdziła, że tak właściwie to ona nie wie, ile drzew było na działce i czy drzewo, o które pytamy rosło wcześniej.

Reklama

W taki sposób państwo G. sporządzili mapkę sytuacyjną dołączoną do wniosku określającą umiejscowienie drzewa, które chcą wyciąć. Mapka jednak nie wskazuje, z której strony pawilonu, czy od frontu, czy od tyłu znajduje się drzewo, o którego wycięcie wnioskowali. Z informacji jakie uzyskaliśmy, jest to prawdopodobnie drzewo, które rosło z tyłu pawilonu. Drzewo to miało rosnąć w miejscu, gdzie obecnie stoi wybudowana chłodnia.

     fot. Paweł Lachowicz

     - Drzewo, na które miałam zgodę wycięłam i na tym koniec. Ja nikomu nie zlecałam i nie wycięłam innych drzew - powiedziała Bogumiła G. Dodała, że wcześniej prowadziła w pomieszczeniach działalność, a później przez dwa lata stały one puste. Prowadzenie w tym miejscu lokalu gastronomicznego rozpoczęła w 2013 r.

Reklama

     OGŁOWIONY DĄB
     Tłumaczyła również sytuację z ogłowionym dębem, o którym pisaliśmy dwa tygodnie temu.
     - Myślę, że w dobrej intencji popełniłam błąd. Mogłam wystąpić do Urzędu z wnioskiem o wycięcie tego drzewa i konsekwentnie do tego dążyć. Moja umowa z panem burmistrzem była taka, że ja to kupię i zrobię coś ładnego i dotrzymałam słowa. My lubimy przyrodę, nikogo nie krzywdzimy i uważam, że stało się, jak się stało. Nikogo nie zabiłam i sama wyszłam z propozycją, że mogę posadzić 50 drzew. Mogę ponieść konsekwencje tego, niekoniecznie prokuratorskie. Na pewno nie będzie tak, że ja się będę poddawała i nie będę się broniła. Będę, bo ja naprawdę nie kłamię - mówiła Bogumiła G.

     Do sprawy ogłowionego drzewa odniósł się też Marcin G. Jego zdaniem decyzję o ogłowieniu podjęli ze względu na konstrukcję namiotu.
     - Byśmy może bardziej gminę dusili o wycięcie tego drzewa. Ale wpadliśmy na pomysł, że drzewo będzie dekoracją, ale nie w takim stanie jak jest, tylko normalnym. Jak by pan spojrzał do góry, zobaczy pan jedną rzecz. W tym miejscu idzie belka. Tego nie przewidziałem i jak oni to stawiali i ten co projektował nie zgodził się na zmianę konstrukcji. To był mój pomysł i jak zadzwoniłem do tych co robią plandeki, powiedzieli, że absolutnie nie ma mowy, bo będzie plandeka dużo słabsza i automatycznie się rozerwie. I poszło o tę belkę, bo w planach drzewo miało zostać - tłumaczył decyzję o ogłowieniu dębu bez uzyskanej zgody Marcin G.
     - Czy ja myślałam, że będzie z tego problem? Moja wina, bo ktoś mi powiedział, że tak można - dodała Bogumiła G.
     STRAŻNICY PORÓWNAJĄ ZDJĘCIA
     O sprawie dębów, które zniknęły z działki dzierżawionej przez państwa G., rozmawialiśmy z burmistrzem Ewarystem Matczakiem.
     - Ci państwo próbowali po zebraniu w Przyjezierzu (20 czerwca przyp. pal) załagodzić sprawę. Powiedziałem, że niestety sprawa jest oddana do organów ścigania. Drzewo jest obcięte nielegalnie i oni poniosą tego konsekwencje. W tej chwili sprawą zajmują się organy ścigania - mówił Ewaryst Matczak o ogłowionym dębie.
     Poinformowaliśmy burmistrza, że istnieje prawdopodobieństwo wycięcia jeszcze kilku drzew przed lokalem w Przyjezierzu.
     - Dwa lata temu było już jedno takie podejrzenie, że ci państwo wycięli tam drzewa, jak budowali taras, tylko wówczas nie mogliśmy tego udowodnić. Często pieniądze są ważniejsze niż przyroda. Na pewno tej sprawy nie popuścimy. Ludzie myślą sobie, że jest bezkarność - dodał burmistrz. Zaznaczył, że teraz na podstawie zdjęć z 2012 r. będą sprawdzać stan drzew na działce, którą państwo G. dzierżawią od gminy Strzelno. Burmistrz sprawę zlecił komendantowi Straży Miejskiej w Strzelnie Pawłowi Namieśnikowi.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1168 (27/2014)

 

 

Więcej na ten temat:

Atak na dęby

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości