Podczas obrad komisji burmistrz Krzysztof Dereziński musiał wysłuchać wielu gorzkich słów od Jacka Przybylskiego (na pierwszym planie) w sprawie rozpisanego w Urzędzie Miejskim przetargu na dowóz uczniów fot. Roman Wolek
Trzemeszno, gmina, dowóz, dzieci, uczniowie, przetarg
- Nie róbcie ze mnie kozła ofiarnego i durnia
Jacek Przybylski, właściciel firmy transportowej, sugerował podczas obrad komisji, że warunki przetargu na dowozy szkolne zostały tak określone, aby nie mógł on w nim uczestniczyć. Asystent burmistrza Michał Michalak oświadczył, iż poinformuje właściwe służby, że został pomówiony o przestępstwo.
DUŻO WĄTPLIWOŚCI
19 stycznia ogłoszone zostało zamówienie na dowóz dzieci i uczniów do przedszkoli i szkół na terenie gminy Trzemeszno oraz dowóz uczniów niepełnosprawnych do ośrodków szkolno-wychowawczych w Gnieźnie i Szerzawach (gm. Mogilno). Dowozy te mają być realizowane do końca 2016 r. Przetarg ten wzbudził wielkie emocje. Dano temu wyraz 21 stycznia na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Miejskiej oraz odbywającej się później sesji. Po raz pierwszy zdarzyło się, iż o warunkach ogłoszonego przetargu rozmawiano szczegółowo jeszcze przed jego rozstrzygnięciem.
Temat rozpoczął radny Daniel Bisikiewicz informując, że zgłosił się do niego przedsiębiorca trzemeszeński z prośbą o wyjaśnienie i udzielił głosu Jackowi Przybylskiemu, właścicielowi trzemeszeńskiej firmy realizującej dotychczas dowozy szkolne na terenie gminy. Jacek Przybylski wyjaśnił, że chodzi mu o przetarg ogłoszony 19 stycznia. Komentował, że jest bardzo zaskoczony i podkreślił, że jego firma od 15 lat woziła dzieci szkolne. Informował, że z rozpisanego przetargu wynika, iż do realizowania przewozów potrzebne będą trzy autobusy przewożące powyżej 63 osoby. Nie jest też wyznaczone, ile kilometrów liczą trasy oraz gdzie i ile osób ma wsiadać.
ZROBIONE CELOWO?
Właściciel firmy przewozowej dodał, że warunki przetargu przygotowywał asystent burmistrza Michał Michalak.
- Jest tam dużo niezrozumiałych dla mnie rzeczy. Więc my na dzień dzisiejszy nawet nie możemy przystąpić do przetargu. No być może jest to robione celowo. Tak przynajmniej ja z tego wnioskuję - twierdził Jacek Przybylski i prosił, żeby mu to wyjaśnić. Podkreślał, że wcześniej nie było potrzeba autobusów o pojemności powyżej 63 osoby, a teraz nic się przecież nie zmieniło z ilością dzieci, dowozów i linii. Komentował, że w ofercie dużo rzeczy jest niewyjaśnionych, na przykład skąd dzieci wozić i ile razy do danej szkoły.
- Ktoś sobie strzelił 700 km busami, 180 km siedmioma autobusami. Dla mnie to jest nienormalne i chore. Bardzo źle to zrobiono - mówił właściciel firmy transportowej.
DOWIOZĄ ŁAMAŃCAMI
Również radny Sławomir Peno potwierdził, że nie ma zawartych żadnych podstawowych informacji jak liczby osób, pojazdów, przebiegu tras.
- W paru przetargach startowałem. Tu jest jakieś dziecko z Grabowa niepełnosprawne na zajęcia szkolne, brak informacji odnośnie wykonywanych kilometrów poza gminą, dowóz do Gniezna i Szerzaw, brak informacji odnośnie dowozu przedszkolaków. Taki przetarg nie powinien się w ogóle odbyć. Bo nie ma podstawowych zasad, za co chcemy płacić - krytykował radny Peno dodając, że w warunki przetargu wpisano autobusy do przewozu powyżej 63 osób, czyli tzw. łamańce. Komentował, iż nie widział nigdy gimbusa łamańca. Informował również, że ma informacje, że o 8:00 będą przywożone dzieci, które zaczynają lekcje o 11:30 i o 16:00 będą odwożone do domu. Radny zwracał uwagę, iż jeśli specyfikacja nie zostanie zmieniona to firma Przybylskiego nie będzie mogła do przetargu przystąpić, bo nie ma autobusów przewożących powyżej 63 osoby.
Radny Zbigniew Matelski również był zaskoczony, że w specyfikacji przetargowej zapisano wymóg posiadania autobusów przewożących powyżej 63 osoby. Zastanawiał się, gdzie będą mogły one podjeżdżać, bo jak stwierdził, nie ma warunków, aby tak wielkogabarytowe pojazdy mogły się zatrzymywać. Pytał burmistrza co się zmieniło, że nagle trzeba poszukać innego przewoźnika.
DŻENTELMEŃSKA UMOWA
Maciej Dalewski zwracał uwagę, że firma Przybylskiego nadal dowoziła dzieci, mimo że gmina ma zaległości w płaceniu za tę usługę. Daniel Bisikiewicz pytał więc, ile gmina zalega z płatnościami.
Jak informował Jacek Przybylski, Mirosław Świerkot wyliczył, że jest to kwota 124.000 zł. Rozmawiał jednak na ten temat m.in. z burmistrzem i skarbnikiem, i stwierdził, że chce od gminy tylko 80.000 zł a burmistrz zadeklarował, że tyle zapłaci. Dodał jednak, że jest już stratny finansowo, bo w styczniu przetarg był tylko na 7 dni i teraz rzuca mu się kłody pod nogi przy nowym przetargu. Więc się zastanawia, czy nie wystawić faktury na 124.000 zł. Zapewnił, że każdy wie, ile mają auta, a sporządzono taką specyfikację, że jego firma nie będzie mogła wziąć udziału w przetargu.
- Nie wiem dlaczego. Czy pan Michalak ma jakiegoś przewoźnika innego? - pytał Jacek Przybylski.
Burmistrz Krzysztof Dereziński wyjaśnił, że kwota ustalona dżentelmeńsko na 80.000 zł byłaby już zapłacona gdyby Rada Miejska przyjęła wcześniejsze zmiany budżetowe. A radni tego nie przyjęli, mimo że widzieli, iż dotyczy to także zapłaty za dowozy dla firmy Przybylskiego.
- Nie róbcie ze mnie kozła ofiarnego i durnia. Bardzo bym prosił żebyście tego nie robili - apelował podniesionym głosem burmistrz. Dodał również, iż był oskarżony o to, że ustawia przetargi dla Remondisu, więc teraz jest bardzo ostrożny. Podkreślał, że o przetargu nie wolno rozmawiać publicznie i jest to zabronione. Burmistrz stwierdził, iż z Jackiem Przybylskim może w biurze o tym rozmawiać, po tym jak złoży on pismo ze swoimi zarzutami.
ZAPISY IDIOTYCZNE
Według zapewnień burmistrza, nie jest to przetarg zrobiony pod nikogo. Jak wyjaśnił, miał też telefony od innych osób, które twierdzą, że przetarg jest zrobiony znów pod firmę Przybylskiego, bo tylko on w gminie ma dużo autobusów i busów, więc osoby te pytają, dlaczego zamówienie nie zostało podzielone. Według Krzysztofa Derezińskiego, jeśli okaże się, że są jakieś błędy w postępowaniu przetargowym, to można to zmienić, ale nie dyskutując o tym publicznie.
Sławomir Peno komentował, że dla niego są to zapisy idiotyczne odnośnie autobusów przegubowych. Zwracał uwagę, iż gmina ma wobec firmy Przybylskiego dług już od września ubiegłego roku. Jak tłumaczył - nie można wpisywać przedsiębiorcy, który tyle lat jeździ w gminie, że ma nagle kupić autobusy przegubowe.
- Jeżeli chciało się go wyeliminować z tego przetargu, no to taką specyfikacją to się zrobiło - dodał radny Peno.
ZŁAMANO PRAWO?
Asystent burmistrza Michał Michalak oświadczył krótko, iż nie będzie komentował tego, co się zdarzyło podczas obrad, ale poinformuje właściwe służby, że został pomówiony o przestępstwo.
Również burmistrz Dereziński potwierdził, że podczas obrad zostało złamane prawo.
- Państwo poprzez swoją dyskusję próbowaliście wymusić w moim przekonaniu, na mnie pewne rzeczy, które doprowadziłyby do złamania dyscypliny finansów publicznych i do sprawy karnej, której mógłbym być oddany. Jeśli państwo chcieliście pomóc panu Jackowi, to chciałem powiedzieć, że państwo mogliście mu bardzo zaszkodzić, bo stanęliście w jego obronie i można go z tego postępowania wykluczyć. To są rejestrowane obrady - mówił burmistrz, dodając iż tego typu dyskusja nie powinna się w ogóle odbyć. Apelował do radnych, aby się zastanowili nad tym co robią, bo może chcieli dobrze, a stało się dużo złego. Poinformował także, iż Jacek Przybylski złożył już w dniu komisji na piśmie swoje zastrzeżenia.
OBRAZA MAJESTATU
- Ale ja nie rozumiem dlaczego pan się tak denerwuje. Jeżeli mówimy o warunkach zamówienia, to proszę nas oddać do sądu jeśli złamaliśmy prawo. Jeżeli mówimy o warunkach zamówienia i są idiotyczne warunki zamówienia, to mówię tak jak jest - komentował wcześniejszą wypowiedź burmistrza radny Peno. Dodał, że widzi, iż nastąpiła obraza majestatu, a mówiło się tylko o przedsiębiorcy, który za chwilę może zbankrutować.
Tuż przed końcem obrad Jacek Przybylski przeprosił Michała Michalaka, za to, że jak się wyraził, niepotrzebnie padło jego nazwisko w dyskusji.
- Tu padło nazwisko pana Michalaka, może troszkę w nerwach, może troszeczkę za szybko wypowiedziałem pewne słowa, chciałbym go tu przy wszystkich przeprosić - stwierdził właściciel firmy transportowej.
Do tematu wrócimy w Pałukach.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1250 (4/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze