Reklama

Niebezpieczny przystanek

Ewa Zielińska, Wanda Baran, Margaretta Zielińska i Daniela Korsuize stoją na przystanku. W tym momencie nie padał zbyt mocno deszcz, a podmuch wiatru od tira przejeżdżającego szosą wyrywał im parasolki z rąk.

     fot. Paweł Lachowicz

Czerniak, przystanek, autobus, pasażerowie
     Niebezpieczny przystanek
    Przystanek autobusowy przy krajowej 15 jest tak usytuowany, że oczekujący pasażerowie szczególnie w porze jesienno-zimowej nie mają się gdzie schronić przed opadami. Nie mają także, gdzie uciec przed wodą bryzgającą spod kół tirów. Mieszkańcy Czerniaka chcą, by burmistrz Duszyński coś w tej sprawie zrobił, przystanek jednak nie jest własnością gminy.

     Czerniak leży na obrzeżach gminy Mogilno, przy drodze krajowej nr 15 między Kwieciszewem a Jeziorkami. W połowie drogi znajduje się budynek z czerwonej cegły, kiedyś stacja kolejowa Czerniak - Kunowo, a obecnie leśniczówka leśnictwa Kopce, przy której znajduje się droga dojazdowa do zabudowań mieszkalnych w Czerniaku.
     OCHLAPANI, BRUDNI, ŹLI
     Ze względu na to, iż dojazd do centrum wsi autobusem jest niemożliwy, przystanki autobusowe dla mieszkańców Czerniaka umiejscowione są przy drodze krajowej. Jeden od strony Kwieciszewa, drugi od strony Strzelna. Mieszkańcy każdorazowo idąc na przystanek muszą pokonać około 200-metrowy odcinek od leśniczówki do każdego z przystanków. Chcąc jechać do Strzelna kierują się do wiaty przystankowej po prawej stronie drogi, która stoi na terenie gminy Mogilno. Inaczej jest, w przypadku, gdy podróżni chcą jechać w kierunku Mogilna. Zmuszeni są wówczas przejść do przystanku znajdującego się po stronie gminy Strzelno, ale nie jest to wiata przystankowa, tylko słup znakowany, jako D-15 z tabliczką informacyjną o kursach autobusu PKS.
     Przystanek na domiar złego usytuowany jest blisko skraju jezdni, na samym poboczu, tuż za nim jest już skarpa. Mieszkańcy oczekując tam na autobus, szczególnie po opadach deszczu stoją w wodzie, błocie, na mokrej trawie, nie mają też, gdzie schować się przed deszczem. Dodatkowo przejeżdżające krajówką z dużą prędkością tiry, tak zamiatają wodę z asfaltu, że stojący na przystanku mieszkańcy Czerniaka zostają przez te samochody kompletnie zbryzgani, a podmuch wiatru towarzyszący prędkości jazdy ciężarowych samochodów wyrywa im z rąk parasole.
     Z tego przystanku odjeżdża również młodzież do szkoły w Bielicach. Mieszkańcy Czerniaka mówią, że wielokrotnie monitowali w tej sprawie w gminie, mieli nadzieję, że gmina zmieni usytuowanie przystanku. Jednak bez skutku. W ubiegłym tygodniu do naszego reportera zadzwoniła w tej sprawie mieszkanka Czerniaka Daniela Korsuize, która często jeździ autobusem do Mogilna.
     - Ten przystanek stoi zupełnie przy drodze i nie można uskoczyć ani o krok, bo zaraz jest głęboki rów. Ktoś, kto usytuował ten przystanek właśnie w tym miejscu, to chyba jeszcze projektował go za czasów, jak dwa konie jechały tą drogą. Teraz tiry przejeżdżają non stop. Ja tydzień temu, jak padało stałam na tym przystanku, więc byłam kompletnie zmoczona. Nie widziałam na oczy, nie widziałam nawet jak otworzyć drzwi do autobusu. Byłam kompletnie zbryzgana wodą. Żeby tak usytuować przystanek przy głównej trasie - mówi Daniela Korsuize.
     Mieszkańcy Czerniaka podkreślają, że nie chcą od razu postawienia w tym miejscu wiaty, ale chcą by burmistrz Leszek Duszyński przyjrzał się bliżej ich problemowi i chociaż zasypał głęboki rów piaskiem.
     - Prawdopodobnie, jak my sami byśmy chcieli zasypać ten rów, to zaraz będzie to samowola budowlana. A co my możemy więcej zrobić. Nie chcemy wiaty, chcemy żeby po prostu położyli jeden krąg, którym będzie przepływała woda i zasypali rów, żeby przy opadach ludzie mogli odejść w głąb od tej jezdni - opowiada Daniela Korsuize. Jeszcze gorzej jest tam zimą. Ich zdaniem śnieg, który pług zgarnia z drogi trafia prosto pod znajdujące się przy drodze ochronne, metalowe bariery drogowe zasypując jednocześnie wąskie pobocze. Wówczas mieszkańcy zmuszeni są iść na przystanek ruchliwą krajówką.
     Na przystanku nasz reporter oprócz pani Danieli spotkał się również z innymi mieszkańcami Czerniaka: Ewą Zielińską, Wandą Baran i Margarettą Zielińską. Podczas 5 minut, które tam spędziliśmy, krajówką zdążyło przejechać 5 tirów oraz 7 samochodów osobowych. Stojące na przystanku kobiety sugerowały, że w miejscu przystanku woda spływająca z szosy, właśnie  w tym miejscu spływa do przydrożnego rowu.
     - Tutaj żaden samochód nie zwolni, a jeszcze jak będzie tutaj sama dziewczyna stała, to specjalnie opryska, bo myśli, że „tirówka” jakaś stoi. Zupełnie na skraju przejedzie i jeszcze zatrąbi. Mało, który wie, że tutaj jest przystanek autobusowy. Trudno jest uznać, że jest to przystanek przy głównej trasie Toruń-Poznań - dodały mieszkanki Czerniaka.
     Zdaniem Ewy Zielińskiej można by ten przystanek posadowić po przeciwległej stronie przystanku, na którym czekają pasażerowie jadący w kierunku Strzelna: - Ale pewnie jest problem, bo to jest gmina Strzelno, a ten drugi przystanek jest w miejscu należącym do gminy Mogilno.
     TO NIE JEST PRZYSTANEK GMINY
     Przystanki, o których mówią mieszkańcy Czerniaka stawiała Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad i są one jej własnością. Zdaniem burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego, w tym przypadku trzeba byłoby wystąpić z pismem do GDDKiA. Burmistrz dodał, że gmina ma w swoich obowiązkach tylko sprzątanie tych przystanków. Obecnie gmina podpisuje umowę na przejęcie przystanków, które znajdują się przy drogach krajowych albo wojewódzkich. - Wychodzimy naprzeciw mieszkańcom, ale to muszą być uzgodnienia z właścicielem drogi i policją. Jeżeli będzie taka potrzeba, będziemy wnioskować o zmianę umiejscowienia tego przystanku - powiedział nam burmistrz Duszyński.
     Dyrektor Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Architektury w mogileńskim ratuszu Arkadiusz Grobelski twierdzi, że na dzień dzisiejszy gmina Mogilno nie ma jeszcze podpisanej umowy przejęcia przystanków od GDDKiA. Twierdzi, że pierwszy raz, właśnie od reportera Pałuk usłyszał, że mieszkańcy Czerniaka mają problemy z przystankami.
     - Ani pani sołtys, ani mieszkańcy tutaj u mnie nie byli i nie rozmawiali. Wypadałoby przyjść do nas, a oni dzwonią od razu do „Pałuk”. Jeszcze na dzień dzisiejszy nie wiadomo, czy przejmiemy te przystanki, czy nie. Jeżeli ktoś ten przystanek przesuwał, to na pewno nie my. I jeżeli taki temat powstanie, będziemy rozmawiać z PKS-em, gdzie ten przystanek był i gdzie został przesunięty i dlaczego. Wiem, że jest wiata przed leśniczówką, bo ją sprzątamy - powiedział Arkadiusz Grobelski.
     Sugerował ponadto, że mieszkańcy powinni sporządzić pismo i skierować je do gminy Mogilno. Jego zdaniem można takie pismo wystosować też do gminy Strzelno, gdyż przystanek po lewej stronie, na którym podróżni czekają, by jechać w kierunku Mogilna, znajduje się już w gminie Strzelno.
Kolejne pismo mieszkańców, zdaniem Arkadiusza Grobelskiego, mogłoby trafić też do PKS.
     - Ja tutaj się nie wymiguję i nie to, żebym spychał ten problem na Strzelno. Ale jak takie pismo od mieszkańców do nas trafi, to porozmawiamy wówczas z kierownikiem PKS oraz z zarządcą dróg krajowych i zobaczymy - dodał Arkadiusz Grobelski.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1086 (49/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości