100 lat temu w Turzy (gm. Damasławek) przyszedł na świat mieszkaniec Bławat (gm. Strzelno) Stanisław Popek. Jubileusz obchodził bardzo uroczyście dokładnie w dniu setnych urodzin w obecności najbliższej rodziny, władz gminy i przyjaciół. Pan Stanisław, mimo tak sędziwego wieku, cieszy się dobrym zdrowiem.
W dniu dostojnego jubileuszu Stanisława Popka z Bławat odwiedziło w domu rodzinnym z życzeniami mnóstwo osób fot. Magdalena Lachowicz
Stanisław Popek urodził się 4 marca 1915 r. w miejscowości Turza w powiecie wągrowieckim i ówczesnym województwie poznańskim, jako syn Władysława i Magdaleny z domu Ławeckiej. Jest emerytowanym leśnikiem. Od 1933 r., jako uczeń Technikum Leśnego rozpoczął przygodę z myślistwem. Swoją praktykę w leśnictwie zaczął w 1931 r. w Nadleśnictwie Gliśnica. W 1935 r. rozpoczął naukę w Szkole dla Leśników w Margoninie. Po jej ukończeniu rozpoczął pracę w Nadleśnictwie Nakło w Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu. Był czynnym żołnierzem II wojny światowej.
- Drogi nam żołnierzu wojaku. Mówimy do pana wojaku, gdyż brał pan czynny udział w wojnie obronnej. W kwietniu 2001 r. siły zbrojne RP, a w ich imieniu prezydent RP, mianował sierżanta Stanisława Popka na stopień oficerski. Warto właśnie dziś w 100. rocznicę urodzin przypomnieć o tym zaszczycie, by dodać powagi. Rok 1939 - udział w wojnie, odniesione rany, praca niewolnicza dla wroga i tak trwało to wszystko do 1945 r. Po wojnie praca dla Ojczyzny wyzwolonej, zakładanie swego gniazdka rodzinnego, szukanie kochanej osoby i właśnie z okolic Strzelna, z naszej parafii i za to też należą się Tobie słowa uznania i podziękowania, bo jesteś wśród nas, jako swój, jako krajan, jako strzelnianin. Warto panie burmistrzu pomyśleć o Strzelnianinie Roku, nadająca się sylwetka, ale w odpowiednim czasie wystąpimy ze stosownym wnioskiem - powiedział prezes Związku Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych Koła w Strzelnie Gwidon Trzecki składając życzenia Jubilatowi.
Mając 21 lat poznał swoją przyszłą żonę Marię Popek z domu Cembrowicz. Ślubowali 10 lipca 1945 r. w Strzelnie. Po wojnie wyjechali na Mazury, gdzie pan Stanisław został skierowany do pracy. Został zatrudniony w Nadleśnictwie Krutyń, należącym do Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. Tam był jednym z organizatorów tworzenia lasów państwowych, a także prowadził gospodarkę łowiecką w tamtejszym stowarzyszeniu łowieckim. W 1953 r. pan Stanisław z rodziną przeniósł się do Bachotka w Nadleśnictwie Brodnica. Tam pracował aż do emerytury. Był członkiem Koła Łowieckiego Łabędź w obwodzie Bachotek w powiecie brodnickim.
Wraz z żoną wychowali córkę Irenę, doczekali się wnuczki Sylwii i prawnuczki Wiktorii. Z wiekiem małżeństwo zatęskniło za młodzieńczymi stronami. Po przejściu na emeryturę w 1977 r. powrócił w rodzinne strony swojej żony i w 1980 r. zamieszkali w wybudowanym domu w Bławatach. W tym też czasie został członkiem Koła Łowieckiego nr 66 Szarak w Strzelnie i przez 16 lat nie rozstawał się z fuzją. Jeszcze w wieku 93 lat czynnie uczestniczył w polowaniach. Dzisiaj jest honorowym i najstarszym członkiem koła. W 2010 r. pan Stanisław wraz z żoną obchodzili 65. rocznicę ślubu. Rok później, w sierpniu 2011 r. zmarła pani Maria. Jednak pan Stanisław nie został sam. Nadal mieszka w wybudowanym przez siebie i żonę domu wraz z córką, wnuczką i prawnuczką.
Z racji jubileuszu 65-lecia powstania Szaraka, które obchodzone było 20 września 2014 r. Stanisław Popek otrzymał z rąk prezesa Okręgowej Rady Łowieckiej w Bydgoszczy Bogusława Chłąda przyznany przez Kapitułę Odznaczeń Polskiego Związku Łowieckiego srebrny Medal Zasługi Łowieckiej.
Dzisiaj pan Stanisław cieszy się dobrym zdrowiem. Są u niego dni lepsze i gorsze. Poza problemami ze słuchem nic mu praktycznie nie dolega, chociaż jak mówi jego córka Irena czasami twierdzi, że słabo widzi. - Ale idzie jakaś malutka muszka, czy jakieś prószko leży na stole, to jednak to widzi, kota czarnego widzi, ale czasami siedzimy naprzeciw siebie przy stole, a on pyta: - „A ty, kto jesteś?”. Myślę, że ojciec czasami myśli, że ja jestem jego żoną. Żadnych kłopotów nam nie przysparza. Tak, jak kiedyś nie lubił telewizji, tak teraz często ją ogląda - opowiada córka pana Stanisława Irena Niedźwiedź. Nie ważne jaki to jest program, byleby się obrazki ruszały. Lubi też dobrze i konkretnie zjeść. - Kiedyś, jak w piątek jadł postne jedzenie, to krzywda mu się działa. Mówił tak: „Znów piątek? A może chociaż słoninki do tej zupy byś dodała”. Zawsze był mięsożerny i tak jest do dzisiaj - dodaje pani Irena. Jest bardzo wrażliwy na przeciąg. Z domu już raczej nie wychodzi, chociaż interesuje się co za oknem się dzieje. Jak na swój wiek pan Stanisław trzyma się doskonale. Nie zażywa leków, jedynie jakieś suplementy zapobiegawcze. - Popija buerlecytynę i się trzyma. Jak czasami nie podam, to przypomina „Tej zdrowotnej mi nie dałaś”. Ja się zastanawiam co on tak chętnie ją pije, a tu czytam, a ona ma 17% alkoholu - opowiada ze śmiechem pani Irena. Pamięć ma doskonałą, ze szczegółami pamięta wydarzenia sprzed lat, nazwiska osób, z którymi miał styczność. Temat pszczół jest dla niego tematem rzeką. Bo pan Stanisław oprócz leśnictwa zajmował się także pszczelarstwem. Często wspomina własna pasiekę. - Z detalami opowie o robieniu ramki, tak, że z zamkniętymi oczami by pani taką ramkę zrobiła. Nie ma jakiegoś bredzenia, są same konkrety - dodaje pani Irena.
W dniu setnej rocznicy urodzin dostojnego Jubilata odwiedziło mnóstwo gości. Byli przedstawiciele gminy z burmistrzem Ewarystem Matczakiem, przewodniczącym Rady Miejskiej Piotrem Pieszakiem i kierownikiem USC Joanną Stranc, Rada Sołecka Bławaty/Bławatki w składzie: sołtys Mariusz Szychowski, Emilia Walkowiak i Krzysztof Dzikowski. Nie zabrakło zarządu Koła Łowieckiego Szarak ze Strzelna z prezesem Krzysztofem Jóźwiakiem, łowczym Mariuszem Stube, sekretarzem koła Henrykiem Trawińskim i przewodniczącym komisji rewizyjnej Janem Warmuzem, od których otrzymał pamiątkowy grawerton. - Życzymy Tobie, drogi kolego wielu lat w zdrowiu i doczekania dalszych jubileuszy. Dziękujemy za lata oddanej pracy na rzecz łowiectwa i poszanowania polskiej fauny i flory - mówił Krzysztof Jóźwiak. Z życzeniami przybył także prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Bydgoszczy Bogusław Chłąd, który wręczył panu Stanisławowi wyjątkowe dla Związku wyróżnienie. - Jest pan jednym z najstarszych myśliwych w Polsce i najstarszym w naszym okręgu. Przekazuję wyjątkowe wyróżnienie Statuetkę Łowiectwa Bydgoskiego, wyróżnienie, które nadajemy wyjątkowym osobom, a kolega Stanisław jest taką wyjątkową osobą, nie tylko ze względu na piękny jubileusz, ale i na osobowość, którą pan sobą reprezentuje i zaangażowanie w pracy przez całe życie - mówił Bogusław Chłąd.
Wśród gości nie zabrakło przedstawicieli zarządu strzeleńsko-jeziorańskiego Koła Związku Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych z prezesem Gwidonem Trzeckim i skarbnikiem koła Janiną Sobczak. Oprócz życzeń od członków koła przekazał też panu Stanisławowi życzenia w imieniu prezesa Zarządu Wojewódzkiego Kujawsko-Pomorskiego Związku Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych płk. Bogdana Jagodzińskiego. Niebywałą niespodziankę zgotowali Jubilatowi leśnicy z Nadleśnictwa w Brodnicy, którzy także przybyli do Bławat z życzeniami. Była to delegacja: leśniczego z leśnictwa Karbowo Jana Krzysiaka, kadrowej z nadleśnictwa Stanisławy Jasienieckiej oraz emerytowanego strażnika leśnego Edmunda Sochackiego, który jeszcze jako gajowy pracował z panem Stanisławem w brodnickich lasach. Rozmowa właśnie z kolegą z młodzieńczych lat była dla pana Stanisława bardzo wzruszająca. - Niech las szumi panu cały czas - mówiła Stanisława Jasieniecka. Na pamiątkę podarowali Jubilatowi obraz Brodnicy. Przekazali też życzenia od nadleśniczego Henryka Kapusty. Dodatkowo w uroczystości uczestniczył kierownik placówki terenowej KRUS w Inowrocławiu Zygmunt Pawlaczyk, który oprócz życzeń w imieniu swoim i prezesa KRUS wręczył Jubilatowi decyzję o podwyżce świadczeń.
Wszyscy obecni odśpiewali panu Stanisławowi 200 lat oraz zaintonowaną przez Gwidona Trzeckiego biesiadną piosenkę Upływa szybko życie, a następnie za zdrowie Jubilata wypili lampkę szampana.
Do życzeń dołącza się redakcja Pałuk.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1204 (10/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze