Burmistrz Dereziński w swoim piśmie wytyka niektórym trzemeszeńskim samorządowcom, że gdy przywracano demokrację, oni byli po drugiej stronie barykady
fot. Roman Wolek
Trzemeszno, burmistrz Dereziński, donosicielstwo, Rada Miejska, komisja społeczna
- Niektórzy samorządowcy stali po drugiej stronie barykady
Tak komentuje burmistrz Dereziński i podkreśla, że oskarżając radnych o donosicielstwo nie znieważył Rady Miejskiej, a jedynie ją skrytykował korzystając z prawa gwarantowanego przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.
ZAŻĄDAŁ PRZEPROSIN
W poprzednim numerze pisaliśmy, że 13 czerwca podczas posiedzenia komisji społecznej Rady Miejskiej przewodniczący Rady Wiesław Pokorski odniósł się do powtarzanych ostatnio przez burmistrza Krzysztofa Derezińskiego słów dotyczących wniosku radnych o skontrolowanie przez NIK trzemeszeńskiej oświaty. Burmistrz wniosek radnych skierowany do NIK nazwał donosem.
Według przewodniczącego Pokorskiego, jeśli w ten sposób burmistrz nazywa wniosek RM, to tym samym członków Rady nazywa donosicielami, więc Rada Miejska, jako organ uchwałodawczy, została tym komentarzem zniesławiona przez burmistrza. Przewodniczący RM zarzucił burmistrzowi, że ten nie rozumie, co to jest demokracja i jednocześnie podkreślił, że niedawno minęła 23. rocznica przywrócenia demokracji.
Wiesław Pokorski poinformował także, że żąda od burmistrza sprostowania jego wypowiedzi i przeproszenia Rady Miejskiej. Zapowiedział, że jeśli do tego nie dojdzie, to skieruje zawiadomienie do - jak się wyraził - odpowiednich organów Rzeczpospolitej.
NIE ZNIEWAŻENIE, ALE KRYTYKA
Do słów przewodniczącego RM burmistrz Dereziński odniósł się podczas połączonych obrad komisji finansowej i społecznej Rady Miejskiej 20 czerwca, a później swoje stanowisko przedstawił w piśmie do przewodniczącego Rady.
W piśmie tym wyjaśnia, że rozumie zachowanie przewodniczącego Rady Miejskiej, ale nie może zgodzić się z wieloma stwierdzeniami zawartymi w jego wystąpieniu. Uzasadnia, że nie znieważył organu uchwałodawczego gminy Trzemeszno, a zdecydowaną większość członków RM szanuje i bardzo ceni. Burmistrz Dereziński twierdzi, że skorzystał z demokratycznych uprawnień i przysługującego mu prawa do wolności słowa, a jego komentarz odnoszący się do radnych nie był zniewagą, tylko krytyką. Dodał, iż skorzystał z bardzo szeroko akcentowanego, również przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, stwierdzenia mieszczącego się w ramach wolności wyrażania opinii, czyli tzw. prawa do krytyki.
TO BYŁ DONOS
Burmistrz w swoim piśmie zadaje pytanie, dlaczego skrytykował radnych i jednocześnie na nie odpowiada: Odpowiedź jest prosta. Ja bardzo krytycznie podchodzę do przegłosowanego przez Radę Miejską wniosku do Najwyższej Izby Kontroli. Mam do tego prawo, jako żywotnie zainteresowany tą sprawą - tłumaczy Krzysztof Dereziński i dodaje, że zgodnie z ustawą o NIK, Rada Miejska nie ma uprawnień do zlecenia kontroli NIK. A Rada wystosowała pismo, które według burmistrza pośrednio go oskarża. Tak właśnie definiowany jest donos. Czyli reasumując, czynność, którą wykonaliście, to doniesienie, a wniosek, który sformułowaliście, to donos - wyjaśnia w piśmie burmistrz swoje stanowisko radnym.
Przypomina również, że otrzymał tylko pismo przewodnie o wysłaniu wniosku do delegatury NIK w Poznaniu, a nie otrzymał wniosku, jego uzasadnienia ani pełnej dokumentacji wysłanej do NIK. Według burmistrza Derezińskiego ma to znamiona działania pokątnego, co jest kolejnym argumentem na to, że wniosek do NIK to donos.
PRZEPROSIN NIE BĘDZIE
Burmistrz podkreśla, iż jest przekonany, że nie mija się z prawdą i dodaje, że za prawdę nie zamierza przepraszać. Doskonale wiem, co to demokracja. Doskonale wiem, kiedy, czyli ile lat temu i w jakich okolicznościach przywrócono demokrację w Rzeczypospolitej. Uważam, że miałem w tym swój mały patriotyczny udział w odróżnieniu od niektórych trzemeszeńskich samorządowców, którzy stali wtedy po drugiej stronie barykady. Nie mnie to jednak oceniać - wyjaśnia Krzysztof Dereziński.
W swoim piśmie odnosi się także do tytułu artykułu w naszej gazecie - Dereziński idzie na wojnę z radnymi, w którym pisaliśmy o zarzutach burmistrza wobec radnych. Według burmistrza, taki tytuł niepotrzebnie zaognia sytuację i świadczy o subiektywnej ocenie sytuacji.
Burmistrz Dereziński przyznaje, że ucieszyły go słowa przewodniczącego Pokorskiego o tym, aby nie powstawały już nieporozumienia. Nauczmy się znosić krytykę. Zresztą tę konstruktywną zawsze sobie ceniłem. Mamy jeszcze dużo czasu, żeby wspólnie coś dobrego zrobić. Sytuacja jest trudna. Przeanalizujmy ją wspólnie. Poszukajmy dobrych rozwiązań - tymi słowami kończy swoje pismo do przewodniczącego RM burmistrz Dereziński.
ZAJMIE SIĘ W SPOKOJU
Przewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Pokorski sprostowania słów burmistrza i przeproszenia Rady Miejskiej się więc nie doczekał. Nie chce jednak na razie deklarować, czy spełni swoje wcześniejsze zapowiedzi o skierowaniu w takim przypadku zawiadomienia do odpowiednich organów Rzeczpospolitej.
- Nie chcę dolewać oliwy do ognia. Zajmę się tym w spokoju. Cały czas zależy mi na tym, żebyśmy mogli normalnie pracować, i żeby z tego były wyniki. Nie można udawać, że coś się robi, a w wielu przypadkach podchodzi się do tego luzacko - powiedział przewodniczący RM.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1063 (26/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze