Reklama

Niszczące zwarcia i spięcia

Cały czas trwa ostry konflikt obozu sołtys Zofii Gąsior z obozem radnej Iwony Golis. Przepadła propozycja radnej - zakupu bramek na boisko w Stawiskach. Wygrała propozycja konkubenta sołtys Waldemara Żelaznego - zakupu większej ilości kamienia na drogi. Dużo pretensji mieszkańcy wylali na nieobecnego podczas zebrania członka rady sołeckiej - Przemysława Budniaka.

Justyna Polak (podnosi rękę), podczas zebrania ostro zaatakowała Przemysława Budniaka za przypisywanie sobie zasług i decydowanie za mieszkańców jak ma wyglądać ul. Sezamkowa w Stawiskach fot. Damian Stawski

    19 września o podziale funduszu sołeckiego decydowało 17 mieszkańców sołectwa Wyrobki. Do podziału mieli kwotę 31.856,60 zł. W ostatnich miesiącach, sołectwo wstrząsane jest poważnym konfliktem między sołtys Zofią Gąsior i radną Iwoną Golis. Scysje między paniami przeniosły się nawet na sesje Rady Miejskiej.
     Podczas zebrania sołeckiego ponownie dało się to odczuć.
     Burmistrz Leszek Duszyński przekazał mieszkańcom informację, że w przyszłym roku droga w Wyrobkach zyska nową nawierzchnię. Gmina ma także gotowy projekt remontu ul. Leśnych Skrzatów, szacowany na 400.000 zł. W planach jest również wskrzeszenie idei powstania drogi Padniewko - Gozdawa, a potem dalej aż do Chabska. Droga miałaby być remontowana z dofinansowania Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Gmina jak na razie czeka na ogłoszenie konkursu. W tym roku będzie budowany jeszcze chodnik z wiaduktu w Stawiskach w kierunku Chabska. Tę inwestycję powiat zrealizuje wspólnie z gminą. - Możliwe, że w przyszłości dojdziemy do ul. Makowej do Chabska - dodał burmistrz.
     Zofia Gąsior mówiła o źle działającej instalacji elektrycznej w świetlicy. Instalacja jest do wymiany, dochodzi do zwarć. Pomoc zadeklarował burmistrz: - Wymianę instalacji elektrycznej weźmiemy na siebie. Sołtys poprosiła burmistrza, by instalacja została wymieniona zaraz na początku przyszłego roku. Tłumaczyła: - W maju mamy zaplanowane komunie.
     Ostatecznie sołtys zaproponowała taki podział funduszu: 15.000 zł - gipsowanie i malowanie pomieszczeń kuchennych, 606,60 zł - opłata za energię elektryczną w świetlicy, 1.500 zł - integracja mieszkańców, 6.000 zł - dodatkowe lampy, 6.000 zł - zakup kamienia na drogi oraz 2.750 zł - zakup bramek na boisko w Stawiskach.
     BUDNIAK MIAŁ DECYDOWAĆ O SEZAMKOWEJ
     Mieszkanka ul. Sezamkowej w Stawiskach Justyna Polak opowiedziała pewną historię związaną z jej drogą, która była remontowana w tym roku kamieniem kupionym ze środków funduszu sołeckiego. Mówiła, że członek Rady Sołeckiej Przemysław Budniak miał wpływ na inwestycję, decydować jak ma ona przebiegać i gdzie dokładnie kamień ma zostać wysypany.
     - Podobno jednym telefonem zmienił decyzję całej rady sołeckiej. Szymczakowi na Stawiskach zrobił pod bramą drogę, a dzisiaj nie przyszedł nawet na zebranie. On wiedział, co się na niego dzisiaj szykuje. Powiedział, że mają wszystko zawieść na górkę, a to co wysypali pod moim domem, pod sąsiadów gdzie były największe dziury to kazał tak nadgorliwie wszystko zgarnąć, wszystko jest zepchnięte pod dom pana Szymczaka na górce. Kasia Białecka pod domem ma błoto po kolana, mieszka obok pana Szymczaka, nawet nie podsunęli jej kamyszka. Czekalska, mieszka obok, nie podsunęli jej ani jednego kamyszka. Podobno miało być, że on gdzieś zadzwonił do gminy i w tym momencie została zmieniona decyzja na naprawę całej drogi - mówiła zdenerwowana Justyna Polak.
     - Pan Budniak nie jest pracownikiem urzędu miejskiego w Mogilnie - zapewnił burmistrz Duszyński.
     GROBELSKI WSZYSTKO KONSULTOWAŁ Z SOŁTYS
     Po zebraniu całą sprawę wyjaśniliśmy z dyrektorem Arkadiuszem Grobelskim, na którego również spadły pretensje mieszkańców za to, że Przemysław Budniak miał właśnie z nim ustalać szczegóły remontu.
     Dyrektor stawia sprawę jasno jasno - nieprawdą jest, że to Przemysław Budniak decydował o kształcie drogi.
     We wtorek 26 września reporter wraz z dyrektorem był na ul. Sezamkowej. Według słów dyrektora Grobelskiego, w dniu nawożenia kamienia na ulicy spotkali się sołtys Zofia Gąsior, dyrektor Grobelski, wykonawca robót Teofil Stanek i jeszcze dwóch innych mieszkańców. Sprawa wyglądała tak, że kruszywo asfaltowe, które wcześniej już położyli mieszkańcy uniemożliwiało położenie w tym miejscu kamienia. Kruszywem zrobiona była tylko część drogi od skrzyżowania ul. Sezamkowej z ul. Sierotki Marysi przez właśnie kawałek ul. Sezamkowej. Położenie kamienia na destrukt asfaltowy wiązałoby się z tym, że po deszczu byłby on momentalnie wymywany. Dwójka obecnych mieszkańców wraz z sołtys Zofią Gąsior zadecydowała jednak, żeby Teofil Stanek częścią kamienia mimo wszystko zasypał dziury na tym odcinku. Z kolei, na odcinku, gdzie destrukt się kończył, Teofil Stanek miał wbudować kamień w drogę już normalnie w kierunku posesji Andrzeja Szymczaka - do końca ulicy.
     Potem, gdy droga była już praktycznie zrobiona Przemysław Budniak rzeczywiście zadzwonił do dyrektora Grobelskiego, ale z informacją, że droga przez Teofila Stanka nie powinna zostać wyprowadzona wprost na hydrant na końcu ulicy, ale powinna się kończyć przy bramie jednego z mieszkańców na końcu ulicy - bramę na końcu miał właśnie Andrzej Szymczak. Arkadiusz Grobelski skonsultował to z sołtys i tak też zrobiono.
     Tym samym sołtys Zofia Gąsior według dyrektora Grobelskiego o całej sprawie wiedziała. Inaczej mówiła jednak podczas zebrania sołeckiego.
     Dyrektor tłumaczył również kwestię zatoczki. - To nie jest zatoczka, to jest po prostu zakończenie drogi. Była tam mała korekta, ale nie było to zrobione dla kogoś, ja tych ludzi nie znam, a zostało to zrobione w porozumieniu z sołtys - mówił Arkadiusz Grobelski. Co ciekawe, Przemysław Budniak również powiedział to samo co dyrektor. Rzeczywiście dzwonił do niego i decyzja została zmieniona. - Ja tylko zmianę zasugerowałem, a Arek Grobelski przedyskutował ją ze Stankiem i z sołtys - mówi Przemysław Budniak.
     PRĄDY SPRAWĄ BUDNIAKA
     Podczas dyskusji na temat ul. Sezamkowej burmistrz Leszek Duszyński o Przemysławie Budniaku wtrącił zdanie. - A czy za prądami też pan Budniak nie stoi? Na to sołtys Gąsior odparła: - Tak, tak.
     Tę sprawę również wyjaśnialiśmy z Przemysławem Budniakiem. Rzeczywiście potwierdził, że to on miał naprawiać w przeszłości instalację elektryczną w świetlicy. Według niego jednak zrobił to prawidłowo.
     - Zrobiłem to dobrze, nie było trzeba żadnych napraw robić. Wyjścia mają wszystkie porobione, kable są wszystkie nowe, stara instalacja jest zdemontowana. Kable wszystkie są z atestami do 750 V, nie rozumiem po co jest ta piana - mówi Przemysław Budniak. Zapytany zatem, dlaczego w świetlicy dochodzi do spięć, odparł: - Spięcia robią się na starej instalacji bo tam są stare kable aluminiowe położone na instalacji pod styropianem na zewnątrz. Spięcia się robią bo tam jest stare aluminium, a nikt nie położy całej, nowej instalacji za 3.000 zł.
     WPISY NA SOŁTYS
     Jeden z mieszkańców Franciszek Smuszkiewicz odniósł się z kolei do wpisów, jakie Przemysław Budniak wypisuje na sołtys Zofię Gąsior, ale również innych członków rady sołeckiej na facebook-u. Najbardziej mieszkańców bolało właśnie to, że wszystkie brudy i problemy sołectwa Przemysław Budniak wywleka właśnie na portal społecznościowy.
     - Czy się komuś sołtys podoba czy nie, demokratyczne wybory należy szanować. Tutaj jest taki wpis, że on zrobi porządek. Pisze o was, że to jakaś klika. Ludzie, gdzie my jesteśmy i to jest członek Rady Sołeckiej? „No tak, typowy beton. Jeżeli nie ogarniasz stanowiska sołtys Zofia Gąsior, to chętnie pomogę w wymianie sołtysa na osobę komunikatywną i zaradną” (...) Tak się nie postępuje. Jeśli się spotkacie w radzie sołeckiej, niech chociaż powie przepraszam, niech te emocje zostawi. To wpływa na zły wizerunek sołectwa - mówił Franciszek Smuszkiewicz.
     Przemysław Budniak powiedział reporterowi, że we wpisie nie chciał nikogo obrazić i przedstawił tylko i wyłącznie swój stosunek do pracy sołtys Zofii Gąsior. Przemysław Budniak uważa, że za konflikty, które są ostatnio w radzie sołeckiej odpowiedzialna jest właśnie sołtys.
     - Na osobę, która skłóca ludzi w sołectwie, która ma takie lekceważące podejście do ludzi ja sobie nie wyobrażam, żebym na taką osobę zagłosował w jakichś wyborach gminnych czy powiatowych. Ta osoba nie jest godna piastować tego stanowiska, bo jest osobą nieodpowiedzialną. Mojego głosu na pewno nie ma. Człowiek, który generuje konflikty na pewno nie buduje zgody i do przodu nic nie idzie. A co zresztą widać, że o takich rzeczach dzisiaj rozmawiamy - mówi Przemysław Budniak.
     CO Z BOISKIEM
     Z kolei Jarosław Konieczka dopytywał podczas zebrania jak to się stało, że z boiska w Stawiskach zniknęły bramki. - Beton sam woziłem na nie - tłumaczył mieszkaniec. - Bramki nie miały atestu, zostały zdemontowane - tłumaczył od razu burmistrz Duszyński.
     Mieszkaniec zaproponował zmianę wydatków przyszłorocznego funduszu. - Jeżeli boisko nie ma zrobionego żadnego odbioru, to po co te bramki? Lepiej przeznaczyć to na kamień (...) W gminie zginęły dokumenty odbioru, nie wiadomo kto odebrał, boisko jest w powietrzu - mówił Jarosław Konieczka. Według radnej Iwony Golis: - Boisko jest potrzebne, bo dzieciaki z niego korzystały. Trzeba kupić bramki z atestem, montujemy i odbiór jest robiony.
     Wtedy odezwał się konkubent sołtys Zofii Gąsior, Waldemar Żelazny. - Czy w tamtym okresie ktoś widział jakieś osoby grające na tym boisku, jedną, dwie osoby? Ja tam dość często bywałem i tam nawet trawa nie została podeptana - mówił Waldemar Żelazny. - Ja widziałam - odpowiedziała Iwona Golis. Wtedy Waldemar Żelazny zasugerował, że Iwonie Golis to mogło się zdawać. - Proszę brać połowę tego co pani bierze - mówił Waldemar Żelazny. - Dlaczego połowę? - pytała radna. - Bo całość szkodzi. Nie można widzieć czegoś, czego nie było - podsumował Waldemar Żelazny.
     To samo potwierdził burmistrz Duszyński.
     Waldemar Żelazny zgłosił wniosek, by pieniądze na zakup bramek przeznaczyć na dodatkowy zakup kamienia na drogi w sołectwie. - Stawiska przeżyją te bramki. Na następny rok będzie rok wyborczy, ktoś będzie chciał zabłysnąć. Dajcie ludziom na te drogi - mówił. Dalej jednak nie zgadzała się z nim radna Golis: - Jeżeli tyle zostało włożone w to boisko to powinniśmy je dokończyć. Wtrąciła się wtedy jedna z mieszkanek sołectwa Emilia Szymańska. - Jak bramka może być ważniejsza niż droga? - pytała zdenerwowana.
     W czasie zebrania radna Golis próbowała jeszcze wytknąć Waldemarowi Żelaznemu, że się odzywa, a nie jest mieszkańcem sołectwa. Ten jednak oficjalnie na zebraniu poinformował, że jest zameldowany w sołectwie.
     W 2018 ROKU
     Propozycja Waldemara Żelaznego przypadła do gustu mieszkańcom i pieniądze z zakupu bramek zostały przeznaczone na zakup kamienia.
     Ostatecznie więc wydatki funduszu wyglądają następująco: 14.500 zł (po propozycji sołtys o 500 zł mniej niż planowano) - gipsowanie i malowanie pomieszczeń kuchennych i dwóch sal w świetlicy, 606,60 zł - energia elektryczna, 1.500 zł - integracja, 6.000 zł - dowieszanie dodatkowych lamp oraz 9.250 zł - zakup kamienia.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1337 (39/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości