Reklama

Nocny atak wilków na owce w Jeżewie - hodowca stracił 27 owiec, kilkadziesiąt jest rannych

W nocy z soboty na niedzielę (7-8 czerwca br.) w Jeżewie (gm. Łabiszyn) doszło do ataku wilków na stado owiec znajdujących się w budynkach inwentarskich należących do gospodarstwa rolnego Daniela Studzińskiego.

Wiele owiec zostało zagryzionych, niektóre zadusiły się, ponieważ ze strachu wciskały się w jeden kąt. Inne są poważnie ranne i, mimo pomocy udzielonej przez lekarza weterynarii, nie wiadomo czy przeżyją. Hodowca stracił jednej nocy 23 owce, około 60 jest w różnym stopniu rannych. To nie był jednak koniec. Kolejnej nocy, z niedzieli na poniedziałek, doszło do powtórnego ataku. Łącznie zagryzionych zostało 27 sztuk owiec, w tym kotne.

Hodowca efekty rzezi zauważył rano, kiedy przyszedł nakarmić stado. Zaatakowane owce znajdowały się w dwóch budynkach inwentarskich. Wilki weszły na ich teren pokonując zasłonę znajdującą się na wejściu i przeskakując ogrodzenie. Ślady wskazują, że weszły także na podwórko, mimo znajdujących się w kojcu psów.

Reklama

Owce poszkodowane w drugim ataku wilków na gospodarstwo Daniela Studzińskiego w nocy z 8 na 9 czerwca. Trzy z tych owiec nie przeżyły, a ta, którą głaszcze gospodarz, jest ciężko ranna i nie rokuje dobrze. fot. Dorota Kapłońska

Gospodarz, szukając pomocy, skontaktował się z prezesem miejscowego koła łowieckiego Michałem Koszuckim. Ten poradził niezwłoczne zgłoszenie zdarzenia odpowiednim służbom, tj. Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, której przedstawiciele przeprowadzą wizję lokalną, ocenią zakres szkód i ustalą wysokość rekompensaty. Poradził też powiadomić weterynarię powiatową w Żninie i gminę, na terenie której znajduje się gospodarstwo, czyli Łabiszyn.

Reklama

- Nie odpowiadamy za straty spowodowane przez wilki, które widujemy na terenie gminy Barcin czy Łabiszyn bardzo często. Spotykają je też rolnicy podczas prac polowych. Podchodzą blisko domów i nie boją się ludzi o czym świadczą liczne zdjęcia, które pokazują nam rolnicy. My jako myśliwi mamy związane ręce. Do gatunków znajdujących się pod ochroną nie możemy strzelać ani nawet ich płoszyć. Jedyne co możemy zrobić, to powiadomić rolnika – hodowcę, jeśli obok jego zagrody zaobserwujemy wilki – powiedział Michał Koszucki.

- Wilki nie zjadały zabitych owiec. Zjadły jedno jagnię, pozostałe sztuki mają podgryzione gardła i rozszarpane pyski. Część owiec zadusiła się lub połamała – powiedział pan Daniel.

Reklama

Kolejna noc dla rolnika, jego żony i syna nie należała do spokojnych. Podczas gdy hodowca w samochodzie pilnował owiec, objeżdżając gospodarstwo, żona usłyszała, że coś dzieje się z drugiej strony. Kiedy syn pobiegł sprawdzić, zauważył uciekającego wilka. Niestety, zdążył już zaatakować kolejne 4 sztuki! – Pobiegłem za budynek, ale bałem się dalej iść, bo wilk nie uciekł, tylko stał w krzakach warcząc na mnie. Uciekł dopiero jak tata podjechał samochodem. Nie wiem czy był jeden, czy cała wataha. Jednak poprzedniej nocy na pewno było ich więcej, ponieważ jeden nie wyrządziłby takich szkód. Zresztą ślady wilków na błocie są różne, mniejsze i większe – powiedział syn właściciela owiec Dominik Studziński.

Hodowca jest załamany, boi się, że wilki jak już raz przyszły to tak łatwo nie odpuszczą. – Nie wiem jak damy radę upilnować owce. W gospodarstwie znajduje się ich przeszło 400. Jest też bydło. 180 sztuk owiec to merynos polski, rasa której w kraju jest tylko 600 sztuk. To właśnie te młode, hodowlane sztuki, w większości kotne, zostały zaatakowane przez wilki – powiedział Daniel Studziński. Hodowca wstępnie swoje straty szacuje na około 30 tys. Jednak nie wiadomo jeszcze, co będzie z tymi sztukami, które przeżyły, ale mają bardzo poważne rany.

Reklama

Kierownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska i gospodarki nieruchomościami z Urzędu Miejskiego w Łabiszynie Lidia Dąbkowska niezwłocznie po otrzymaniu zgłoszenia pojawiła się na miejscu zdarzenia. Powiadomiła Powiatowego Lekarza Weterynarii w Żninie i zorganizowała doraźną pomoc weterynaryjną dla rannych owiec. Obecnie właściciele stada czekają na przyjazd przedstawicieli RDOŚ-u.

Więcej w papierowym wydaniu tygodnika Pałuki i Ziemia Mogileńska

Dorota Kapłońska

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/06/2025 13:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości