Reklama

O podtopieniach w ratuszu

W Mogilnie obradował sztab kryzysowy
     O podtopieniach w ratuszu
     Ta sytuacja wydaje się wręcz niemożliwa. Na Jeziorze Mogileńskim nikt nie zajmuje się badaniem poziomu wody. Nie ma ani jednego wodowskazu. Podobnie jest z poziomem wody rzeki Siecienica (potocznie nazywanej Panną), wpadającej od strony Jeziora Wiecanowskiego oraz wypływającej z mogileńskiego akwenu w kierunku Goryszewa rzeki Panny.

Przy jazie na ul. Poznańskiej w Mogilnie widać wyraźnie, jak woda rzeki Panna płynie przez jaz, ale także przelewa się wartkim nurtem bokami
                fot. Marek Holak

     Dramatyczne podniesienie poziomu rzek, poziomu Jeziora Mogileńskiego oraz sygnały o podtopieniach przez Noteć piwnic, garaży, terenów działek docierające z Marcinkowa m.in. od Zbigniewa Jankowskiego, spowodowały konieczność zwołania Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego i ocenę sytuacji. Do zwołania sztabu przez burmistrza Leszka Duszyńskiego doszło 3 stycznia w ratuszu. Rozmawiano o sytuacji hydrologicznej występującej na rzekach wpływających i wypływających z Jeziora Mogileńskiego, o roli jazu zlokalizowanego na rzece Pannie przy ul. Poznańskiej, o sytuacji na przepływającej przez Marcinkowo i Gębice Noteci oraz sytuacji wodnej w Goryszewie i Kwieciszewie (rzeki Panna i Kwieciszewica).
     JAZ OTWARTY
     Ciekawe, praktyczne spostrzeżenia przekazał zgromadzonym członek Straży Rybackiej Przemysław Stranz. Przede wszystkim poinformował, że wszystkie 4 śluzy jazu piętrzącego wodę na Pannie przy ul. Poznańskiej są maksymalnie otwarte. Woda z Jeziora Mogileńskiego spływa swobodnie w kierunku Goryszewa i Kwieciszewa. Wypływa cała woda, która do Jeziora Mogileńskiego dochodzi ciekami wodnymi z wszystkich możliwych kierunków (5 cieków wodnych). Poziom wody jest tak wysoki, że właściwie przelewa się ona przez jaz, znalazła sobie także drogę po obu stronach śluzy i płynie bokami wartkim strumieniem. Przemysław Stranz apelował o to, by ewentualnie rozebrać siatkę, którą ogrodzony jest jaz, gdyż na siatce zatrzymują się różne zanieczyszczenia hamujące - jego zdaniem - spływ wody.
     POZIOM WODY NA OKO     
     Wędkarz zwrócił także uwagę na to, że na mogileńskim akwenie nigdzie nie ma żadnego wodowskazu i trudno jest porównywać stany wód w poszczególnych okresach roku. Mówił, że jedynie można to robić wbijając jakiś kołek, czy na przykład wędkarze widzą to po miejscu zacumowania łódki do brzegu jeziora. Jego zdaniem, od okresu sprzed świąt Bożego Narodzenia poziom wody w Jeziorze Mogileńskim opadł o około 10 cm. Choć i tak jest najwyższy od 31 lat. Od pamiętnej zimy w 1979 r., kiedy woda przelewała się przez mostek, w miejscu gdzie Siecienica (potocznie mieszkańcy nazywają tę rzekę Panna) wpływa do jeziora. W tej chwili woda przy mostku ma także bardzo wysoki poziom, do tego stopnia, że pod mostkiem nie ma żadnego prześwitu.
     Według Przemysława Stranza, dobrze, że co jakiś czas są odwilże, gdyż one umożliwiają powolne, ale systematyczne odprowadzanie nadmiaru wody i nie dzieje się to jednorazowo, na przykład w marcu.
     EKSTREMALNE WARUNKI
     Burmistrz Duszyński mówił o mieszkańcu Marcinkowa Zbigniewie Jankowskim, któremu Noteć przepływająca obok posesji zalała część nieruchomości i pojawiła się w piwnicach. Komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss wskazywał, że woda tam nieco ustąpiła, ale zagrożenie dwóch domostw nad Notecią jest cały czas bardzo realne.
     Po wizycie mieszkańca Marcinkowa burmistrz zwrócił się do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu, gdzie w związku ze znacznie podwyższonym poziomem wody na rzece Pannie, Jeziorze Mogileńskim oraz zlewni rzeki Noteć prosił o obniżenie poziomu piętrzenia wody na jeziorach Wylatowo/Popielewo, Wiecanowo/Wieniec/Chwałowo, Chabsko Duże i Małe, Wieniec oraz Kamieniec/Gać. Ograniczenie dopływu wody do Jeziora Mogileńskiego i rzeki Noteć oraz skierowanie nadmiaru wód do Jeziora Pakoskiego spowoduje przywrócenie właściwego poziomu zbiorników wodnych - napisał burmistrz do RZGW w Poznaniu.
     Z udzielonej odpowiedzi burmistrz dowiedział się, że w zlewni Noteci panują ekstremalne warunki hydrometeorologiczne, które nałożyły się na bardzo mokry 2010 rok: Retencja Zbiornika Szydłowsko-Popielewskiego pełniącego w tym rejonie funkcję wspomagającego Zbiornik Pakoski została wyczerpana już 22 listopada 2010 r. Od tego momentu z uwagi na wysokie opady oraz bardzo wysokie spływy powierzchniowe (z uwagi na nasycenie gruntu wodą), na w/w zbiorniku przekroczone zostały stany maksymalne, a poziom wody cały czas rośnie. Nie ma więc możliwości zamknięcia odpływu na jazie w Wylatowie i ograniczenia zasilania Jeziora Mogileńskiego.
     WORKI I ŻWIR
     Radosław Gałczyński z KP PSP Mogilno zwracał uwagę, że na terenie gminy Mogilno nie ma zagrożenia powodzią. Jest za to zagrożenie podtopieniami. Zważywszy na liczbę interwencji strażaków w ostatnich 3 latach, liczba wyjazdów do wypompowywania wody systematycznie rośnie. W 2008 r. było to 5 wyjazdów, w 2009 r. - 43 wyjazdy, a w 2010 r. - 46 wyjazdów.
     Inspektor Obrony Cywilnej Stanisław Piński i komendant KP PSP Marek Kryszak mówili także o potrzebie konkretnego przygotowania się na ewentualność działań związanych z podtopieniami. Mówiono o konieczności zakupu worków i ewentualnym ich magazynowaniu, o zorganizowaniu błyskawicznego dostarczenia żwiru, etc.
     Kierownik MGOPS Agnieszka Szulc mówiła, że Opieka Społeczna jest przygotowana na taką ewentualność, gdy trzeba byłoby znaleźć natychmiast lokum dla dwóch rodzin, których nieruchomości uległyby podtopieniu. Takie lokale byłyby w miejscu obecnej siedziby ogniska wychowawczego.
     WIZJA LOKALNA
     Zebrani w ratuszu już po rozmowach zlustrowali na terenie gminy najbardziej zagrożone podtopieniami miejsca.
     Jednym z uczestników spotkania u burmistrza był Przemysław Majcherkiewicz. Najpierw uczestnicy umówili się przy mostku nad Jeziorem Mogileńskim. Przemysław Majcherkiewicz poszedł tam pieszo. Nad rzeką spotkał swego znajomego i ni stąd ni zowąd powiedział mu ironicznie o tym, co przed chwilą było w ratuszu: Ale też sobie zrobili naradę w sprawie powodzi. I za chwilę dodał: O patrz, tam idą, zobacz idą. Od strony ul. Kościuszki nad mostek zbliżali się m.in. burmistrz, jego zastępca, komendant policji, komendant powiatowej straży pożarnej, prezes MPGK, komendant Straży Miejskiej. Przemysław Majcherkiewicz doszedł wtedy do nich i jakby nigdy nic rozmawiał już zwyczajnie o stanie wody w Jeziorze Mogileńskim.
     Uczestnicy spotkania zobaczyli ponadto, jak wygląda sytuacja na jazie przy u. Poznańskiej, na mostku na cieku wodnym w Żabnie/Bystrzycy oraz sytuacja na Noteci w Marcinkowie.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 986 (1/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości