Sołtysa Osówca Andrzeja Kwiatkowski stwierdził, że obietnice agencji o przekazaniu gruntów w jego sołectwie słyszy już od 10 lat
fot. Roman Wolek
Osówiec, samorządowcy, przedstawiciele, ANR, komisja rolnictwa
O swoje nie dbają, ale oddać nie chcą
Sporo gorzkich słów usłyszeli od orchowskich samorządowców przedstawiciele Agencji Nieruchomości Rolnych, którzy 18 września uczestniczyli w obradach komisji rolnictwa.
Mieczysław Szempiński, zastępca dyrektora oddziału terenowego ANR w Poznaniu usłyszał sporo gorzkich słów od przedstawicieli gminy Orchowo
fot. Roman Wolek
TRUDNE PYTANIA
Agencję reprezentowali: Mieczysław Szempiński, zastępca dyrektora oddziału terenowego ANR w Poznaniu i Andrzej Miążkiewicz, administrator gospodarstwa w Malińcu. Dyskusję zdominowały tematy związane z terenami agencyjnymi w Osówcu.
Przewodnicząca Rady Gminy Janina Nowak przypomniała, że mieszkańcy Osówca nie mogą się doczekać nieodpłatnego przekazania gruntów agencyjnych na rzecz gminy w samym środku ich miejscowości, gdzie planowana jest budowa świetlicy i boiska. Dyrektor Szempiński tłumaczył, że ANR musi działać zgodnie z zapisami ustawowymi i grunty nieodpłatnie może przekazywać tylko na określone cele takie jak: gospodarka wodna, ściekowa i śmieciowa oraz na sport, drogi, oświatę i kulturę. Dodał, że plany zagospodarowania przestrzennego gminy nie ułatwiają nieodpłatnego przekazania gruntów. Zapewnił, że grunty pod boisko powinny zostać przekazane, a być może uda się to samo z terenem pod świetlicę.
DBAJĄ O SWOJE TERENY?
Taka odpowiedź nie zadowoliła sołtysa Osówca Andrzeja Kwiatkowskiego, który przyznał, iż takie obietnice to słyszy ze strony ANR od 10 lat. Podkreślił, że na terenie sołectwa, to co jest brzydkie to należy do agencji, a to co ładne, do sołectwa. Sołtys Osówca zwracał też uwagę, że w jednej odpowiedzi z Warszawy na pisma mieszkańców podano, że w informacji z oddziału terenowego w Poznaniu wynika, iż agencja dbała o swoje grunty na terenie gminy. Andrzej Kwiatkowski mówił jednak o tym, że jak 10 lat jest sołtysem, to krzaki w Osówcu na działce ANR były wykaszane tylko raz. Pytał więc, jak mieszkańcy mają wierzyć, że ich sprawa będzie załatwiona pozytywnie, skoro takie informacje są podawane przez agencję? Według Andrzeja Miążkiewicza, jeśli doszło do przekazania nieprawdziwej informacji, to było to jakieś nieporozumienie i niefortunne przejęzyczenie.
Przedstawiciel ANR odpowiadał, że w tym roku wystąpiły problemy z wyborem podmiotu, który ma wykaszać krzaki na terenach agencyjnych. Dwa przetargi nie przyniosły rezultatu i dopiero trzeci, do którego zgłosiło się 12 firm, zakończy się pozytywnie. Podkreślił jednak, że warto było przeprowadzać te przetargi, bo ceny zaproponowane za usługę różnią się aż dziesięciokrotnie.
Zadowolenia z liczby przetargów nie podzielił jednak sołtys Osówca, który mówił, że mieszkańców to nie obchodzi, skoro nadal problem nie jest załatwiony.
- Czy pan by chciał, żeby panu pod oknem półmetrowe chwasty rosły? - pytał przedstawiciela ANR.
BUDYNEK WIDMO
Wójta Teodora Prykę interesowała przyszłość 18-rodzinnego, niszczejącego budynku mieszkalnego w Osówcu. Jak mówił, według uzgodnień budynek miał zostać wyceniony i ewentualnie w którymś przetargu gmina mogłaby go kupić, a później wspólnie z mieszkańcami stworzyć tam lokale mieszkalne na sprzedaż. Pytał też, czy jak to zwykle w Polsce bywa, musi się najpierw wydarzyć jakiś wypadek, żeby coś zrobiono z tym blokiem.
Andrzej Miążkiewicz wyjaśniał, że sytuacja tego obiektu jest bez zmian. Koszty jego remontu byłyby dla agencji bardzo duże i trudno byłoby je odzyskać w cenie sprzedaży mieszkań. Dlatego też żadna decyzja w tej sprawie nie zapadła.
W związku z tym wójt Pryka zaproponował, aby złożyć się na tablicę pamiątkową i ustawić ją przed budynkiem, który mógłby stanowić jeden z obiektów turystycznych gminy.
Ryszarda Świtka interesowało m.in., ile osób pracuje w oddziale agencji w Poznaniu, jaki jest budżet tej jednostki oraz jak długo jeszcze ANR będzie istnieć.
Zastępca dyrektora poznańskiego oddziału Mieczysław Szempiński nie odpowiedział jednak na żadne z tych pytań. Tłumaczył, że instytucje mają prawo chronić informacje o sobie, tak jak każdy ma prawo do ochrony prywatności.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1075 (38/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze