Reklama

Obraźliwie nazwał ich kółkiem różańcowym

Mieszkańcy osiedla nr 3 (bloki przy dworcu PKP oraz teren między ul. Kościuszki a ul. Dworcową) byli zdumieni słowami, jakie wypowiedział pod ich adresem ich dotychczasowy przewodniczący Norbert Bembenek. Pod przykrywką nowoczesnego myślenia o samorządzie, obrażał ich, wytykał im festynowo-kościelne funkcjonowanie, zarzucał im tkwienie cały czas w PRL-u. fot. Joanna Świetnicka

Mogilno, Norbert Bembenek, osiedle
   Obraźliwie nazwał ich kółkiem różańcowym
     Mieszkańcy Osiedla nr 3 przyjęli z ulgą rezygnację Norberta Bembenka z funkcji przewodniczącego zarządu osiedla. Halina Michalak mówi, że gdy przygotowywała wycieczkę dla niepełnosprawnych, chorych i starszych do Częstochowy, usłyszała z ust Bembenka: - Proszę pani, dla mnie kościół to jest niczym. Nowego szefa osiedla być może poznamy już w czerwcu. Burmistrz Duszyński zapewnił mieszkańców: - Nie martwcie się. Do Lichenia i tak będziemy jeździć.

Norbert Bembenek zaprezentował mieszkańcom w lewej ręce swoją pisemną rezygnację z szefowania Osiedlu nr 3. Natomiast w prawej ręce trzyma książkę „Absurdy PRL-u”, która jest jego zdaniem wiernym odbiciem tego, co się dzieje w samorządzie osiedlowym fot. Joanna Świetnicka

     MIESZKAŃCY MAJĄ DOŚĆ
     Przybyli na zebranie mieszkańców Osiedla nr 3 w Mogilnie 26 kwietnia zgodnie podkreślają, że jak sięgają pamięcią, od 1990 r. nie uczestniczyli w spotkaniu, gdzie przewodniczący w tak wulgarny sposób wyrażałby się o mieszkańcach osiedla, którym przyszło mu kierować.
     Tydzień temu pisaliśmy o tym, że do ratusza wpłynęło 20 kwietnia pismo, podpisane przez cztery członkinie Zarządu Osiedla nr 3 w Mogilnie: Halinę Michalak, Czesławę Drgas, Marię Furmańczyk i Barbarę Hinder. Autorki wnioskowały o zwołanie zebrania, na którym zostałby odwołany dotychczasowy szef osiedla Norbert Bembenek. Bembenek to były radny PO i szef Klubu Radnych tej partii w Radzie Miejskiej Mogilna. Po złożonej rezygnacji w listopadzie 2011 r. jest dziś radnym niezależnym. Mandat uzyskał od mieszkańców właśnie tego osiedla, gdzie teraz padł wniosek o jego odwołanie.
     Panie zarzucały to, że od chwili wyboru na stanowisko przewodniczącego osiedla, czyli od 8 czerwca 2011 r.: nie podejmuje żadnych działań na rzecz aktywizacji i integracji społeczności osiedla, nie inicjuje żadnych przedsięwzięć mających na celu poprawę codziennego życia jego mieszkańców, nie uczestniczy w życiu tej społeczności, nie utrzymuje więzi z mieszkańcami.
     - Nie reprezentuje mieszkańców i ich problemów wobec Rady Miejskiej w Mogilnie oraz burmistrza Mogilna, w związku z czym utracił mandat mieszkańców do sprawowania tej funkcji i pełnienia roli męża zaufania w miejscowym środowisku.

Popierająca wystąpienie Norberta Bembenka i jego słowa o kółku parafilanym Krystyna Szydzik chowała się każdorazowo przed aparatem reportera „Pałuk”, gdy ten robił zdjęcie mieszkańcom fot. Joanna Świetnicka

     Na zebranie wyznaczone przez burmistrza Mogilna na 26 kwietnia do mogileńskiego ratusza przyszło 18 mieszkańców ulic: Betonowej, Dworcowej, Hallera, Kościuszki, Magazynowej, Mostowej, Narutowicza, Podgórnej, Pułaskiego, Rzemieślniczej, Słowackiego i Wybudowanie.
     PO SWOJEMU
     Do końca nie było wiadomo, czy najmłodszy mogileński radny Norbert Bembenek pojawi się na zebraniu. 24 kwietnia na pytanie reportera, czy zamierza przyjść na zebranie, radny odpowiedział, że jeszcze nie wie. Ostatecznie przyszedł na zebranie 3 minuty przed czasem.
     Po przeanalizowaniu propozycji porządku obrad stwierdził, że z niej nie skorzysta. Miał bowiem nieco inny pomysł na porządek obrad.
     - Przyszedłem tutaj dzisiaj państwu wygłosić swoje przemówienie w odpowiedzi na to, co w ostatnim czasie się działo w prasie i nie tylko - powiedział na wstępie.

Reklama
Po wyjściu Norberta Bembenka z sali, obrady prowadziła dalej Czesława Drgas fot. Joanna Swietnicka

     Gdy sekretarz gminy Mariola Źrałka zwróciła mu uwagę, że zgodnie ze statutem samorządu mieszkańców Osiedla nr 3 w Mogilnie najpierw należałoby stwierdzić kworum, szef osiedla odpowiedział, że nie przyszedł na zebranie, żeby prowadzić obrady. - Ja chciałbym tylko przekazać państwu kilka moich zastrzeżeń, uwag, przemyśleń i chcę, żeby państwo mnie posłuchali. Tylko tyle. Myślę, że to nie jest dużo - dodał.
     - Tak nie można - przyznała sekretarz Źrałka. Te słowa nie zrobiły jednak żadnego wrażenia na Bembenku, który kontynuował swój monolog.
     PRZYKŁAD PRL-U
     Radny Bembenek uznał sytuację wokół jego odwołania za tragikomedię. - Postawię tezę, do której później będę się odwoływał i proszę nie wziąć mnie za wariata. PRL w Polce jeszcze się nie skończył. PRL w Polsce cały czas istnieje - przekonywał zebranych.
     Stawiane mu zarzuty skomentował słowami: - Jest to niemalże żywcem przepisana część statutu tego osiedla. Cóż... Mogły się panie bardziej postarać.
     I zabrał się za ponowne obrażanie mieszkańców: - Nie wszyscy zebrani tutaj żyją w rzeczywistości XXI wieku, ponad 20-letniego nowego porządku społecznego, jaki panuje w Polsce. Obawiam się, że panie z zarządu pomyliły działalność samorządu osiedlowego z przyparafialnym kółkiem różańcowym. No bo jak tłumaczyć organizowanie przy wsparciu publicznych pieniędzy wycieczki do Lichenia czy Częstochowy, bożonarodzeniowego spotkania opłatkowego, zorganizowanego nomen omen w połowie stycznia. Panie rozumieją i sprowadzają działalność samorządu mieszkańców do formy festynowo-kościelnej. A ja z całego serca jestem temu przeciwny.
     JEGO LEKARSTWO
     W tym momencie radny powiedział, jak on sam widzi samorządność na osiedlu. Ujął to w kontekście skoku cywilizacyjnego, jaki odniosło Mogilno w ostatnich latach wykorzystując środki unijne. - Bez wątpienia to wielki sukces. Ale każdy sukces ma swoją cenę. I trzeba sobie powiedzieć to otwarcie. Ceną w tym przypadku jest zadłużenie. Żeby była jasność, uważam, że nasze zadłużenie jest dobre, bowiem było warunkiem koniecznym do wzrostu. Ale przekładając to na naszą sytuację - po pierwsze: gmina ma coraz mniej pieniędzy na zaspokajanie naszych potrzeb, po drugie: w odróżnieniu od sołectw osiedlowe samorządy nie dysponują żadnymi środkami przewidzianymi w budżecie - tłumaczył mieszkańcom.
Jego zdaniem samorządność to nie wycieczki do Częstochowy, ale kilka kluczowych w każdej kadencji dla osiedla inwestycji, ważnych dla mieszkańców. - Samą istotę ująłbym w dwóch słowach: stwarzanie warunków. Czas organizowania mieszkańcom wolnego czasu bezpowrotnie minął, w mojej ocenie jest znakiem minionej epoki, kiedy to władza tak dalece ingerowała w sprawy obywateli. Nawiasem mówiąc, wielka szkoda, że nie wszyscy to dzisiaj rozumieją - mówił.
     Jego pomysł, którego nie zdążył zrealizować, to budowa placu zabaw na ul. Dworcowej między blokami spółdzielni. Mówił mieszkańcom, że pomysł zyskał już akceptację prezesa spółdzielni, a z burmistrzem Mogilna nie zdążył o tym jeszcze porozmawiać. Co ciekawe, radny wcześniej nie zgłaszał takiego pomysłu, także na komisjach i sesji Rady Miejskiej.
     KSIĄŻKA
     Radny przypomniał również, w jakich okolicznościach objął to stanowisko: - Żadna z pań nie chciała wziąć na siebie odpowiedzialności za przywództwo. Powiedzmy sobie to wprost. Żadna z pań nie miała na to odwagi. A teraz, będąc w grupie, oprócz organizacji festynów i wycieczek, zajęły się panie krytyką. (...) Cała ta sytuacja, sposób jej rozwiązania przez panie jest dla mnie odartą z godności wielką groteską. Zachowaniem z minionej epoki. To prawdziwa tragikomedia, w której nie zamierzam być jedną z postaci.
Norbert Bembenek mówił, że cała ta sytuacja na osiedlu, którym kierował pokazuje, że PRL w Polsce się nie skończył. - Historia ta świetnie pasuje do książki, którą ostatnio przeczytałem. Jej tytuł to „Absurdy PRL-u”. Mam tutaj ją ze sobą. Książkę podpisałem i razem ze swoją dymisją przekazuję ją zarządowi osiedla w prezencie. Dziękuję bardzo. To wszystko - powiedział radny Norbert Bembenek.
     Nic go już dalej nie interesowało. Po tych słowach opuścił zebranie. Członkowie zarządu odmówili przyjęcia zostawionej przez niego książki Absurdy PRL-u, która w efekcie przekazana została do dokumentów Zarządu Osiedla nr 3 w Mogilnie znajdujących się w mogileńskim ratuszu.
     OBRAZIŁ WSZYSTKICH
     Leszek Duszyński powiedział, że od 1998 r., kiedy to rozpoczęła się jego przygoda w samorządzie, tego typu sytuacja nie miała nigdy miejsca, więc nie bardzo wie, co ma powiedzieć. Radny Przemysław Majcherkiewicz dodał, że wcześniej takie zdarzenie również nie miało miejsca.
     - Nie ukrywam, że serce bije mi mocno - mówiła nowo wybrana prowadząca zebranie Czesława Drgas.
     - Myślę, że wystąpienie pana Bembenka potwierdza słuszność wniosku złożonego przez panie z zarządu w sprawie odwołania pana Bembenka. On nie jest chociażby merytorycznie zorientowany, co zarząd robi, na co uzyskał dofinansowanie, co wynikało ze sprawozdania finansowego. On nawet nie wie o tym, że wyjazd dzieci do Myślęcinka był dofinansowany przez Urząd Gminy, a pozostałe imprezy były finansowane przez samych uczestników. Swoim wystąpieniem wydał opinię tutaj nam wszystkim - stwierdził Jarosław Hinder.
     - Nie rozumiem, po co ta cała dyskusja jest - wtrąciła jedna z kobiet.
     - A po to, że przez cały rok wszystko robiłyśmy za niego. On się niczym nie interesował. On nawet nie wie, kto jest w zarządzie - wyjaśniała Halina Michalak.
     Również Barbara Hinder twierdziła, że Norbert Bembenek nie był zorientowany w problemach i potrzebach osiedla, którego był przewodniczącym.
     - Trudno mi odnieść się do tej wypowiedzi, którą wszyscy słyszeliśmy. Wielu z nas nie doświadczyło chyba takiego wystąpienia. Smętna refleksja jest takiego typu, że zostaliśmy wszyscy - taki jest mój odbiór, dlatego może generalizuję - obrażeni czasami PRL-owskimi. Działaniem w ogóle, w jakimkolwiek złym stylu. I to po prostu przekroczyło pewne granice zwykłej kultury człowieka, który jest radnym Rady Miejskiej - wyznała niedawna koleżanka klubowa Bembenka, radna Elżbieta Sarnowska z PO.
     W OBRONIE
     W obronie Bembenka stanęła Krystyna Szydzik, która powiedziała: - Trzeba przyznać, że z jego strony jest w porządku, że przyszedł i złożył rezygnację osobiście. Przecież w ogóle nie musiał przychodzić.
Krystyna Szydzik uznała, że Bembenek miał jednak trochę racji w tym, co powiedział. - Gdyby się tego nie pohamowało, byłoby naprawdę kółko różańcowe. Licheń, Częstochowa. Uważam, że trochę to jest za bardzo wyeksponowane. Nie róbmy z tego zarządu domu opieki społecznej - apelowała.
     Na te słowa zareagowała Teresa Furmańczyk, która powiedziała: - Tutaj był zarzut, że Licheń, Częstochowa. To było zrobione wyjątkowo na prośbę mieszkańców, którzy chodzili za nami, żeby to zorganizować, bo oni by sami nie byli w stanie tam dojechać. I stąd też wypełniliśmy życzenie mieszkańców jako zarząd tego osiedla. Ale oni to sami finansowali przy wsparciu sponsorów. Urząd nie miał z tym nic wspólnego.
     SZUM NA SALI
     Halina Michalak mówiła: - Dla naszych mieszkańców, chorych, samotnych, starszych z chorobami nowotworowymi, wśród których były osoby na wózkach, po prostu nikt nic nie robi. A ja się tego podjęłam. I ja to zrobiłam z wielką satysfakcją, że te osoby stanęły przed obrazem Matki Bożej. Nikt nam tego nie finansował. Sami się zbieraliśmy. Dlaczego my, jako samorząd nie możemy z takimi ludźmi współpracować. Gdy zwracałam się do pana Bembenka i mówiłam: „Norbert, słuchaj - taka i taka będzie sytuacja, że ja dla tych osób coś zorganizuję”, a on mi krótko i zwięźle odpowiedział tak: - „Proszę pani, dla mnie kościół to jest niczym”.
     Po tych słowach zrobił się szum na sali.
     Halina Michalak kontynuowała: - Jeżeli my mamy z nim tak współpracować, to lepiej wcale. Organizowaliśmy wyjazd dla dzieci do Myślęcinka. Rodzice przychodzili, dziękowali. Trzydzieści dzieciaków stanęło przed moim domem (powiedziała ze łzami w oczach, przyp. jos), mówiąc: „my nie wiemy jak się pani odwdzięczyć”. Dlaczego my się mamy odsuwać, jeżeli nasz samorząd zdecydował, że taką wielką pomoc będzie dawał dzieciom, ludziom starszym, samotnym, więc pytam się, dlaczego. A on nie chciał o niczym wiedzieć przez cały rok jego kadencji. I on się niczym nie interesował.
     RELACJE
     Halina Michalak ujawniła w tym momencie, jak wyglądały relacje z Norbertem Bembenkiem. - Zawsze taka była mowa: „pani Halino, mi nie pasuje, bo ja mam studia; pani Halino, ja podejmuję pracę gdzieś dalej; pani Halino, ja jestem chory”. 24 stycznia zostało złożone pismo do pana burmistrza z prośbą o przesunięcie punktu świetlnego lampy, która u nas jest na parkingu. Ja do niego mówię - „idziesz z nami do urzędu, tak proszę pani” - to było 30 stycznia. Wspólnie z panią Wandzią Berlińską czekałyśmy za nim, a on bezczelny tupet dzwoni do mnie przedtem i mówi tak: „pani Michalak przepraszam stała się tragedia, ja mówię jaka tragedia” - „ja nie pójdę z wami, jestem chory, a jeżeli pani będzie cokolwiek chciała i do podpisu coś miała, żebym podpisał, to proszę przyjść do mnie, ja leżę w łóżku”.
     CO SŁYCHAĆ
     Według Haliny Michalak, Norbert Bembenek od czerwca 2011 r., gdy został wybrany szefem osiedla, niczym się nie interesował: - Dwanaście ulic mamy w naszym okręgu, on nawet nie wie, gdzie jaka ulica jest, ile ulic należy do naszego okręgu, jakie są osoby w samorządzie. On nic nie wie. Po prostu nie interesował się niczym.
     - Kiedyś przyszedł do mnie wieczorem, godzina 2100 i mówi tak: „Pani Halino, co słychać”. „Ja mówię „słucham, czy pomyślałeś zrobić jakieś spotkanie z zarządem, czy zrobiłeś jakiekolwiek wnioski na rok 2012 do pana burmistrza. Nigdzie nie można bez twojego podpisu żadnego wniosku złożyć, bo ty jako przewodniczący figurujesz. I ty musisz to wszystko składać” - opowiadała o swoich perypetiach z radnym Bembenkiem.
     REZYGNACJA PRZYJĘTA
     Ostatecznie wszyscy obecni na zebraniu zagłosowali za przyjęciem rezygnacji złożonej przez Norberta Bembenka. Treść rezygnacji z 26 kwietnia brzmiała: „W związku z festynowo-wycieczkową działalnością zarządu Osiedla nr 3 w Mogilnie i osobistą chęcią odcięcia się od działań zarządu składam rezygnację z funkcji przewodniczącego zarządu Osiedla nr 3 w Mogilnie”.
     Zgodnie ze statutem wybory nowego przewodniczącego zarządza Rada Miejska. Na najbliższej sesji Rady Miejskiej w Mogilnie 23 maja będzie przygotowany odpowiedni projekt uchwały. Wybór nowego przewodniczącego Zarządu Osiedla nr 3 w Mogilnie nastąpi najwcześniej w czerwcu.
     FUNDUSZ OSIEDLOWY
     Na koniec Leszek Duszyński poinformował, że na terenie gminy Mogilno już kolejny rok jest tworzony fundusz sołecki. Dwa lata temu podjął również decyzję, aby wyodrębnić fundusz osiedlowy.
     - Oczywiście to nie jest żaden formalny przepis, to jest tylko taka umowa między mieszkańcami a władzą publiczną - mówił burmistrz. Po świętach majowych burmistrz spotka się w ratuszu z przedstawicielami zarządów osiedli, aby o tym porozmawiać. - Tak więc będziecie mieć państwo jakieś dodatkowe pieniądze do dyspozycji. Nie na przejedzenie, tylko na przykład na ławki, kosze, tablice ogłoszeń - powiedział.
     A na zakończenie jeszcze rzucił: - Nie martwcie się. Do Lichenia i tak będziemy jeździć.

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1055 (18/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości