Reklama

Ocalił ludzi, sam zginął

Akcja ratownicza w wielorodzinnym domu przy ul. Konopnickiej prowadzona była również od strony podwórza. Gdy przyjechali strażacy, drewniany dach i w środku klatka schodowa całe zajęte były ogniem. fot. Joanna Świetnicka Akcja ratownicza w wielorodzinnym domu przy ul. Konopnickiej prowadzona była również od strony podwórza. Gdy przyjechali strażacy, drewniany dach i w środku klatka schodowa całe zajęte były ogniem. fot. Joanna Świetnicka

Mogilno, pożar, ul. Konopnicka, pies, Bobi
     Ocalił ludzi, sam zginął
     Mama z trójką dzieci musiała ewakuować się z poddasza domu po drabinie strażackiej. Od strony ul. Konopnickiej dwoje ludzi wyskoczyło z okna poddasza. Decydowały sekundy, bo ucieczka klatką schodową była już niemożliwa. O pożarze ostrzegł mieszkańców pies Bobi, budząc właściciela Michała B. Pies uratował innych, a sam bał się wyskoczyć z okna poddasza. Strażacy znaleźli go martwego.

     O TRZECIEJ NAD RANEM
     Ponad 5,5 godziny trwała akcja ratownicza na miejscu pożaru, który wybuchł w nocy z 21 na 22 marca w budynku wielorodzinnym na ul. Konopnickiej w Mogilnie. Palił się budynek znajdujący się bezpośrednio przy wiadukcie kolejowym, od strony przejścia przez tory kolejowe. Budynek jest własnością prywatną, należy do 74-letniej Barbary K. z Mogilna. Gęste kłęby dymu, które wydobywały się z poddasza, zasnuły całą okolicę.
     O pożarze telefonicznie około 3:00 zaalarmowany został zarówno dyżurny mogileńskiej komendy, jak i dyżurny Powiatowego Stanowiska Kierowania KP PSP w Mogilnie.
     Informacja pochodziła od właścicielki. Pierwsze zastępy dotarły na miejsce w błyskawicznym tempie - 4 minuty później. Jak się okazało, palił się dach.
     WYSKAKUJĄ Z OKIEN
     Od rzecznika prasowego KP PSP w Mogilnie st. kpt. Patryka Kaczmarka dowiedzieliśmy się, że po przybyciu na miejsce zdarzenia strażacy zastali dach w całości objęty ogniem od strony zachodniej (od strony podwórza), paliła się także klatka schodowa drewniana wewnątrz budynku. Mieszkańcy, którzy sami ewakuowali się z budynku poinformowali ratowników, że na poddaszu użytkowym znajdują się jeszcze lokatorzy. Ze względu na palącą się klatkę schodową (jedyna droga komunikacji i ewakuacji) mieli odciętą drogę ucieczki. Jedynym ratunkiem wydostania się z płonącego poddasza był skok z okna od strony ulicy albo od strony szczytowej.
     - Zauważono dwie osoby - kobietę i mężczyznę w oknie poddasza. Pomieszczenie było silnie zadymione i częściowo paliło się. Jeden ze strażaków widząc tą sytuację i szybko rozwijający się pożar oraz brak możliwości dostawienia drabiny podjął decyzję, że mają wyskoczyć przez okno, a on amortyzując skok złapie poszkodowanych w ręce. Poszkodowana kobieta, która wyskoczyła z okna, doznała poparzeń pierwszego stopnia prawej ręki. W trakcie asekuracji skoku kobiety zabezpieczający ją strażak został uderzony przez nią łokciem w lewy łuk brwiowy, który został rozcięty. Nastąpił krwotok. Mężczyzna skacząc z okna nie doznał żadnych obrażeń - opowiada reporterowi Pałuk st. kpt. Patryk Kaczmarek.

Tak nazajutrz do południa wyglądał budynek po pożarze. Wypalone ściany sprawiały wrażenie przygnębiające. Z górnych okien w środkowym budynku wyskakiwali mieszkający tam ludzie, gdyż klatka schodowa już się paliła. fot. Joanna Świetnicka

     MAŁE DZIECI PO DRABINIE
     Jednocześnie dwóch innych strażaków ratowało kobietę wołającą o pomoc, która wraz z trójką małoletnich dzieci znajdowała się w mieszkaniu od strony szczytowej.
     - Mieszkanie znajdowało się w szczycie budynku w obrębie poddasza. W mieszkaniu występowało silne zadymienie oraz wysoka temperatura. Po przystawieniu drabiny przystąpiono do ewakuacji kobiety oraz mieszkających tam dzieci. Po drabinie strażacy sprowadzili dzieci w wieku 1, 3 i 5 lat oraz ich 27-letnią matkę - mówi oficer prasowy PSP Mogilno i dodaje: - Ewakuację przeprowadzono w ostatniej chwili, gdyż dłuższe przebywanie w pomieszczeniu mogłoby doprowadzić do zgonu lokatorów. Po tych czynnościach przeliczono wszystkich lokatorów. Stan był zgodny z ilością osób zamieszkujących budynek.
     Następnie do środka budynku weszli ratownicy, gasząc ogień wodą. Woda podawana była także przy użyciu podnośnika hydraulicznego SHD -19 będącego na stanie KP PSP Mogilno. Odłączono zasilanie energii elektrycznej i wyniesiono z pomieszczeń łącznie 5 butli z gazem, z czego jedną schładzano przy użyciu wody. W międzyczasie z mieszkań wynoszono: telewizory, telefony, sprzęt AGD, meble oraz rzeczy osobiste. Mienie schowano w pobliskim garażu, a to co się nie zmieściło zabezpieczono pod plandekami. Strażacy zajęli się też usunięciem spalonego poszycia dachowego, by szybciej gasić pożar.
     Gdyby ogień nie został w porę ugaszony istniało niebezpieczeństwo przeniesienia się ognia na sąsiedni budynek, zamieszkiwany przez właścicielkę. Palącą się kamienicę zamieszkiwało kilka rodzin: Ewelina K. wraz z trójką małoletnich dzieci, Michał B. wraz z Angeliką W. (w górnej części budynku), Janusz i Edyta Ś., Roman i Aleksandra G. oraz Wiesława M. wraz z synami (dolna część obiektu).
     OBUDZIŁ ICH BOBI
     Pożar jak się okazało wyczuł Bobi pies jednego z lokatorów - Michała B. Głośnym szczekaniem obudził właściciela. Gdy mężczyzna wstał, usłyszał trzask drewna dobiegającego od strony klatki schodowej. Po otworzeniu drzwi wejściowych zajmowanego mieszkania zauważył płonącą klatkę schodową w górnej jej części. Michał B. - kolejno, krzykiem zaalarmował pozostałych mieszkańców budynku. Zaalarmowano straż pożarną i policję. Ci co mogli, opuścili zajmowane lokale przed przyjazdem służb ratowniczych.
     - Z zagrożonych lokali ewakuowano 14 osób, w tym 5 hospitalizowano. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń - mówi oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Mogilnie mł. asp. Tomasz Bartecki.
     Jak wynika z naszych informacji do szpitala w Mogilnie z uwagi na podejrzenie zatrucia dymem oraz poparzenia trafili: Ewelina K. wraz z trójką dzieci i Angelika W. Po udzieleniu pomocy wszyscy opuścili szpital.
     Lokatorzy w rozmowie z gazetą przyznali, że gdyby nie pies Bobi spłonęliby żywcem. - „Bobi” uratował nam wszystkim życie, a sam zginął. Bał się wyskoczyć z poddasza przez okno, a klatka schodowa stałą w ogniu. Strażacy wynieśli go juz nieżywego - powiedzieli nam mieszkańcy.
     KLATKA ZAJĘŁA SIĘ OD KOMINA
     Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną pożaru była nieszczelność przewodu kominowego w kamienicy mieszkalnej. Do zaprószenia ognia doszło na klatce schodowej. Przestępne sprowadzenie zdarzenia powszechnie niebezpiecznego zostało określone w art. 163 kodeksu karnego, który mówi: § 1. Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Reklama
Przez to małe okno w szczycie domu po drabinie strażackiej ewakuowana była mama z trójką małych dzieci fot. Joanna Świetnicka

     STRATY
     Całkowitemu spaleniu uległ dach i część piętra kamienicy. Cały obiekt został okopcony, a pozostałe mieszkania zalane, nie nadają się do zamieszkania.
     Szczegółowe oględziny miejsca tragedii przy udziale policjantów i biegłego z zakresu pożarnictwa przeprowadzone zostały tego samego dnia. Straty oszacowano na około 400.000 zł. Strażacy uratowali mienie warte około 300.000 zł (budynek bliżej wiaduktu).
     TLIŁO SIĘ PO POŁUDNIU
     Co ciekawe strażacy z KP PSP w Mogilnie musieli przyjechać w to samo miejsce około 18:00. Przechodzień zaalarmował bowiem dyżurnego o tlącej się belce przy ścianie kominowej na terenie pogorzeliska.
     - Działania zastępu polegały na wycięciu belki za pomocą piły mechanicznej. Teren pogorzeliska sprawdzono następnie kamerą termowizyjną w celu wykluczenia innych ognisk pożaru - usłyszeliśmy od oficera prasowego PSP w Mogilnie.
     44 STRAŻAKÓW
     Działaniami dowodzili: st. kpt. Łukasz Szulc - dowódca zmiany JRG Mogilno, mł. bryg. Radosław Gałczyński - zastępca komendanta powiatowego PSP w Mogilnie, bryg. Marek Kryszak - komendant powiatowy PSP w Mogilnie i st. asp. Paweł Obiała - JRG Mogilno. Strażacy z 8 zastępów: trzy z: KP PSP w Mogilnie, dwa z OSP w Gębicach oraz po jednym z OSP w Dąbrowie, Padniewie i Wylatowie działali na miejscu pożaru. W sumie w akcji brało udział 44 strażaków.
     Na miejscu zdarzenia błyskawicznie pojawili się m.in.: Komendant Powiatowy PSP w Mogilnie bryg. Marek Kryszak, komendant Straży Miejskiej w Mogilnie Mirosław Kuss, zastępca komendanta powiatowego PSP w Mogilnie mł. bryg. Radosław Gałczyński, oficer prasowy PSP w Mogilnie st. kpt. Patryk Kaczmarek pełniący jednocześnie dyżur oficera operacyjnego, dyrektor Zakładu budżetowego Mogileńskie Domy Jerzy Padoł, przedstawiciel Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Mogilnie oraz Pogotowie Ratunkowe. Przyjechali także pracownicy Pogotowia Energetycznego, Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mogilnie i przedstawiciele Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Mogilnie.
     POMÓC MOŻE KAŻDY
     Informacja o zdarzeniu nie oddaje tragedii, jaką przeżyły rodziny. Ich jedyną radością jest teraz to, że nikt z domowników nie zginął w pożarze i mają wokół siebie życzliwych ludzi. Ich pomoc jest im teraz bardzo potrzebna. Podobnie jak pomoc osób indywidualnych, firm, przedsiębiorców i instytucji. W czasie pożaru bardzo szybko pojawiła się pomoc ze strony rodziny, sąsiadów i przyjaciół.
     Pomocy doraźnej osobom, które ucierpiały w pożarze domu wielorodzinnego przy ul. Konopnickiej udzielił też Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Mogilnie.

Między innymi te rzeczy udało się strażakom wynieść z pożaru fot. Joanna Świetnicka

     POMOC Z M-GOPS
     - W dniu pożaru i do dnia dzisiejszego rodziny poszkodowane korzystają z szeroko rozumianej pomocy najbliższych im osób. Tutejszy Ośrodek w dniu pożaru udzielił pomocy doraźnej rodzinie z małoletnimi dziećmi w formie zakupu niezbędnej odzieży oraz artykułów żywnościowych. Przekazano również środki higieniczne, czystości, ręczniki, obuwie dla dzieci oraz niezbędną pomoc finansową. Dla dwóch rodzin, które otrzymały lokal w Procyniu przekazano z tutejszego Ośrodka 5 sztuk tapczanów jednoosobowych - mówi kierownik Agnieszka Szulc, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mogilnie i dodała: - W środę 23 marca w siedzibie M-GOPS pracownicy socjalni przeprowadzili rozmowy z rodzinami poszkodowanymi w pożarze w celu rozeznania ich bieżących potrzeb. Aktualnie trudno jest im określić jakiej formy pomocy oczekują ze strony naszej jednostki z uwagi na brak rozpoznania niezbędnego wyposażenia do nowo otrzymanych lokali. Dodatkowo rodziny nie posiadają jeszcze dokładnych informacji jaki sprzęt gospodarstwa domowego został wyniesiony z płonącego budynku. Jedna rodzina w dniu dzisiejszym otrzymała również wsparcie finansowe, kolejna wypłata środków nastąpi w dniu jutrzejszym oraz otrzymała pomoc w formie rzeczowej i w formie gorących posiłków wydawanych w jadłodajni tutejszego ośrodka. W dniu jutrzejszym, 24 marca pracownik socjalny umówiony jest z rodzinami na wizję 2 lokali w Procyniu i określeniu braków w ich wyposażeniu. Jedna osoba zgłosiła chęć wsparcia psychologicznego. Ogromna pomoc napływa ze strony mieszkańców naszej gminy, i nie tylko, którzy chcą wspomóc rodziny poszkodowane w pożarze. Do Ośrodka w dniu dzisiejszym zostały dostarczone spore ilości odzieży, artykuły żywnościowe o długim terminie przydatności do spożycia, środki czystości, higieniczne, naczynia, koce, pościel. Posiadamy również informacje o bezpłatnym przekazaniu nowych kołder oraz pościeli dla wszystkich osób, które ucierpiały w pożarze - do końca tygodnia mają one zostać dostarczone do naszej siedziby. Dodatkowo ludzie dobrej woli przekazują meble i sprzęt gospodarstwa domowego do Mogileńskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej oraz za pośrednictwem „Mogileńskich Domów”. Bardzo dziękujemy za okazane wsparcie i pomoc udzielaną poszkodowanym, którzy rozpoczynają wszystko od nowa - dodała pani kierownik.
     Osoby, które chciałyby pomóc poszkodowanym, proszone są o kontakt z Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Mogilnie, tel. 52-315-93-15.
     Jak informuje kierownik M-GOPS w Mogilnie Agnieszka Szulc istnieje również możliwość przewiezienia przez Mogileńskie Domy większych rzeczy takich jak np. meble.
     LOKALE DLA POSZKODOWANYCH
     Od dyrektora Zakładu Budżetowego Mogileńskie Domy Jerzego Padoła dowiedzieliśmy się, że w Procyniu ulokowani zostali Wiesława M. wraz z synami - lokal o pow. 35,46 m2 oraz Roman G. z żoną - lokal o pow. 32,72 m2. Mieszkania w Mogilnie otrzymali Ewelina K. wraz z mężem i dziećmi - lokal na ul. Mickiewicza o pow. 31,23 m2 i Michał B wraz z Angeliką W. - lokal na ul. Rynek o pow. 16,64 m2.
     - To są lokale gminne zarządzane przez „Mogileńskie Domy”. Lokal na Rynku jest lokalem socjalnym, więc umowa będzie na rok, a pozostałe lokale na czas nieokreślony. Te cztery rodziny złożyły nam oświadczenia, że zapoznały się ze stanem technicznym przydzielonych im lokali i przyjmują do użytkowania. W chwili obecnej lokale w Procyniu odnawiamy z uwagi na to, że przez kilka miesięcy nie były użytkowane. Wszystkim rodzinom staramy się przewieźć to, co udało się uratować oraz to co przywożą darczyńcy - przyznał dyrektor Padoł.
     - Piąta rodzina, która ucierpiała w pożarze, to pan Janusz wraz z żoną Edytą. Ci państwo stwierdzili, że mają u kogo mieszkać - u ojca pani Edyty. W dniu wczorajszym małżeństwo nie chciało żadnego lokalu, ale dzisiaj wyrazili taką chęć. Małżeństwu zależy na lokalu docelowym, który miałby co najmniej 2 pokoje. Po wyremontowaniu chcieliby zostać już w nim na dłużej. W tym momencie nie mamy odpowiedniego lokalu. Zaproponowaliśmy lokal na pl. Wolności w Mogilnie, ale ten lokal nie odpowiadał tej rodzinie podobnie jak lokal w Wasielewku, którym państwo nie byli zainteresowani ze względu na dojazd do pracy. Małżeństwo powiedziało, że zaczekają aż znajdzie się coś odpowiedniego - stwierdził pan dyrektor.
     STRZELCE TEŻ POMAGAJĄ
     W związku z pożarem budynku mieszkalnego w Mogilnie, także sołtys Strzelec Mariusz Ostrowski wraz z Radą Sołecką i Stowarzyszeniem Jarzębina, wychodzi z apelem do mieszkańców sołectwa i okolic o pomoc poszkodowanym. Sołectwo prosi wszystkich okolicznych mieszkańców, którzy chcą i mogą pomóc o przynoszenie najpotrzebniejszych rzeczy takich jak odzież, koce, ręczniki i środki czystości. Dary można przynosić codziennie do sołtysa Mariusza Ostrowskiego, skąd zostaną przekazane poszkodowanym.
     KONTO
     Z naszych informacji wynika, że jeszcze przed świętami Urząd Miejski w Mogilnie uruchomi specjalne subkonto, na które będzie można wpłacać pieniądze, aby pomóc pogorzelcom. Rozdzieleniem tych kwot, które wpłyną zajmie się specjalnie powołana komisja. W chwili oddawania numeru do druku nie znaliśmy jeszcze numeru tego konta.

Reklama

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1258 (12/2016)

 

Przejdź do forum.

 

 

Inne teksty na ten temat:

Konto bankowe na pomoc pogorzelcom

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości