Reklama

Od zaprzeczania do braku pamięci

Wiceprzewodnicząca Rady Gminy Aneta Bemke oczekuje, że wójt Woźniakowski w końcu przeprosi radnych za słowa, które wypowiedział. A tu mijają dwa miesiące i nic. fot. Damian Stawski Wiceprzewodnicząca Rady Gminy Aneta Bemke oczekuje, że wójt Woźniakowski w końcu przeprosi radnych za słowa, które wypowiedział.
A tu mijają dwa miesiące i nic. fot. Damian Stawski

Jeziora Wielkie, Rada Gminy, ciemnota, wójt, Zbysław Woźniakowski
     Od zaprzeczania do braku pamięci
     10 grudnia 2015 r. podczas komisji wójt Woźniakowski tłumaczył radnym, że w rozmowie z reporterem Pałuk mówił o nich różne rzeczy, o których pisaliśmy: - Ale żebym ja mówił o „ciemnocie”, o czymkolwiek, to na pewno nie. Na sesji 25 stycznia mówił już inaczej: - Ja proszę państwa, proszę mi wierzyć ani się nie wypieram, ani nie zaprzeczam, ja po prostu nie pamiętam.

     25 stycznia podczas sesji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich po raz kolejny powróciła sprawa nazwania przez wójta Zbysława Woźniakowskiego w rozmowie z reporterem Pałuk radnych Rady Gminy - ciemnotą. Rozmawiają o tym mieszkańcy gminy, otrzymaliśmy w tej sprawie dużo telefonów, a radni czekają na przeprosiny ze strony wójta. Przypomnijmy, że słowa te wójt wypowiedział 26 listopada ubiegłego roku, mówiąc, że z tą Radą Gminy nie da się współpracować. Dodatkowo wójt jeszcze dodał, że radni roztrwonili 400.000 zł, które były zarezerwowane na rozbudowę szkoły w Jeziorach Wielkich.
     Radni zażądali od wójta wyjaśnień. Pierwsze wyjaśnienia padły podczas komisji Rady Gminy 10 grudnia. Wójt mówił wtedy: - Słuchajcie państwo. To, że 400.000 zł oczywiście powiedziałem, że miałem przeznaczone na szkołę, że Rada widzi to inaczej i się nie zgodziła i to, że powiedziałem i powtórzę jeszcze raz dokładnie, że trudno mi się współpracuje z Radą - to takie słowa powiedziałem. Ale żebym ja mówił o „ciemnocie”, o czymkolwiek, to na pewno nie - tłumaczył wójt.
     25 stycznia wróciła do sprawy radna Aneta Bemke.
     - Nie wiem czy pan wie, że radni oczekują od pana przeprosin za słowa, które pan wypowiedział, których pan się wypiera. Tak naprawdę chciałam powiedzieć, że do tej pory czujemy się obrażeni, a także chcemy, dążymy do tego, żeby ta współpraca układała się jak najlepiej. Chce panu powiedzieć, że zostaliśmy wybrani przez mieszkańców i obrażając nas, obraża pan tak samo tych ludzi, którzy na nas głosowali. Ja jako radna nie uważam się za jakąś ciemną masę, „ciemnotę” jak nas pan określił i bym prosiła pana, żeby pan ustosunkował się do tego, czy pan przeprosi nas czy nie - mówiła w ostrych słowach radna. Chwilę później pouczała wójta. - Gdyby pan już wtedy na tamtej komisji wstał i powiedział „Tak, powiedziałem, mówiłem to w gniewie, przepraszam was bardzo” i nie byłoby tematu - dodała radna.
     Tym razem tłumaczenie wójta Woźniakowskiego różniło się od tego na grudniowej komisji. Wójt nie mówił już, że nic takiego nie powiedział. Mówił natomiast, że nie pamięta.
     - Ja proszę państwa, proszę mi wierzyć ani się nie wypieram, ani nie zaprzeczam, ja po prostu nie pamiętam. Jeżeli ja coś takiego powiedziałem - oczywiście, że przeproszę. Chodzi o to pani radna, i wysoka rado, że rzeczywiście trzeba dbać o dobre stosunki pomiędzy organem uchwałodawczym, a wykonawczym, ale ja muszę być co do tego przekonany bo jak ja mam przepraszać, skoro proszę mi wierzyć nie wiem. Ja nie chcę mówić twierdząco, że nie, ani twierdząco, że tak (...) Proszę mnie zrozumieć, że ja muszę być do tego przekonany, że to tak rzeczywiście było. Jeśli tak, to zrobię to, przeproszę i z wielką satysfakcją to uczynię (...) Ja bym proponował to zakończyć na dzień dzisiejszy - mówił wójt Woźniakowski.
     Radna Bemke prosiła, by wyjaśnienie tej sytuacji odbyło się w szybszym terminie.
     - Wie pan co? Ja już mam dosyć być obiektem drwin i uśmiechów. Jesteśmy postrzegani przez społeczeństwo, że jesteśmy bezradni wobec tego co pan mówi, jak pan obraża - dodała radna Bemke. Wójt odpowiedział: - Dobrze, ale w ten sposób zostawimy to na kilkanaście dni, żebym ja to wyjaśnił.
     Przewodniczący rady Dariusz Ciesielczyk zaproponował: - Panie wójcie, jeżeli chodzi o wyjaśnienie tego to fajnie by było udać do źródła, jeżeli pan redaktor z Pałuk napisał to, to musiał mieć jakieś podstawy. Ostatni raz głos zabrał wójt Woźniakowski. - No z nikim innym sobie tego nie wyjaśnię.
     Z kolei radny Żuchowski twierdził, że sytuacja dopiero będzie wtedy jasna, kiedy reporter Pałuk powie, czy ma nagranie z rozmowy z wójtem czy też nie.
     - Ja myślę, że pan redaktor niech się określi w końcu czy ma nagranie jakiekolwiek i jeżeli ma to sprawa będzie jasna, jeżeli nie to no nie wiem (...) bo temat został rozdmuchany, my nie uczestniczyliśmy w rozmowach i nie wiemy czy to jest prawda czy to jest fałsz - mówił radny Żuchowski.
     Po wypowiedzi radnego Żuchowskiego, przewodniczący Dariusz Ciesielczyk ogłosił 10-minutową przerwę. Wójt Woźniakowski nie wykorzystał okazji i do reportera Pałuk nie podszedł.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1250 (4/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Wójt nazywa radnych ciemnotą

Rozmawiają o ciemnocie

O ciemnocie i roztrwonieniu

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości