Reklama

Odchodzi ksiądz Panasiuk, przychodzą kapucyni

Ks. Andrzej Panasiuk objął probostwo w mogileńskim klasztorze w czerwcu 1998 roku. W tym roku minęło 15 lat jego posługi w Mogilnie. Jeżeli informacje, które dotarły do naszej redakcji się potwierdzą, to po 15 latach ks. Panaiuk odejdzie na inną parafię, prawdopodobnie do Chodzieży.

    fot. Paweł Lachowicz

Mogilno, ksiądz Panasiuk, zakon, klasztor
     Odchodzi ksiądz Panasiuk, przychodzą kapucyni
     Mogileński klasztor przejdzie w ręce Zgromadzenia Kapucynów? Ten wariant jest bardzo prawdopodobny. Rzecznik prasowy Kurii ks. Zbigniew Przybylski mówi: - Są prowadzone rozmowy, ale jeszcze nie ma ostatecznej decyzji z ich strony. Ojciec Andrzej Kiejza komentuje: - Jest taka próba, ale my musimy się rozeznać. Ks. dziekan Panasiuk, gdy usłyszał o co chodzi, rozłączył telefon.

     Podczas niedzielnych ogłoszeń duszpasterskich w parafii klasztornej 17 listopada wierni usłyszeli zagadkową informację: Problemy ekonomiczne, związane z utrzymaniem klasztoru - zwłaszcza opłaty rachunków w okresie zimowym - o czym wielokrotnie proboszcz informował władzę duchowną, rozpatrywane są obecnie przez Kurię Metropolitalną w Gnieźnie i księdza prymasa. Mamy nadzieję, że władza duchowna znajdzie dla klasztoru mogileńskiego najlepsze rozwiązanie.
     Zdziwiło nas to, że płacenie rachunków za ogrzewanie przez jedną z parafii archidiecezji gnieźnieńskiej - w sytuacji, kiedy tak naprawdę zima jeszcze się na dobre nie zaczęła - jest tak poważną sprawą, iż musi się tym zajmować prymas Polski.
     Od jednej z osób, która prosiła nas o zachowanie anonimowości, usłyszeliśmy, że informacja zredagowana i podana przez proboszcza parafii klasztornej, ks. dziekana Andrzeja Panasiuka jest niczym innym tylko przygotowaniem gruntu pod sytuację, która ma się prawdopodobnie wydarzyć niebawem w klasztorze.
     Usłyszeliśmy, że gnieźnieńska Kuria ze względów finansowych ma sprzedać mogileński klasztor braciom zakonnym i ma on przejść w ręce Zgromadzenia Kapucynów. Zaś proboszcz parafii ks. Andrzej Panasiuk ma odejść z Mogilna na jedną z parafii do Chodzieży. Nasz rozmówca kilka razy podkreślał, że jest to rozwiązanie ostateczne i już podjęte - nawet, gdy wszyscy naokoło będą temu zaprzeczać.
     Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem prasowym gnieźnieńskiej Kurii ks. Zbigniewem Przybylskim. Powiedział, że na chwilę obecną nie są jeszcze podjęte żadne oficjalne decyzje. - Są prowadzone rozmowy ze Zgromadzeniem Kapucynów, ale jeszcze nie ma ostatecznej decyzji z ich strony. Nic więcej w temacie nie jestem w stanie powiedzieć - usłyszeliśmy. Od rzecznika Kurii dowiedzieliśmy się, że rozmowy konkretnie trwają ze Zwyczajną Prowincją Warszawską Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów
    Spytaliśmy, co się stanie z parafią, gdy prowadzone rozmowy zostaną sfinalizowane. Pytaliśmy, czy klasztor pozostanie parafią, czy będzie to zamknięty klasztor.
     - Zasada jest taka, że parafia ogólna oddawana jest pod zarząd zgromadzeniu i oni sprawiają pieczę duszpasterską nad parafią. Tak, jak w przypadku Gniezna i parafii pw. bł. Michała Kozala, tam przyszli michalici. Tak jak do tej pory byli tam księża diecezjalni, tak teraz obsada jest zakonna, ale życie parafii toczy się normalnie. Zamiast księdza diecezjalnego w czarnej sutannie, ludzie widzą zakonnika w stroju właściwym dla tego zgromadzenia, a każde ze zgromadzeń ma swój charyzmat i w jakim kierunku idzie. Główna część parafii jest uzależniona od tego, czym charakteryzuje się dane zgromadzeni, jest kaznodziejskie czy spowiednicze jak kapucyni - powiedział ks. Przybylski.
     Pytaliśmy też, czy prawdą jest, że klasztor mogileński został sprzedany. Usłyszeliśmy, że nie ma mowy o sprzedaży.
     - To jest przekazywane, albo w sposób czasowy, albo na czas wieczysty jest oddane - usłyszeliśmy.
     Pytaliśmy, co stanie się teraz z ks. proboszczem Andrzejem Panasiukiem, czy odejdzie z Mogilna.
     - Wtedy tak, i funkcja tak i ks. Panasiuk. W tym przypadku konkretnym on pełni funkcję dziekana jako proboszcz tej parafii, więc jeżeli przestaje być proboszczem tej parafii, to też przestaje być dziekanem. Księża z dziekanatu będą musieli zebrać się i wybrać nowego dziekana. Ale to tylko wówczas, jeżeli dojdzie do przekazania, bo na chwilę obecną nie ma żadnych decyzji podjętych, ani przez księdza prymasa, ani przez prowincjała - powiedział rzecznik Kurii.
     Próbowaliśmy potwierdzić także informacje, że ks. Panasiuk odchodził do Chodzieży i czy prawdą jest, że stanie się to już z dniem 4 grudnia.
     - Tego nie mogę, ani potwierdzić, ani zaprzeczyć. Wiadomo, że jeżeli odejdzie z Mogilna, to jakąś parafię będzie musiał objąć. Ale jeszcze tych decyzji nie ma, a o nieoficjalnych planach nie mogę informować. Plany są różne, a parafii w diecezji mamy 266. Prowadzimy rozmowy z Prowincją Warszawską Kapucynów i jeżeli dojdzie to do skutku, będzie to ogłoszone na stronie archidiecezji - powiedział ks. Zbigniew Przybylski. Na pytanie, na kiedy zaplanowano zmiany i czy ma to być jednak 4 grudnia, rzecznik Kurii wyjaśnił: - Księdza prymasa cały listopad nie było. Najpierw był w Brazylii, teraz jest w Rzymie, a skąd się ta data wzięła, trudno mi powiedzieć.
     Ojciec Prowincjał Zgromadzenia Kapucynów z Warszawy brat Andrzej Kiejza pytany przez naszego reportera, czy prawdą jest, że niebawem kapucyni zamieszkają w mogileńskim klasztorze, powiedział, że konkretnych decyzji zgromadzenie jeszcze nie podjęło. Jego zdaniem prawdopodobne jest także to, że takiej decyzji nie będzie.
     - Jest taka próba, ale my musimy się rozeznać. Odbędzie się spotkanie naszego zarządu i od tego będzie zależeć, jaka jest nasza decyzja. Ale proszę mnie nigdzie nie cytować, bo ja przez telefon żadnych informacji nie udzielam na ten temat - tłumaczył ojciec prowincjał Andrzej Kiejza.
     W środę rano, 20 listopada zadzwoniliśmy do ks. Andrzeja Panasiuka. Zdążyliśmy tylko powiedzieć, że dotarły do nas informacje, że klasztor być może przejdzie w ręce Zgromadzenia Kapucynów.
     Ks. dziekan Panasiuk powiedział tylko: - Proszę słuchać tamtych informacji. Ja nie udzielam wywiadów. Po tych słowach rozłączył się, nie dając reporterowi możliwości jakiejkolwiek dalszej rozmowy.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1136 (47/2013)

Reklama

 

 

Komentarz

     Może przerwać ewangeliczne milczenie

     Trudno powiedzieć, jak zakończą się ostatecznie negocjacje Kurii Gnieźnieńskiej ze Zgromadzeniem Kapucynów z Warszawy. Sama jednak wiadomość, że bardzo prawdopodobna jest zmiana gospodarza w klasztorze mnie osobiście ucieszyła.
     Moim zdaniem w tym okresie miasto straciło dla siebie klasztor. Mieszkańcy z jednej strony mogli szczycić się tym, że w Mogilnie jest takiej klasy zabytek, ale z drugiej strony to miejsce było w pewnym sensie niedostępne i obce. Zadbał o to ks. Panasiuk zaraz po swoim przyjściu do Mogilna. Zadbał o to, by nikt w Świętojanki nie szwendał mu się po pl. św. Wojciecha, zadbał o to, by rozwiązać na długie lata Katolicki Miesięcznik Benedictum - Dobre Słowo. Ks. Panasiuk zbudował tam swoje miejsce, otoczył się swoimi ludźmi i pieczołowicie pielęgnował i dbał o swój własny image. Chociażby te wszystkie zdjęcia w Internecie z ogromnej ilości podróży i wyjazdów wypoczynkowych.
     Ktoś powie, ale odbudował i przywrócił klasztorowi i kościołowi dawny wygląd. Przeprowadził prace renowacyjne na taką skalę, jak nikt przed nim.
     Tu się zgodzę. Jest to olbrzymie wyzwanie, tylko moje pytanie brzmi: kto o tym wiedział i co to dało temu miejscu?
     Prymas Polski nie angażowałby się w sprawę jednej z ponad dwustu parafii w archidiecezji, gdyby funkcjonowała ona tak jak należy. Moim zdaniem ks. Panasiuk zrobił niewiele, by ten obiekt w jakimś sensie także na siebie zarabiał. Było to tylko wyciąganie ręki po pieniądze. Taka polityka, nawet kolegów w Kurii musiała kiedyś zdenerwować.
     Zabrakło w postępowaniu dziekana Panasiuka tego, co charakteryzowało ks. Wawrzyniaka. Zabrakło pracy u podstaw, tej pracy organicznej, dzięki której obiekt klasztorny tętniłby życiem. Pracę organiczną zastąpiła megalomania i polityka czubka własnego nosa.
     Z jednej rzeczy ks. Panasiuk, gdyby zmienił parafię, mógłby być zadowolony. Mógłby zrzucić z siebie to jarzmo ewangelicznego milczenia, którą nosi na plecach od kilkunastu lat. Będąc niezadowolonym z relacji ze mną osobiście oraz z Pałukami sam narzucił sobie tak straszne jako chrześcijanin ograniczenie. Myślę, że musiało to być dla księdza potwornym balastem, gdyż trudno mi wyobrazić sobie jako chrześcijaninowi życie z takim nastawieniem jak ksiądz do drugiego człowieka.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1136 (47/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości