Wbrew temu, co mówił radnym sekretarz gminy Jarosław Marek, rodzina Ratajczaków chce się odłączyć od sieci ogrzewającej całą szkołę. Od lewej: Lucyna Kośmider, jej dzieci Julia i Hanna oraz Czesława Ratajczak
fot. Magdalena Lachowicz
Rodzina Ratajczaków, piec c.o., pomieszczenie, składowanie, opał, lokatorzy, ogrzewanie
Odłączyć lokatorów od ogrzewania
Zdaniem lokatorów, szkoła w Markowicach też zaoszczędziłaby na ich odcięciu. - Bo opłaty, które wnosimy do gminy za mieszkanie, w tym za ogrzewanie - nie idą na rzecz szkoły, tylko zostają w gminie. Więc słusznie pani dyrektor szkoły, mówi o odcięciu nas od ogrzewania - zauważa Czesława Ratajczak.
WSPÓLNA GRZEWCZA SIEĆ
Od 47 lat w budynku szkoły w Markowicach mieszkają lokatorzy 81-letnia Czesława i 86-letni Leon Ratajczakowie. Małżonkowie przez 40 lat byli woźnymi w szkole, zajmują mieszkanie o pow. 48 m2. Są to dwa pokoje, kuchnia i łazienka, przy czym jeden pokój jest bardzo mały. Mieszkają razem z córką Lucyną Kośmider, jej mężem Grzegorzem i dziećmi Julią i Hanną.
Mieszkanie podłączone jest do sieci grzewczej szkoły. Tym samym w ferie, czy dni wolne od nauki musi być cała sieć grzewcza utrzymana, bo musi być temperatura taka, żeby wystarczyła na dogrzanie mieszkania rodziny Ratajczaków.
Jedną z propozycji komisji budżetu i finansów Rady Miejskiej w Strzelnie do projektu budżetu na 2013 r. było obniżenie o 10.000 zł kwoty przeznaczonej na zakup energii w Szkole Podstawowej w Markowicach. Kwota miałaby zostać przeznaczona na zakup pieca c.o. dla rodziny tam mieszkającej, i tym samym odłączenie ich od istniejącej sieci grzewczej.
- Powstaną w ten sposób oszczędności wynikające z możliwości dogrzewania budynku do niższej temperatury w dni wolne od zajęć lekcyjnych - mówił podczas czerwcowej sesji szef komisji budżetu i finansów Marian Mikołajczak. Wstępna symulacja komisji pozwoliła stwierdzić, że ta inwestycja związana z zakupem pieca i odłączeniem lokatora zwróciłaby się w ciągu roku. Dlatego radny Mikołajczak pytał burmistrza Ewarysta Matczaka, czy planuje jeszcze w te wakacje wykonać tę inwestycję, gdy jest przerwa w ogrzewaniu pomieszczeń.
Według burmistrza, w Markowicach nie chodzi tylko o przebudowę pieca c.o. Tam - zdaniem burmistrza - trzeba też dobudować pomieszczenie na opał. - Ten pan, który mieszka w szkole, nie ma gdzie tego opału składować. Te koszty jego odłączenia w związku z tym są znacznie wtedy większe. Dlatego ten temat nie jest jeszcze załatwiony - mówił burmistrz.
PO OGLĘDZINACH
Na oględzinach u państwa Ratajczaków byli sekretarz Urzędu Miejskiego Jarosław Marek z dyrektorem ZEC Krzysztofem Szarzyńskim.
- Pierwsza sprawa jest taka, że nie ma miejsca i możliwości, żeby zrobić to w kotłowni, w tych pomieszczeniach piwnicznych. To jest starsze małżeństwo, które nie bardzo się godzi w ogóle na to, żeby ich odłączyć, bo wiadomo, że to jest dla nich w tej chwili wygodne. Rozmowy są trudne. W domu tego pieca też nie chcą mieć - mówił Jarosław Marek.
Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak pytał, czy nie można byłoby np. przebudować instalacji tak, by można było na okres weekendu zmniejszyć ogrzewanie w szkole, a ogrzewane byłoby wtedy tylko mieszkanie. - To chyba nie jest jakaś tam wielka filozofia, wystarczy chyba założyć jakieś zawory - mówił radny Pieszak.
Jarosław Marek obiecał sprawdzić taką ewentualność. - Ja nie jestem w stanie tutaj odpowiedzieć, bo nie jestem fachowcem. Sprawdzimy taką ewentualność - dodał sekretarz Marek.
CHCĄ SIĘ ODŁĄCZYĆ
Jak się okazuje, lokatorzy są innego zdania, niż to co mówił podczas sesji Jarosław Marek. Państwo Ratajczakowie bardzo chętnie zgadzają się na odłączenie ich mieszkania od ogrzewania budynku szkoły. W rozmowie z naszym reporterem przyznali, że już od dawna trwa o to batalia.
Problem jest jednak w tym, że lokatorzy czynsz za mieszkanie w kwocie około 350 zł, łącznie z ogrzewaniem, za które wyliczona jest kwota 196 zł miesięcznie, płacą... w Urzędzie Miejskim. Sytuacja wygląda tak, że koszt ogrzewania ponosi szkoła, ale pieniądze wpłacone przez państwo Ratajczaków z racji czynszu nie wracają na konto szkoły, tylko pozostają w gminie. Tym samym wykazywane są bardzo duże koszty utrzymania szkoły. Ważne jest także to, że rodzina Ratajczaków za ogrzewanie płaci cały rok, a nie tylko w okresie grzewczym, czyli za samo ogrzewanie kwotę około 2.400 zł na rok.
- Walka trwa właściwie z panią dyrektor, bo zimą do godziny 15:00 przepalają, później już się robi chłodno. A rodzice ze względu na wiek potrzebują więcej ciepła niż młodzi ludzie. My cały czas o to monitujemy, aż niekiedy jest nam wstyd, że często, gęsto dzwonimy i monitujemy, że w mieszkaniu jest chłodno. Dwa grzejniki nadają się do wymiany i to też zgłaszałam w gminie. Później była mowa, że mają rodzicom założyć piec c.o. i odłączyć mieszkanie od ogrzewania szkoły. Było wtedy pytanie, gdzie ten piec postawić - opowiada Lucyna Kośmider.
Najpierw - jej zdaniem - gmina przymierzała się, żeby zamontować go obok mieszkania, w pomieszczeniu, które bezpośrednio przylega do mieszkania państwa Ratajczaków, a które kiedyś jako kawalerka zajmowane było przez innych lokatorów. Teraz stoi opuszczone.
- Stwierdzili, że jednak tam nie, bo musiałaby być tam jakaś przeróbka. Później sprawdzali, że może na dole w pomieszczeniach piwnicznych, okazało się, że tam nie ma miejsca na wstawienie pieca. Dla nas z całą pewnością byłoby lepiej, gdybyśmy mieli własne ogrzewanie. Nie bylibyśmy uzależnieni od szkoły i człowiek napaliłby w piecu wtedy, kiedy by potrzebował i mielibyśmy na pewno cieplej. Mieszkanie przez niedogrzanie jest strasznie zawilgocone. Dopiero co remont był robiony, a już w małym pokoju pokazują się czarne plamy od wilgoci. Nam jest też nieprzyjemnie, bo co rusz dzwonimy do pani dyrektor i błagamy o ciepło. Jak sezon grzewczy i wszędzie palą, to my siedzimy w swetrach - dodaje pani Lucyna.
OBOK PUSTE MIESZKANKO
Czesława Ratajczak twierdzi, że w mieszkaniu nie ma miejsca na postawienie pieca, ale wskazuje, że obok jest mieszkanko, które od lat stoi puste. O to mieszkanie starała się jej córka Lucyna Kośmider.
- Chciałam, żeby nam przyznali to mieszkanko, nawet deklarowałam, że sami je wyremontujemy i tak mieszkalibyśmy właściwe cały czas z rodzicami, a gmina miałaby dodatkowe pieniądze. W tym pomieszczeniu jest taka mała łazieneczka, może by tam ten piec postawili i byłby problem rozwiązany. Nie wiem, po której stronie leży wina, bo w gminie mówią, że pani dyrektor nie chciała tego pomieszczenia oddać, bo tam zrobi gabinet logopedyczny. A my w związku z tym kupiliśmy mieszkanie w Inowrocławiu. Wyremontowalibyśmy, postawilibyśmy piec, mój mąż napaliłby i nie byłoby sprawy. Ale nie było takiej woli ze strony gminy, ani pani dyrektor szkoły i zmuszeni byliśmy szukać innego mieszkania - mówi pani Lucyna.
- Kupili mieszkanie za duże pieniądze i czy to było konieczne, kiedy tutaj obok stoi puste i niszczeje. Na składowanie różnych rzeczy, to tutaj strych jest wielki, po co to zajmować pomieszczenie, w którym można zamieszkać. Do dzisiaj nic tam nie jest zrobione i niszczeje już od kilkunastu lat. Tam jest rupieciarnia - dodaje pani Czesława.
OBEJRZELI I POSZLI
W mieszkaniu w szkole niedługo pozostaną sami państwo Ratajczakowie, bo córka z rodziną niebawem przeprowadzi się do Inowrocławia. Z doglądaniem pieca nie byłoby jednak żadnego problemu, bo państwo Ratajczakowie, gdy byli woźnymi w szkole, zajmowali się paleniem w piecach kaflowych, gdy nie było w szkole centralnego ogrzewania.
- Jak trzeba byłoby napalić w piecu, to sami byśmy sobie poradzili. My na postawienie pieca byśmy się zgodzili. Nawet ekonomiczniej by to nam wyszło. Nie dość, że napalilibyśmy, kiedy byśmy chcieli, to na pewno zaoszczędzilibyśmy na kosztach, bo teraz prawie 200 zł płacimy co miesiąc za ogrzewanie, nawet latem - mówi Czesława Ratajczak.
Pozostaje tylko temat postawienia przez gminę pomieszczenia na piec i składowanie opału, bo państwo Ratajczakowie w swoim mieszkaniu nie mają miejsca.
- Byli tutaj, pooglądali i mówili, że trudno tutaj piec założyć. Oglądali kuchenkę i patrzyli jakby to założyć, skąd miałby iść początek. Obejrzeli i sobie poszli - mówi pani Czesława.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1119 (30/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze