Barbara Twarużek pokazuje reporterowi „Pałuk” uszkodzone w aucie: tylne prawe drzwi, błotnik tylny prawy, zarysowania tylnego zderzaka, zbity klosz lampy tylnej prawej, powstałe w wyniku kolizji, do której doprowadził mieszkaniec Dzierzążna
fot. Joanna Świetnicka
Marcinkowo, mandat, Barbara Twarużek, policja
Odmówiła przyjęcia mandatu - wiedziała, że jest niewinna
Barbara Twarużek z Marcinkowa wrzuciła w swoim oplu kierunkowskaz, tak, jakby zamierzała skręcać w prawo. Szybko go jednak wyłączyła i nie skręciła. Nadal była na drodze z pierwszeństwem przejazdu. Wyjeżdżający w tym momencie z drogi podporządkowanej kierowca mercedesa nie patrzył, co dalej robi kierowca opla, wyjechał na drogę i uderzył w niego. Policja uznała winę kobiety kierującej oplem, gdy nie przyjęła mandatu, policja raz jeszcze zbadała sprawę. Wina leżała po stronie 48-letniego kierowcy z Dzierzążna Romana M.
W czwartek 12 września na drodze wojewódzkiej w Marcinkowie (gm. Mogilno) doszło około 12:30 do zderzenia opla astry na żnińskich numerach rejestracyjnych z mercedesem. Zdarzenie wydarzyło się w miejscu, gdzie droga prowadząca od szkoły w Gębicach wpina się do drogi wojewódzkiej. Stał tam kierowca mercedesa. Barbara Twarużek jadąca z kierunku Mogilna oplem włączyła prawy kierunkowskaz, tak jakby chciał w prawo skręcić, w kierunku szkoły.
- Włączyłam go tylko na chwilę, ale od razu wyłączyłam i odbiłam w lewo. Chciałam pojechać do Gębic do miejscowej apteki i po synka do przedszkola. Cały czas jechałam główną drogą, w ogóle nie skręciłam kołami. Wtedy wjechał na mnie kierowca „mercedesa”. Wyjeżdżał akurat z drogi podporządkowanej. Uderzył mnie w tylne drzwi i tylny błotnik z prawej strony, gdzie akurat siedziała koleżanka - opowiada nam Barbara Twarużek.
W podróży towarzyszyły jej szwagierka Anna Płóciniak z Marcinkowa.
Po uderzeniu opel astra wylądował na przeciwnym, lewym pasie ruchu. - Dobrze, że akurat nic nie jechało, bo nie wiem co by wtedy z nami było. Szybko zjechałam na pobocze - usłyszeliśmy.
Dyżurnego mogileńskiej komendy o wszystkim zaalarmowała Barbara Płuciennik, po tym jak mężczyzna kierujący mercedesem zaczął na nią krzyczeć.
- „Co pani wyprawia, włącza pani kierunkowskaz i jedzie prosto”, usłyszałam. Odpowiedziałam, że gdyby spojrzał w swoją lewą stronę zauważyłby, że od razu go wyłączyłam. Poza tym byłam przecież na drodze z pierwszeństwem. Po tej wymianie zdań zaraz zadzwoniłam na policję. W międzyczasie zadzwoniłam też do męża, który był w delegacji - wspomina pani Twarużek.
Mercedesem kierował 48-letni Roman M. z Dzierzążna (gm. Mogilno). Od naszej rozmówczyni dowiedzieliśmy się, że po przyjeździe policjantów, mężczyzna pierwszy przedstawił swoją wersję wydarzeń. Jak mówi kobieta, wręcz tę wersję wykrzyczał.
- Kiedy ja zaczęłam mówić swoją wersję, wtrącał się. Podnosił głos. Policjanci musieli przywołać go do porządku. Wszystko odbyło się bardzo szybko. Chciałam, żeby funkcjonariusze zbadali nas na zawartość alkoholu ale powiedzieli, że nie mają przy sobie urządzenia do pomiaru stanu trzeźwości. Zaproponowali, że jeśli chcę to możemy w tym celu pojechać na komendę. Ostatecznie do tego jednak nie doszło. Potem funkcjonariusze wsiedli do radiowozu, żeby wszystko spisać. Po wyjściu z samochodu zawołali mnie i twierdząc, że to moja wina, że to ja doprowadziłam do kolizji, bo włączyłam kierunkowskaz, zapytali czy przyjmuję mandat - opowiada kobieta.
Barbara Twarużek mandatu nie przyjęła. Zadzwoniła do męża.
- Kiedy żona zadzwoniła do mnie, że ma kolizję i wytłumaczyła jak do niej doszło od razu wiedziałem, że to nie była jej wina. Byłem więc zdumiony, kiedy chwilę później Basia poinformowała mnie, że to jej policjanci przypisują całą winę. Powiedziałem, żeby nie przyjmowała mandatu, bo pójdziemy z tym do sądu - mówi reporterowi Pałuk Mirosław Twarużek. Dodaje: - Jak dla mnie to przekręt w biały dzień. Od razu widać, że wszystko szyte jest grubymi nićmi.
- Kiedy powiedziałam policjantom, że nie przyjmuję mandatu kierowca „mercedesa” zapytał, że może jednak zmienię zdanie. Odpowiedziałam, że nie zmienię - usłyszeliśmy od Barbary Twarużek.
Rodzina po tym zdarzeniu kontaktowała się ze swoim agentem ubezpieczeniowym oraz z biegłym sądowym z Bydgoszczy. Byli pewni już, że Barbara Twarużek nie jest winna, gdyż cały czas była na drodze z pierwszeństwem przejazdu. Mirosław Twarużek zadzwonił też do dzielnicowego z terenu gminy Mogilno, który po wysłuchaniu mieszkańca Marcinkowa również stwierdził, że sprawcą kolizji jest kierowca mercedesa.
- Ci policjanci, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia nawet się nie przedstawili. Spisali i odjechali. Chcąc dowiedzieć się co to byli za policjanci musiałam pojechać do komendy. Tam też dowiedziałam się, że w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia zarówno ja, jak i pozostali uczestnicy zdarzenia zostaniemy wezwani na przesłuchanie - powiedziała nam pani Twarużek.
- Odnoszę wrażenie, że ci policjanci jak zobaczyli kobietę pomyśleli, że się popłacze i weźmie winę na siebie. Dlaczego ja mam przestrzegać prawo, skoro policjanci w ogóle nie znają tego prawa. To jest wstyd - przyznał Mirosław Twarużek.
Reporter Pałuk w międzyczasie poprosił o wyjaśnienie sprawy p.o. rzecznika prasowego mogileńskiej komendy mł. asp. Tomasza Czaplickiego. Zapytaliśmy go o to, kto faktycznie ponosi winę za spowodowanie tejże kolizji.
- Po dalszej analizie materiału dowodowego zebranego w tej sprawie, postanowiono o wszczęciu czynności wyjaśniających, z uwagi na fakt, że ostateczne ustalenia wskazywały na zupełnie inny przebieg i sprawstwo kolizji. Aktualnie kobiety nie obciążają żadne okoliczności, natomiast mężczyzna kierujący „mercedesem” uznany został jako sprawca zdarzenia i ukarany grzywną w postaci mandatu karnego kredytowanego - usłyszał reporter gazety od mł. asp. Tomasza Czaplickiego.
23 września w redakcji Pałuk pojawiła się Barbara Twarużek. Także otrzymała z KPP w Mogilnie satysfakcjonujące ją pisemne wyjaśnienia. Nie była winna kolizji.
Sprawca kolizji z Dzierzążna Roman M., za nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu, czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym ukarany został mandatem karnym w wysokości 220 zł. Jego konto obciążone też zostało 6 pkt. karnymi.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1128 (39/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze