Przy wjeździe na teren, na którym przerabiane mają być odpady niebezpieczne przez firmę „Gdel Eko”, nadal znajduje się szyld firmy „Agroimpuls”
fot. Roman Wolek
Trzemeszno, odpady, mieszkańcy, samorządowcy, protest, odzysk, odpady niebezpieczne
Odpady niebezpieczne wożą do Trzemeszna
6 lat temu mieszkańcy i samorządowcy skutecznie protestowali przeciwko działalności polegającej na odzysku odpadów niebezpiecznych prowadzonej przy ul. Gnieźnieńskiej przez firmę Geotrade. Jednak od 2 lat taką samą działalność prowadzi tam już firma Gdel Eko. - Macie tam w Trzemesznie mądrych radnych, to niech oni się dowiadują w ochronie środowiska - odpowiada właściciel tej firmy na pytanie o to, jakie odpady, i w jakich ilościach trafiły do Trzemeszna.
NA POCZĄTEK AGROIMPULS
Od 10 już lat liczne kontrowersje towarzyszą działalności prowadzonej w Trzemesznie przy ul. Gnieźnieńskiej, w pobliżu wsi Rudki. Chodzi tu o teren położony po drugiej stronie drogi krajowej nr 15, naprzeciwko dwóch stacji benzynowych i skrzyżowania z ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Najpierw w 2003 r. odpady z wełny mineralnej gromadziła tam firma Agroimpuls. Stało się tak mimo wielu protestów mieszkańców, którzy nie chcieli mieć odpadów z wełny blisko swoich domów. W 2006 r. firmie tej skończyło się pozwolenie na magazynowanie tych odpadów. Firma Agroimpuls otrzymała bowiem od Starostwa Powiatowego w Gnieźnie zgodę na magazynowanie odpadów z wełny mineralnej tylko na okres 3 lat. Właściciel firmy zapewniał wtedy, iż z odpadów produkować będzie mieszanki ziemne. Zapewnienie te nie były jednak spełniane i odzyskowi poddano tylko niewielką część odpadów, a reszta odpadów z wełny mineralnej nadal leżała na działce.
Karta przekazaniu odpadu, z której wynika, że już w sierpniu 2011 r. do Trzemeszna przywożono ziemię zawierającą substancje niebezpieczne. W tym przypadku zanieczyszczona ziemia przywieziona została z miejscowości Debrzno, w powiecie złotowskim
fot. Roman Wolek
PÓŹNIEJ GEOTRADE
Później firma Geotrade z Wrocławia miała tam prowadzić odzysk odpadów niebezpiecznych. Firma ta miała zgodę na prowadzenie działalności w zakresie odzysku gleby i ziemi zawierającej substancje ropopochodne i zanieczyszczonej substancjami niebezpiecznymi. Odzysk miał być prowadzony dwiema metodami: bioremediacji, czyli usuwaniem zanieczyszczeń z gruntu z wykorzystaniem żywych mikroorganizmów oraz na oczyszczaniu zanieczyszczeń metalami ciężkimi, poprzez dodanie preparatu Ekolator II, którego jedynym dystrybutorem była firma Geotrade, a producentem firma Agroimpuls. Działalność firmy Geotrade również spotykała się wtedy z dużym sprzeciwem mieszkańców gminy. Tłumy mieszkańców ostro protestowały przeciwko temu przedsięwzięciu w 2007 r. podczas spotkania w Domu Kultury z przedstawicielami tej firmy. Radny Maciej Adamski zainicjował wtedy akcję zbierania podpisów pod protestem przeciwko prowadzeniu przez Geotrade swojej działalności w Trzemesznie. Pod pismem, które dostarczone zostało wojewodzie, podpisało się ponad 1.300 osób. Do Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu z interwencjami w tej sprawie jeździły delegacje mieszkańców gminy jak i władz samorządowych. Firma Geotrade wycofała się później z prowadzenia swojej działalności w Trzemesznie przy drodze krajowej nr 15.
Jednak Jacek Barczuk, prezes tej firmy przestrzegał wtedy, że inne firmy już szykują się do tego, aby zająć ich miejsce i rozpocząć podobną działalność.
PODOBIEŃSTWO Z POPRZEDNIKAMI
I tak też się stało, choć tym razem nie towarzyszy temu żaden rozgłos ani protesty mieszkańców, gdyż niewiele osób wie o tym, jaka działalność jest ponownie prowadzona w Trzemesznie przy ul. Gnieźnieńskiej.
Obecnie działa tam firma Gdel Eko z siedzibą w Poznaniu. Firma ta wykazuje duże podobieństwo do działalności swoich poprzedników w Trzemesznie, czyli firm: Agroimpuls i Geotrade. Po pierwsze - siedziba Gdel Eko znajduje się na ul. Szydłowskiej 17/10 w Poznaniu. Dokładnie taki sam adres siedziby miała firma Agroimpuls. Po drugie - właścicielem Gdel Eko jest Jakub Koliński, syn Witolda Kolińskiego który był właścicielem firmy Agroimpuls. Po trzecie - firma Gdel Eko zajmuje się odzyskiwaniem odpadów niebezpiecznych wykorzystując technologię bioremediacji, czyli taką jak stosowała firma Geotrade.
DECYZJE NA 10 LAT
Gdel Eko prowadzi swoją działalność polegającą na odzysku odpadów niebezpiecznych na terenie przy ul. Gnieźnieńskiej na podstawie dwóch decyzji. Wydane one zostały przez Starostwo Powiatowe w Gnieźnie oraz przez marszałka Województwa Wielkopolskiego.
10 marca 2011 r starostwo gnieźnieńskie zezwoliło na prowadzenie tam odzysku dwóch rodzajów odpadów: gleby i ziemi zawierającej substancje ropopochodne w ilości 20 tys. ton rocznie oraz urobku z pogłębiania zawierającego lub zanieczyszczonego substancjami niebezpiecznymi w ilości 20 tys. ton rocznie. Odzysk odpadów ma polegać na usunięciu z zanieczyszczone ziemi substancji ropopochodnych przy użyciu bakterii.
2 lutego 2012 r. marszałek Województwa Wielkopolskiego zezwolił, aby Gdel Eko na terenie przy ul. Gnieźnieńskiej prowadziła odzyski kolejnych pięciu rodzajów odpadów: zaolejonej wody z odwadniania olejów w separatorach w ilości 200 ton rocznie, mieszaniny odpadów z piaskowników i z odwadniania olejów w separatorach - 3.600 ton rocznie, odpadów zawierających ropę naftową lub jej produkty - 200 ton rocznie, uwolnione odpady ciekłe zawierające substancje niebezpieczne - 1.000 ton rocznie oraz odpady ciekłe i stężone uwodnione odpady ciekłe (np. koncentraty) z oczyszczania wód podziemnych zawierających substancje niebezpieczne w ilości 760 ton rocznie.
Obydwa pozwolenia zakładają, że odpady nie mają być magazynowane, ale poddawane odzyskowi zaraz po przywiezieniu. Obydwie decyzje wydane zostały na 10 lat. Obowiązują więc odpowiednio do 2021 i 2022 roku.
STAROSTWO MILCZY
Po otrzymaniu zezwoleń firma Gdel Eko rozpoczęła faktyczną działalność w Trzemesznie. Jak udało nam się dowiedzieć, duże ilości zanieczyszczonych odpadów przywiezione zostały latem 2011 r. Próbowaliśmy dowiedzieć się dokładnie, jakie odpady, i w jakich ilościach przywiezione zostały dotychczas do Trzemeszna.
Do Magdaleny Musiałowicz, dyrektor wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa Starostwa Powiatowego w Gnieźnie tydzień temu przesłaliśmy trzy pytania:
Czy Starostwo Powiatowe jest informowane przez firmę „Gdel Eko” o ilościach i rodzajach odpadów przywożonych do Trzemeszna? Jeśli tak, to jakie ilości odpadów tam dotychczas trafiły?
Czy Starostwo Powiatowe nadzoruje w jakiś sposób proces odzysku odpadów przez firmę „Gdel Eko” w Trzemesznie?
Czy na terenie, gdzie prowadzona jest ta działalność była przeprowadzana w ostatnim czasie jakaś kontrola lub wizja lokalna? Jeśli tak, to jaki był jej wynik?
Jednak do czasu zamknięcia wydania numeru gazety nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi ze starostwa.
JAK Z KATASTROFĄ SMOLEŃSKĄ
O to, jakie ilości i jakich odpadów zostały przywiezione do Trzemeszna zapytaliśmy także podczas rozmowy telefonicznej Jakuba Kolińskiego, właściciela firmy Gdel Eko.
- To nie pańska sprawa. Takie dane, to są druki ścisłego zarachowania. Macie tam w Trzemesznie mądrych radnych, to niech oni się dowiadują w ochronie środowiska - odpowiedział Jakub Koliński. Właściciel Gdel Eko zapewnił, że odpady przywożone do Trzemeszna nie stanowią żadnego zagrożenia dla okolicznych mieszkańców i działalność ta jest ciągle kontrolowana. Wyjaśnił, że trafia tam np. ziemia zanieczyszczona z terenów stacji benzynowych, ale po oczyszczeniu wraca ona z powrotem tam skąd ją przywieziono.
- Ale mieszkańcy pewnie i tak wiedzą swoje. Co ja mogę zrobić? Nic. To jest tak jak z katastrofą smoleńską. Są tacy, co wiedzą lepiej - komentuje właściciel firmy Gdel Eko.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1128 (39/2013)
Komentarz
Doświadczeni azbestem
Co jakiś czas na terenie gminy Trzemeszno pojawiają się inwestorzy, którzy planują prowadzić działalność związaną z niebezpiecznymi odpadami. Chcą np. magazynować odpady wełny mineralnej, przerabiać odpady zanieczyszczone ropą lub składować odpady zawierające azbest. Zawsze w takim przypadku właściciele tych firm wyrażają oburzenie na to, że mieszkańcy protestują przeciwko tym planom. Pokazują opracowania naukowe, które udowadniają, że ich działalność będzie przecież bezpieczna dla otoczenia.
Znamienne są w tym przypadku słowa właściciela firmy Gdel Eko, który stwierdził, że mieszkańcy pewnie i tak wiedzą swoje. I tak rzeczywiście jest. Bo część z nich straciła przedwcześnie kogoś bliskiego lub ma w rodzinie kogoś, kto choruje na skutek częstego kontaktu z rakotwórczym azbestem.
Gdy powstawała w Trzemesznie fabryka Izopol, nic nie było wtedy wiadomo o skutkach pracy przy azbeście. Wtedy też były opracowania naukowe, z których wynikało, że można wykorzystywać azbest w budownictwie i spokojnie można pracować przy produkcji płyt azbestowych. Dlatego część mieszkańców gminy Trzemeszno już nigdy nie zaufa naukowym opracowaniom. A wiadomości o tym, że do Trzemeszna zwozi się substancje niebezpieczne lub chce się zakopywać odpady azbestowe, będą u takich ludzi wywoływać strach.
Zdaję sobie sprawę, że nie jest to powodem, który zniechęciłby potencjalnych inwestorów do planowania swojej działalności w gminie Trzemeszno. Chciałbym jednak, żeby pamiętali o tych uwarunkowaniach, i przy okazji nie osądzali mieszkańców gminy zbyt pochopnie.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1128 (39/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze