Główny specjalista do spraw techniczno-administracyjnych szpitala w Inowrocławiu, urodzony w Strzelnie Ireneusz Beśka (z lewej) tłumaczył strzeleńskim samorządowcom, że restrukturyzacja SPZOZ Mogilno, o której myśli dyrektor Michał Ogrodowicz, jest konieczna, choć nie widzi możliwości jej przeprowadzenia. Jego zdaniem szpitale w Mogilnie i Strzelnie nie przeżyją, niezależnie od tego czy zmieni się ich struktura czy się nie zmieni. Przysłuchuje się szef komisji zdrowia Rady Miejskiej Piotr Dubicki.
fot. Paweł Lachowicz
Inowrocław, Mogilno, Strzelbo, szpital, służba zdrowia
Oferta z Inowrocławia nie przebiła szpitala w Mogilnie
Główny specjalista do spraw techniczno-administracyjnych szpitala w Inowrocławiu Ireneusz Beśka nie pozostawił strzelnianom złudzeń - dotychczasowe cztery podstawowe oddziały szpitala w Strzelnie po połączeniu tej jednostki ze szpitalem w Inowrocławiu nie zostaną utrzymane. Proponował ulokowanie w Strzelnie tych samych oddziałów, o których od kilku tygodni mówią dyrektor SPZOZ Mogilno Michał Ogrodowicz i starosta Tomasz Barczak - czyli rehabilitacji, opieki paliatywnej, ZOL-u i być może psychiatrii. - Czy podejmowanie tej całej awantury z przejściem jest warte tego, że szpital pozostanie, a niewiele będzie się różnił od propozycji z powiatu mogileńskiego? - pyta retorycznie radny Marian Mikołajczak.
TYLKO BEZ NAZWISKA
Władze samorządowe Strzelna w obliczu konsultacji o odejściu z powiatu mogileńskiego i przejściu do powiatu inowrocławskiego prowadzą rozmowy z różnymi przedstawicielami samorządu inowrocławskiego. Takie spotkanie odbyło się się na przykład 29 października w Urzędzie Miejskim w Strzelnie z głównym specjalistą do spraw techniczno-administracyjnych Szpitala Powiatowego im. dr. Ludwika Błażka w Inowrocławiu, radnym Powiatu Inowrocław Ireneuszem Beśką z PSL.
Pałuki były jedynym przedstawicielem mediów na tym spotkaniu. Nim spotkanie się rozpoczęło, Ireneusz Beśka nalegał, by nie używać jego nazwiska w artykule.
Tłumaczył, że jest w niezręcznej sytuacji, ponieważ oprócz tego, że jest pracownikiem szpitala, jest również członkiem Rady Powiatu Inowrocławskiego. Twierdził, że samo pojawienie się jego nazwiska w takim materiale spowoduje, że zostanie potem przez opinię publiczną osądzony, iż został wkręcony w temat politycznych działań, które towarzyszą tej sytuacji. - Bo nie ukrywajmy tego, że polityka i emocje towarzyszą tej sprawie (...) Myślę, że ja będę starał się być na tyle wyrazisty i czytelny, że wystarczy, iż będzie pan posługiwał się zwrotem - przedstawiciel szpitala. I nikogo to nie urazi - przekonywał reportera radny Beśka. Jego zdaniem, w powiecie inowrocławskim też dużo się mówi o sytuacji powiatu mogileńskiego i gminy Strzelno. W związku z tym nie chciałby się tłumaczyć przed swoimi politycznymi pryncypałami, że się wysunął przed orkiestrę.
OCZEKIWANIA STRZELNA, OPTYKA INOWROCŁAWIA
Zapraszając przedstawiciela szpitala z Inowrocławia intencją przewodniczącego komisji zdrowia Piotra Dubickiego i burmistrza Ewarysta Matczaka było przedstawienie, jakie są hipotetyczne i techniczne możliwości połączenia szpitali w Inowrocławiu i Strzelnie.
Ireneusz Beśka mówił, że już 6 lat temu rozmawiał z dyrektorem szpitala w Inowrocławiu i proponował, by Inowrocław wziął pod swoje skrzydła strzeleński szpital. Jednak wówczas do konkretnych rozmów ze strony Inowrocławia nie doszło, a teraz to Strzelno samo wychodzi z taką propozycją.
Ireneusz Beśka twierdził, że możliwość połączenia tych dwóch jednostek istnieje. Natomiast jego zdaniem, jest to operacja nie tyle niemożliwa, co dosyć trudna i skomplikowana z wielu względów, w tym logistycznych, kadrowych, finansowych, i tego, jak ta struktura miałaby wyglądać.
- Na pewno ani państwu, ani nam nie zależy, żebyście byli jakimś tam młodszym biedniejszym bratem struktury, która jest duża. My mamy budżet na poziomie 110.000.000 zł, budżet ZOZ-u w Mogilnie jest pewnie na poziomie 40.000.000 zł, więc to jest inna skala. Natomiast taka możliwość istnieje. Odległość i kwestia dojazdu jest bardzo dobra i jest chyba lepsza niż do Mogilna, bo mamy „krajówkę”. Kwestia polega na tym, jakie państwo byście mieli oczekiwania w stosunku co do szpitala w Inowrocławiu, jeśli chodzi o zakres świadczeń, jakie miałby wykonywać szpital, czy ewentualnie poradnie specjalistyczne, bo wiem, że takie oczekiwania też ze strony państwa są na tą chwilę - mówił Ireneusz Beśka.
Przyznał, że oczekiwania Strzelna trochę różnią od optyki dyrekcji szpitala w Inowrocławiu.
Okrągły stół strzeleńsko-inowrocławski w sprawie przyszłości szpitala w Strzelnie. Główny specjalista do spraw techniczno-administracyjnych szpitala w Inowrocławiu Ireneusz Beśka (drugi od lewej) tłumaczył, co może zaoferować Strzelnu szpital w Inowrocławiu. Dalej siedzą: radny Piotr Dubicki, szef Sierpnia’80 Grzegorz Kulczycki, radny powiatowy Przemysław Zowczak, radna Dorota Repulak, radny Ryszard Kotliński, radny Marian Mikołajczak, radny powiatowy Krzysztof Szarzyński, radny Stanisław Popielewski, przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak, Marian Przybylski, radna Irena Pułkownik i burmistrz Ewaryst Matczak. W spotkaniu uczestniczył także niewidoczny na zdjęciu radny Bartłomiej Zbytniewski. Spóźnił się na spotkanie radny Piotr Cieślik.
fot. Paweł Lachowicz
PODSTAWOWE ODDZIAŁY NIE ZOSTANĄ
Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak pytał o informacje, jakie do niego dotarły po wcześniejszym spotkaniu Beśki z burmistrzem Strzelna Ewarystem Matczakiem. - Mamy informacje, że padły tam słowa, iż wszystkie cztery oddziały (wewnętrzny, chirurgia, położnictwo/ginekologia oraz dziecięcy, przyp. pal), które są w Strzelnie, w przypadku przejścia pod Inowrocław zostają - mówił radny Pieszak.
Ireneusz Beśka stanowczo zaprzeczył. Twierdził, że mówił, iż dobrze by było, gdyby powstał w Strzelnie szpital typu Leśna Góra, w którym byłyby wszystkie specjalności, zabiegówka, diagnostyka, itd. Zaznaczał jednak, że marzenia można mieć, lecz żeby je realizować, trzeba mieć pieniądze.
- Koncepcja, która jest możliwa do realizacji i myślę, że ona spełniłaby oczekiwania zarówno państwa, którzy macie mandaty do sprawowania tutaj władzy i podejmowania różnych decyzji, ale również by zabezpieczyć społeczeństwo, jest taka, żeby zabezpieczyć mieszkańców przede wszystkim w oddział i użyję nazwy niefachowej „obserwacyjno-interwencyjny”, gdzie przyjmowano by pacjentów z zagrożeniem życia, których można zdiagnozować i leczyć na miejscu. Za wszystkimi ruchami idą wymogi Narodowego Funduszu Zdrowia. To nie jest tak, że my sobie zrobimy szpital i on będzie fajny, natomiast Fundusz powie „my wam nie damy kontraktu, ponieważ nie spełniacie w trzydziestu punktach naszych warunków umowy” - mówił Beśka.
Natomiast jeżeli chodzi o pełną zabiegówkę, czyli chirurgię w pełnym zakresie, to są wątpliwości, czy w Strzelnie taki oddział robić. Tłumaczył, że zszyć komuś rękę, zaopatrzyć rany kłute, które nie wymagają skomplikowanej diagnostyki, to jak najbardziej, bo taką wiedzę musi posiadać nawet internista. Jeżeli natomiast jakiś pacjent wymagałby np. konsultacji neurologa, to mógłby zostać przewieziony do Inowrocławia, ale kosztem naruszania zasobów w inowrocławskim szpitalu. Za tym wszystkim, jak mówił idzie logistyka i koszty.
- Jest kwestia tego rodzaju i teraz państwo musicie się zdecydować, czy taka formuła państwu odpowiada. W związku z tym wymaga to głębokiej analizy zagrożeń i korzyści z tych rozwiązań, bo za tym wszystkim idzie infrastruktura i sprzęt. Kiedyś słyszałem, że szpital w Strzelnie chce kupić tomograf. Pewnie i by się przydał jak lądowisko i śmigłowiec, tylko kto będzie za to płacił. My mamy tomograf, ale robimy 5.000 ekspozycji rocznie. Tomograf taki kosztuje dwa i pół do trzech milionów zł. Dlaczego o tym mówię, bo za tym idzie również konsekwentnie cała reszta diagnostyki - kontynuował Beśka.
ODDZIAŁ RATUNKOWY NIE POWSTANIE
Ireneusz Beśka podkreślał, że nie ma mowy, aby decyzją, czy konsultanta wojewódzkiego, czy innych sił sprawczych, w szpitalu w Strzelnie powstał oddział ratunkowy.
- Natomiast możemy mieć izbę przyjęć, gdzie będą dyżurowały dwa ambulanse w standardzie S, kiedy każdego trudnego czy ciężkiego pacjenta jesteśmy w stanie dowieść do Inowrocławia w przeciągu 10-15 minut - mówił.
KIERUNEK - ODDZIAŁY ZACHOWAWCZE
W dalszej części spotkania Ireneusz Beśka, podobnie jak na wcześniejszych spotkaniach dyrektor SPZOZ Mogilno Michał Ogrodowicz, czy starosta Tomasz Barczak, przyznał, że najlepszym rozwiązaniem dla mieszkańców Strzelna, by szpital pozostał i funkcjonował, a tym samym spełniał oczekiwania mieszkańców i jednocześnie był zakładem pracy, jest rozwijanie go w kierunku oddziałów zachowawczych.
Po pierwsze byłaby to rehabilitacja, z której szpital w Inowrocławiu kilka lat temu zrezygnował. Infrastruktura tego typu działalności jest o wiele tańsza. Nie wymaga nasycenia sprzętem i technologiami. Sprzęt rehabilitacyjny jest stosunkowo tańszy, a do tego takie oddziały wymagają większej ilości personelu średniego. Jego zdaniem, przy oddziałach zachowawczych na pewno by nie zmalało, a wzrosło zatrudnienie personelu średniego, w tym pielęgniarek i techników rehabilitacji.
Drugim wariantem jest utworzenie w szpitalu w Strzelnie opieki paliatywnej, długoterminowej. Zdaniem Ireneusza Beśki, szpital w Inowrocławiu nie ma tego typu oddziału, bo nie ma miejsca i pieniędzy, ale po połączeniu szpitali w Strzelnie i Inowrocławiu, to właśnie w Strzelnie będzie możliwość utworzenia takiego oddziału. Jego zdaniem, jest to następna inwestycja po centrum psychiatrii. Zdaniem Beśki, jeśli uda się pozyskać środki na to, to pewnie szpital w Inowrocławiu założy jakiś Zakład Opiekuńczo-Leczniczy.To właśnie szpital w Strzelnie mógłby powoli przejmować taką funkcję. Zaznaczał przy tym, że nie jest to tak, że Strzelno spycha się na boczny tor, bo nie jest wygodne. Twierdził, że przyglądając się infrastrukturze trzeba zauważyć, że oddziały ostre, opatrunkowe muszą mieć instalację gazów medycznych, a zabiegowe oddziały i sale operacyjne wymagają wyposażenia. Przyznał, że szpital w Inowrocławiu nie jest w stanie doposażyć chirurgii i bloków operacyjnych w Strzelnie w ten sam sprzęt operacyjny i diagnostyczny, co w Inowrocławiu. Mówił tu o nowoczesnych technologiach, czyli artroskopii, endoskopii. Oprócz tego powstaje problem w obsadzie kadrowej, bo do tego trzeba mieć specjalistów, a nie rezydentów, którzy są po studiach i robią specjalizację. Jest, jak dodał, niedobór tych specjalistów, ale Inowrocław zabezpieczył się już w przyzwoity zespół ortopedów i zespół chirurgów. Zdaniem Ireneusza Beśki, to nie jest problem tylko infrastruktury i sprzętu, ale za tym idą ludzie i trzeba tym ludziom zapłacić, a dobremu lekarzowi trzeba dobrze zapłacić.
INSTRUKCJA: CO MÓWIĆ SPOŁECZEŃSTWU
- Żeby konkretnie postanowić i ukształtować się, to państwo powinniście ukształtować własną koncepcję, którą jesteście w stanie przekazać społeczeństwu - radny Beśka radził strzeleńskim samorządowcom.
Tłumaczył: - Oczekiwania społeczeństwa są takie. Nie powiem, że bajkowe, bo bardzo ogólne i rzeczowe. Ja to rozumiem, bo po to wybierali swoich przedstawicieli i teraz będą po kolei mówić „proszę to dać nam teraz na rękę”. Doskonalenie jakości i rozwijanie zakresu swoich usług to jest proces ciągły. Natomiast staramy się mierzyć siły na zamiary, żeby się nie przeinwestować. Dlatego mój szef prowadzi taką politykę, że nie będzie czynił inwestycji, które mogą się na nas zemścić poprzez generowanie zadłużenia. My w latach 1999-2000 byliśmy w strasznym dole, wtedy rzeczywiście poszliśmy z inwestycjami bardzo mocno i proces dochodzenia do stabilnej sytuacji na dzień dzisiejszy trwał kosztem różnego rodzaju wyrzeczeń, personelu, ograniczonych podwyżek albo ich wcale nie było. Kosztem restrukturyzacji kadrowej. Musicie państwo mieć świadomość i to społeczeństwo powinno wiedzieć, że jeżeli dojdzie do takiego połączenia, to będzie to proces, który będzie trwał. Żeby się z tym zmierzyć, trzeba zrobić dokładną analizę wszystkich zagrożeń i korzyści. My musimy się zastanowić, co my byśmy musieli zrobić, żeby z państwem się połączyć. Musimy się zastanowić, jakie my musimy podjąć działania i wysiłki, żeby po roku, czy trzech struktura spełniała wszystkich oczekiwania. Bo to jest też dla nas wyzwanie.
Uzmysławiał radnym i burmistrzowi, że życzenia ludzi są bardzo duże, ale trzeba społeczeństwu wytłumaczyć, że ta formuła, która została uzgodniona między jednym szpitalem a drugim, to jest optymalne rozwiązanie.
POWRÓT DO OPIEKI I PORADNI
Ireneusz Beśka zapewnił, że Inowrocław przy swoich zasobach kadrowych jest w stanie zapewnić nocną i świąteczną pomoc medyczną. Jest możliwy powrót do poradni specjalistycznych, w zakresie takim, w jakim będzie to potrzebne.
Wyrażając swoją opinię przewodniczący komisji zdrowia Piotr Dubicki mówił do radnych: - Możecie porównać spotkania, w których uczestniczyliście z dyrektorem Ogrodowiczem i dyrektorem Beśką. Skala porównania jest dla mnie oczywista. To co słyszałem od dyrektora Ogrodowicza, zdruzgotało mnie, a tutaj to, co słyszę od dyrektora Beśki, jest dla mnie optymistyczne.
MOGILNO I STRZELNO NIE PRZEŻYJĄ
Ireneusz Beśka wyraził również swoje zdanie na temat istnienia szpitali w powiecie mogileńskim w ramach SPZOZ Mogilno. Mówił, że żaden ze szpitali - zarówno w Mogilnie, jak i Strzelnie - czy zmieni się ich struktura czy nie, nie ma szans przeżycia. Dodał również, że nie będzie to wcale zależne od konkurencji. Zasugerował, że otoczenie formalnoprawne, wymogi funduszy i proza życia spowodują, że w pewnym momencie, czy na poziomie gminy, czy powiatu, organ założycielski powie, że niestety nie ma już pieniędzy na jego utrzymanie. Zdaniem Ireneusza Beśki, restrukturyzacja, o której myśli dyrektor Michał Ogrodowicz, jest konieczna, choć nie widzi możliwości jej przeprowadzenia.
- Czyli te koncepcje dyrektora Ogrodowicza, które się sprawdziły w Gnieźnie, Katowicach i Poznaniu, niekoniecznie muszą się sprawdzić w Mogilnie - mówił radny Krzysztof Szarzyński.
ROZWIANE NADZIEJE
Radny Marian Mikołajczak nie miał złudzeń. Stwierdził, że podczas spotkania rozwiane zostały nadzieje radnych na utrzymanie szpitala w Strzelnie w dotychczasowym kształcie.
- To jest po prostu niemożliwe. Mówił pan o możliwości tworzenia oddziałów zachowawczych, ale czy to byłyby oddziały zachowawcze tylko dla tej populacji, którą szpital do tej pory obsługiwał, czy też byłyby kierowane osoby z rejonu, który do tej pory należał do Inowrocławia. Bo jeśli miałoby to być tylko dla naszych pacjentów, to boję się, że nie spełni to swego zadania. Dlatego, że w tej chwili obłożenie na niektórych oddziałach jest bardzo skromne. Jeśli będzie to oddział zachowawczy, to pacjent bez dolegliwości dłuższych zostanie i będzie dla niego ten jeden szpital. Jeżeli będzie to poważniejsze schorzenie, to pojedzie on do Inowrocławia. To moim zdaniem jeszcze bardziej zmniejszy i tak na niektórych oddziałach stopień wykorzystania łóżek - mówił radny Mikołajczak.
Beśka stwierdził, że radny Mikołajczak poruszył bardzo istotną kwestię. Zasugerował, że dlatego trzeba się dobrze zastanowić nad restrukturyzacją. Powiedział również, że szpital w Strzelnie obsługiwałby również mieszkańców gminy Inowrocław. Dlatego, że w szczególności chodzi o to, żeby powstałe oddziały miały pełne obłożenie i chodzi o bilans kosztów co do obsługi i obłożenia. Powiedział również, że oddział nie musi przynosić zysków, lecz, żeby nie przynosił rocznie 400.000 strat. Dlatego jest rozmowa o takich specjalnościach, gdzie zapotrzebowanie będzie rosło, a nie malało.
MOŻE PSYCHIATRIA
Zasugerował również, że warto by zastanowić się nad powstaniem oddziału psychiatrii w Strzelnie, gdyż województwo kujawsko-pomorskie ma najgorsze wskaźniki, jeżeli chodzi o zapadanie na choroby psychiczne.
Przypomnijmy, że możliwość ulokowania psychiatrii w Strzelnie pojawiała się również w propozycjach wicestarosty Tadeusza Szymańskiego. Jednak, gdy taki kierunek proponowały władze powiatu mogileńskiego, to Ewaryst Matczak jeszcze jako wicestarosta oburzał się na takie traktowanie Strzelna.
CZY SKÓRKA WARTA WYPRAWKI
Radny Mikołajczak zauważył, że nie ma w tym wszystkim opcji utrzymania dotychczasowych oddziałów.
- Czyli nie ma szans na to, żebyśmy utrzymali ginekologię i położnictwo. Nam Mogilno też pewne propozycje przedstawia. Nie likwidacji szpitala, tylko zmiany jego specyfiki. Nasz sprzeciw budzi fakt likwidacji oddziałów, które w tej chwili mamy, czyli zachowanie status quo. Jeśli zdecydujemy się na dość odważne rozwiązanie, jakim jest perspektywa i możliwość przejścia do powiatu inowrocławskiego, to liczymy na to, że może, jeśli nie w całkowicie w tym kształcie, który jest, to przynajmniej większość zostanie zachowana. Bo jeśli proponujecie państwo coś podobnego, co powiat mogileński, może bardziej rozbudowane, to nam pozostaje kwestia zastanowienia, czy skórka jest warta wyprawki. Czy podejmowanie tej całej awantury z przejściem jest warte tego, że szpital pozostanie, a niewiele będzie się różnił od propozycji z powiatu mogileńskiego - mówił radny Mikołajczak.
Nieco innego zdania był radny Piotr Dubicki, który stwierdził, że ma inne odczucia po tej rozmowie. Twierdził, że więcej niż od dyrektora Ogrodowicza, usłyszał od gościa z Inowrocławia o oddziałach zachowawczych. - Nie wiem, czy słuchałem może bardziej intensywnie - komentował szef komisji zdrowia.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1134 (45/2013)
Z listów
Decyzje sprzeczne z interesem mieszkańców
Do Radnych Rady Miejskiej w Mogilnie:
Od wielu miesięcy narasta bardzo poważny konflikt społeczny. Jest on związany z działaniami starosty Tomasza Barczaka oraz Zarządu Powiatu w Mogilnie, zmierzającymi do przeniesienia szpitala (w jego obecnym kształcie) ze Strzelna do Mogilna. Mieszkańcy gminy Strzelno (podobnie i gminy Jeziora Wielkie) są tym bardzo wzburzeni. Zaczyna dominować przeświadczenie, że korzystniejsza dla naszej wspólnoty samorządowej jest przynależność do powiatu inowrocławskiego. Wykorzystał to burmistrz Ewaryst Matczak, który to wraz ze swoimi zwolennikami, przekonał radnych Rady Miejskiej w Strzelnie do wszczęcia stosownej procedury.
Państwa jednomyślne stanowisko, doskonale wpisało się w działania zmierzające do likwidacji powiatu mogileńskiego. Jest ono jednoznaczną deklaracją, że ważniejsza od dalszego istnienia powiatu z siedzibą w Mogilnie - jest rozbudowa (budowa) u Państwa szpitala i przeniesienie do niego wszystkich obecnie istniejących w Strzelnie oddziałów szpitalnych. Przewodnicząca Rady Miejskiej w Mogilnie (podczas dyskusji przed przegłosowaniem oświadczenia) powiedziała nawet wprost, iż Państwu chodzi tylko o to, żeby był zmodernizowany szpital w Mogilnie a nie w Strzelnie. Tylko o to i o nic więcej. W takim kontekście, powiatowa stołeczność Mogilna zeszła na dalszy, mało istotny plan.
Nie można jednocześnie zjeść ciastko i nadal mieć to samo ciastko. Państwo dokonaliście już wyboru. Zamiast powiatu mogileńskiego - szpital (z oddziałami zabiegowymi) w Mogilnie.
Do Radnych Rady Miejskiej w Strzelnie:
W chwili obecnej, do najważniejszych spraw dla mieszkańców naszej gminy (w obszarze kompetencji władz powiatu) należy zaliczyć: utrzymanie filii szpitala powiatowego w Strzelnie w jej obecnym wymiarze, utrzymanie szkół (dla których organem założycielskim jest powiat) w ich dotychczasowym wymiarze, utrzymanie dla naszych mieszkańców obecnych miejsc pracy w instytucjach powiatowych. Jest sprawą dla wszystkich oczywistą, że w przypadku przejścia naszej gminy do powiatu inowrocławskiego, żaden z wymienionych powyżej celów nie zostanie zrealizowany. Przedstawiciel dyrektora SP ZOZ-u w Inowrocławiu wyraźnie dał do zrozumienia, że przedmiotem negocjacji nie może być utrzymanie dotychczasowego profilu naszego szpitala.
Odrzucenie poprawki zgłoszonej przez radnego Stanisława Popielewskiego, do uchwały Rady Miejskiej w Strzelnie w sprawie przeprowadzenia konsultacji społecznych z mieszkańcami naszej gminy, wskazuje na faktyczne intencje burmistrza Ewarysta Matczaka i jego zwolenników. Zgłoszona poprawka, określała przecież przedmiot przeprowadzanej konsultacji jako stanowisko mieszkańców w sprawie utrzymania status quo naszego szpitala oraz powrotu do Strzelna punktu nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Przyjęcie (jednogłośne) przez Radę Miejską w Strzelnie uchwały w jej pierwotnym brzmieniu - odłączenia Gminy Strzelno od Powiatu Mogileńskiego i przyłączenia jej do Powiatu Inowrocławskiego, jest działaniem sprzecznym z dobrze pojętym, dzisiejszym interesem naszych mieszkańców.
radny Rady Powiatu w Mogilnie
Przemysław Zowczak
Zofijówka, 5 listopada 2013 r.
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1134 (45/2013)
Komentarz
Prośba o sprostowanie
Śledzimy w Pałukach na bieżąco wszystkie fakty związane z dziejami szpitali w Szubinie, Żninie, Strzelnie i Mogilnie. Żnin zadłużył się tak potężnie, że był już w stanie śmierci klinicznej. Decyzja o likwidacji szpitala i utworzenia z jego majątku nowej spółki zaowocowała zapaścią finansów powiatu na długie lata, ale szpital uratowała. Nakielsko-szubińskie (dwa szpitale w tym samym powiecie) boje o szpital zakończyły się prywatyzacją szpitala w Szubinie. Szubiniacy chcieli mieć szpital i nieważne dla nich było czy jest publiczny, czy prywatny.
Przyczyna zawsze jest jedna: skończona, taka a nie inna ilość gotówki przekazywanej przez NFZ w ramach kontraktu.
Długie lata szpital zasilała gotówka przeznaczona na podstawową opiekę zdrowotną. Powstanie prywatnych przychodni we wszystkich gminach powiatu uszczupliło ten fundusz. Część pieniędzy przeznaczonych na POZ wędruje teraz do prywatnych przychodni. Złożone z dwóch szpitali i pięciu przychodni (Gębice, Wylatowo, Markowice, Strzelno, Mogilno) przedsiębiorstwo w anachronicznej formie organizacyjnej jest coraz droższe. Gdy zarządzający takim przedsięwzięciem manager wie, że w trwały sposób wydatki (pensje, podatki, ogrzewanie, leki, wyżywienie) przewyższają przychody (kontrakt z NFZ), trzeba coś zmienić.
W końcu decyzje zostały podjęte. Ale nie podejmował ich dyrektor Ogrodowicz. To były decyzje polityczne.
Przypomnijmy sprawę sprzed dwóch lat - audyt. Generalne zalecenie: rozbudować szpital w Strzelnie - nie zostało zrealizowane. Autorem ekonomicznej części tego audytu był dzisiejszy dyrektor całego zespołu - Ogrodowicz. Teraz ten sam dyrektor Ogrodowicz za jedyną możliwość utrzymania szpitala w powiecie uważa przeniesienie oddziałów szpitalnych do Mogilna. Wyjaśnić można to krótko: decyzji nie podejmował on.
A kto? Przecież nie starosta Barczak, który ma zawsze kłopoty z ostatecznymi wyborami i najchętniej każdą sprawę pozostawiałby jak najdłużej w zawieszeniu, aby cały czas wszyscy oczekujący mieli nadzieję, że starosta załatwi ją po ich myśli.
Mam wrażenie, że od czasu spotkania w Chacie Wiejskiej w Kwieciszewie i zbudowania tam koalicji wyborczej SLD z PSL (jeśli ta informacja jest nieprawdziwa, proszę o sprostowanie) politykę tego tandemu zaczął kształtować wicestarosta Tadeusz Szymański: „Szpitalem wygrywamy wybory burmistrza Mogilna. Kandydatem jesteś ty, Tomciu. Ja robię wszystko, aby ci pomóc, ale musisz mnie słuchać. Ty zostajesz burmistrzem, ja - nawet, jak ty przerżniesz wybory - starostą. Więc nie możesz ich przegrać.”
Skąd to wiem? Niedługo po słynnym spotkaniu odwiedziłem Chatę Wiejską. Zawsze trzeba znać miejsca ważne dla historii regionu. Pochodziłem, powąchałem zapachy, jakie po pobycie polityków jeszcze się tam unosiły, popatrzyłem na wystrój ścian...
Nie wierzę, że decyzje restrukturyzacyjne są merytoryczne. Zadajmy pytanie - gdzie te oddziały mają być przeniesione? Jeżeli do starego szpitala, to od razu można być pewnym, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie podpisze kontraktu ze szpitalem, mającym takie warunki lokalowe i sanitarne. Skąd ta moja pewność? Czytałem dwa lata temu audyt...
W technicznym tego słowa znaczeniu czas na mogileńskich korytarzach zatrzymał się w drugiej połowie ubiegłego stulecia. Wtedy był czas na takie zmiany, jakie szpital w Żninie przeszedł w latach siedemdziesiątych, a w Strzelnie - w latach osiemdziesiątych. W budżecie powiatu leżą unijne pieniądze na modernizację szpitala w Strzelnie. 4 miliony 300 tysięcy złotych już wydano. Zostało 1,7 mln złotych. Aby je wykorzystać na modernizację szpitala w Mogilnie, potrzebna jest zgoda Torunia. To oczywiście da się załatwić (nawet burmistrz Mogilna w tym pomoże, rola dla niego też jest napisana). Problem w tym, że remont w Strzelnie i remont w Mogilnie, to zupełnie inne pieniądze. W Mogilnie nie starczy 1,7 mln złotych, trzeba co najmniej piętnaście razy więcej (może nawet dwadzieścia). A jeżeli nie do starego szpitala, to gdzie? Będzie budowany nowy budynek? Pieniędzy na nowy szpital w sytuacji, gdy w powiecie są dwa budynki szpitalne, nie da nikt.
Kampania wyborcza się już zaczęła. W Strzelnie szpital ma być wehikułem do zdobycia poparcia wyborców dla obecnego burmistrza (jemu bardzo pasuje ta impreza do pokazania, jak stara się o dobro Strzelna). Kiedy Mogilno proponowało władzom Strzelna, by w budynku szpitala utworzyć oddział psychiatryczny, było święte oburzenie. Kiedy to samo proponuje Inowrocław, okazuje się, że nie jest to taka znowu zła propozycja.
W Mogilnie szpital ma być rakietą nośną dla szykującego się na to stanowisko starosty Barczaka. Żelazny kanclerz wytyczył już kierunek ataku na burmistrza Duszyńskiego, strategię i aprowizację szturmowych sił oraz wykorzystanie ruchów przeciwnika w celu zagonienia go w kozi róg.
Pierwsza ofiara tej kampanii już jest - to oczywiście szpital. I jeden, i drugi. Można się z dużym prawdopodobieństwem domyślać, jak się to wszystko skończy. Zanim walka dobiegnie kresu, zanim dokończy się modernizację (nieważne - w Strzelnie, czy w Mogilnie) - szpitala w powiecie mogileńskim po prostu nie będzie w ogóle.
Jeśli ta informacja jest nieprawdziwa, chętnie wydrukuję sprostowanie.
Dominik Księski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1134 (45/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze