Reklama

Ogień 5-metrowej wysokości pojawił się po wyrzuceniu w lesie żarzącego się węgla z grilla

Pracowitą majówkę mieli strażacy ochotnicy z Jezior Wielkich i Wójcina, którzy pierwszego dnia majówki wezwani zostali do pożaru na terenie ośrodka wypoczynkowego w Przyjezierzu. Do pożaru doszło około 12.50 na ulicy Kwiatowej.

Ciepły i długi majowy weekend zachęcił turystów do spędzenia czasu na terenie ośrodka wypoczynkowego w Przyjezierzu. Większość z nich z nich skorzystała z możliwości grillowania na działkach przy domkach letniskowych. Okazało się jednak, że nie wszyscy pamiętali o tym, że rozżarzony węgiel nie powinien być wyrzucany do lasu, bezpośrednio na ściółkę.  Zabrakło też wiedzy z podstawowych zasad bezpieczeństwa na terenie leśnym.

Wielką nieodpowiedzialnością wykazała się młodzież wypoczywająca w jednym z domków letniskowych przy ulicy Kwiatowej. Po wspólnym grillowaniu rozżarzony węgiel z grilla wyrzucili na opuszczoną działkę mieszczącą się na granicy z lasem. Wystarczyła chwila, by pojawił się ogień i wielkie zadymienie. Przebywający w sąsiedztwie opuszczonej działki, mieszkańcy Mogilna: Beata Przybylska, Arkadiusz Przybylski, Hubert Marosz, Julita Ciszewska pierwsi zauważyli ogień. Było to około 12.50. Najpierw myśleli, że ktoś rozpala grilla, lub wypala liście. - Nawet zastanawialiśmy się, kto podczas, gdy inni wypoczywają i jest bardzo ciepło postanowił wypalać liście. Ale nagle zobaczyliśmy ogień, który miał już blisko 5 metrów wysokości - usłyszeliśmy.

W akcji gaśniczej brali udział strażacy z OSP w Wójcinie i Jeziorach Wielkich fot. Magdalena Lachowicz

Mieszkańcy Mogilna natychmiast powiadomili straż pożarną. W międzyczasie właściciele sąsiednich domków podjęli się gaszenia pożaru samochodowymi gaśnicami. Ogień udało się opanować, jednak zarzewie ognia cały czas było widoczne. Gdy ogień został stłumiony, młodzież, która spowodowała pożar namawiała mieszkańców Mogilna, by odwołali straż, bo według nich ogień został ugaszony. Jednak ci nie dali się namówić.

- Powiedzieliśmy, że w żadnym wypadku. Muszą przyjechać strażacy, bo tu jeszcze może ogień się rozbujać. Jaka to skrajna nieodpowiedzialność, by praktycznie do lasu wyrzucić żarzący się węgiel. Gdyby nie nasza czujność i sąsiadów, którzy podjęli się gaszenia ognia, mogłoby dojść do zapalenia się lasu i naszych drewnianych domków. A ci młodzi ludzie jeszcze powiedzieli, że nie pierwszy raz wyrzucili tam węgiel z grilla i nigdy nic się nie stało – dodają nasi rozmówcy.

Straż pożarna pojawiła się około 15 minut od zgłoszenia. - Gdyby nie sąsiedzi, którzy gasili pożar, to zanim dojechała straż zapaliłyby się już drzewa w lesie - dodają nasi rozmówcy. Najpierw na miejsce dojechali strażacy ochotnicy z Wójcina, którymi dowodził dh Patryk Maciejewski, a krótko po nich dotarli strażacy z OSP w Jeziorach Wielkich pod dowództwem dh Andrzeja Moskala. W związku z tym, że uliczka Kwiatowa jest bardzo wąska, wozy bojowe stanęły na drodze powiatowej (ul. Świerkowej). Strażacy rozwinęli węże wzdłuż drogi leśnej i rozpoczęli dogaszanie pożaru. Dowódca jeziorańskiej jednostki zadecydował też, by strażacy rozgarnęli gałęzie i jeszcze raz polali pogorzelisko wodą. I dobrze się stało, ponieważ okazało się, że tliła się jeszcze ściółka.

Po akcji właściciele domków podziękowali strażakom oklaskami.

Po rozgarnięciu przez strażaków pogorzeliska okazało się, że tliła się jeszcze ściółka fot. Magdalena Lachowicz

Paweł Lachowicz

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości