Wicedyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Strzelnie przy ul. Parkowej, Mariusz Podhorodecki (z lewej), ogląda rozmiar zniszczeń na poddaszu budynku, w pomieszczeniu sali rehabilitacyjnej, gdzie wybuchł pożar
fot. Paweł Lachowicz
Inwestycja, ogień, ośrodek, ewakuacja, Strzelno
Ogień w ośrodku, ewakuacja dzieci
W ubiegłym roku poddasze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Strzelnie było przebudowywane ze środków unijnych. I to właśnie płyty ognioodporne, z których zbudowane są ściany, zapobiegły przedostaniu się ognia na więźbę dachową. Straty i tak oszacowano na 100.000 zł. Możliwą przyczyną było dogrzewanie pomieszczenia dodatkowym grzejnikiem.
8 kwietnia około 9:00 w jednej z sal rehabilitacyjnych na poddaszu Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Strzelnie przy ul. Parkowej zajęcia z dzieckiem prowadziła logopeda Beata Kotowska. W pewnym momencie poczuła swąd i usłyszała dźwięk przypominający pękające szkło. Gdy chwilę później wyszła na korytarz, był on już w dużym stopniu zadymiony. Błyskawicznie z dzieckiem opuściła poddasze.
Spalone pomieszczenie poddasza ośrodka oglądają, od lewej: wicestarosta Tadeusz Szymański, burmistrz Ewaryst Matczak, komendant KP PSP mł. bryg. Marek Kryszak i funkcjonariusze policji
fot. Paweł Lachowicz
O niebezpieczeństwie poinformowała nauczycielkę Krystynę Matuszak, która natychmiast zadzwoniła pod 112. - Tutaj były kłęby dymu. Byłam tak przerażona, że dzieciom kazałam iść przodem i zaraz opuszczaliśmy pomieszczenie - powiedziała Krystyna Matuszak. Szybko ustalono, że centrum zadymienia znajduje się w jednym z pomieszczeń służących jako sala rehabilitacyjna. Tam też stwierdzono zarzewie pożaru.
Błyskawicznie nauczyciele i pracownicy administracyjni ośrodka przeprowadzali sprawną ewakuację wychowanków dwoma znajdującymi się w budynku klatkami schodowymi. Wszystkie osoby zostały ewakuowane, co sprawdzono na podstawie list obecności w dziennikach lekcyjnych. Łącznie ewakuowano 125 osób, w tym 73 uczniów, 9 przedszkolaków i 43 pracowników ośrodka.
Pierwsi na miejsce zdarzenia przybyli strażacy ochotnicy z miejscowej jednostki pod dowództwem Marka Wziętka, w błyskawicznym tempie pojawili się też strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z PSP w Mogilnie. Wówczas dowództwo nad akcją gaśniczą przejął kpt. Łukasz Rogalski. Odłączono dopływ prądu do budynku, ratownicy pracowali w aparatach ochrony dróg oddechowych. Jednocześnie z działaniami gaśniczymi prowadzono oddymianie i przeszukanie pomieszczeń Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego.
Wicedyrektor ośrodka Mariusz Podhorodecki mówi: - Budynek opuściliśmy dosłownie w pięć minut. Najważniejsze były dzieci. Pomieszczenie, w którym wybuchł pożar było puste i zamknięte, więc bezpośredniego zagrożenia nie było. Procedury mamy tutaj ściśle określone, jeżeli chodzi o takie wypadki. Dzieciaki były natychmiastowo wyprowadzone, więc nie było bezpośredniego zagrożenia życia.
Wstępnie ustalono, że powodem pożaru mógł być grzejnik elektryczny podłączony do gniazdka w pomieszczeniu. Mogło dojść do przepięcia i zapalenia się instalacji elektrycznej, przy tym grzejnika oraz przewodów instalacyjnych i gniazdka ściennego, które uległo całkowitemu spaleniu.
- Mi się nie chce wierzyć, że to mogło być od grzejnika. On był nowy z serii grzejników bezpiecznych w obudowie i nie powinno się od niego zapalić. Wszystko wskazuje, że powodem mogła być instalacja, bo gniazdko było doszczętnie spalone. Z tej sytuacji trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość i to tylko nas wzmocni. W dniu dzisiejszym są zajęcia odwołane. Ze względu na bezpieczeństwo dzieci i ich komfort psychiczny. Wiadomo, że jest to szkoła dla dzieci intelektualnie opóźnionych w nauce - dodał Mariusz Podhorodecki.
Dyrekcja ośrodka natychmiast załatwiła autobusy i uczniowie, przedszkolaki oraz wychowankowie mieszkający w internacie ośrodka rozwiezieni zostali do domów.
Informację o odwołanych w tym dniu zajęciach lekcyjnych i wychowawczych potwierdziła dyrektor ośrodka Elżbieta Lewandowska.
Tak mocno zadymione są ściany poddasza po pożarze
fot. Paweł Lachowicz
- Ewakuacja to był moment, bo my robimy często próbne ćwiczenia ewakuacyjne, dlatego dzisiaj dzieciaki myślały też, że jest to próbny alarm. Tylko te co biegły z góry, wiedziały, że się pali. Tak, że nie było żadnego przepychania czy hałasu, wszyscy wyszli spokojnie. Widać, że opatrzność nad nami czuwała - powiedziała dyrektor Lewandowska.
Przypomnijmy, że w ubiegłym roku z dofinansowaniem środków unijnych na poddaszu placówki przeprowadzony był remont. Zadanie nazywało się Przebudowa poddasza na cele dydaktyczne w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Strzelnie. Remont wykonało Przedsiębiorstwo Usługowo-Budowlane z Powidza. Powstała wtedy sala terapii do biofeedbacku, gabinet logopedyczny, pracownia terapeutyczna, pracownia praktycznej nauki zawodu, pracownia plastyczna, pracownia arteterapii i sala zajęć rewalidacyjnych.
Służby ratunkowe przyznały, że to, iż ściany w pomieszczeniach poddasza zbudowane są z płyty ognioodpornej GKF, przeznaczonej do pomieszczeń o podwyższonych wymaganiach w zakresie ognioodporności, zapobiegło rozprzestrzenieniu się ognia w inne partie budynku oraz nie pozwoliło na zapalenie się więźby dachowej. Płyty okazały się być tak odporne, że powstrzymały rozprzestrzenienie się ognia do czasu przybycia jednostek gaśniczych straży pożarnej.
- Płyta ta jest ognioodporna z obu stron i ona opóźnia rozprzestrzenienie się ognia na jakieś 30 do 60 minut. Jest to wystarczający czas, żeby straż pożarna dojechała. Po spalonej ławce widać, że musiał to być spory pożar, skoro drewno z ławki spaliło się w takim stopniu. Po tym można stwierdzić, że trwało to dobrych kilkanaście minut i jakby nie było tych płyt, to ogień pojawiłby się też na dachu. Wówczas trzeba by użyć wody i zniszczenia byłyby w całym budynku - powiedział komendant KP PSP mł. bryg. Marek Kryszak.
Obecny na miejscu burmistrz Ewaryst Matczak wycenił szkody na 100.000 zł. Zniszczeniu uległa stolarka okienna, podłogi, ściany, sufity, stolarka drzwiowa, meble pomoce dydaktyczne oraz specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny.
Burmistrz przyznał, że przeprowadzony zeszłoroczny remont poddasza został odebrany, ale jeszcze nie został rozliczony. - Mamy ubezpieczony budynek od nieszczęśliwych zdarzeń, które prowadzi nam firma „Broker”, więc nie powinno być problemu z odszkodowaniem. Tam oprócz grzejnika spaliło się gniazdko i spaliły się kable od wewnętrznej strony zabudowy, więc dokładna przyczyna nie jest znana - dodał burmistrz.
Akcja ratowniczo-gaśnicza trwała ponad półtorej godziny. Na miejsce pożaru przyjechał także wicestarosta mogileński Tadeusz Szymański. Dochodzenie w sprawie pożaru prowadzi policja.
Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, możliwą przyczyną pojawienia się ognia był fakt dogrzewania pomieszczenia dodatkowym, wolno stojącym grzejnikiem. Robiono to prawdopodobnie rano, zawsze wtedy, gdy dzieci miały mieć tam zajęcia. Przy zimnych nocach i porankach, istniejące ogrzewanie na poddaszu nie zapewniało wystarczającej temperatury pomieszczenia. Rzecznik powiatowej policji kom. Tomasz Rybczyński nie chciał na tym etapie sprawy tej informacji komentować.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1104 (15/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze