Do dnia dzisiejszego właściciele lokalu nie dostosowali się do zaleceń i nie zamontowali w zadaszeniu lokalu świetlika
fot. Paweł Lachowicz
Przyjezierze, ul. Świerkowa, dąb, burmistrz, Ewaryst Matczak
Ogłowiony dąb - dekoracją lokalu
Burmistrz Ewaryst Matczak mówi, że na takie okaleczenie dębu nie było jego zgody. Zgadzał się, ale na obcięcie gałęzi a nie ścinanie czubka drzewa. Pozostałość po dębie przybrana wężem świecących lampek schowana została pod czerwoną plandeką. Prowadzący lokal Marcin G. nie był zadowolony, że sprawą się interesujemy. Po konsultacji z burmistrzem, sprawą dębu miejscy strażnicy zainteresowali prokuraturę w Mogilnie.
OGŁOWIONE I SCHOWANE
Bogumiła i Marcin G. z Inowrocławia prowadzą w Przyjezierzu (gm. Jeziora Wielkie) punkty gastronomiczne, jeden przy ul. Bukowej i drugi przy ul. Świerkowej. Punkt gastronomiczny przy ul. Świerkowej od ubiegłego roku, po istniejącym wcześniej salonie RUCH-u, na działce będącej własnością gminy Strzelno. Przed zbliżającym się tegorocznym sezonem turystycznym rozpoczęli tam prace przy rozbudowie infrastruktury polegające na wybrukowaniu terenu przed pawilonem oraz budowie sporych rozmiarów zadaszenia.
Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby była to zwykła rozbudowa. W tym jednak przypadku rosnące na działce drzewo - dąb szypułkowy - przeszkadzało właścicielom punktu gastronomicznego w swobodnym rozstawieniu namiotu.
W związku z tym drzewo zostało bez zgody burmistrza ogłowione i schowane pod czerwoną plandeką. Na dzień dzisiejszy ozdobione jest wężem świecących lampek i stanowi swoisty wystrój lokalu. Drzewo zostało jednak znacznie okaleczone.
Właśnie odebraliśmy w naszej redakcji kilka telefonów od zbulwersowanych turystów. Po kilkukrotnych próbach udało nam się z właścicielem lokalu porozmawiać. Nie był zadowolony, że sprawą się w ogóle interesujemy. Twierdził, że wszystko było uzgodnione z Urzędem Miejskim w Strzelnie, a ogłowienia drzewa, jego zdaniem, dokonał specjalista.
Wieczorem drzewo świeci niczym choinka na Boże Narodzenie. Może także kojarzyć się z romańskimi kolumnami z nieodległej bazyliki strzeleńskiej.
fot. Paweł Lachowicz
TELEFON ZAUFANIA CZY CO
- Dziwna sprawa, że do pana dzwonią, to pan jest telefon zaufania jakiś? Jak chodzi o drzewo, to wszystko zostało zrobione legalnie. Mogło zostać drzewo jako dekoracja, czy nie mogło? - ironizował Marcin G. Gdy spytaliśmy, czy nie uważa, że drzewo to jest w tej chwili skazane na obumarcie stwierdził, że nie.
- Myślę, że nie. Światła ma dosyć i wody też będzie miało dosyć, bo ma korzenie, a poza tym w tym miejscu woda z dachu wchodzi w ziemię. Pan użył słowa ludzie dzwonią, ale jacy ludzie. Są osoby, które dzwonią i podają się za kogoś innego. Ktoś położy chodnik i jednemu będzie się to podobać, innemu nie. Ja też znajdę ludzi, którym „Pałuki” się podobają oraz takich, którym się nie podobają. Mogą to robić złośliwie i się podszywać za kogoś. Z Urzędu byli i patrzyli, co mam panu powiedzieć - dodał Marcin G.
ŚCIĘTY CZUBEK
Sprawę ogłowionego dębu monitorowała referent do spraw ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Strzelnie Paulina Nawrocka. Jednak ona też dowiedziała się o ogłowieniu drzewa już po fakcie. W związku z tym, że drzewo zostało już w takim stopniu okaleczone, zalecenia dla właściciela były takie, aby w miejscu drzewa w dachu plandeki znalazł się luksfer z przeźroczystego materiału.
Burmistrz Ewaryst Matczak powiedział, że nigdy nie zgadzał się na takie podcięcie drzewa. Twierdzi, że wyrażał zgodę, ale jedynie na obcięcie gałęzi.
- Nie do końca wszystko jest zrobione prawidłowo. Tam jest ścięty czubek. Komendant Straży Miejskiej ma wszcząć postępowanie. Na wycinkę drzew, szczególnie w Przyjezierzu, gdzie teren jest leśny, bardzo rzadko się zgadzamy. Nie pozwalamy na okaleczenia drzew w ten sposób - powiedział Ewaryst Matczak.
Komendant Straży Miejskiej w Strzelnie Paweł Namieśnik poinformował nas, że już w kwietniu otrzymał w sprawie ogłowienia drzewa zgłoszenie. Wówczas z Pauliną Nawrocką pojechali do Przyjezierza.
- Z naszych ustaleń wynika, że właściciel lokalu chciał złożyć wniosek o pozwolenie na wycinkę tego drzewa, ale wiedząc, że burmistrz pozwoleń na wycinkę raczej nie wydaje, postanowił ogłowić drzewo. Podczas interwencji stwierdziłem, że rzeczywiście drzewo to jest za bardzo ogłowione. Zrobiła to osoba, która nie miała pojęcia o ogławianiu drzew - mówi Paweł Namieśnik. Jego zdaniem, Paulina Nawrocka po rozmowie z państwem G. zawiesiła wówczas czynności służbowe, by sprawdzić, czy drzewo się odrodzi. Zwracała też uwagę na fakt trwania przy lokalu inwestycji w postaci budowy zadaszenia. Podczas spotkania z właścicielami ustalono, że ogłowione drzewo znajdować się będzie poza plandeką.
- Pouczyliśmy właścicielkę, że jeżeli drzewo odżyje, zadziała to na jej korzyść, lecz wydaliśmy totalny zakaz zakrywania drzewa, ono miało przebywać w naturalnych warunkach. Pani przyjęła to do wiadomości i powiedziała, że jeżeli będzie tam zadaszenie, to będzie ono ze świetlikiem. Jak sezon ruszył i ta restauracja, dowiedzieliśmy się z nieoficjalnych źródeł, że drzewo znajduje się pod plandeką tarasu. Jest pięknie ozdobione lampkami i stanowi wystrój tego lokalu. Jak ten taras powstał, zwróciłem uwagę na fakt, że drzewo jest idealnie obcięte i pasuje pod kątem do zadaszenia, więc ono musiało być z premedytacją ogłowione pod tę plandekę. Właścicielka powiedziała nam, że osoba, która ogławiała posiadała uprawnienia. My ustaliliśmy, że osoba ta ma uprawnienia na piłę spalinową, a nie na kosmetykę zieleni. Tutaj już bez takiej wiedzy nawet laik wie, że to było źle zrobione - opowiada komendant Namieśnik.
zwiną w październiku
W związku z otrzymaną informację, że ogłowiony dąb znajduje się pod plandeką i nie ma tam żadnego świetlika, komendant Paweł Namieśnik ponownie 4 czerwca pojechał do Przyjezierza. Jego zdaniem Bogumiła G. była zdziwiona jego wizytą i zarzutami, jakie komendant jej przedstawił. Miała stwierdzić, że dąb żyje i rozwija się w prawidłowy sposób.
- Na dzień dzisiejszy Bogumiła G. nie chce się dostosować do naszych poleceń. Miała wykonać świetlik do minionego weekendu i tego nie zrobiła, natomiast sama sobie wyznaczyła termin załatwienia sprawy i usunięcia plandeki na październik 2014 r. W podtekstach zrozumiałem, że ta pani polecenia nie wykona i będzie się odwoływać. W związku z tym pouczyłem ją, że taką instytucją jest burmistrz Strzelna - mówi Paweł Namieśnik. Dodaje, że do dziś żadna skarga na działanie Straży Miejskiej, ani wniosek w sprawie drzewa nie wpłynęły do burmistrza Matczaka.
WYCIĄĆ CAŁY DĄB
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Środowiska Naturalnego Przyjezierze Józef Drzazgowski stwierdził, że gdyby decyzja należała do niego, zezwoliłby na wycinkę tego dębu.
- Często burmistrz nie zgadza się na wycięcie suchego dębu, a całe aleje wytną i nikt się nie pyta. Czepiają się tylko tych, co gałąź obetną, drzewo spuszczą, to tych się ukarze dobitnie, aż boli. Moim zdaniem, wszystkie sosny powinny być wycięte, a wszystkie dęby powinny być zostawione, bo to jest przyszłość, a sosny tutaj mają po ponad 120 lat. W okresie rębnym drzewo powinno być wycięte. Bez przerwy buduje się jakąś kanalizacje, korzenie są podcięte, drzewa są osłabione i jak pojedyncze stoją, to wiatr dmuchnie i drzewo leży - mówi Józef Drzazgowski.
DO PROKURATURY
10 czerwca komendant Straży Miejskiej Paweł Namieśnik poinformował nas, że jest po konsultacji z burmistrzem Matczakiem i w sprawie ogłowienia drzewa sprawa zostanie przekazana do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie w celu podjęcia czynności wyjaśniających.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1165 (24/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze