Reklama

Ogrodowa nie będzie milczeć

Mieszkańcy ul. Ogrodowej, od lewej: Zbigniew Pollak, Władysław Fredyk, Jarosław Wiśniewski, Piotr Walkowski, Stanisław Kick i Aldona Kmieć zgodnie twierdzą, że dłużej nie zniosą warunków panujących na drodze po wybudowaniu ponad 3 lata temu kolektora sanitarnego. Domagają się od burmistrza natychmiastowego remontu nawierzchni ulicy. Leszek Duszyński prosi o cierpliwość i wyrozumiałość.

      fot. Paweł Lachowicz

Mieszkańcy, Ogrodowa, Mogilno, droga, ulica, dziury
     Ogrodowa nie będzie milczeć
     Mieszkańcy ulicy kiedyś mieli asfaltowy dywanik i nie mieli kolektora sanitarnego. Teraz mają kolektor i dziury od 3 lat w doraźnie remontowanej co roku drodze. - Rozumiem mieszkańców, ale proszę też ich o wyrozumiałość i zrozumienie w tych trudnych dla nas wszystkich czasach - apeluje burmistrz Duszyński. Zapowiada, że do 2016 roku wszystkie ulice zniszczone przy budowie kolektora powinny zostać odbudowane. - Prawda jest taka, że nasz burmistrz nie dba o ulicę Ogrodową - uważa Aldona Kmieć. Zdaniem Stanisława Kicka, remonty, które do tej pory robiono na ulicy - robiono źle. - Pieniądze, które wydano na te remonty wyrzucono po prostu w błoto - uważa mieszkaniec.

     STAN PO KOLEKTORZE
     Na 14 ulicach w Mogilnie leżących między linią kolejową a ul. 900-lecia oraz na ulicach w okolicy hali widowiskowo - sportowej wybudowano w latach 2009-2010 ze środków unijnych kolektor sanitarny. Gmina ma opracowaną dokumentację projektową odbudowy tych ulic, wykonaną przez firmę MTB Projekt z Poznania. Wartość odbudowy 14 ulic według kosztorysów inwestorskich przekracza 10 mln złotych. Wszystkie ulice mają otrzymać nawierzchnię brukową.
     Jak do tej pory po licznych staraniach i wielokrotnie zgłaszanych interpelacjach przez radnego Przemysława Majcherkiewicza odbudowano tylko nawierzchnię części ul. Ogrodowej, tzw. podkowę wokół budynku Starostwa Powiatowego. Nie ruszono żadnej innej ulicy z 14 objętych programem unijnego dofinansowania.

Reklama

Rów biegnący przy posesji Zbigniewa Pollaka emituje nieprzyjemne zapachy, z tego powodu okna w domu (widoczne w tle) ma on przez większą część dnia zamknięte. Z kolei płot zabezpieczający rów jest jego własnością. Postawił go na własny koszt, gdyż nie było tam żadnego zabezpieczenia. Wykonał go ze względu na bezpieczeństwo poruszających się po ul. Ogrodowej pieszych, szczególnie dzieci.

       fot. Paweł Lachowicz

     W przypadku ul. Ogrodowej pozostała do odbudowy druga jej część, biegnąca od budynku starostwa wzdłuż torów kolejowych. Razem z ul. Bukietową kosztorys tej odbudowy wynosi 1.336.572,87 (w tym branża sanitarna 80.998,38 zł, a branża drogowa 1.255.574,49 zł).
     Ulica Ogrodowa na odcinku od budynku Starostwa Powiatowego wzdłuż torów kolejowych, miała jeszcze nieco ponad 3 lata temu nawierzchnię asfaltową. Do czasu wybudowania kolektora sanitarnego. Wtedy asfalt został zerwany, rury kanalizacji sanitarnej zasypane i od tego czasu jest to droga pełna dziur.
     6 marca zadzwonił do nas mieszkaniec drugiej części ul. Ogrodowej Janusz Kmieć: - Nic się w tej materii nie dzieje. Jak tak dalej będzie, to zorganizujemy protest. A kto nam za zniszczone samochody zapłaci, jak mamy tam tyle dziur i musimy po tym jeździć. Nasza ulica leży w środku Mogilna, a ma najgorszą nawierzchnię. To jest śmiechu warte, że na wsiach porobili drogi, a tutaj nie mogą zrobić. Jak artykuł w „Pałukach” nie pomoże, to napiszemy jeszcze pismo do burmistrza, a  jak i to nie pomoże, to zorganizujemy protest i zamkniemy jakąś ulicę.
     Burmistrz Leszek Duszyński obiecywał radnym dość szybką odbudowę ulic po przejściu kolektora w tej części miasta. Główne prace miały przypaść na 2012 r. Wtedy jednak wykonano tylko połowę ul. Ogrodowej.
     W marcu 2012 r. na sesji Rady Miejskiej burmistrz Duszyński mówił już, że gminy nie stać, żeby za 10 mln zł odbudować w w ciągu roku wszystkie ulice. - To będzie proces kilkuletni, ale jest to priorytet w mieście - zapewnia burmistrz.
     Tymczasem w budżecie na 2013 r. do odbudowy nawierzchni nie została wskazana żadna ulica. Początkowo była tam ul. Grobla, ale została wycofana z propozycji inwestycyjnych, gdy stało się jasne, że nie uzyska dofinansowania w ramach Narodowego Programu Odbudowy Dróg Lokalnych, tzw. schetynówek.
     8 marca spotkaliśmy się z mieszkańcami domków jednorodzinnych leżących przy ulicy Ogrodowej: Brunonem Malendowiczem, Zbigniewem Pollakiem, Władysławem Fredykiem, Aldoną Kmieć, Stanisławem Kickiem, Piotrem Walkowskim i Jarosławem Wiśniewskim, by porozmawiać o ich bolączkach.
     POZNAJĄ ICH PO BUTACH
     Aldona Kmieć stanowczo twierdzi, że drugiej drogi o takim stanie jak ul. Ogrodowa nawet na głębokiej wsi się nie znajdzie. Zwraca uwagę, że mieszkańcy przez 3 lata, jakie upłynęły od położenia kolektora, nie ponaglali burmistrza, bo zdawali sobie sprawę z tego, że po takim rozkopaniu droga musi się uleżeć oraz, że potrzeba na remont pieniędzy.
     W tej chwili mają jednak już dość czekania: - My już dosyć się wycierpieliśmy. Aldona Kmieć mówi, że mieszkańcy boją się kolejnego wysypywania na dziury w ich ulicy ostrego kamienia. - Ten kamień, to wyglądał na taki, co na torach kolejowych się znajduje. Boimy się, że znowu będziemy mieli opony poprzecinane w samochodach oraz w rowerach. Ostatnimi czasy mąż do roweru kupuje oponę motorowerową, żeby była mocniejsza, a i tak jest poprzecinana. Ponadto buty dzieciaków są całkiem poniszczone. Tą drogą nawet nikt jechać nie chce, nawet goście boją się do nas przyjeżdżać. Jak idę do pracy i jest tutaj błoto, to buty mam całe białe od tego kamienia. Nawet w pracy koleżeństwo, widząc moje buty, mówi, że wiadomo kto przyszedł, że to z ul. Ogrodowej - mówi Aldona Kmieć.
     Zbigniew Pollak tłumaczył, że po deszczu, to nawet na spacer nie ma po co wychodzić. Bo nie dość, że dzieci buty zniszczą, to jeszcze się całe się wybrudzą od błota. Ponadto po opadach deszczu przy jego posesji zalany jest cały wjazd. - Jak o tym powiedziałem urzędnikom ratusza, to powiedzieli mi, czy sam nie mogę sobie burtnik zrobić - mówi i dodaje: - Był taki czas, że wychodząc z naszych domów, szliśmy ulicą w butach gumowych, a koło starostwa przebieraliśmy je.
     Pan Zbigniew stwierdził również, iż rozżalenie i złość mieszkańców Ogrodowej jest tym większe, gdyż za dywanik asfaltowy, która przed rozkopami był położony na drodze, mieszkańcy sami płacili.

Reklama

Ulica Ogrodowa kiedyś miała nawierzchnię asfaltową. Od ponad 3 lat jest już tylko drogą wapienną, pełną dziur

    fot. Paweł Lachowicz

     - Każdy właściciel płacił od wielkości działki i ja płaciłem wówczas ponad 600 złotych, bo mam dość dużą działkę, a teraz całą drogę nam rozwalili - mówił rozgoryczony Zbigniew Pollak.
     Zdaniem Stanisława Kicka, remonty, które do tej robiono na drodze - robiono źle. - Pieniądze, które wydano na te remonty wyrzucono po prostu w błoto. Niech zrobią prawidłowy remont, a nie jak przyjadą, to z przyczepy z góry rzucają tłuczeń i celują do dziur i nic więcej, a później człowiek ma po tym chodzić. A powinni wykuć, wybrać, zasypać i ubić - tłumaczył pan Stanisław.
     Aldona Kmieć w imieniu wszystkich mieszkańców powiedziała, że jednego, czego chcieliby mieszkańcy ul. Ogrodowej, to przywrócenia jej do normalnej użyteczności.
     - Prawda jest taka, że nasz burmistrz nie dba o ul. Ogrodową. I chodzi o to, że marnotrawi nasze pieniądze, bo droga była robiona już wielokrotnie i nie jest zrobiona dobrze. Szkoda tylko tych pieniędzy. Powiedziałam w ubiegłym roku, że podatku nie zapłacę, ale mąż powiedział, że to nic nie da, bo od razu upomnienie dostaniemy. Powiedziałam, że jak mi przyślą upomnienie, to pójdę i się zapytam, co jest z tą drogą. Ile ja już butów zmarnowałam - dodała Aldona Kmieć.
     SZUKAJĄ GOSPODARZA
     Mieszkańcy twierdzą ponadto, że niebawem przyjdzie również czas na wymianę instalacji wodnej, gdyż w ulicy położona jest rura azbestowa. Mają żal do burmistrza, że nie została sprawa jej wymiany załatwiona przy układaniu kanalizacji. - To jest azbestowa rura i czy nie można było położyć tej rury, jak było tutaj rozkopane - mówi Jarosław Wiśniewski.
     - Gdzie jest ta gospodarność, gdzie jest oszczędność pieniędzy. Czy my jesteśmy tacy bogaci? Chyba nie ma tutaj dobrego gospodarza - zastanawia się Aldona Kmieć.
     SMRÓD Z ROWU
     Mieszkańcy ul. Ogrodowej od lat borykają się także z obrzydliwym smrodem unoszącym się nad ich osiedlem domków jednorodzinnych, a wydobywającym się z rowu melioracyjnego, który w połowie przecina ulicę. Położony w ulicy kolektor sanitarny miał wykluczyć problem smrodu i zanieczyszczania przecinającego ulicę rowu melioracyjnego.
     - Założono nam kanalizację i niby jest wszystko w porządku, a ścieki w dalszym ciągu tym rowem płyną. To po co była ta kanalizacja robiona i te wszystkie uwagi do nas mieszkańców i karanie mandatami nas mieszkańców przez straż miejską, jak w dalszym ciągu rowem płyną ścieki - dodał Janusz Kmieć.
     Aldona Kmieć mówi, że mieszkańcy padli wcześniej ofiarą pomówień i insynuacji, jakoby to oni zatruwali rzekę Pannę i spuszczali do niej ścieki.
     - Okazało się, że teraz po remoncie, kiedy wszyscy jesteśmy podłączeni do kolektora, to rzeką Panną płynie jeszcze gorsza woda niż przed tym remontem. Latem jak przyjechała straż miejska, stanęli i pytali, co tutaj tak śmierdzi. Powiedziałam im, że to z rowu, i że w tej sprawie już była afera. Mało tego, sąsiad przez to nie może domu sprzedać. Bo kto przyjedzie, to popatrzy, ogląda, a jak poczuje ten smród, to od razu rezygnuje - dodała Aldona Kmieć.
     Zbigniew Pollak mówi, że gdzieś ten rów melioracyjny ma swój początek i ścieki spływają, jego zdaniem prawdopodobnie już gdzieś przy straży pożarnej, na ul. 900-lecia i biegnie dalej przy blokach na ul. Kasprowicza.
     - Ten rów to jest utrapienie. Nawet w nocy się człowiek budzi przez ten smród. I ten rów nazywa się melioracyjny. W tej chwili jest wyczyszczony, ale okna trzeba zamykać, bo smród niesamowity. A co człowiek ma latem zrobić? Ja tu mieszkam już 37 lat. Pamiętam, jak tym rowem płynęła czyściutka woda. Na dnie był biały piaseczek, a co teraz się z niego zrobiło. Kiedyś trzech ludzi w butach gumowych chodziło i przez trzy dni czyścili ten rów, a teraz na wyczyszczenie wystarczyły im trzy godziny. Wyciągną tylko grabiami to zielsko, co pływa i nic więcej - mówi Zbigniew Pollak.
     Aldona Kmieć twierdzi, że nieraz wspominali urzędnikom, iż nie jest trudno sprawdzić, gdzie rów ma swój początek, tylko trzeba tego chcieć. Mówi, że dla mieszkańców zastanawiającym jest fakt, że śmierdzące opary wydobywające się z rowu najbardziej dokuczliwe są w soboty.
     - Prawdopodobnie prawda jest taka, że w ciągu tygodnia, to ktoś się boi jakiejś kontroli, a w sobotę nikt nie przyjedzie. My rów przy naszej posesji przykryliśmy na własny koszt. Rury wstawialiśmy i zasypywaliśmy. Mało tego, my dlatego, że mieszkamy najbliżej tego rowu, zostaliśmy tymi, co najwięcej zanieczyszczają. Wszyscy mieszkańcy zapłacili karę, krótko przed podłączeniem. Nikt też nie buntował się przed podłączeniem do kolektora. Okazuje się jednak, że to nie była nasza wina, bo w tej chwili jesteśmy wszyscy podłączeni do kolektora, a brudna woda i smród został - dodała Aldona Kmieć.
     ASFALT NIE WRÓCI NIGDY
     Dyrektor wydziału gospodarki przestrzennej i architektury Arkadiusz Grobelski twierdzi, że gmina co roku remontuje ul. Ogrodową. Zdaniem dyrektora Grobelskiego, wysypany na drogę tłuczeń został wyrównany i wszystko zostało zagęszczone walcem. W ten sposób ulica została naprawiona.
     - Póki co muszą wszyscy wziąć pod uwagę to, że jest tam kilkadziesiąt studni i nie wszędzie uda się tym walcem przejechać tak, żeby nie uszkodzić tych studni.
     Jego też zdaniem, na ul. Ogrodowej nie będzie już asfaltu, gdyż po położeniu na części tej ulicy bruku, druga część w przypadku drugiego etapu remontu też zostanie wyłożona kostką.
     - Jak środki na to pozwolą, sukcesywnie będziemy drogi robić - dodaje dyrektor Grobelski.
vTwierdzi, że w styczniu gmina ogłosiła przetarg na remont dróg, ale tylko na drobne remonty, czyli np. na łatanie dziur. Niebawem, jak będzie pogoda, roboty mają ruszyć pełną parą. Jeżeli chodzi o kamień, który został wysypany na ul. Ogrodową, to zdaniem dyrektora Grobelskiego jest to taki sam kamień, jak stosowany jest w przypadku duszyniówek.
     - Póki co nie dotarły do mnie żadne informacje, żeby ktokolwiek z powodu kamienia przebił sobie koło, czy miałby ponieść jakąkolwiek inną stratę. Rów melioracyjny staramy się czyścić dwa razy w roku i powinien być niedługo wyczyszczony, jak warunki na to pozwolą, bo spółka wodna ma na to zlecenie - dodał Arkadiusz Grobelski.
Rów jego zdaniem biegnie od straży pożarnej i odprowadza kanalizację deszczową od strony ul. 22 Stycznia, Kasprowicza i 900-lecia.
     - Parę razy się zdarzyło na ul. 22 Stycznia, czy Kasprowicza, że coś tam prawdopodobnie z bloków spłynęło, ale na bieżąco usuwaliśmy tego typu awarie, żeby więcej nie miało to miejsca. Generalnie jest tam kanalizacja ogólnospławna, lecz została rozdzielona, sporo jest jeszcze starych instalacji i co jakiś czas gdzieś tam, jakieś nieczystości spływają, lecz ludzie natychmiast alarmują. My podejmujemy od razu jakieś kroki, żeby to wszystko naprawiać, żeby drugi raz coś takiego nie miało miejsca - tłumaczy Arkadiusz Grobelski.
     CIERPLIWOŚCI DO 2016 ROKU
     Burmistrz Leszek Duszyński apeluje, by mieszkańcy ul. Ogrodowej uzbroili się w cierpliwość. Mówił, że z tego, co mu wiadomo, ma tam zostać położona nitka gazu oraz wymieniona azbestowa rura wody.
     - Robimy to sukcesywnie, dlatego, że nie stać gminy na zrobienie wszystkiego jednorazowo. Priorytetem u mnie, kiedy zostałem burmistrzem, była budowa sieci kanalizacyjnej. Więc doprowadzenie sieci kanalizacyjnej do nieruchomości, które nie posiadały takiej sieci. Jedną z nich była ul. Ogrodowa - powiedział burmistrz Duszyński.      Zdaniem burmistrza Duszyńskiego, żadnej gminy nie stać jest w tych czasach, żeby jednorazowo zrobić wszystkie inwestycje. Dlatego też prace te wykonywane są etapami.
     - Zrobiliśmy pierwszy etap ul. Ogrodowej, przyjdzie czas na drugi. Niestety mamy również mniejsze wpływy do budżetu i nie da się wszystkiego zrobić. My i tak jesteśmy gminą, która bardzo dobrze realizowała inwestycje - opowiada burmistrz.
     Zapewnił: - W tym roku z oszczędności, jeżeli będzie to tylko możliwe, chcemy odbudować kolejne ulice po budowie kolektorów sanitarnych. Rozumiem mieszkańców, ale proszę też ich o wyrozumiałość i zrozumienie w tych trudnych dla nas wszystkich czasach. Bo nie tylko mieszkańcy ul. Ogrodowej narzekają na te nawierzchnie, ale również mieszkańcy innych ulic, gdzie był budowany kolektor sanitarny. Najważniejsza inwestycja na ul. Ogrodowej, czyli kolektor sanitarny jest doprowadzony do nieruchomości. Kiedyś go nie mieli, a jest teraz jakiś krok na przód. Proszę o wytrwałość i cierpliwość i na pewno będą te ulice odtworzone. Będziemy je robić etapami i planuję, aby do końca 2016 roku wszystkie te ulice miały już nowe nawierzchnie.
     Zapewnił także, że zainteresuje się sprawą rowu melioracyjnego. Na pewno poruszę tę sprawę, zorientuję się i osobiście będzie tę sprawę pilotował. Prawdopodobnie są jeszcze gdzieś szamba, ale są to zaszłości z lat poprzednich i nie da się wszystkiego wyeliminować.
     - Wierzę, że się nam uda i liczę na wsparcie i pomoc mieszkańców Mogilna w tych trudnych czasach - dodał burmistrz Leszek Duszyński.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1100 (11/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości