Jeziora Wielkie, oświata, reforma
Omówili warianty, bez decyzji
Radni przez dwie i pół godziny omawiali propozycje reformy. Nie doszli jednak do porozumienia i nie znaleźli złotego środka na uzdrowienie oświaty.
25 listopada w Urzędzie Gminy w Jeziorach Wielkich odbyło się wspólne posiedzenie komisji Rady Gminy z zespołem powołanym do opracowania strategii reformy szkolnictwa. Zespół pracował w składzie: radni - Sławomir Jendrzejczak, Grażyna Zwolińska, Aneta Bemke i Jacek Studziński, sekretarz gminy Grażyna Leśniewska, skarbnik gminy Jolanta Szydłowska i Aleksander Mielcarek, inspektor do spraw obsługi informatycznej i edukacji Urzędu Gminy w Jeziorach Wielkich.
ŻADNEJ KOSMETYKI
Kilku radnych przedstawiło własne spojrzenie na reformę oświaty w gminie. Gdy Grażyna Leśniewska omawiała wersję połączenia szkoły w Jeziorach Wielkich ze szkołą w Wójcinie z opcją przeniesienia gimnazjum z Włostowa do Jezior Wielkich, radny Sławomir Jendrzejczak powiedział, że jest to też jego propozycja i on się z nią utożsamia. - Ja myślę, że powinniśmy spełnić oczekiwania społeczne, żeby zmienić lokalizację gimnazjum, żeby gimnazjum było w centrum gminy. Jedynym rozwiązaniem jest umieścić je w Jeziorach Wielkich i jeżeli jest tyle miejsca w Wójcinie, zrobić szkołę z dużą ilością dzieci, dlatego, że w gimnazjum w przyszłym roku może być już tylko 110 osób i prawdopodobnie tyle będzie, a może nawet nie. Za 2 lata może być 90 osób i co z tego wyjdzie? I tak musimy coś z tym zrobić, a nie załatwić tylko kosmetyczne sprawy, żeby tylko roszadę zrobić - mówił.
ODWAŻNA PROPOZYCJA
Radna Aneta Bemke z kolei jasno wyraziła swoje zdanie: - Moja propozycja była taka, aby połączyć szkołę w Jeziorach Wielkich ze szkołą w Rzeszynku, ale szkołę podstawową utworzyć we Włostowie, a gimnazjum przenieść do Jezior Wielkich. Byłyby 2 szkoły podstawowe i gimnazjum. Marcin Czaplicki i Rafał Żuchowski uznali jej propozycję za bardzo odważną.
WIZJA WÓJTA
Podczas omawiania kolejnych propozycji radny Eugeniusz Wojtasik pytał, czy na spotkaniach roboczych zespół konkretnie optował za jedną konkretną propozycją. Radna Grażyna Zwolińska wytłumaczyła, że to radni mają ustalić konsensus. Wójt Zbysław Woźniakowski wyjaśniając radnym, ile pieniędzy mogą wydać z gminnej kasy dokładając do oświaty, tłumaczył: - Subwencji na ten rok mamy 3.241.677 zł, z tego powinno być na pensje dla nauczycieli 2.650.175 zł. Już za 10 miesięcy tego roku dołożyliśmy 331.000 zł do wynagrodzeń dla nauczycieli prowadzących oddziały od I do VI.
Radny Roman Skowron pytał wójta, czy ten skłania się w kierunku któregoś z wariantów wypracowanych przez zespół i czy ewentualnie go już rozpatrywał. Wójt tłumaczył, że w pracach zespołu uczestniczy tylko pośrednio. Twierdził, że swoje zdanie wyraził na samym początku rozmów o konieczności przeprowadzenia reformy oświaty w gminie. - Najbardziej mnie interesuje, żeby gimnazjum z Włostowa wyprowadzić. Ten budynek i tę działkę planuję do sprzedaży, żeby można było w Jeziorach Wielkich zrobić szkołę taką, jak powinna na dzisiejsze czasy wyglądać. Ale to wy państwo będziecie o tym decydować, w jakim kierunku pójdziemy. Ja mogę tylko państwu nakreślić moją wizję - mówił wójt. Przy okazji przypomniał, że według niego Szkołę Podstawową z Jezior Wielkich należałoby przenieść do Wójcina, szkołę w Rzeszynku zostawić, a gimnazjum z Włostowa przenieść do Jezior Wielkich. - My, gdy na połączeniu tych szkół nic nie zyskamy, to mamy do dyspozycji budynek i dopóki go nie sprzedamy, to go nie utrzymujemy - dodał.
ZGUBIONE DZIECKO
Jerzy Burzyński stwierdził, że przysłuchując się debacie zauważył, że zespół nic szczególnego nie opracował. - Zastanówmy się nad siatką szkół, o której mówił Sławomir Jendrzejczak. A najważniejsze w tym jest to, o czym nikt nie wspomniał, czyli temat dzieci, a to jest podstawa działalności szkół. My tu walczymy o nauczycieli i o szkoły, ale dla mnie to dziecko jest najważniejsze. Może być jeszcze kilka posiedzeń i może coś wypracujemy, ale nie sadzę - mówił radny Burzyński.
BUDYNEK PRZEJMĄ, ALE BEZ KOSZTÓW
Przewodniczący Rady Gminy Jarosław Graczyk stwierdził, że przyglądał się pracy zespołu i jest mniej więcej zorientowany. - Tutaj w pewnych kwestiach jestem skłonny się z panem Burzyńskim zgodzić, bo uważam, że powinniśmy założyć coś takiego, że pierwszą rzeczą jest dziecko, drugą są pracownicy, a trzecią jest dopiero budżet gminy - mówił. Po czym dodał, że szkolnictwo jest jednak zadaniem własnym gminy i wydaje mu się, że jak patrzy na te warianty, to przychyliłby się do wariantu zmniejszonej organizacji szkoły w Rzeszynku, czyli przeniesienia klas IV-VI do Jezior Wielkich, a zostawienia klas I-III.
- Te dzieci są małe, one się tam urodziły i tam się chowały i niech one tam chodzą do szkoły. Jeżeli jest kwestia budowy gimnazjum w Jeziorach Wielkich, to powinniśmy sobie opracować jakąś strategię. I jeżeli założymy, że przez 3 lata zbudujemy gimnazjum, to musimy założyć, czy ktoś kupi ten budynek we Włostowie. Czy może zrobić tam szkołę socjoterapeutyczną i czy rzeczywiście by ona wypaliła, bo na to są rzeczywiście duże pieniądze. Panie wójcie, wspomniał pan, że budynek gimnazjum chce kupić pan starosta i nie wiem, czy pan ze starostą rozmawiał, bo rozumiem, że na rzecz DPS w Siemionkach - mówił radny Graczyk. W tym czasie wójt cały czas przytakiwał.
Radny Waldemar Ciesielczyk przysłuchując się rozmowie z oburzeniem zapytał, dlaczego niektórzy o tym wiedzą, a inni nie. - To jest według mnie ukrywanie faktów i w takiej sytuacji jest inny podział kart - powiedział Waldemar Ciesielczyk. W odpowiedzi usłyszał, że jest o tym mowa od dwóch miesięcy na komisjach i sesjach. - W dziwny sposób jakoś tego nie dosłyszałem - mówił.
Starosta Tomasz Barczak w rozmowie z naszym reporterem powiedział, że budynek po szkole we Włostowie starostwo by przejęło, ale bez ponoszenia kosztów i w ten sposób ewentualnie może pomóc gminie.
W CENTRUM GMINY
Jarosław Graczyk twierdził, że wszyscy powinni założyć, że w Jeziorach Wielkich miałby docelowo powstać zespół szkół. - To jest optymalna rzecz, aby tak było w centrum gminy. Jak nie będzie pieniędzy, to i tak tego nie zrobimy, ale dla mnie to jest taka wersja optymalna. I dzieci, które by tutaj przeszły z Rzeszynka, mają jednak tutaj lepszą bazę mając „orlika” - tłumaczył radny Graczyk.
Podczas spotkania omówiona została także propozycja przeniesienia klas IV-VI z Rzeszynka do Jezior Wielkich, ale stwierdzono, że oddziały byłyby zbyt liczne (25-27 dzieci, a klasy są na 22 uczniów).
DREPTANIE W MIEJSCU
Roman Skowron powiedział, że według niego siatka szkół podstawowych, jaka na chwilę obecną istnieje na terenie gminy, jest dla niego optymalna. - Gimnazjum oczywiście lepiej by było, gdyby znalazło się w centrum, ale nadal pytam, czy gra jest ważna świeczki, żeby rozpętywać wojnę - mówił radny. Według niego szkoła w Rzeszynku powinna zostać w takiej formie, w jakiej jest dzisiaj, bo dojeżdżając do Jezior Wielkich dzieci miałyby do pokonania 8 km. - Chciałbym widzieć konkretne oszczędności, to wówczas może mógłbym się do czegoś odnieść - dodał.
Wójt uświadomił wszystkim, że nikt nie jest w stanie wykazać konkretnych oszczędności. - Jeżeli chodzi o dowożenie, to, panie Romanie, na złość odmrożę uszy. 8 kilometrów z Siedlimowa do Wilczyna mogą dzieci rodzice wysyłać, a my nie możemy - mówił wójt. Jednak Roman Skowron stwierdził, że w tym przypadku to gmina zmusi dzieci do dojazdów, a w przypadku Siedlimowa i Wilczyna to jest to tylko i wyłącznie decyzja samych rodziców. - Jest to przykre dla nas i wiemy, że ta subwencja byłaby większa i byłyby mniejsze problemy w gminie - dodał radny.
Radny Eugeniusz Wojtasik przysłuchując się wypowiedziom, które padały podczas obrad, stwierdził, że jest zaskoczony i trochę zniesmaczony, gdyż spodziewał się od zespołu czegoś konkretnego. Jego zdaniem, wszyscy drepczą nadal w tym samym miejscu, co miesiąc czy dwa miesiące temu.
- Nic konkretnego tutaj nie padło. A jeżeli chodzi o podział szkół, to ja jestem za wersją pana Jendrzejczaka, aby przenieść gimnazjum z Włostowa i tutaj w Jeziorach próbować rozbudować, a resztę szkół zostawić tak, jak są. Tylko odział przedszkolny z Rzeszyna przenieść do Rzeszynka - tłumaczył. Grażyna Leśniewska wyjaśniła radnemu, że jeżeli chodzi o Rzeszyn i Rzeszynek, to w szkole w Rzeszynku nie ma takiej bazy lokalowej i nie ma możliwości ich połączenia.
KOMPROMIS RADNEJ
Zebranie nie obyło się bez zgrzytów. Eugeniusz Wojtasik zarzucił Anecie Bemke, że nie działa zgodnie z tym, co obiecywała rodzicom w szkole w Rzeszynku. Twierdził, że radna mówiła na zebraniu, że będzie robić wszystko, żeby szkoła została. A teraz mówi coś innego. Radna Bemke odpowiedziała, że jest teraz takiego zdania, gdyż pierwotnie zakładano, żeby szkołę w Rzeszynku zamknąć. - Tak, żeby nic tam nie było i ja poszłam na kompromis i chciałam, żeby chociaż we Włostowie była szkoła podstawowa - tłumaczyła radna Bemke. - Dwa lata temu, kiedy szkoła przyjmowała patrona, pani tam kwiaty wręczała, a co teraz pani zrobi - kopa temu patronowi da - oburzył się radny Wojtasik.
Obliczenia ilości dzieci w gminie przygotowane przez zespół (patrz tabela) wskazują, jak twierdził wójt, na duży spadek urodzeń w kolejnych latach, co może spowodować, że oddziały będą coraz mniejsze i pozostawienie wszystkich szkół jest niemożliwe.
Podczas spotkania poruszano również sprawy wydatków na utrzymanie obiektów oraz omawiano wysokość wynagrodzeń dla nauczycieli.
CZAS DLA RADNYCH
Radni mają czas do końca lutego 2012 roku na wypracowanie reformy oświaty, gdyż najpóźniej w tym właśnie terminie ma być podjęta uchwała reformująca oświatę.
Obecnie radni mają za zadanie dobrze przeanalizować wyliczenia, które otrzymali i zastanowić się nad własnymi propozycjami. Chodzi głównie o to, aby na kolejnym spotkaniu radni ostatecznie przedyskutowali warianty i podjęli już konkretną decyzję.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1034 (49/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze