Pracownicy Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej ze Strzelna i Mogilna choć tłumnie zjawili się 10 czerwca na powiatowej sesji bronić swych miejsc pracy, uzbrojeni w związkowe sztandary "Sierpnia`80" i gwizdki, sprawiali wrażenie bardzo zmęczonych przedłużającą się sytuacją niepewności o miejsca pracy. Entuzjastycznie przyjmowali tylko te wystąpienia polityków, którzy stawali w ich obronie. fot. Damian Stawski
Mogilno, SPZOZ, Centrum Dializa
Operator zdjęty, starosta wybuczany
- Czy państwo myślicie tyle lat mnie znając, że ja coś bym zrobił przeciwko swojemu społeczeństwu? - pytał emocjonalnie pracowników SPZOZ starosta Tomasz Barczak. Z sali zebrani odpowiedzieli staroście głośne - Tak. Starosta skomentował: - No to państwo mnie nie znacie.
Za tym, by pozostawić w programie obrad dyskusję nad umową SPZOZ z „Centrum Dializa” głosowały tylko 3 osoby: Lucyna Heinich z Dąbrowy, Paweł Kraśny z Mogilna i Mirosław Leszczyński z Goryszewa fot. Damian Stawski CELNA RIPOSTA DĄBKA
Już na kilka dni przed piątkową sesją Rady Powiatu Mogilno dochodziły sygnały, że wybiera się na nią duża grupa pracowników SPZOZ ze Strzelna i z Mogilna. Pracownicy zamierzali wpłynąć na radnych, by w głosowaniu nie wyrazili zgody na podpisanie umowy dzierżawy między SPZOZ a spółką Centrum Dializa z Sosnowca.
W momencie zamykania poprzedniego numeru Pałuk dużo się działo także wśród radnych, głównie opozycyjnego PO i SLD. W ubiegłą środę starosta Tomasz Barczak zaprosił radnych z Mogilna do swego gabinetu. Co prawda powiatem rządzi samodzielnie PSL (ma 9 radnych + radny Siwek z SLD), ale starosta zdawał sobie sprawę, że w sprawie operatora nie może liczyć na radnych PSL ze Strzelna. Oni wysyłali wystarczające sygnały, że będą głosować przeciw lub wstrzymają się. Starosta zamierzał przekonywać radnych, że Mogilno powinno głosować razem za operatorem. Tym bardziej, że miał się ziścić w końcu plan przeniesienia wszystkich podstawowych oddziałów szpitalnych ze Strzelna i rozbudowa szpitala w Mogilnie. Jak się dowiedzieliśmy dobry humor szybko popsuł staroście radny PO Jakub Dąbek. Radny miał powiedzieć staroście, że jeżeli PSL wzięło władzę to teraz mają się martwić, a radnych z opozycji mają nie traktować jako chłopców do bicia. Wypomniał również staroście to, że po wyborach samorządowych w 2014 r. radnych z Mogilna (głównie radnych PO) brano jako straszaków na radnych PSL ze Strzelna, po to, by PSL mogileńskie i strzeleńskie rządziło razem - bo w przeciwnym wypadku PSL mogileńskie będzie rządzić z PO mogileńską.
CZYTASZ - PODPISZ
9 czerwca radni mogli w gabinecie przewodniczącego Rady Miejskiej Jana Barteckiego przeczytać treść umowy dzierżawy SPZOZ Mogilno z Centrum Dializa. Obecny był mecenas Adam Gajda z Gdańska, który działał przy zespole negocjacyjnym i przygotowywał mogileńską służbę zdrowia do restrukturyzacji. Na czytanie umowy przyszło 12 radnych. Ci, którzy nie mogli w czwartek o 1400 uczestniczyć w spotkaniu mogli to również zrobić od rana w czwartek i w piątek, 10 czerwca w dniu powiatowej sesji.
Niektórzy radni jednak nie czytali umowy, chociaż na spotkanie przyszli. Powodem było to, że po przeczytaniu radny musiał złożyć podpis, że zachowa w tajemnicy to co przeczytał. Radny PO Wojciech Baran nie zgodził się na złożenie podpisu, dlatego umowy nie czytał.
PRZEŁOŻYĆ GŁOSOWANIE
10 czerwca tuż przed posiedzeniem komisji do radnego PO Bartosza Nowackiego podszedł związkowiec Sierpnia`80, pracownik pogotowia Sławomir Śródecki i podał mu dokumenty. Były to wypowiedzi jednego z posłów, który wypowiadał się o trwających pracach sejmowych nad ustawą odnośnie komercjalizacji w służbie zdrowia. Radny natomiast ten fakt postanowił wykorzystać na początku posiedzenia komisji.
- W związku z tym, że trwają w ministerstwie zdrowia prace dotyczące komercjalizacji szpitali, proponowałbym żeby zaczekać z uchwałą (...) Proponuję byśmy to głosowanie przesunęli miesiąc w czasie - mówił radny Nowacki.
Radni PO, od lewej: Jarosław Graczyk, Bartosz Nowacki i Jakub Dąbek zdecydowanie podkreślali, że bez zagwarantowania socjalnych oczekiwań pracowników SPZOZ oni tej uchwały nie poprą fot. Damian Stawski
W imieniu „Solidarności” wypowiadał się Tadeusz Dachowski fot. Damian Stawski
Przed głosowaniem Zarząd Powiatu obradował w kącie sali, gdzie obradowała Rada Powiatu. Tyłem od lewej: starosta Tomasz Barczak, Mirosław Leszczyński, wicestarosta Krzysztof Szarzyński i Marek Maruszak. fot. Damian Stawski
Pracownicy SPZOZ przed sesją dzierżyli w ręku sztandary „Sierpnia`80” fot. Damian Stawski Radnemu od razu odpowiedział starosta Tomasz Barczak, który nalegał by radni głosowali nad uchwałą właśnie w piątek.
- My dzisiaj nie głosujemy nad umową, my głosujemy tylko nad uchwałą, że SPZOZ może zawrzeć taką umowę (...) My taką uchwałę możemy sobie spokojnie podjąć - uspokajał starosta. Dodał, że wszystkie procedury są zgodne z istniejącym prawem. - Ja proponuję żeby tę uchwałę podjąć, a do podpisania umowy i tak trzeba trochę czekać, wojewoda ma na to miesiąc czasu.
Radny Jarosław Graczyk poparł swojego kolegę z PO Bartosza Nowackiego by przesunąć w czasie głosowanie. Dla radnego z Jezior Wielkich kwestią sporną jest natomiast brak pakietu gwarancji socjalnych dla załogi. - Z tego co wiem, takiego pakietu nie ma, trwają negocjacje, więc wydaje mi się, że propozycja pana Bartosza jest jak najbardziej zasadna. Jakbyśmy mieli ten pakiet podpisany, to być może łatwiej byłoby podjąć decyzję - uzasadniał radny Graczyk.
Starosta Tomasz Barczak tłumaczył operatora: - On nie może negocjować z pracownikami jeżeli nie jest jeszcze uchwała podjęta.
Mecenas Adam Gajda radził by radni nie zwlekali z podjęciem decyzji. - Każde przesunięcie w czasie tego procesu powoduje to, że sytuacja finansowa SPZOZ jest gorsza niż obecnie, ten dług rośnie - tłumaczył Adam Gajda. Radny Nowacki zaznaczał, że uchwała ta jest ostatnią, na którą wpływ może mieć rada powiatu, a dalsze działania będą już poza radą, dlatego dla radnych jest tak ważna.
MECENAS WYKLUCZYŁ ZWIĄZKI
Radny Jakub Dąbek z PO dopytywał dlaczego zespół negocjacyjny nie wypracował pewnych stanowisk dotyczących pakietu socjalnego. Zastanawiającą rzeczą był też brak udziału strony społecznej w negocjacjach.
Jak mówił mecenas Gajda wprowadzenie strony pracowniczej do negocjacji sprowadzało się do tego, że ta umowa była by co najmniej trójstronna i bardzo trudno byłoby ją negocjować. To mecenas miał doradzić zespołowi negocjacyjnemu brak udziału związkowców w pracach zespołu.
KOLEJNE 3.000.000 ZŁ KREDYTU
Starosta Barczak dalej przekonywał radnych: - Przedłużanie o jeden miesiąc jest to przedłużenie niepewności pracowników SPZOZ to się z tym wiąże. Już w tej chwili jest nerwowość, nie wiedzą co się stanie. Dodał, że firma negocjuje jeszcze z innymi powiatami i każda zwłoka w wykonaniu radnych może oznaczać, że Centrum Dializa po prostu się wycofa. Starosta zapewniał radnych: - Umowa jest korzysta dla SPZOZ, dla powiatu, również dla pracowników.
Finanse SPZOZ według starosty w ostatnim czasie nadal są pogarszające. Starosta mówił, że ostatnio dyrektor SPZOZ Marek Gotowała wystąpił do Rady Społecznej o opinię w sprawie przyznania kredytu w kwocie 3.000.000 zł, po to żeby osiągnąć płynność finansową.
- Obecnie trwa poszukiwanie kogoś, kto by takiego kredytu udzielił, ale to głównie jest po to, aby w czasie i w terminie płacić pensje pracownikom (...) Przedłużanie sytuacji pogarsza sytuację SPZOZ - ostrzegał radnych starosta.
WIERZYĆ PROTOKOŁOWI
Dariusz Chudziński ze Strzelna nie wierzy, że Centrum Dializa przystąpi do negocjowania pakietu socjalnego.
- Na podstawie czego pan sądzi, że przyszły pracodawca przystąpi do negocjowania pakietu socjalnego. Z czego pan wywodzi takie stwierdzenie? - pytał starostę radny Chudziński.
Starosta poprosił więc sekretarza powiatu Stefana Łukomskiego o przeczytanie wyciągu z protokołu ze spotkania z pracownikami z 6 czerwca. - W protokole jest napisane co inwestor chce zaproponować pracownikom - mówił starosta.
Jak wynika z fragmentu protokołu prezes Centrum Dializa Jacek Nowakowski miał zapewniać, że do momentu, kiedy nie będzie nowego kontraktu wieloletniego do tego też czasu nie będą zwalniani pracownicy. Datą wstępną ma być luty 2017 r. Kiedy już natomiast kontrakt będzie uzyskany, wtedy będzie też wiadomo co dokładnie będzie w szpitalu. Do momentu m.in. przenosin do szpitala w Mogilnie również ma nie być znaczących ruchów kadrowych.
W momencie kiedy oddziały zostaną zgodnie z uchwałą zakontraktowane umową z NFZ, to wtedy zaproponowany zostanie pracownikom program dobrowolnych odejść, który polegałby na tym, że pracownicy tych komórek i tych grup zawodowych, którzy chcieliby odejść w ramach danego programu otrzymaliby dodatkowo 6-miesięczną odprawę bez względu na staż zatrudnienia.
Tak więc restrukturyzacja i zmiany kadrowe rozpoczną się w momencie podpisania nowego kontraktu na finansowanie działalności leczniczej z NFZ.
Tym samym co wcześniej starosta straszył radnych mecenas Adam Gajda. Jak dodał jednak, są to tylko jego przypuszczenia.
- Jeżeli Centrum Dializa dostanie informacje, że rada dzisiaj nie głosowała i ten termin zostanie przesunięty, to być może powie, że ta oferta wiążąca głównie dotyczy oferty cenowej i tych 155.000 zł czynszu płatności. Już sygnalizowali, że to długo trwa, a oni już mają pieniądze, być może to była taka zagrywka negocjacyjna, ale z formalnego punktu widzenia być może będzie trzeba ich poprosić o przesunięcie terminu związania tą ofertą cenową, ponieważ to 180 dni bez wątpienia wygasło - tłumaczył Adam Gajda. Związanie ofertą cenową nastąpiło prawdopodobnie w listopadzie.
- Jeżeli wygasło to oferta jest nieważna (...) To jest łakomy kąsek - odpowiadał mecenasowi Bartosz Nowacki i upierał się, że miesiąc czasu nie robi żadnego problemu, ponieważ kontrakt jest duży.
PO ZNAJOMOŚCI
Co raz bardziej zdenerwowany wydawał się być starosta Tomasz Barczak.
- Nie rozumiem jednej rzeczy, jeżeli dostaliśmy korzystną dla nas ofertę, z tego względu że znamy się od 10 lat, od 10 od 15 lat, w sierpniu kończy się umowa, pan dyrektor musi ogłaszać przetarg na wydzierżawienie pomieszczeń Dializie, oni chcieliby tę Dializę prowadzić w Strzelnie - mówił starosta. Przypominał, że mówił w czwartek radnym, że czynsz dzierżawny jest tak duży dlatego, że Centrum Dializa ma kapitał, a po latach współpracy ten kapitał chcą dalej inwestować w powiecie mogileńskim.
Prezes Dializy miał mówić do starosty: - Po 10 latach współpracy to ja mogę wam pomóc zrestrukturyzować służbę zdrowia w powiecie mogileńskim - opowiadał radnym starosta.
CHODZIŁO O MAPOWANIE
Jak tłumaczył radnym Tomasz Barczak, Zarząd Powiatu nie podjąłby takich działań, gdyby nie dochodziły do starosty sygnały o tym, że szpital w Strzelnie może nie być finansowany ze środków z NFZ. Szpital w Strzelnie miałby nie znaleźć się w mapie potrzeb zdrowotnych z powodu zbyt bliskiej odległości od Inowrocławia. Większe powodzenie przetrwania ma natomiast szpital w Mogilnie.
- Zarząd nie podjął by takich działań gdyby nie było sygnałów, że taki szpital jak w Strzelnie może nie być finansowany przez NFZ - chodzi o mapowanie - powiedział starosta.
Radny Chudziński mówił wręcz o manipulowaniu radnych. Radny ze Strzelna w mocnych słowach atakował starostę. - Manipuluje pan panie starosto tym, że rada i społeczeństwo nie znają treści tej umowy. W treści umowy nie ma słowa o zabezpieczeniu pracowników. Każe pan czytać niestworzone rzeczy, takich protokołów było pewnie mnóstwo, takich rozmów prowadziliście dziesiątki, z tego protokołu nic, żadne zobowiązanie nie wynika. Odpowiedzią na te protokoły są opinie związków zawodowych dołączonych do uchwały. Proszę sobie przeczytać, nie zostawiają na was suchej nitki związkowcy, czyli pracownicy. Bardzo podobna sytuacja dotyczy całej reszty tej umowy. To tylko pańskim zdaniem panie starosto ta umowa jest tak korzystna dla powiatu. Chciałbym zaryzykować stwierdzeniem, że jest ona zabezpieczeniem pana świętego spokoju przez najbliższe dwa lata i nic więcej, do momentu kiedy nie wiatr historii, a zefirek zwieje was z waszych stanowisk - grzmiał radny Chudziński.
NIKT O PACJENTACH
Starosta zarzucał radnym, że ci mówią tylko i wyłącznie o pracownikach, zapominają natomiast o pacjentach.
- Ja nigdy nie słyszałem, żeby ktoś ze związków zawodowych mówił o pacjentach, ani z państwa radnych, nikt nie mówi o pacjentach (...) Martwimy się o stanowiska, o miejsca pracy, natomiast gdzie jest sam pacjent, który musi być w tym szpitalu leczony w odpowiedni sposób (...) Musimy sprawić by pacjenci byli zadowoleni z naszych usług - tłumaczył starosta.
Starosta tłumaczył radnym, że nie można zmarnować 9 miesięcy negocjacji od A do Z,
Natomiast radny Jakub Dąbek przypomniał: - Już bodajże 3 lata temu dla państwa nie było problemem zainwestowanie powiatowych pieniążków na kredyt, kwoty były różne, 10, 20, 40 milionów złotych w mały samorządowy szpital.
Jakub Dąbek zwracał uwagę, że operator może generować koszty, ale zrobi to kosztem bardzo dużej redukcji zatrudnienia. - Gdzieś będzie musiał szukać tych kosztów, nie ma innej rady. Jeżeli na tym samym poziomie będzie kontakt z NFZ to wy państwo nie potraficie tego pociągnąć, a pociągnie to operator bez drastycznych kroków? Nie wierzę - kończył radny Dąbek.
Z kolei mówienie nieprawdy staroście zarzucił radny Wojciech Baran, który wcześniej wielokrotnie upominał się o pacjentów. - To nie jest tak, że żaden radny nie upominał się o kwestie pacjentów czy pracowników, ja wielokrotnie o tym mówiłem, wystarczy cofnąć się do protokołów, czy zapisów odnotowanych przez prasę, prosiłbym żeby nie powtarzać takich rzeczy - tłumaczył radny.
Dariusz Chudziński natomiast słów starosty nie chciał komentować.
- To się nie nadaje do komentarza, po prostu mówi pan po raz kolejny nieprawdę - ucinał radny.
Z kolei radny SLD Robert Musidłowski mówił: - Radny Dariusz Chudziński nie chciał skomentować tego czy zabieraliśmy głos o mieszkańcach czy tylko o pracownikach. Ja chciałbym tutaj powiedzieć inaczej, czy panie starosto czy pracownicy SPZOZ nie są mieszkańcami naszego powiatu? Są mieszkańcami naszego powiatu w większości. Jest tutaj pracownik SPZOZ Sławomir Śródecki, to gdzie on się leczy, gdzie jego koleżanki i koledzy się leczą, jego rodzina, gdzie oni się wszyscy leczą? W Gdańsku? W Warszawie? W Mogilnie się leczą albo w Strzelnie - grzmiał radny lewicy.
BANDYCKI ZAMACH
Do dyskusji włączył się przewodniczący związku Sierpień`80 w Bydgoszczy Jacek Siekierski. - Mnie nie potrzebna jest treść tej umowy. Ja z tej uchwały czytam, że jest to bandycki zamach na prawa pracownicze i tutaj więcej komentarza nie potrzeba - mówił przewodniczący. Dopytywał, co stanie się z pieniędzmi z funduszu socjalnego dla pracowników. Jak okazało się bowiem, Centrum Dializa Sp. z o.o. takiego funduszu nie prowadzi. - Niech mi ktoś odpowie (...) co się stanie z pieniędzmi z funduszu świadczeń socjalnych należącego do pracowników, skoro „Centrum Dializa” nigdzie nie prowadzi funduszu świadczeń socjalnych. To są pieniądze załogi. Panie starosto znowu oddaliście jakąś pulę pieniędzy tak o. (...) Co roczny odpis na pracownika jeśli chodzi o fundusz świadczeń socjalnych to jest około 1200 zł razy około 250 pracowników SPZOZ. Tak nam uciekają pieniądze - mówił Jacek Siekierski.
Adam Gajda potwierdził doniesienia Jacka Siekierskiego. - Ja brałem udział w zespole negocjacyjnym, ma pan rację, „Centrum Dializa” nie prowadzi funduszu socjalnego w swoich spółkach - mówił mecenas. Tłumaczył, że zamysł był taki, żeby nie krzywdzić pracowników i żeby fundusz pozostały w SPZOZ został wypłacony przed przejściem do Centrum Dializa pracownikom. To w tym roku. Nie wiadomo jednak co z funduszami w kolejnych latach. Związkowiec z mecenasem poszli na wymianę zdań.
- Czytał pan ustawę o funduszu świadczeń socjalnych? - pytał mecenasa Jacek Siekierski. - Tak ja ją znam - mówił Adam Gajda. - To dlaczego Pan ją negocjował w moim imieniu? Dlaczego pieniędzmi zgromadzonymi z funduszu świadczeń socjalnych w imieniu związków negocjował zespół negocjacyjny - pytał Jacek Siekierski mocno zirytowany tą sytuacją.
Adam Gajda tłumaczył: - Środki z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych są odpisywane przez pracodawcę, są to środki przeznaczone na cele w ustawie na rzecz pracowników. Przyjęte rozwiązanie jeszcze negocjowane z „Centrum Dializa” sprowadzało się do tego, aby było najbardziej korzystne dla pracowników, tylko tyle.
Jacek Siekierski tłumaczył mecenasowi, że fundusz świadczeń socjalnych to jest coś czym pracodawca tylko administruje. - Nie wy będziecie decydować o jego podziale. A wy sobie zadecydowaliście w umowie z „Centrum Dializa” (...) Już pozbawiliście pracowników kwoty 1200 zł razy 250 pracowników. Od razu zdjęliście taki koszt z „Centrum Dializa” - tłumaczył Siekierski.
Członek PiS ze Strzelna Robert Litwinek dociekał: - Kto podjął decyzję za związki zawodowe i wykluczył związki zawodowe w prowadzonych rozmowach z operatorem. Proszę imię i nazwisko osoby, która wykluczyła udział związków zawodowych w rozmowach.
Mecenas odpowiadał: - Zespół negocjacyjny, który miał uprawnienie do negocjowania projektu umowy dzierżawy i warunków tej umowy został wyłoniony przez dyrektora SPZOZ, natomiast jego skład został zatwierdzony przez Zarząd Powiatu zgodnie z uchwałą rady powiatu rok temu (...) Skład zespołu był przez pana dyrektora SPZOZ wyłoniony, ale musiał być zatwierdzony przez Zarząd Powiatu.
Robert Litwinek zwracał uwagę, że takie działanie by pozbawić związki zawodowe możliwości uczestniczenia w negocjacjach było celowe: - Pan dyrektor SPZOZ sam zadecydował, czyli generalnie złamał prawa pracowników.
Wtrącił się od razu Adam Gajda: - Wydaje mi się, że twierdzenie „złamanie praw pracowników” chyba nie do końca jest prawdziwe.
Do całej tej sytuacji odniósł się Jacek Siekierski zwracając się do mecenasa: - Ja pana zatrudnię jako elektryka, zabiorę panu wszystkie narzędzia i każe panu pracować pod napięciem. Wchodzi pan? Jaka jest rola związków zawodowych, skoro związkom zawodowym odebraliście wszystkie narzędzia jakie związki mają w ręce. Druga rzecz ze związki powinny bezwzględnie znaleźć się w tej komisji, tylko dlatego, że tam było trzech oferentów, wy wybraliście jednego. Dlatego nie było tam przedstawiciela strony społecznej bo czasami przedstawiciel strony społecznej mógłby stwierdzić, że któryś z tych dwóch dla załogi proponuje lepsze perspektywy.
SYRENA I POLICJA
Na sesji powiatowej zjawiła się grupa kilkudziesięciu mieszkańców i pracowników SPZOZ, a Grzegorz Kulczycki przywiózł nawet syrenę, która dała swój popis przez chwilę podczas obrad komisji. W starostwie zjawiła się policja, która rozmawiała z Grzegorzem Kulczyckim na temat tego, skąd w starostwie zjawiło się tyle ludzi. - Będziemy protestować przeciw staroście - miał mówić Grzegorz Kulczycki.
- DARKU WYBACZ
Do porządku obrad uwagę zgłosił radny Wojciech Baran. Przypomniał, że padł wniosek radnego Nowackiego o ściągnięcie punktu umowy z Centrum Dializa z porządku obrad i on też taki wniosek ponowił.
Radny Dariusz Chudziński mówił do obecnych mieszkańców, że radni mają związane ręce w kwestiach umowy. - Chcę, żeby społeczeństwo miało świadomość, że utajnienie tekstu umowy zawartej z operatorem nastąpiło rok temu 4 lipca 2015 r., kiedy to uchwałą tej rady radni PSL na wniosek pana starosty podpisali tajność tej umowy i to jest początek braku konsultacji społecznych (...) Żeby zapoznać się z treścią tej umowy musieliśmy podpisać lojalność. To jest łamanie podstawowych zasad jawności pracy samorządu. Nie wolno tak postępować - mówił radny. Poza tym jak tłumaczył, że radni materiały na sesję otrzymali zbyt późno (umowę radni czytali dzień przed sesją, a według radnego jest ona integralną częścią uchwały). Zgodnie ze Statutem Powiatu radni powinni otrzymać materiały na 7 dni przed sesją. Radny odwołał się jeszcze do kwestii pracowniczych.
- Ponadto stwierdzam, że uchwała, którą dzisiaj musimy podejmować (...) działa przeciwko pracownikom SPZOZ, ale w szczególności działa przeciwko mieszkańcom tego powiatu. Niestety nie mogę państwu wyjaśnić dlaczego podpisałem wczoraj obowiązek zachowania tajności, ja podpisałem, Wojtek nie podpisał, wam powie dlaczego - mówił Dariusz Chudziński, który za to przemówienie zebrał gromkie oklaski.
- Przestańmy procedować nie tylko do następnej sesji, ale w ogóle - nawoływał radny Chudziński zbierając ponownie oklaski.
Jan Bartecki nie zgadzał się ze słowami radnego, że to radni PSL przyłożyli rękę do tajności. W tym momencie przerwał mu przedstawiciel Solidarności Tadeusz Dachowski, pracownik Enea reprezentujący Solidarność. - Panie przewodniczący, wniosek formalny był, proszę procedować zgodnie z prawem, a nie opowiadania. Przewodniczący odpowiedział: - Pan zakłóca porządek obrad sesji. Dalej Tadeusz Dachowski nie odpuszczał: - To proszę mnie wyprowadzić - mówił do Jana Barteckiego. Przewodniczący dodał po raz ostatni, że Tadeusz Dachowski ma mu dać prowadzić sesję. Wrócił jednak do tematu głosowania odnośnie jawności. Przewodniczący tłumaczył, że wtedy nie było go na sali.
Co ciekawe radnego PO Bartosza Nowackiego w zdjęciu punktu z porządku obrad poparł radny PSL Krzysztof Mleczko ze Strzelna.
- Bartek nie wiem czy może być do następnej sesji dlatego, że nie wiemy czy do następnej sesji prace w ministerstwie się skończą, procedurę można wznowić wtedy, kiedy wejdzie ustawa sejmowa - mówił Krzysztof Mleczko i zebrał za to oklaski od zebranych. Radny PSL zwrócił się również do Dariusza Chudzińskiego: - Darku, wybacz, twoja nienawiść do PSL jest ogromna i to ja rozumiem, co nie znaczy, że nie mamy wspólnych intencji i interesów.
WYSŁUCHAĆ SUWERENA
Wojciech Baran wrócił natomiast do wniosku formalnego i podał kilka argumentów za uzasadnieniem tego. Po pierwsze radny mówił to co Dariusz Chudziński czyli radni otrzymali materiały według niego zbyt późno. Tłumaczył również swoje zachowanie kiedy nie złożył podpisu o zachowaniu tajemnicy ze spotkania odnośnie umowy.
- Ja żadnej deklaracji o zachowaniu tajemnicy nie będę podpisywał bo moim zdaniem to jest niezgodne z prawem (...) interes pacjentów tego powiatu powinien zaważyć żeby umowę można było udostępnić (...) To co jest w uchwale wiąże operatora czy to co jest w umowie? Bo jeżeli to co jest w uchwale nie wiąże operatora to jest to praktycznie bez znaczenia, dlatego najważniejsza w tej kwestii jest umowa - mówił radny Baran.
Adam Gajda tłumaczył, że projekt umowy dzierżawy został pismem zastrzeżony przez Centrum Dializa jako tajemnica przedsiębiorstwa z powołaniem o przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Radny Baran pytał gdzie jest sens, jeśli wszystkie informacje, które mogą dotykać tajemnicy przedsiębiorstwa są zmieszczone w uchwale.
- Być może chodzi o sposób w jaki gwarantuje albo nie gwarantuje ochronę zdrowia na terenie naszego powiatu na kolejne 30 lat - to ta tajemnica - dopytywał radny Baran.
Bartosz Nowacki po raz kolejny upominał: został złożony oficjalny wniosek i prosiłbym o procedowanie tego wniosku. Radnemu odpowiedział szybko Jan Bartecki: - Nie zgadzam się, z tego względu że jest tak szeroka grupa społeczna, myślę, że to jest najlepszy moment by wysłuchać suwerena i ewentualnie się przychylić do wniosku.
STRZELNO NIE ODDA SZPITALA
Następny głos miał zabrać Przemysław Zowczak, ale pierwszy do mikrofonu stanął Jacek Siekierski, wchodząc w kolejkę byłemu radnemu. Wtedy Jan Bartecki pokusił się o sformułowanie: - Proszę, może pan zabrać głos, ostatni będą pierwszymi.
Jacek Siekierski odpowiedział ripostą: - Mam nadzieję, że będzie to ostatnia kadencja niektórych członków i na pewno my wam w tym pomożemy.
Jacek Siekierski po raz kolejny zwracał uwagę, że w szpitalach prowadzonych przez Centrum Dializa zwalniają się lekarze oraz zamykane są oddziały. Mówił do starosty Tomasza Barczaka.: - Jeżeli chce pan podjąć tę uchwałę to spiszmy takie porozumienie, że ja sprzedam pana samochód, a jutro pogadamy za ile.
Była to aluzja do tego, że radni najpierw mieliby podjąć uchwałę, a potem nie mieliby już na nic wpływu.
Kolejny głos zabrał Przemysław Zowczak, który zwracał uwagę, że z jednej strony jest podmiot prywatny, który ma prawo do swoich tajemnic, ale z drugiej strony jest podmiot publiczny. Ponieważ dotyczy to finansów powiatu mogileńskiego umowa powinna być według mieszkańca jawna. - O to powinien zadbać Zarząd Powiatu, a w szczególności pan starosta Tomasz Barczak (...) Nie może być tak, że pakiet socjalny jest uzgadniany jako ostatni w kolejce (...) Jeśli panowie wszystko co dotyczy finansów poustalaliście to bardzo proszę nie robić tym ludziom wody z mózgu, że później w przyszłości to będzie uzgodnione - zwracał uwagę mieszkaniec Zofijówki.
Jako kolejna głos w dyskusji zabrała jedna z mieszkanek Strzelna z apelem do starosty Tomasza Barczaka i dyrektora SPZOZ Marka Gotowały.
- Panie starosto i panie dyrektorze. My mieszkańcy Strzelna nie oddamy naszego szpitala jeżeli pan starosta nie zostawi nam szpitala, my mieszkańcy gminy Strzelno będziemy popierać pomysł przejścia naszej gminy do powiatu inowrocławskiego. Ludzie mają głodowe renty i emerytury, ludzie nie mają czasu się leczyć. W przypadku przeniesienia szpitala do Mogilna, koszt leczenia wzrośnie jeszcze bardziej - mówiła podczas sesji.
Dalej swoje stanowisko wyraził również Tadeusz Dachowski.
- To co tu się mówi, a to co mówi pan właściciel firmy to diametralna różnica. Pan właściciel firmy on tylko mówi, że podpisze pakiet gwarancji socjalnych, jeżeli będzie miał kontrakt. Zwracał uwagę na zwolnienia w innych szpitalach: - Jeżeli starosta by tak wyczyścił u nas szpitale to po pierwsze, będzie to szpital, który będzie miał 50 łóżek i będzie taniej, do tego dąży właściciel firmy, ma być tanio, a jeżeli zarząd powiatu uważa, że ważniejsze jest wziąć 150.000 zł i mieć święty spokój (...) Oni są jednakowo ważni dla powiatu - i ten który jest chory i ten który pracuje. Nie łudźmy się, jeżeli pakiet socjalny nie jest częścią kontaktu to go w ogóle nie ma bo nie ma żadnej gwarancji, że jeden punkt z tego kontraktu, który sfinansował (...) Jeżeli ktoś nie ma dobrej woli to kręci tak jak na spotkaniu z nami kręcił przyszły. (...) On mi mówi, że nie ma struktury, kto kupuje taki obiekt i nie wie jaka będzie struktura, to jest chore, albo nie wie albo kręci; bo jakby wiedział to by pokazał to obywatelom, radnym i związkowcom.
Bartosz Nowacki upierał się z kolei przy tym, że reformę można było zrobić we własnym zakresie: - To jest przesunięcie odpowiedzialności na operatora.
Dalej wrócił temat tajności umowy. Najpierw zaczął radny Baran: - Trochę mnie uwłacza takie coś, że ktoś mi chce przeczytać umowę, a ja mam sobie na podstawie tego wyrobić zdanie. Z kolei Dariusz Chudziński zwracał uwagę, że tajność w tej sprawie powinna być jednoznaczna z zerwaniem rozmów.
- Złamanie naszego świętego prawa do jawności prac samorządu to jest wykpienie się z wszystkiego co najświętsze. ...Ja czytałem tę umowę i zmroziła mnie jedna rzecz. Bardziej chroni się kozetkę, fotel dyrektora niż pracownika. Nie ma żadnych zapisów, które chronią pracownika.
Radny Chudziński apelował do radnych: - Za chwilę będziemy dokonywali głosownia. Myślę, że wszyscy z nas traktują tę sprawę priorytetowo. Jeżeli uznaje ją i myślę, że wielu moich kolegów, wstrzymanie się od głosowania to jest polityczne tchórzostwo. Jestem za albo przeciw z pełną odpowiedzialnością, nie ma ciepłe, jakieś tam letnie, nie ma ciamciaramciam, to jest życie i zdrowie moich wyborców, życie mojej rodziny, życie państwa i państwa rodzin. Albo jestem za, albo przeciw, albo chronię swój ciepły stołeczek, albo jestem w pełni odpowiedzialnym politykiem.
WODZIREJE
Głos w końcu zabrał też mieszkaniec Mogilna z PiS Jerzy Szczotka. - Dlaczego w tak istotniej sprawie dla wszystkich mieszkańców powiatu nie było konsultacji społecznych? Obywatele by się wypowiedzieli w szerokim spectrum i wtedy można by było ocenić prawidłowość tych wszystkich poczynań. Teraz jest dyskusja oparta właściwie tylko o kilka osób, a co z resztą mieszkańców powiatu? - pytał Jerzy Szczotka.
Druga kwestia dotyczyła standaryzacji placówek medycznych do końca 2017 roku: - Czy w tej umowie operator zagwarantował kwoty niezbędne do przeprowadzenia standaryzacji? To są niesamowite koszty. Nie wiem czy wystarczy 50.000.000 zł żeby na odpowiednich standardach funkcjonował szpital.
Złożył również dość ciekawą propozycję odnośnie przeprowadzenia głosowania. - Proponuję przeprowadzenie głosowania imiennego, żeby każdy z mieszkańców powiatu mógł zobaczyć, kto jak głosował - mówił Jerzy Szczotka, za co zebrał oklaski od zebranych.
Jakub Dąbek odpowiedział natomiast na słowa dotyczące tego jak radni mieliby głosować.
- Ani pan Szczotka, ani pan Chudziński, ani pan Siekierski, ani państwo ze Strzelna, z Mogilna, ani pozostali ludzie nie są w stanie wpłynąć na moją decyzję. Ja będę podchodził do tego we własnym sumieniu. Nie robi na mnie żadnego wrażenia tutaj pan Kulczycki, który bawi się w wodzireja, jak klaśnie to wszyscy klaszczą, to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby każdy podjął we własnym sumieniu decyzję i teraz jeżeli pan radny Chudziński tak emocjonalnie mówi,” panowie wstrzymajcie się nie wstrzymajcie”, jeżeli ta uchwała przejdzie to nie macie państwo żadnej gwarancji, że ta restrukturyzacja was nie dotknie. Was może dotknąć. Mam nadzieję, że będzie to zrobione w ludzki sposób - tłumaczył radny.
OBURZENIE SLD
Jako kolejny głos w dyskusji zabrał szef powiatowych struktur SLD Tomasz Krzesiński. Ujawnił, że po wydaniu oświadczenia w ubiegłym tygodniu w sprawie SPZOZ przez powiatowe SLD (oświadczenie było w Pałukach), starosta Barczak wezwał na dywanik szefową SLD w Mogilnie Tatianę Urban.
- Co oznaczać miało wczorajsze zaproszenie pani sekretarz rady powiatowej SLD Tatiany Urban? Brzydko mi to pachnie powiem panu szczerze, tym bardziej, że pani Tatiana Urban pracuje w jednostce podległej Starostwu Powiatowemu. Chcę panu przypomnieć, że przewodniczącym powiatowych struktur SLD jestem ja. Takiego zaproszenia od pana niestety nie dostałem, a chętnie bym się z panem spotkał w tej kwestii - mówił.
Dalej przewodniczący przedstawił stanowisko SLD w sprawie operatora. SLD sprzeciwia się dzierżawie, a dodatkowo zobowiązuje radnych z SLD do podporządkowania się dla stanowiska lewicy. Na koniec Tomasz Krzesiński zaznaczył stanowczo.
- Sojusz Lewicy Demokratycznej nie będzie gwarantem plastikowych koalicji mających na celu dobro niektórych osób, będziemy współpracować z każdym, bo chce dobra dla mieszkańców powiatu mogileńskiego - mówił przewodniczący, a zebrani nagrodzili go oklaskami.
NIE UFAJĄ STAROŚCIE
Głos zabrał starosta Tomasz Barczak, który pozwolił sobie na dłuższą i dość emocjonalną przemowę, trwającą pół godziny. Starosta wracał najpierw do historii, kiedy 5/6 lat temu był plan restrukturyzacji służby zdrowia. Podkreślał, że warunki pracy od 2002 roku od kiedy objął fotel starosty zmieniły się diametralnie na lepsze.
Starosta mówił o wielokrotnych niepowodzeniach kiedy gdy wydawało się, że szpital wychodził na prostą, wtedy NFZ obniżał kontrakt. Opowiadał, że na jednym z zarządów podjęto decyzję o tym, że szpital będzie w Mogilnie, ponieważ Strzelno mogło się nie znaleźć w mapie potrzeb zdrowotnych z powodu zbyt bliskiej lokalizacji od Inowrocławia: - To nie było robione na złość dla Strzelna, to było robione w razie czego.
Starosta mówił, że negocjacje o udostępnieniu chociaż części umowy były bardzo trudne.
- To co jest w uzasadnieniu do uchwały to zostało udostępnione po moich ciężkich staraniach (...) mówię do prezesa „panie prezesie na moją odpowiedzialność, zrobię spotkanie z radnymi, zaproszę pana mecenasa - tłumaczył radnym. Dodatkowo mówił, że najwięcej mówili ci radni, których nie było.
Starosta zwrócił się do zgromadzonych mieszkańców.
- Czy państwo myślicie tyle lat mnie znając, że ja coś bym zrobił przeciwko swojemu społeczeństwu? - pytał emocjonalnie starosta. Z sali zebrani odpowiedzieli staroście głośne tak.
- No to państwo mnie nie znacie - mówił starosta.
Dalej odniósł się do oskarżeń krążących w kuluarach pod jego adresem.
- Jak ktoś mi mówi na spotkaniu w Strzelnie, że SPZOZ zostaje w Gębicach, dlatego że jest to elektorat Barczaka to mówi nie prawdę - tłumaczył starosta, a zgromadzeni mieszkańcy wybuchnęli śmiechem. Potem starosta zaatakował burmistrza Strzelna. - Najłatwiej jest, mówię tutaj do burmistrza Strzelna, mówić nie bo nie. Propozycję trzeba mieć.
Na koniec starosta dodał, że jeżeli jest taka potrzeba, to zarząd może się zebrać i procedowanie nad uchwałą zostanie przełożone. Słowa o ośrodku zdrowia w Gębicach po przemówieniu starosty skwitował Przemysław Zowczak. - Proszę nie mówić, że nie ma tutaj podtekstu, że pan i pańscy wyborcy, pan i pańscy sąsiedzi bo dla mnie ten związek przyczynowo-skutkowy jest oczywisty.
Dalej mieszkaniec Zofijówki zwracał się do radnych: - Wiem, że dzisiaj stoicie przed bardzo, bardzo trudną decyzją. Jakąkolwiek byście decyzję nie podjęli to prawdopodobnie okaże się ona tragiczna w skutkach i dla SPZOZ i dla pracowników.
Zowczak zwracał się również do Rady Miejskiej w Mogilnie, która wcześniej podejmowała uchwałę odnośnie poparcia działań starosty.
Przemysławowi Zowczakowi odpowiedziała obecna na sesji przewodnicząca Teresa Kujawa: - Poparcie dotyczyło rozbudowy szpitala w Mogilnie, a nie kto będzie tego dokonywał panie Zowczak, rada miejska nie wypowiedziała się na temat strony zarządzania tą inwestycją.
Dalej głos w dyskusji zabrał burmistrz Ewaryst Matczak, chociaż jak mówił nie miał tego robić.
- Panie starosto musi pan dobrze prosperować środkami publicznymi. To są nasze pieniądze i ja wybierając pana starostę i radę chciałbym by środki wydawane były przez SPZOZ, nie przez operatora prywatnego, ja się na to nie zgadzam, nie ma żadnej gwarancji, że będzie lepiej - grzmiał Ewaryst Matczak.
Dariusz Chudziński odniósł się z kolei do emocjonalnego wystąpienia starosty, a swoją wypowiedzią rozbawił zebranych.
- Nie wiem czy słuchaliście tego co mówił pan starosta i nie mieliście tego samego odczucia co ja, łzy w oczach stają. Naprawdę, miód na serce. Zauważcie jak fantastycznie ta mowa wypadła, jest pan super retorem panie starosto (...) Gdzie był ten mówca od 2002 roku, dlaczego skoro nie potrafił pan przeprowadzić restrukturyzacji (...) Mogilno i Strzelno nie są wyspami na mapie polski, to nie jest wyspa odcięta od świata, takich powiatów jak i szpitalików jest mnóstwo, które żyją, funkcjonują, nikt nikogo nie krzywdzi (...) Jeżeli pan w ten sposób będzie restrukturyzował służbę zdrowia podrzucając nam takie uchwały to pan nigdy tego nie zrobi, ponieważ w każdej chwili, w każdym momencie pańskiego działania, mówienia mamy do czynienia z dwoma dnami - mówił Dariusz Chudziński.
ZARZĄD DO KĄTA
Po niespełna 2,5 godzinach obrad Jan Bartecki przed gł osowaniem wniosku formalnego zarządził trzy minuty przerwy i w kącie sali obrad zebrali się członkowie Zarządu Powiatu.
Po przerwie przeprowadzono głosowanie nad wnioskiem formalnym. Ostatecznie punkt został zdjęty z porządku obrad.
Za zdjęciem głosowało 8 radnych: Jakub Dąbek, Bartosz Nowacki, Jarosław Graczyk, Dariusz Chudziński, Wojciech Baran (wszyscy PO), Jerzy Łaganowski (PiS), Robert Musidłowski (SLD), Krzysztof Mleczko (PSL). Przeciwko głosowali Lucyna Heinich, Mirosław Leszczyński oraz Paweł Kraśny (PSL). Wstrzymali się starosta Tomasz Barczak, wicestarosta Krzysztof Szarzyński, Dorota Repulak, Jan Bartecki i Marek Maruszak (wszyscy PSL) oraz Andrzej Siwek (SLD).
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1270 (24/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze