Muzeum w Chabsku 4 czerwca 2009 r. Na pierwszym planie, od lewej radni SLD Stanisław Radtke i Ryszard Strzelecki razem z radnymi prawicowego „Porozumienia” Stanisławem Grelą i Jerzym Łaganowskim wznoszą toast czerwonym winem za wolność odzyskaną 4 czerwca 1989 r.
fot. Paweł Lachowicz
Mogilno: spektakularna porażka radnych PSL-u i Przymierza
Opozycja pogrążona p o szyję w śmieciach
Radnym Przymierza i PSL-u nie udało się doprowadzić do sytuacji, w której indywidualni właściciele mogliby sami dostarczać śmieci na wysypisko, gdyż jest to niezgodne z prawem. Można by wybudować obok wysypiska punkt odbioru śmieci. Ekonomicznie jest to jednak nieopłacalne.
UPORZĄDKOWANIE WWOZU
Wywożenie odpadów komunalnych indywidualnie przez mieszkańców na wysypisko w Szerzawach jest niezgodne z prawem. Mogą to robić tylko firmy koncesjonowane, czyli na terenie gm. Mogilno, np. MPGK. Przypomnijmy, że zakaz nie jest żadnym wymysłem tej kadencji samorządu. Obowiązywał także w poprzedniej kadencji za czasów burmistrza Jacka Kraśnego i był zapisany w uchwale o utrzymaniu porządku i czystości. Nie był jednak przestrzegany. Każdy mógł przywozić śmieci jak chciał na wysypisko. Dopiero w 2007 r., gdy zainteresowaliśmy się tym, w jaki sposób i gdzie wywożone są odpady cmentarne z Kwieciszewa, okazało się, że nikt nie przestrzegał w gminie Mogilno poprzednich zapisów tzw. uchwały porządkowej. Każdy - choć prawo mu na to nie pozwalało - mógł wwieźć śmieci na wysypisko. I jeszcze tak, jak w przypadku śmieci cmentarnych, mógł liczyć na to, że na kwicie z wysypiska będzie wpisana mniejsza ilość śmieci niż faktycznie przywieziona. Tym samym przywożący śmieci płacili minimalne kwoty, nieadekwatne do odstawianych śmieci. Dopiero po naszym materiale interweniował na wysypisku osobiście ówczesny zastępca dyrektora komunalki Jan Gwiazda i nakazał pracownikom przestrzeganie przepisów i zakazał przyjmowania odpadów od indywidualnych dostawców. Po przekształceniu ZGK w MPGK pracę na wysypisku stracił także dotychczasowy pracownik, który wystawiał pokwitowania nieodpowiadające faktycznej ilości dostarczanych śmieci.
PSL I PRZYMIERZE ZWIETRZYLI SZANSĘ
Kilku radnych wykorzystało jednak sytuację i przenieśli głosy niezadowolonej części mieszkańców na salę sesyjną. Szczególnie Jacek Kończal z Przymierza i Paweł Molenda z PSL-u od półtora roku walczą o to, by jednak możliwość prywatnego przywożenia odpadów na wysypisko istniała. Kilka miesięcy temu radni uchwalili tzw. uchwałę porządkową, gdzie znalazł się zapis, iż sprawy indywidualnego dostarczania przez mieszkańców śmieci na wysypisko komunalne zostaną zapisane w odrębnej uchwale.
Minęło kilka miesięcy i uchwała nie pojawiła się w programie żadnej z sesji. W międzyczasie wybudowano na wysypisku wagę (taki był m.in. wymóg Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska), w przeciwnym wypadku wysypisko zostałoby zamknięte. Konieczne tym samym stało się przez radnych podjęcie uchwały w sprawie ustalenia górnych stawek opłat ponoszonych przez właścicieli nieruchomości za usługi w sprawie usuwania i unieszkodliwiania odpadów komunalnych.
Na sesji majowej radni wycofali z programu sesji projekt uchwały, który zakładał nowe górne stawki opłat. Chodziło zwłaszcza o jedną stawkę: za jednorazowe przyjęcie i utylizację 1 tony odpadów dostarczonych na składowisko gminne - kwota 175 zł. Radny Kończal mówił wtedy, że jest to stawka zaporowa i właściwie uniemożliwiać będzie w przyszłości wywóz śmieci przez osoby prywatne, w momencie, gdy radni stworzą uchwałą taką możliwość.
GÓRNE STAWKI TO ZAPORA
- Jesteśmy dzisiaj dokładnie w takiej samej sytuacji, w jakiej byliśmy miesiąc temu, kiedy zdejmowaliśmy uchwałę z porządku obrad - skomentował ponowną próbę uchwalenia stawek radny Jacek Kończal. Tłumaczył, że pomimo spotkania w tej sprawie, nikt nie potrafił wytłumaczyć, skąd wzięły się wysokości proponowanych w uchwale kwot. Co najbardziej zabolało radnego, to to, że: - Nie ma też obiecanego projektu, który pozwoliłby na wywóz śmieci prywatnym właścicielom na wysypisko śmieci.
JAK JUŻ, TO OSOBNY PLAC
W tym momencie przewodnicząca Elżbieta Sarnowska pierwszy raz wypowiedziała się tak zdecydowanie odnośnie proponowanej wywózki śmieci. Mówiła, że jest po rozmowach z sanepidem oraz przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Byłby to ewenement w województwie, tego typu wywożenie śmieci - podkreśliła.
Zaznaczyła, że jest to jednak możliwe do zorganizowania, ale dopiero po wybudowaniu przez gminę osobnego placu do przyjmowania odpadów komunalnych od prywatnych właścicieli. Chodzi o to, że prywatne osoby nie mogą wjeżdżać swoim transportem na teren wysypiska, gdyż jest to niezgodne z obowiązującym prawem i przepisami sanitarnymi. Przewodnicząca Sarnowska dodała jednak zaraz: - Z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że ta sprawa jest mi nadal bliska.
Poinformowała radnych, że do burmistrza skierowała pismo, aby przygotować kosztorys wybudowania takiego placu i ma zapewnienie Leszka Duszyńskiego, że w tej sprawie będą podjęte działania.
SESJA, DOBRY MOMENT
Ostro na słowa radnego Kończala zareagował prezes MPGK. Artur Lorczak powiedział, że wbrew temu co mówi radny, widział on na komputerze wyliczenia, skąd się wzięła cena odstawianej tony śmieci. Potem prezes - jak mówi - przyniósł te dane także na spotkanie radnych: - Myślałem, że dalej jest pan zainteresowany. Okazało się, że nie. W mocnych słowach zarzucił radnemu, że wraca znowu do sprawy: - Pewnie dlatego, że to sesja. Wytłumaczył jednocześnie, skąd się wzięła kwota 175 zł za 1 tonę śmieci (patrz ramka). Mówił, że ta kwota wynika z obliczeń i kalkulacji. 15% rezerwy w kosztach ma być zabezpieczeniem na wypadek, gdyby znowu do góry poszły opłaty środowiskowe albo nastąpiły znaczne podwyżki paliwa. - Ta stawka nie jest, jak pan tu mówił, celowo zawyżana, żeby odciągnąć ludzi od przywożenia śmieci na wysypisko - zapewnił radnego Kończala prezes MPGK.
Nie zgodził się z tym wyjaśnieniem radny Kończal. Jego zdaniem, owszem prezes komunalki przyniósł komputer na sesji i mówił, że: - Tam, na tym ekranie jest ta kalkulacja przedstawiona. Radny Przymierza tłumaczył, że im chodziło o kalkulację na piśmie, żeby móc się przygotować do dyskusji, a takiej kalkulacji radni nie otrzymali. Radny uważał, że górna stawka w kwocie 175 zł za 1 tonę odstawianych śmieci jest za wysoka.
LEWICA JAK KOALICJA
Jeszcze przed głosowaniem radny PSL-u Paweł Molenda twierdził, że między wysokością stawek a ilością dzikich wysypisk jest ścisły związek. - Jeżeli chcemy, aby nasza gmina nie była zarzucana śmieciami, to musimy się zastanowić, czy te stawki nie zaważą na tym - mówił radny z Padniewka. Innego zdania był radny PO Grzegorz Stochliński: - To czy ludzie wyrzucają śmieci gdzie popadnie, zależy tylko od ich kultury, a nie od tego, ile kosztuje wywóz śmieci. Te śmieci są najczęściej wyrzucane z luksusowych samochodów, podrzucane są worki ze śmieciami. Stawka tu nie ma nic do rzeczy.
Ostatecznie 11 radnych poparło uchwałę, a radni centrowo-prawicowej koalicji otrzymali pełne wsparcie od radnych lewicy. 5 radnych PSL-u i radny Kończal głosowało przeciw, a 1 radny Stanisław Redmann z PSL wstrzymał się od głosu.
ATAK KOŃCZALA
Radny Kończal błyskawicznie podsumował wyniki głosowania mówiąc, że w tym momencie dalsze prace związane z organizacją miejsca odbioru śmieci od prywatnych właścicieli przestały mieć sens: - Z racjonalnej kalkulacji każdego, kto własnym transportem te śmieci będzie chciał odstawić na wysypisko wynika, że to się po prostu nie opłaca.
Zaatakował także przewodniczącą Sarnowską: - Użyła pani określenia, że rzeczą kuriozalną byłoby to w skali województwa. Ja powiem, że rzeczą kuriozalną jest, że myśmy przez półtora roku mnożyli z sesji na sesję rozmaite przeszkody, aby w skuteczny sposób ten projekt uchwały przedstawić. (...) Gdy na ostatnim spotkaniu wszyscy powiedzieli, że są już zmęczeni, pani zadeklarowała, że jako przewodnicząca i jako osoba także zmęczona tym stanem rzeczy - do tego doprowadzi.
Elżbieta Sarnowska ripostowała: - Nie uważam, że byłam osobą blokującą ten projekt uchwały.
OSOBNY PUNKT, ALE PO CO
Prezes komunalki Artur Lorczak zostawił na koniec sesji wszystkie argumenty, które jednoznacznie wykluczają możliwość przywożenia śmieci przez osoby prywatne. Okazało się, że istnieje Rozporządzenie Ministra Środowiska z 24 marca, zgodnie z którym przebywanie osób prywatnych na terenie wysypiska odpadów jest niedopuszczalne. Poza tym szef komunalki ujawnił, że ma jednoznaczną opinię mogileńskiego sanepidu w tej sprawie.
Prezes Lorczak zwrócił uwagę, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska dopuszcza taką możliwość, ale tylko wtedy, gdy gmina wybuduje osobny punkt odbioru śmieci. Byłaby to jednak kosztowna inwestycja dla gminy, gdyż punkt odbioru musiałby być wybudowany zgodnie z zasadami sztuki, czyli m.in. z drenażem i zaizolowanym podłożem. - Pytanie, czy jest sens, kiedy mamy mniej więcej 2 lata do końca, do momentu, kiedy nasze składowisko odpadów zostanie zamknięte - mówił Artur Lorczak.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 911 (30/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze