Szefowa ZNP w Strzelnie Irena Pułkownik twardo broniła interesów nauczycielskich w dyskusji nad przyszłością funkcjonowania szkół i przedszkoli. Nie cofnęła się ani na krok fot. Paweł Lachowicz
Strzelno, gmina, ZNP, spotkanie, radni, burmistrz, reforma
Oświata w martwym punkcie
Radny Ryszard Chudziński tak podsumował nastawienie Związku Nauczycielstwa Polskiego do koniecznych zmian w szkołach: - Zwolnić nikogo nie wolno, na emerytury nie wolno, zamknąć szkoły nie wolno, przewieźć dzieciaków do innej szkoły nie wolno. To znaczy, że nic nie wolno. Wolno za to dopłacać rocznie z budżetu gminy 5 mln złotych do utrzymania sieci nierentownych szkół.
Na prośbę szefowej Związku Nauczycielstwa Polskiego w Strzelnie Ireny Pułkownik w Urzędzie Miejskim w Strzelnie odbyło się spotkanie z radnymi i burmistrzem, by poznać jego plany odnośnie reformy gminnej oświaty. Ewaryst Matczak powtórzył je po raz kolejny.
W nowym roku szkolnym 2016/2017 nie będzie pierwszych klas w szkołach wiejskich, będzie utworzona za to jedna klasa pierwsza w Szkole Podstawowej w Strzelnie (dla porównania w obecnym roku szkolnym klas pierwszych jest sześć). - Jest niż demograficzny. Bardzo dużo ubywa dzieci. Niestety, nie idzie za tym ubytek nauczycieli i nawet emeryci zostają i pracują nadal - mówił burmistrz. Przypomniał, że zaproponował, aby w trzech szkołach wiejskich: Stodoły, Wronowy i Ciechrz łączyć klasę IV i V oprócz polskiego i matematyki. Mówił także, że nie wiadomo ile będzie klas pierwszych w gimnazjum, w tej chwili kończą cztery, prawdopodobnie będą trzy. Burmistrz chciałby także coś zrobić z czternastą pensją u nauczycieli. - Bo jeżeli czternasta pensja zniknęłaby, to mamy tyle nadgodzin, że możemy dać nauczycielom podstawową pensję i byśmy wszyscy przetrwali. Musimy po prostu w oświacie jakieś pieniążki oszczędzać, bo nie będzie z czego dołożyć i dojdzie do tego, że nie będą płacone ZUS-y i podatki. Dlatego jest to ruch minimalny i najmniej szkodliwy. Nie zamykamy żadnej szkoły, ani nie dajemy stowarzyszeniom - twardo Ewaryst Matczak obstawał przy swoich poglądach.
MUREM ZA PRZYWILEJAMI
Irena Pułkownik broniła przywileju wypłacania 14 pensji nauczycielskiej. - Jeżeli daje się pracownikowi jakiś przywilej, to później się już go nie zabiera - mówiła.
Broniła także prawa do urlopów dla podratowania zdrowia przez nauczycieli. Tłumaczyła, że to państwo dało ten przywilej nauczycielom, i jest on rzeczą świętą. - Bardzo proszę, żeby pan panie burmistrzu przede wszystkim nie uprawiał polityki takiej, żeby nie wymuszać na dyrektorach, aby nie godzili się na urlopy dla poratowania zdrowia - apelowała.
Komentowała także sytuację emerytów w nauczycielstwie: - Ja osobiście każdemu z nich mówię tak: „Nie waż się iść, jeżeli chcesz mieć jeszcze większą biedę jak do tej pory miałeś, to idź”. Nie mamy moralnego prawa dzisiaj prosić i wzywać, żeby ten, który nabył te przywileje, żeby go zmuszać, aby szedł na emeryturę. To są pewne przywileje, a nie nakaz. Każdy nauczyciel ma prawo sobie wyliczyć w jakim momencie najkorzystniej będzie mu pójść na tą emeryturę. To nie jest blokowanie, to jest wypracowanie emerytury, żeby godnie żyć - mówiła Irena Pułkownik.
W sprawie łącznia klas Irena Pułkownik twierdziła, że nauczyciele sygnalizują, iż rodzice mogą zabierać swoje dzieci do szkół podstawowych ościennych i niekoniecznie gminy Strzelno. - Możemy dwukrotnie stracić pieniądze. Raz, bo dziecko pójdzie do innej szkoły podstawowej gminy ościennej i daje to wątpliwość, czy wróci do naszej gminy do szkoły gimnazjalnej. Proszę rozważyć te możliwości, żeby pieniążki dwukrotnie nam nie uciekły. Podjęliśmy stanowisko z dyrektorami szkół, że jeżeli tam, gdzie jest konieczność łączenia klas, to ograniczyć się tylko do przedmiotów artystycznych i wychowania fizycznego, ale pozostawić historię i przyrodę, i wszystkie przedmioty ogólnokształcące - mówiła Irena Pułkownik.
W sprawie ograniczania etatów, jako prezes związku twierdziła, że jest to ostateczność: - Panie burmistrzu nie będzie zgody Związku Nauczycielstwa Polskiego, żebyście zrywali umowy. Przy kryzysie jeżeli inaczej nie będzie można, to ograniczenie etatu z wyszczególnieniem na rok. Bo później zatrudnicie na rok i do widzenia. Takiej zgody nie będzie.
13 ETATÓW BEZ POKRYCIA W PRACY
Radny Ryszard Chudziński przypomniał, że jak tylko został wybrany radnym głośno mówił, że należy niektóre szkoły zamknąć.
- Bo dojdzie do takiej sytuacji, że wejdzie komisarz i pokaże nam, gdzie raki zimują - przestrzegał.
- Dlatego pytam panie burmistrzu, ilu nauczycieli zamierza pan zwolnić w związku tym, że brakuje dzieciaków (...) Druga sprawa, to ilu mamy nauczycieli, którzy zgodnie z ustawą nabyli prawa emerytalne. Jest to przywilej i uważam, że po to wymyślono wcześniejsze emerytury dla nauczycieli, żeby mogli iść sobie wcześniej na emeryturę - mówił radny Chudziński.
Burmistrz poinformował, że zabraknie pracy dla 13 etatów nauczycielskich. - Gdyby się udało zlikwidować tą 14 pensję, to byśmy sobie z tym poradzili, ale to się nie uda - mówił burmistrz.
Spytany o ilość emerytów pracujących i osób z przywilejem pójścia na emeryturę burmistrz odpowiedział, że 5 nauczycieli może odejść na emeryturę.
Burmistrz twierdził ponadto, że nie zabiera nikomu przywileju korzystania z urlopu zdrowotnego, ale przygląda się niektórym skierowaniom. - Bo nie może być takiej sytuacji, że nauczyciel występuje o urlop dla zdrowia miesiąc przed ewentualnym pójściem. Przynosi od lekarza, że jest chory na kręgosłup, a jedzie sobie na wczasy na narty - twierdził burmistrz. W tym momencie Irena Pułkownik wtrąciła: - Nikt nie karze w łóżku leżeć, są sposoby rehabilitacji.
Radny Piotr Dubicki wskazał na SPZOZ, gdzie pracownicy zrezygnowali z dodatkowej pensji. Sugerował, aby skupić się na rezygnacji nauczycieli z 14 pensji. - Róbmy to, zanim tych 13 nauczycieli straci pracę - mówił Dubicki.
DWA ŚWIATY
Zdaniem sekretarza Urzędu Miejskiego Jarosława Marka każda propozycja, która wychodzi od burmistrza jest negowana, natomiast nikt jeszcze się nie ośmielił, aby zaproponować jakieś twarde rzeczy, które można byłoby wprowadzić w gminnej oświacie. Ze zdaniem sekretarza nie zgodziła się Irena Pułkownik. Jej zdaniem trzeba tak długo rozmawiać, aż znajdzie się fachowe rozwiązania dla nauczycielskiego środowiska.
Za to ze stwierdzeniem sekretarza Marka w stu procentach zgadzał się przewodniczący Rady Piotr Pieszak. Mówił, że w rozmowach ze związkami nigdy nie było żadnego konsensusu. Jego zdaniem, także to spotkanie pokazuje, że są dwa światy: świat związków zawodowych oraz świat samorządu i finansów publicznych. - Problem polega na tym i nikt nie chce tego zrozumieć, że my musimy z budżetu wygospodarować kilka milionów zł. Nagle w rozmowie ktoś mówi, że są przywileje i są one święte (...) Nie da się utrzymać wszystkiego w takim stanie w jakim jest dziś. Do każdej szkoły dopłacamy 400 do 500 tysięcy. W skali gminy na każdego ucznia dopłacamy po kilka tysięcy zł. My musimy się dostosować do sytuacji, jaka zaistniała na rynku oświatowym. Musimy wypracować jakieś wspólne stanowisko i co zrobić, aby przetrwać ten trudny okres. Nieprzeprowadzanie reform latami niestety kosztuje. Kiedyś te reformy same się o siebie upomną - mówił Piotr Pieszak.
- Jak się ktoś z boku przygląda to sobie mówi, że jesteśmy zwariowani. Coraz mniej dzieciaków, coraz więcej wydają. Ludzie w mieście się śmieją z nas. I nauczyciele mówią, jak u nas jest, tak nigdzie nie ma - mówił radny Chudziński.
- To dobrze - skomentował pod nosem burmistrz.
Radny Ryszard Chudziński wyliczał: - Właściwie wyjdziemy stąd, zamkniemy drzwi i zmarnujemy czas. Zwolnić nikogo nie wolno, na emerytury nie wolno, zamknąć szkoły nie wolno, przewieźć dzieciaków do innej szkoły nie wolno. To znaczy, że nic nie wolno - podsumował radny Chudziński.
Na zakończenie Piotr Pieszak stwierdził, że po raz kolejny się zawiódł. - Nic mądrego z tych rozmów nie wynika i zostaliśmy z punkcie wyjścia - powiedział Pieszak.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1265 (19/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze