Reklama

Pacia odchodzi, trener Wonorski zdecydowany by zostać

Ci zawodnicy „Noteci” przyszli na świąteczne spotkanie opłatkowe. Po lewej stronie w czerwonej bluzie Piotr Pacia, który zadeklarował, że nie zagra już w klubie, gdy jego trenerem będzie Tomasz Wonorski. 

      fot. Damian Stawski

Kryzys, Noteć Gębice, trener, zarząd
     Pacia odchodzi, trener Wonorski zdecydowany by zostać
    Na świąteczne spotkanie opłatkowe nie dotarł jeden z piłkarzy buntowników - Kamil Krotoszyński. Nie przyszedł również krytyk pracy trenera - Roman Wódkiewicz. Obecny na zebraniu Piotr Pacia miał żal do kolegów z murawy, którzy 2,5 miesiąca temu mówili, że czas trenera Wonorskiego minął, a teraz: - Liżą d... trenerowi. Decyzję o tym, kto poprowadzi Noteć w rundzie wiosennej podejmie nowy zarząd na walnym zebraniu w styczniu.

     KRYZYS
     Tuż przed świętami Bożego Narodzenia rozegrał się w klubie Noteć Gębice kolejny odcinek konfliktu, jaki panuje tam od 2,5 miesięcy między częścią piłkarzy, działaczy klubowych i trenerem. Na spotkaniu 5 grudnia ustalono, że jeżeli któryś z piłkarzy nie pojawi się na świątecznym spotkaniu opłatkowym 21 grudnia, daje sygnał zarządowi klubu i trenerowi 21 grudnia, że swej przyszłości zawodniczej nie wiąże już z gębickim klubem.
     Przypomnijmy, że trzy ostatnie jesienne spotkania w lidze okręgowej poprowadził Krzysztof Kowalski, a nie dotychczasowy trener Tomasz Wonorski. Taką decyzję na prezesie klubu Marku Mądrowskim wymogła część piłkarzy na zebraniu 7 listopada, którzy dłużej nie chcieli być trenowani przez trenera Wonorskiego. Właściwie to nie wiadomo, czy trener Wonorski został wtedy zawieszony czy tylko odsunięty od drużyny. Ostatecznej decyzji zarządu w tej sprawie nie było. O potrzebie zmiany trenera Noteci mówił głośno także jeden z członków zarządu klubu Roman Wódkiewicz, który ostatecznie zrezygnował z pracy w zarządzie.

Opłatkiem dzielą się trener Tomasz Wonorski i działacz klubowy, sołtys Gębic Andrzej Konieczka

Reklama

        fot. Damian Stawski

     DEFINITYWNIE ODCHODZI
     Na spotkanie opłatkowe 21 grudnia dotarł także jeden z buntowników, bramkostrzelny Piotr Pacia. Z powodu choroby nie było za to prezesa Mądrowskiego.
     Piotr Pacia dał wszystkim do zrozumienia, że za trenera Tomasza Wonorskiego grać w klubie już nie będzie. Widać było, że do samego trenera piłkarz żalu nie miał, podzielił się z nim opłatkiem. Szczególne pretensje piłkarz miał za to do swoich kolegów z murawy. 7 listopada zawodnicy zdeklarowali się, że czas trenera Wonorskiego już minął. Teraz jak mówił Pacia: - Liżą d... trenerowi. Uznał swoich kolegów z drużyny za fałszywych, a z fałszywymi jak mówił - grać nie chce.
     Kolejną osobą, w stosunku do której Piotr Pacia nie krył zirytowania był członek zarządu Noteci Andrzej Konieczka. Chodziło o jego wypowiedź z zebrania z 5 grudnia, w której Konieczka mówił: - Po spotkaniu kiedy co, Pacia nie strzela jedenastki w szatni rzuca butami o ścianę i tak dalej, po 45 minutach wychodzi.
     Chodziło o sytuację w przerwie meczu rozegranego w Radziejowie, kiedy o zachowaniu Paci, Andrzej Konieczka usłyszał od jednej z osób. Piotr Pacia mówił, że to kłamstwo i butami o ścianę nie rzucał. Andrzej Konieczka tłumaczył się na spotkaniu, że ta wypowiedź była użyta jako przenośnia i chodziło o to, że rzucić butami o ścianę znaczyło zwyczajne odpuścić. Andrzej Konieczka brał jednak za te słowa pełną odpowiedzialność i mówił, że być może swoją wypowiedź trochę przejaskrawił. - Zachowanie, które pokazałeś Piotr, było wysoce niestosowne - zwracał się do Piotra Paci, mówiąc jednocześnie, że to co mówił nie zmienia faktu, że zachowanie zawodnika było naganne.
     Na koniec Piotr Pacia podzielił się opłatkiem z zawodnikami, ale gdy już wychodził rękę podał tylko członkom zarządu i trenerowi.
     Członkowie zarządu nie ukrywali, że byli mile tym zaskoczeni, a Piotr Pacia - ich zdaniem - na koniec zachował się w porządku.
     ZOSTAJE, ALE W JAKIEJ ROLI
     Trener Tomasz Wonorski podjął za to na spotkaniu opłatkowym kluczową decyzję. Miał trzy opcje: odejść do innego klubu, zostać w klubie lub również zostać, ale przez pół roku odpocząć, a wtedy trenerem miałby być Krzysztof Kowalski. Mówił, że z tych trzech opcji zostały już tylko dwie, a odpadła ta kluczowa, czyli odejście do innego klubu. Tomasz Wonorski jest zdeklarowany, by dalej pracować w klubie, ale decyzję na temat jego przyszłości podejmie nowy zarząd wybrany w styczniu.
     CI, CO NIE PRZYSZLI
     Niepewna sytuacja jest natomiast co do występów Kamila Krotoszyńskiego, który w imieniu zawodników wypowiadał się 7 listopada na temat potrzeby zmiany trenera. Piotr Pacia powiedział tylko, że Kamil na to spotkanie 21 grudnia nie chciał przyjść. Wszystko wskazuje na to, ze on także nie będzie już grał w Noteci. Na zebraniu zabrakło także byłego członka zarządu Romana Wódkiewicza, największego wśród działaczy przeciwnika trenera Wonorskiego, który nazywał trenera nadającym się tylko do klasy A.
     KOMPETENCJE TRENERA
     Trener Tomasz Wonorski postanowił za to podsumować cztery lata spędzone z klubem. Według niego, nie były to 4 lata męki fizycznej, ale 4 lata męki psychicznej.
     W pierwszym sezonie każdy mecz Noteci był spotkaniem o utrzymanie. Jedynym spotkaniem, w którym nie było ciśnienia był ostatni mecz w Gębicach ze Złotnikami Kujawskimi. Przed tym meczem podopieczni trenera Tomasza Wonorskiego wiedzieli, że utrzymanie mają zapewnione.
     Przez następne 3 lata, jak mówił, stres towarzyszył każdemu spotkaniu. W ciągu roku są 24 kolejki i każdy mecz trzeba wygrać.
     Trener Wonorski uznał, że jeśli ktoś mówi za plecami, że trzeba coś zmienić i w dodatku inny z działaczy [Roman Wódkiewicz - przyp. das] mówi, że trener Wonorski nie nadaje się do klasy okręgowej, to jego zdaniem, już jest wchodzenie w kompetencje trenera. Podkreślił, że Roman Wódkiewicz nie wiedział zupełnie o co chodzi, wchodził w kompetencje trenera i to on się pogubił.
     EGOIZM W DRUŻYNIE
     Tomasz Wonorski twierdził, że gdyby wszyscy zawodnicy przyłożyli się i dawali z siebie wszystko w każdym meczu, to Noteć grałaby dziś trzeci sezon w V lidze. Trener tak ocenia zaistniałą w klubie sytuację: - Grupa ludzi będąca bez formy chciała się oczyścić z tego, że to nie ich wina. Trener mówił, że gdyby Noteć przegrała mecz ze Zdrojem Ciechocinek, to afera byłaby już po tym spotkaniu, bo jego zdaniem pierwszy przybiegłby Roman Wódkiewicz i pytał, dlaczego Krotoszyński siedzi na ławce, dlaczego Kowalski siedzi na ławce i dlatego przegraliśmy. Trener zdaje sobie sprawę, że ten mecz stanął okoniem w gardle niektórym osobom bo liczyły, że Gębice w tym spotkaniu przegrają.
     - To było szukanie punktu zapalnego - mówił trener.
     Według Wonorskiego nie wszyscy są za klubem i przez niektórych przemawia egoizm, a zawodnik powinien grać dla klubu. Mówił także, że jeżeli zawodnik młody siedzi na ławce to myśli sobie, że może faktycznie jest za młody. Gdy zaś na ławce siada doświadczony zawodnik - jest afera. Zawodnik, który ma 30 lat, najlepszy okres ma za sobą, a ten który ma 17/18 lat najlepsze ma przed sobą. Mówił, że młodzi idą do przodu i wypychają starszych ze składu. Jeśli jest się starszym, trzeba pokazać, że jest się lepszym. - U nas każdy ma szansę grać - mówił trener, tłumacząc, że w Gębicach jest normalna sytuacja. Radość powinno przynosić to, że piłkarze są miejscowi i mimo braku finansów ciągłość jest zachowana.
     Trener dalej kontynuował wątek egoizmu w zespole. - Jak ja gram, a tamten gość siedzi na ławce to jest dobrze, ale jak ja siedzę na ławce, a tamten gość gra, to już jest źle.
    Zawodnicy podczas spotkania milczeli.

Reklama

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1194 (53/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości