Reklama

Paliwo wyciekło, Byk obciąża burmistrza

W kręgu zainteresowania służb prokuratorsko-policyjnych znalazło się trzech kierowców autobusów szkolnych: Roman G. ze Strzelna, Paweł C. ze Strzelna i Paweł B. z Wymysłowic. Paweł B. tłumaczy, że paliwo gromadził na polecenie burmistrza Ewarysta Matczaka i miało być przeznaczone na szkolne wycieczki. - Bzdura. Bzdury opowiada. Nikomu nie kazałem ściągać paliwa. Ja nikomu nie kazałem przelewać paliwa do kanistrów. Na Boga, po co mi to? - powtarza kilkakrotnie reporterowi Ewaryst Matczak.

Na posesji Pawła B. policja odkryła 3 baniaki i około 70 litrów oleju napędowego fot. Magdalena Lachowicz Na posesji Romana G. policja odkryła 18 baniaków i około 420 litrów oleju napędowego fot. Magdalena Lachowicz Na posesji Pawła C. policja odkryła 3 puste baniaki po oleju napędowym fot. Magdalena Lachowicz

    PŁYNĘŁY SYGNAŁY
     Na jednej z sesji w tej kadencji radny miejski Piotr Dubicki mówił, że rozliczanie kosztów utrzymywania szkolnych autobusów w gminie Strzelno budzi jego poważne zastrzeżenia. Koszty, jego zdaniem, były zbyt wysokie. Twierdził, że w żaden sposób kierowcy nie rozliczają się ze zużytego paliwa. Sugerował burmistrzowi, by podjął działania mające na celu kontrolę Urzędu nad kierowcami. Jego zdaniem każdy kierowca wyjeżdżając rano w trasę powinien zapełnić bak autobusu do pełna i na koniec dnia rozliczyć zużyte paliwo.
     Sprawa szkolnych autobusów pojawiła się także na sesji 15 listopada 2016 r. Wówczas radny Ryszard Chudziński zaniepokojony był fakturami wystawianymi za naprawę autobusów. Już wówczas radnego Chudzińskiego interesowała także sprawa zakupu oleju napędowego do autobusów. Twierdził, że gmina wydaje na ten cel rocznie około 250.000 zł. - Czy jest osoba, która ewentualnie kontroluje tankowanie autobusów, czy kierowcy robią to sami? - pytał pół roku temu radny.
     Burmistrz odpowiedział wtedy, że nikt z gminy nie jest przy nalewaniu oleju napędowego do autobusów. - Liczę tutaj na uczciwość kierowców, że nas nikt nie oszukuje. Mamy normy zużycia paliwa i staramy się tego przestrzegać. Paliwo jest rozliczane przez Elżbietę Kowalską - mówił pół roku temu burmistrz Ewaryst Matczak.
     Pomimo wątpliwości radnych burmistrz nie podjął żadnych działań w kierunku kontroli przez ratusz zużycia paliwa w szkolnych autobusach.
     OBSERWOWALI BAZĘ
     Tymczasem minęło kilka miesięcy i akcja pod kryptonimem paliwo przeniosła się z sali sesyjnej w ratuszu na plac Świętokrzyski.
     Jak ustaliliśmy, we wtorek 13 czerwca około 6:00 rano kryminalni ze strzeleńskiego komisariatu ubrani po cywilnemu obserwowali, co się dzieje na placu Świętokrzyskim.
     Obserwowali w ostatnich miesiącach po raz kolejny, nie wiemy, czy na podstawie donosu, czy zebranych przez siebie drogą operacyjną informacji. Wyjeżdżają stamtąd codziennie w trasy trzy szkolne autobusy dowożące uczniów do przedszkoli i szkół na terenie całej gminy. Kierowcami tych autobusów są Paweł B., Paweł C. i Roman G.
     Pozostałe dwa szkolne autobusy, których kierowcami są Bernard Studziński i Grzegorz Suliński stacjonują na placu Stacji Kontroli Pojazdów Lecha Brukiewicza przy ul. Zbożowej w Strzelnie, czyli z drugiej strony miasta.
     Obserwując plac kryminalni zauważyli, jak w pewnej chwili wyjeżdżają dwaj kierowcy prywatnymi samochodami. Jednemu z nich, Pawłowi C. udało się oplem vectrą odjechać.
     Policjanci pojechali za drugim samochodem - fordem fiestą. Kierował nim 41-letni Paweł B., wśród kolegów nazywany Bykiem. Ford doprowadził policjantów do miejsca zamieszkania kierowcy, do Wymysłowic. Tam kierowca został zatrzymany, w bagażniku samochodu znaleziono 3 bańki z paliwem, w sumie było w nich około 70 litrów oleju napędowego.
     Jak ustaliliśmy, zaskakujące było tłumaczenie Pawła B., który mówił policjantom, że paliwo gromadził na polecenie burmistrza Ewarysta Matczaka i miało być ono przeznaczone potem na szkolne wycieczki. Tłumaczył, że paliwo ściągał z baku autobusu za pomocą elektrycznej pompki, która jest na wyposażeniu autokaru.
     TANKOWANIE I KONTROLE
     Z naszych informacji wynika, że policja na miejsce akcji, na plac Świętokrzyski wezwała odpowiedzialnego za sprawy oświaty sekretarza gminy Jarosława Marka.
     Zadecydowano, by wszystkie pięć autobusów podjechało na stację paliw Olkop przy ul. Wyszyńskiego, by uzupełnić paliwo do pełnych baków. W ten sposób ustalono, ile w bakach autobusów brakuje paliwa.
     U Pawła B. zmieściło się około 70 litrów, u Pawła C. około 67 litrów i u Romana G. około 84,5 litra. W autobusach pozostałych kierowców Bernarda Studzińskiego i Grzegorza Sulińskiego nie stwierdzono nieprawidłowości.
     Wtedy policjanci postanowili przeszukać także pomieszczenia Pawła C. i Romana G. w miejscu ich zamieszkania.
     U Pawła C. w Strzelnie policjanci znaleźli na posesji 3 baniaki po oleju napędowym, były jednak puste. Prawdziwy arsenał odkryli za to na posesji Romana G. w Strzelnie. W sumie przechowywał około 420 litrów oleju napędowego. Znaleziono u niego 8 baniaków, w każdym po 30 litrów oleju napędowego, 8 baniaków w każdym po 20 litrów oraz 2 baniaki po 10 litrów oleju napędowego.
     Policja stwierdziła również fałszowanie dokumentacji służbowej. Stan licznika w autobusach nie zgadzał się bowiem z normami spalania. Te nieprawidłowości przekazano do zbadania przez Inspekcję Transportu Drogowego.
     NIE KAZAŁEM ŚCIĄGAĆ PALIWA
     W ostatnich tygodniach mamy bardzo utrudniony kontakt z burmistrzem. Najczęściej nie ma dla nas czasu i wyznacza do rozmowy sekretarza gminy.
     Tym razem jednak zabiegaliśmy o rozmowę z burmistrzem, gdyż zarzut, że to burmistrz mógł kierowcom sugerować spuszczanie oleju napędowego, jest tak poważny, że wymagał bezpośredniej rozmowy.
     W poniedziałek 19 czerwca w swoim gabinecie burmistrz nie był zaskoczony naszymi pytaniami, znał już sprawę kierowców. Zdenerwował się, gdy powiedzieliśmy mu, że Paweł B. tłumaczy się, iż gromadził paliwo na jego polecenie. Nie była to jednak dla niego informacja nowa czy zaskakująca. Wiedział już wcześniej, że to mu się zarzuca.
     - Bzdura. Bzdury opowiada. Nikomu nie kazałem ściągać paliwa. Zawsze kierowcy wyjeżdżając w teren otrzymują zaliczki na pobieranie paliwa. Bzdura, to jest kompletna bzdura. Ja nikomu nie kazałem przelewać paliwa do kanistrów. Na Boga, po co mi to? - powtórzył kilkakrotnie Ewaryst Matczak. Sugerował, by reporter porozmawiał także z innymi kierowcami. - Czy oni też powiedzą, że to burmistrz kazał im spuszczać paliwo? - pytał retorycznie.
     CZEKA NA NOTATKĘ
     Wspomniani trzej kierowcy pracują w dziale dowożenia około 10 lat. Obecnie burmistrz czeka na oficjalną notatkę z policji.
     - Zobaczymy, jak sprawa się będzie dalej przedstawiać, bo dopóki nie ma wyroku, to ja niewiele mogę zrobić. Jesteśmy po rozmowie z kierowcami i zobaczymy, jak ta sprawa się zakończy. Niektóre tłumaczenia kierowców są raczej naiwne. Na pewno pan B. nie powiedział mi prosto w oczy, że kazałem mu spuszczać paliwo. Ja w ogóle słyszałem, że to żona pana B. to powiedziała - mówi nam burmistrz Matczak.
     KOMU SPRZEDAWALI PALIWO
     - Jesteśmy zszokowani, tym bardziej, że kierowcy nie mają tutaj małych zarobków. Na dzień dzisiejszy nie wiem, kto z nich będzie miał zarzuty, więc na razie nic nie mogę zrobić. Jeżeli sprawa pójdzie jeszcze do Inspekcji Transportu Drogowego, to może się jeszcze ciągnąć. Jeszcze będę się z naszą panią prawnik konsultował. Jak będę miał wyrok sądowy, to mogę zwolnić ich dyscyplinarnie, a jeżeli nie mam wyroku sądowego, to zawsze istnieje domniemanie niewinności. Jednak działali oni na szkodę całej gminy, nie tylko burmistrza. Jest jeszcze kwestia, komu oni to paliwo sprzedawali. To może wskazywać, że jest jakaś grupa przestępcza. Dla nas był to szok - opowiada burmistrz Matczak.
     Gdy sytuacja z podejrzanymi kierowcami zostanie rozwiązana, burmistrz zamierza zatrudnić nowych kierowców i od września dział dowożenia będzie funkcjonował tak, jak dotychczas.
     Burmistrz uspakaja rodziców i mówi, że do końca tego roku szkolnego autobusy kursują bez zmian i rodzice nie muszą obawiać się, że dzieci nie dojadą na czas do szkoły lub ze szkoły do domu.
     SYSTEM ZALICZEK
     Ewaryst Matczak mówi, że w tej chwili rozliczanie paliwa wyglądało tak, iż każdy kierowca otrzymywał z Urzędu zaliczkę w kwocie 1.000 zł. Gdy na trasie zabrakło mu paliwa w autobusie, kierowca tankował, płacił i zabierał fakturę.
     Później rozliczał się z tych pieniędzy i kwota była uzupełniana do 1.000 zł.
     Zawsze kierowcy jadący w trasę posiadają zaliczkę 1.000 złotych.
     Burmistrz tłumaczył, że w przypadku wycieczek organizowanych przez sołectwa koszt paliwa i kierowcy wliczony jest w koszt wycieczki i opłacane to jest z funduszu sołeckiego, a kwota przelewana jest na oświatę.
     W przypadku wycieczek szkolnych ustalone jest, że każda klasa ma zagwarantowaną jedną wycieczkę w roku szkolnym i kosztami obciążony jest wydział oświaty.
     W przypadku klubów sportowych koszty wliczane są w oświatę.
     BEZ ZEWNĘTRZNEJ FIRMY
     Sprawa z paliwem ujrzała światło dzienne we wtorek 13 czerwca.
     Następnego dnia odbyło się posiedzenie komisji oświaty Rady Miejskiej. Radni skierowali formalny wniosek do burmistrza o likwidację szkolnych autobusów i podpisanie umowy na dowożenie uczniów z firmą zewnętrzną.
     Jak ustaliliśmy, skierowanie takiego wniosku akurat tego dnia było czystym przypadkiem, gdyż radni nie wiedzieli nic o policyjnej akcji w dniu poprzednim.
     Burmistrz stanowczo powiedział reporterowi, że nie zgada się z wnioskiem komisji oświaty i nie zamierza zlikwidować szkolnych autobusów.
     Spytaliśmy burmistrza, jakie zamierza podjąć kroki, by kontrolować szkolne autobusy.
     Sekretarz Jarosław Marek powiedział nam, że gmina przymierza się do zakupu specjalnych urządzeń monitorujących.
     Kiedyś takie urządzenie testowane było w wozie OSP i jak powiedział sekretarz, zdawało ono egzamin. Gmina zamierza zakupić takie urządzenie do wszystkich autobusów, ale nie wiadomo, jakie będą to koszty.
     - Takie urządzenie rejestruje zużycie paliwa i przebieg trasy. Może nie od razu do wszystkich autobusów to zakupimy, ale zrobimy wszystko, żeby w takie urządzenia autobusy zaopatrzyć. Takie urządzenie pokazuje ilość paliwa w baku, w jakim miejscu w danym czasie autobus się znajduje. Jak się uda, to chcemy wprowadzić to od nowego roku szkolnego - dodał Jarosław Marek.
     CZYTAJĄ DOKUMENTY
     W chwili zamykania tego numeru Pałuk z materiałami dowodowymi zapoznawała się Prokuratura Rejonowa w Mogilnie. Niewykluczone, że ewentualne zarzuty mogą dotyczyć fałszowania dokumentacji służbowej i kradzieży.
     Policja na tym etapie śledztwa nie udziela w sprawie afery paliwowej żadnych informacji.
     Rzecznik komendanta powiatowego policji mł. asp. Tomasz Bartecki potwierdził jedynie, że sprawa jest w zasięgu zainteresowania organów ścigania.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1323 (25/2017)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Zabezpieczyli dokumenty, przesłuchują świadków

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości