Reklama

Parasol, seks i polityka

Teczka w biurku burmistrza coraz grubsza
     Parasol, seks i polityka
     Burmistrz Duszyński stracił zaufanie do szefa Opieki Społecznej. Kancelaria Prawna Leśny i Wspólnicy otrzymała polecenie przygotowania uzasadnienia zwolnienia. Tak, by było skuteczne.

To zdjęcie wykonaliśmy 10 miesięcy temu w siedzibie M-GOPS. Zadowolony burmistrz Leszek Duszyński wręczy za chwilę kierownikowi Dariuszowi Stalinskiemu list gratulacyjny z okazji święta pracowników socjalnych. Za tym poszła także gratyfikacja pieniężna.
       fot. Joanna Świetnicka

   TECZKA
   Od ponad dwóch miesięcy kierownik M-GOPS Dariusz Stalinski ma swoją teczkę w biurku burmistrza Mogilna. Na pierwszy rzut oka - zwykła teczka. Szara. Z zewnątrz niczym nie odróżnia się od innych. Nawet nie jest na zewnątrz opisana. Szczególnie ciekawe jest jednak to, co zawiera. Leszek Duszyński kompletuje w niej różnorodne materiały. Nie są to jednak wycinki prasowe o sukcesach w pracy Opieki Społecznej, tylko oświadczenia, anonimy, listy czy donosy. Szczególnie dużo tam jest listów i fiszek o tematyce erotycznej. Pod miłosnymi uniesieniami pisanymi odręcznie - na przykład kilka stron słów Kocham Cię, trafiają się pod listami podpisy typu: Twój zgredek bądź Twój mężczyzna z bajki. Są także pikantne szczegóły, np. służbowych wyjazdów z M-GOPS do Sopotu czy Zakopanego.
   PĘCZNIEJE
   Teczka zaczęła błyskawicznie pęcznieć po 12 sierpnia. Do burmistrza przyszła wtedy zwolniona dzień wcześniej z pracy w M-GOPS zastępca kierownika Magdalena Wiśniewska. Jej nagłe odejście po blisko 2 latach pracy na tym stanowisku było bardzo dziwne i do dziś jest przedmiotem licznych spekulacji na korytarzach Opieki Społecznej. Sama podpisała 11 sierpnia podsunięte jej przez kierownika w obecności Małgorzaty Kulczak porozumienie o natychmiastowym rozwiązaniu umowy o pracę. Z dnia na dzień. Dariusz Stalinski mówi reporterowi, że rozwiązanie umowy przebiegło bardzo spokojnie. Jego zastępczyni podpisała w sumie dwa pisma: o odebraniu jej upoważnienia do podpisywania pism w imieniu kierownika oraz rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Mówi, że Magdalena Wiśniewska nie miała absolutnie żadnych pytań, choć każdy dokument czytała kilka razy.
   Chcieliśmy porozmawiać z Magdaleną Wiśniewską o przyczynach nagłego odejścia z pracy w M-GOPS. Usłyszeliśmy jednak: - Przepraszam, ale nie chciałabym na ten temat się wypowiadać.
O czym burmistrz rozmawiał z Magdaleną Wiśniewską 12 września w swoim gabinecie, do końca nie wiemy. Możemy się jednak domyślać, że wizyta miała bezpośredni związek z jej zwolnieniem. Wtedy była pracownica M-GOPS złożyła na ręce burmistrza pisemne odwołanie od tego, co spotkało ją dzień wcześniej.
   Pocztą treść odwołania dzień później otrzymał także kierownik Stalinski. Burmistrz mówił nam wtedy, że odwołanie złożone na jego ręce od decyzji kierownika zakładu budżetowego nie może mieć żadnej mocy prawnej. Nie mogło mieć, ponieważ jedyną drogą odwoławczą dla zwolnionej pani kierownik mógł być tylko Sąd Pracy. Z informacji, jakie posiadamy, do dziś jednak do Sądu Pracy w Inowrocławiu taki pozew nie wpłynął. Może wpłynąć w każdej chwili, gdyż przy odejściu z pracy za porozumieniem - stronę, która chce założyć sprawę nie obligują żadne terminy.
   NERWY
   Ktoś z ratusza musiał 12 sierpnia przesłać informację do M-GOPS, bo kierownika Stalinskiego mocno ta pierwsza wizyta Wiśniewskiej zaniepokoiła. Tego samego dnia za wszelką cenę usiłował się telefonicznie umówić na spotkanie z burmistrzem, dzwoniąc wiele razy do sekretarki burmistrza. Dzwonił także do radnego Stanisława Greli, który przebywał u rodziny w Bieszczadach. Telefon do Greli nie był przypadkowy. Córka radnego Kamila jest główną księgową w M-GOPS i kierownik często w osobie radnego miał podczas komisji bądź sesji wsparcie i oparcie.
   Od 17 sierpnia kierownik Stalinski rozpoczynał urlop i chciał zrobić wszystko, by ze spokojem wyjechać na wczasy z rodziną do Bułgarii. 14 sierpnia przyjął go wiceburmistrz Jarosław Ciesielski. Jak wynika z naszych informacji, przyjął go bardzo ciepło, uspokoił i życzył udanego odpoczynku.
   ZLECENIE I
   Wizyt Magdaleny Wiśniewskiej w ratuszu było więcej - także na osobistą telefoniczną prośbę burmistrza Duszyńskiego.
   Teczka robiła się coraz grubsza.
   Co potem się w niej pojawiało - nie wiemy. Jedno jest pewne, jeszcze przed wyjazdem sierpniowym do bratniego miasta w Engelskirchen, musiały pojawić się jakieś informacje, które spowodowały, iż burmistrz Duszyński zaczął myśleć poważnie o zwolnieniu z pracy kierownika Stalinskiego. Polecił prawnikowi ratusza z toruńskiej kancelarii prawnej przejrzeć materiały i zastanowić się, czy można na ich podstawie przygotować uzasadnienie skutecznego zwolnienia. Sytuacja się przeciągała, ostatecznie takie uzasadnienie nie pojawiło się.
   ZLECENIE II
   8 września burmistrz zlecił przygotowanie uzasadnienia zwolnienia Kancelarii Prawnej Leśny i Wspólnicy z Gniezna. Tej samej, która zajmowała się przekształceniem mogileńskiej komunalki w spółkę MPGK. Burmistrz powiedział reporterowi, że stracił zaufanie do kierownika po ostatnich wydarzeniach i jest zdeterminowany rozwiązać z nim umowę o pracę.
   ZASKOCZONY
   Gdy spytaliśmy 23 września przed sesją Rady Miejskiej kierownika Stalinskiego o teczkę, w której burmistrz gromadzi materiały na jego temat - zbladł i zaniemówił. Nie wiedział także, że przygotowywane jest jego zwolnienie z pracy. Przypomniał jednak, że zmniejszenie mu w ubiegłym roku okresu wypowiedzenia z 6 do 3 miesięcy mogło świadczyć o tym, że burmistrz będzie miał kiedyś taki zamiar. Dodał także, że od kilku miesięcy czuje w powietrzu gęstą atmosferę wokół siebie.
   - To się wyczuwa - mówi reporterowi i dodaje: - Nie wiem, dlaczego moja była zastępczyni chce mnie zniszczyć i czemu burmistrz się w to angażuje. Podległą mi jednostką kieruję najlepiej, jak to możliwe. Po rozstaniu z zastępczynią nastroje załogi w zakładzie także bardzo poprawiły się.
   KOMISJA WSPIERA
   Bardzo mocne wystąpienie miał radny Grela podczas sesji 2 września. Mówił, że wrócił z Bieszczad i zobaczył w Pałukach artykuł o zwolnieniu Magdaleny Wiśniewskiej. - Lepiej późno niż wcale - komentował ten fakt radny Grela. Mówił w imieniu komisji społecznej, którą kieruje, że były liczne skargi na pracę Magdaleny Wiśniewskiej jako zastępcy kierownika. Między innymi skargi od osób niepełnosprawnych zgłaszała radna Genowefa Kąkol. Radny Grela sugerował także, że panowała napięta atmosfera między zastępcą kierownika a załogą M-GOPS, gdyż nie do końca, jego zdaniem, miała ona sobie radzić z kierowaniem ludźmi.
   OJ, OJ
   To nie jest pierwsza próba w tej kadencji wręczenia Dariuszowi Stalinskiemu zwolnienia z pracy. Pierwsza była 2 lata temu. Zwolnienie leżało już w szufladzie burmistrza gotowe do wręczenia.Wtedy niespodziewanie do gabinetu weszli radny Stanisław Grela i przewodnicząca Rady Miejskiej Elżbieta Sarnowska. Wybili z głowy burmistrzowi pomysł zwolnienia kierownika Stalinskiego z pracy. Po ratuszu do dziś krąży anegdota, jakoby radny Grela wszedł do gabinetu i kiwając jednoznacznie palcem mówił: - Oj Leszek, Leszek. Tylko spróbuj. Inni pracownicy opowiadają, że to było tak: - Oj Lesiu, Lesiu. Tylko spróbuj. Dariusz Stalinski, gdy wczoraj z nim rozmawialiśmy, potwierdził, że radny Grela i przewodnicząca Sarnowska stanęli dwa lata temu w jego obronie.
   PARASOL
   Właściwie od tamtego czasu politycy prawicy będący blisko przy burmistrzu Duszyńskim, związani z byłym Przymierzem czy PiS (tym sprzed wyborów samorządowych w październiku 2006 r.), roztoczyli nad kierownikiem Stalinskim parasol ochronny. Przez 2 lata, gdzieś do przełomu czerwca i lipca tego roku, nie było tematu kierownika Stalinskiego.
   Parasol wziął się stąd, że Dariusz Stalinski był jednym z z sygnatariuszy umowy koalicyjnej, którą przed II turą wyborów 2006 r. zawarła Wspólnota z PiS i Przymierzem. On parafował umowę w imieniu Przymierza. Najpierw Przymierze stawiało warunki Leszkowi Duszyńskiemu przed II turą wyborów na fotel burmistrza, że gwarantuje on po wygranych wyborach Dariuszowi Stalinskiemu nietykalność. Tak się nie stało. W spisanej politycznej umowie zagwarantowaną nietykalność ma tylko sekretarz gminy Mariola Źrałka.
   22 września spytaliśmy wiceburmistrza Jarosława Ciesielskiego, czy kancelaria Leśny i Wspólnicy przygotowała już uzasadnienie zwolnienia kierownika M-GOPS. - Sprawa stanęła w miejscu - taką otrzymaliśmy odpowiedź mailem. W sprawie, jak wynika z wypowiedzi wiceburmistrza, nic się nie dzieje. Prawdopodobnie dlatego, że Leszek Duszyński uległ na Ukrainie w Brodach ciężkiej kontuzji kości udowej i w tej chwili po operacji znajduje się w szpitalu. Rekonwalescencja może potrwać nawet kilka miesięcy.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 919 (38/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości