Dyrektor OSRiR Robert Michalski podczas wręczania nagród na plaży w Wiecanowie fot. Damian Stawski
Mogilno, wigilia, sylwester, OSRiR, CBA, Robert Michalski, Włodzimierz Strzeliński
Pieniądze, pieniądze, pieniądze, kolega od kieliszka i CBA
Nagle 30 grudnia dyrektor OSRiR Robert Michalski wręczył specjaliście do spraw zaopatrzenia i koordynacji Włodzimierzowi Strzelińskiemu zwolnienie z pracy. Ten jeszcze tego samego dnia rozpoczął publiczne ujawnianie różnych spraw związanych z inwestycjami i pracami zlecanymi przez dyrektora OSRiR. Burmistrz Leszek Duszyński tak to komentuje: Rozumiem pana rozgoryczenie i złość z powodu utraty pracy w OSRiR, ale jeżeli ma pan jakiekolwiek podejrzenia o nieprawidłowościach, to proszę przekazać to prokuraturze. - Panie burmistrzu, chyba pan mnie nie docenia. Sprawą zajmie się CBA, ponieważ przekręty pana kolegi od kieliszka przekraczają kilkaset tysięcy złotych - stwierdził Włodzimierz Strzeliński. Jak powiedział, tak zrobił - 4 stycznia zawiózł do CBA w Bydgoszczy posiadane przez siebie materiały.
BYŁ OD POCZĄTKU
Włodzimierz Strzeliński pracował w Ośrodku Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji w Mogilnie od momentu powstania zakładu budżetowego, od 16 listopada 2004 r., jeszcze za czasów burmistrza Jacka Kraśnego. Zatrudniony był na czas nieokreślony. Mówi reporterowi Pałuk, że OSRiR był jakby jego dzieckiem. O firmie wiedział wszystko, był specjalistą do spraw zaopatrzenia i koordynacji. Miał pod swoim nadzorem trzy stadiony piłkarskie: w Mogilnie przy ul. Mickiewicza, w Dąbrówce i w Gębicach. Nadzorował także wypożyczalnię sprzętu pływającego, sportowego i plażę w Wiecanowie. Do tego dochodzą dwa boiska orlik, które w 2015 r. decyzją dyrektora Roberta Michalskiego przekazane zostały pod nadzór Karola Kaźmierczaka - syna szefa komisji oświaty, kultury i sportu Rady Miejskiej w Mogilnie oraz szefa powiatowej Platformy Obywatelskiej. Włodzimierz Strzeliński nadzorował także Hotel Mogilno mieszczący się przy ul. Mickiewicza w budynku Centrum Konferencyjno-Sportowego. Od listopada 2015 r. hotel osobiście nadzorował już dyrektor Michalski, a pod koniec listopada hotel został przekazany w kompetencje stażystce Paulinie Owczarzak.
CHCIAŁ ODEJŚĆ
W 2013 r. Włodzimierz Strzeliński mówi, że znalazł sobie dobrą pracę w zupełnie innym miejscu. Opowiada reporterowi, że chciał odejść bo nie mógł już patrzyć na to co robi dyrektor Robert Michalski. Jak wydaje publiczne pieniądze i wymyśla coraz to nowe inwestycję, które miały zapewnić wpływy dla jego kolegów. Powiedział wprost, że odchodzi. Wtedy dyrektor Michalski powstrzymał go, miał powiedzieć, że nie zgadza się na odejście swojego pracownika. Włodzimierz Strzeliński dostał 400 zł brutto podwyżki i został w OSRiR.
KONFLIKT Z RECEPCJONISTKĄ
Według Włodzimierza Strzelińskiego jego problemy zaczęły się po przyjściu do pracy w charakterze sprzątaczki w OSRiR Anny Prussak. To żona Jerzego Prussaka, którego firma świadczy przez cały rok usługi ratownicze w krytej pływalni należącej do OSRiR oraz w sezonie letnim na kąpielisku w Wiecanowie. Jerzy Prussak to także jeden z bliskich współpracowników burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego, organizujący mu kampanię wyborczą, rozwożący plakaty, użyczający swego samochodu do tego celu.
Włodzimierz Strzeliński mówi o wysokiej niekompetencji Anny Prusak, braku obycia i przygotowania intelektualnego do pracy w publicznym miejscu, jakim jest pływalnia. Opowiada na przykład o sytuacjach, kiedy Anna Prussak siedziała ze swoim mężem, a inne sprzątaczki w tym czasie pracowały. Miała robić także karygodne błędy ortograficzne, pisząc na przykład słowo ubikacja przez „ó”. Później awansowała do pracy na recepcjonistkę w Hotelu Mogilno. Wśród pracowników miała pseudonim Pani kierownik, ponieważ wszystkim, jak opowiada Włodzimierz Strzeliński, miała rozkazywać. Gdy dla recepcjonistów hotelu miały zostać przygotowane kursy języka angielskiego, jedna z pracowniczek OSRiR powiedziała głośno, że niektórym przydałoby się nauczyć najpierw podstaw języka polskiego.
Inna sytuacja, o której przypomina sobie Włodzimierz Strzeliński, miała związek z brakiem pościeli w dwóch pokojach hotelowych. Opowiada, że w tej sytuacji poinformował panią Prussak o braku wolnych pokoi, a ona przerwała mu i miała powiedzieć, że będzie mówić dzwoniącym do hotelu: wiem, wiem, będę mówiła, że nie ma pościeli. Zdenerwowany Włodzimierz Strzeliński poprawiał: nie, ma pani mówić, że nie ma wolnych miejsc w hotelu.
W końcu Włodzimierz Strzeliński mówi, że nie wytrzymał i 15 listopada 2015 r. wysłał maila do dyrektora Michalskiego. Pisał w mailu: W nawiązaniu do naszej ostatniej rozmowy dotyczącej pani Prussak a także wizji lokalnej, która pokazała w jaki sposób traktuje ona swoje obowiązki służbowe oświadczam, że nie widzę dalszej możliwości współpracy z tą Panią. Po naszej ostatniej rozmowie miały miejsce kolejne 4 sytuacje, które dyskwalifikują tą Panią do pracy jako recepcjonistka w hotelu, chyba że wszyscy pracownicy OSRiR zniżą się do poziomu intelektualnego pani Prussak i na tym poziomie będziemy świadczyli usługi.
WYBITA SZYBA
W listopadzie 2015 r. miała miejsce jeszcze jedna sytuacja. Włodzimierz Strzeliński, z zamiłowania myśliwy, organizował polowanie dla kobiet. W piątek 20 listopada 2015 r. w Hotelu Mogilno odbyła się po polowaniu uroczysta kolacja. Włodzimierz Strzeliński był tam obecny do 22:30. Później nie wiedział już co się dzieje, a okazało się, że goście zaczęli rozrabiać.
- Około północy, czy po północy jeden z uczestników wybił szybę w drzwiach do świetlicy. Jedna z pań recepcjonistek wystraszyła się, zamknęła się. W końcu ten pan pokazał legitymację policyjną, powiedział, że nie ma się bać, on jest policjantem, niech da szufelkę, miotłę, oni zamiotą - opowiadał Strzeliński.
W sobotę rano 21 listopada 2015 r. dyrektor Michalski dowiedział się o całym zajściu i miał zrobić wielką awanturę w hotelu, a pracownicy mieli być przez niego rozpytywani.
- Kiedy wróciłem do hotelu wieczorem na biurku leżało pismo, że hotel przechodzi pod zarząd osobisty pana dyrektora. No to poszedłem w poniedziałek albo we wtorek do pana dyrektora wyjaśnić tą sytuację. No najpierw twierdził, że ta szyba to nie jest problem bo to się każdemu może zdarzyć i tak dalej. Ale mówi, te słowa, które wypowiedział policjant do recepcjonistki to są niedopuszczalne. Ja mówię jakie słowa? Rozrabiali, on wyciągnął legitymację policyjną i powiedział, zacytuję słowa pana dyrektora „Jeżeli k... zadzwonisz po policję, to cie z...” - opowiada dalej Włodzimierz Strzeliński.
Próbował tę sytuację osobiście wyjaśnić. - Zadzwoniłem najpierw do tych chłopaków, powiedzieli że nic takiego nie miało miejsca. Zadzwoniłem do pani recepcjonistki to zapytała mnie kto coś takiego wymyślił, nic takiego nie miało miejsca. Więc poszedłem ponownie do dyrektora i powiedziałem, że ani ci chłopacy ani recepcjonistka nie potwierdzają tych słów, które pan mi zarzuca. No to jak ta pani będzie w pracy wyjaśnimy. Pojechaliśmy, wyjaśniliśmy, pani recepcjonistka nie potwierdziła tych słów, takie słowa nigdy nie padły. Wracając, między halą a hotelem pan dyrektor dwa razy mnie przeprosił za tą sytuację i od tego dnia już przestał się do mnie odzywać.
Taka sytuacja trwała ponad miesiąc, aż do 30 grudnia 2015 r.
O tę sytuację z wybitą szybą spytaliśmy dyrektora Michalskiego.
Kolacja organizowana przez pana Strzelińskiego zakończyła się skandalicznymi ekscesami. Między innymi wybiciem szyby oraz obrzuceniem recepcjonistki niecenzuralnymi słowami. (Potwierdzoną notatką sporządzoną przez panią recepcjonistkę) - napisał nam w mailu Robert Michalski.
Włodzimierz Strzeliński (z lewej) miał cały czas nadzór na boiskami „orlik”, póki w 2015 r. nie przejął tych obowiązków stojący obok Karol Kaźmierczak fot. Marek Holak ZAMKNIE DYREKTORA
Po drodze był jeszcze jeden wątek. 23 listopada 2015 r. Włodzimierz Strzeliński miał zadzwonić do Piotra Smółki, którego firma była wykonawcą remontu budynku Centrum Konferencyjno-Sportowego, żeby wymienił zniszczoną szybę w świetlicy.
- Jadąc do pracy 24 listopada rano dzwonił, żebym podjechał do hotelu, to on tam będzie i tą szybę zamówi. To ja mu powiedziałem, że ja nie podjadę, ja się już hotelem nie zajmuję. Pan dyrektor mnie wczoraj [23 listopada w poniedziałek - przyp. das] odwołał. A Piotr Smółka na to „ja nic nie wiem, wczoraj z nim rozmawiałem, nic nie mówił”. A taki zdenerwowany byłem. Powiedziałem coś, chyba jedno słowo za dużo, że mam tego dosyć, że zamknę dyrektora - opowiada Włodzimierz Strzeliński.
O tym co powiedział, że zamknę dyrektora musiał dowiedzieć się Robert Michalski i wezwał Włodzimierza Strzelińskiego na rozmowę. - Powiedział mi, że jeżeli coś mam, to mam to zgłosić do prokuratury, a ja mu powiedziałem, że on mnie chyba nie docenia - opowiada reporterowi.
W PREZENCIE ZWOLNIENIE
Pięć tygodni później, między Wigilią a sylwestrem 30 grudnia 2015 r., w swoim gabinecie dyrektor Michalski wręczył Włodzimierzowi Strzelińskiemu pisemne zwolnienie z 3-miesięcznym wypowiedzeniem warunków pracy (do końca marca) bez konieczności świadczenia pracy. Jako przyczynę zwolnienia podał: planowane zmiany organizacyjne w strukturze zakładu pracy, które doprowadzą do zlikwidowania Pańskiego stanowiska pracy. Planowane zmiany mają na celu zracjonalizowanie struktury organizacyjnej zakładu pracy i ograniczenie kosztów związanych z jego funkcjonowaniem.
Dyrektor Michalski przy wręczaniu zwolnienia miał nie powiedzieć ani słowa. Włodzimierz Strzeliński mówi, że był tak zdenerwowany, że nie zdał nawet kluczy do obiektów, które miał pod sobą. Także telefonu służbowego. Telefon, jak mówi, ma zablokowany i nie korzysta już z niego. Obie rzeczy miał zdać dziś 7 stycznia.
Dla Włodzimierza Strzelińskiego wszystko stało się jasne. Mówi, że już wcześniej przeczuwał, że coś się dzieje i coś się szykuje. Dzisiaj nie ma żadnych wątpliwości, że głównym powodem jego zwolnienia było to, że nie chciał w OSRiR Anny Prussak i ciągle zwracał uwagę dyrektorowi na jej niekompetencje. Jak mówi, dziś widzi, że czarę goryczy przelał mail do dyrektora Michalskiego z 15 listopada 2015 r. dotyczący Anny Prussak, o którym piszemy powyżej.
WSZYSTKO W TAJEMNICY
Dyrektor Robert Michalski pisemnie odpowiedział reporterowi, że zmiany organizacyjne w OSRiR wejdą w życie w drugim kwartale tego roku i będą dotyczyły racjonalizacji zatrudnienia. Nie podał nam jednak żadnych szczegółów tych zmian. Spytaliśmy także dyrektora, kto przejął obowiązki Włodzimierza Strzelińskiego? Tu także nic się nie dowiedzieliśmy. - Kilku pracowników OSRiR-u - napisał dyrektor.
Dyrektor Michalski zdecydowanie zaprzeczył, by to konflikt na linii Anna Prussak - Włodzimierz Strzeliński miał być przyczyną, dla której zwolnił pracownika.
Oskarżenia Włodzimierza Strzelińskiego odrzuca także Anna Prussak, z którą rozmawialiśmy 5 stycznia. - Proszę zapytać pracowników hotelu czy jestem niekompetentna, może pan gości hotelowych również zapytać - mówiła. Pytaliśmy również o jej konflikt z Włodzimierzem Strzelińskim. - Pierwszy raz o tym słyszę, między nami nie było konfliktu. To ja bym powiedziała, że to pan Strzeliński coś do mnie miał - tłumaczyła Anna Prussak.
DUŻO PIENIĘDZY ZA DOZÓR PLAŻY
Po odebraniu 30 grudnia około 13:00 wypowiedzenia pracy przez Włodzimierza Strzelińskiego w sieci zawrzało. Od 13:50 zaczął on wrzucać na swojego facebook informacje ze zdjęciami pokazujące kulisy różnych inwestycji i działań w OSRiR. Reporter spotkał się z Włodzimierzem Strzelińskim w sobotę 2 stycznia.
Pierwsza informacja dotyczyła tego jak Jerzy Prussak w 2014 r. zarobił przez okres od 1 lipca do 30 września kwotę 29.820 zł za dozór i utrzymanie czystości na kąpielisku w Wiecanowie.
A tak w Mogilnie rozdaje się budżetowe, nasze podatników pieniądze Kolegom i przyjaciołom. Czy byłby ktoś chętny aby za kwotę niższą niż 15.000 zł miesięcznie dozorować i dbać o czystość plaży w Wiecanowie?? Nie dotyczy to usług ratowniczych. Samo tylko i wyłącznie sprzątanie i dozór kąpieliska. Oczywiście jest celowy błąd w dokumencie, bo okres pracy to miesiące lipiec-sierpień. Jeżeli ktoś jest chętny pracować za kwotę mniejszą niż 15.000 zł miesięcznie niech spróbuje złożyć swoją ofertę na adres OSRiR, bezpośrednio do dyrektora: [email protected] lub telefonicznie 510139837 - pisał Włodzimierz Strzeliński.
Tak wysoka kwota za wykonywane usługi Jerzego Prussaka na plaży nie była jednak jedynym wątkiem w tej sprawie.
Włodzimierz Strzeliński powiedział nam, że w sierpniu 2014 r. przez okres 3 tygodni dodatkowo był zatrudniony Marcin Majchrzak na umowę-zlecenie w OSRiR właśnie do sprzątania plaży w Wiecanowie. Jak widać było to w tym samym okresie, w którym usługi świadczył Jerzy Prussak. Obydwie prace się dublowały, dotyczyły tego samego miejsca - plaży w Wiecanowie i tych samych czynności.
Dyrektora Michalskiego spytaliśmy, w jaki sposób został wybrany oferent na dozór i utrzymanie czystości na plaży w Wiecanowie i czy był to przetarg czy wybór z wolnej ręki.
Dyrektor napisał, że usługi dozoru i utrzymania czystości w Wiecanowie zostały wybrane na podstawie obowiązującego w OSRiR Regulamin Udzielania Zamówień Publicznych. Na pytanie, jakie firmy ubiegały się o tę pracę i jakie dawały ceny oraz o to do kogo wysłane zostały oferty dyrektor Michalski nie odpowiedział nam. Napisał natomiast, że w okresie sezonu letniego, czyli w czasie największego wykorzystania ośrodka przez mieszkańców gminy Mogilno, istniała potrzeba całodobowego dozoru ośrodka w Wiecanowie. Konieczne było również wielokrotne, każdego dnia sprzątanie terenu ośrodka. Wynikało to z faktu olbrzymiego zainteresowania wypoczynkiem w tym miejscu.
- Najtańszą formą jest zatrudnienie firmy zewnętrznej ponieważ koszt na godzinę jest dużo niższy niż w przypadku umowy o pracę, która wiąże się z dodatkowymi obciążeniami w postaci między innymi urlopów, dodatkowego wynagrodzenia za pracę w godzinach nocnych, w niedzielę i święta itp. W całym okresie obowiązywania umów tj. trzech letnich miesięcy wykonawca otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 15 zł brutto za godzinę i niezależnie czy praca była wykonywana w dzień czy w nocy. Z mojego rozeznania wynika, że była to najkorzystniejsza oferta na naszym rynku - pisał dyrektor Michalski.
Zapytaliśmy również o to, dlaczego w wakacje 2014 r., pomimo że robiła to firma Jerzego Prussaka, dodatkowo do sprzątania plaży była zatrudniona jeszcze inna osoba na umowę-zlecenie. Dyrektor tłumaczył to tym, że był to pierwszy sezon po modernizacji kąpieliska i dlatego potrzebne było zatrudnienie dodatkowej osoby.
- W sierpniu zaistniała doraźna potrzeba czasowego zatrudnienia dodatkowej osoby do sprzątania terenu w Wiecanowie. Pracownikom firmy, która zgodnie z umową sprawowała dozór całodobowy i sprzątanie plaży doszły dodatkowe obowiązki (między innymi wypożyczalnia sprzętu pływającego) co powodowało, że czasowo nie byli w stanie w sposób sprawny połączyć obowiązków wypożyczania sprzętu, obsługi innych atrakcji oraz bieżącego sprzątania. Później ta sytuacja unormowała się - opowiadał Robert Michalski.
NA BOISKO WYDANO JUŻ 55.000 ZŁ
Kolejna informacja wrzucona 30 grudnia o 18:33 dotyczyła bardzo aktualnego tematu, czyli budowy boiska treningowego dla Pogoni Mogilno.
Okazuje się, że na placu za halą między ul. Grobla a boiskiem orlik już w 2013 r. jesienią (16 października) zostały zlecone pierwsze prace w celu utworzenia placu treningowego dla Pogoni Mogilno. Czyli tam, gdzie obecnie burmistrz Leszek Duszyński próbuje przeforsować budowę boiska treningowego za 250.000 zł. Z zakupem, bramek, piłkochwytów i siatek będzie to kwota jeszcze większa.Wydano na to 55.000 zł. Dodatkowo koszenie tej łąki 2 razy w tygodniu przez przyjaciela dyrektora kosztowało podatników myślę jakieś kilka lub kilkanaście tysięcy złotych - komentował Włodzimierz Strzeliński.
Włodzimierz Strzeliński tłumaczył reporterowi, że teraz w miejscu, gdzie powstał właśnie ten plac za 55.000 zł ma być zebrana ziemia i zostanie nawożona nowa pod budowę boiska treningowego.
Mówi, że w maju 2014 r. ponaglał właściciela firmy TransRol Waldemara Polaka, by dokończył budowę placu treningowego. W mailu z 5 maja 2014 r. pisał z upoważnienia dyrektora OSRiR do Waldemara Polaka: W nawiązaniu do wcześniejszych korespondencji, prosimy o natychmiastowe dokończenie zlecenia z dnia 16.10.2013. Od chwili otrzymania przez państwa zlecenia minęło pół roku a prace nie zostały ukończone. Wielokrotnie monitowaliśmy ten temat. Prosimy o dokończenie zlecenia do 11.05.2014. W przypadku nie wywiązania się z powyższego terminu zmuszeni będziemy zlecić prace innej firmie zewnętrznej a państwa obciążyć kosztami.
Dwa dni później nakazywał już przerwać firmie prace, gdyż ta miała wykonywać je niezgodnie z uzgodnieniami, a kamienie na placu treningowym, które miały być wyzbierane zostawały wciśnięte wałem w glebę. Prosimy natychmiast przerwać prace. W nawiązaniu do wcześniejszych korespondencji i przesłanych zdjęć, miały być wyzbierane wszystkie kamienie, a nie wciśnięte wałem w podłoże - pisał 7 maja Włodzimierz Strzeliński.
Pół godziny po tym mailu u dyrektora Michalskiego pojawił się osobiście Waldemar Polak. Później okazało się, że całą robotę za firmę musieli wykonać pracownicy OSRiR-u.
- Kiedy pan Polak wyszedł, udałem się do dyrektora, dowiedzieć się, jakie są ustalenia. Powiedział „do takiego kamyszka wszystko wyzbiera”. Za dwa dni kazał mi wziąć kobiety z hali sportowej i chodzili wszyscy, i zbierali kamienie na placu - tłumaczy Włodzimierz Strzeliński.
Dyrektora Michalskiego pytaliśmy, dlaczego w październiku 2013 r. zlecił firmie TransRol Waldemara Polaka przygotowanie boiska treningowego dla Pogoni Mogilno.
- Ponieważ firma ta wygrała postępowanie w zakresie zapytania o cenę tj. przedstawiła najkorzystniejszą ofertę. Sprawą tą bezpośrednio zajmował się pan Strzeliński. On też z ramienia OSRiR był osobą upoważnioną i odpowiedzialną w zakresie realizacji umowy, która została podpisana z wykonawcą - informuje Robert Michalski.
Kolejne pytanie brzmiało, dlaczego OSRiR wydał na to 55.000 zł i nigdy nie było tam żadnych treningów, a teraz w budżecie jest około 300.000 zł na nowe boisko treningowe w tym samym miejscu. Dyrektor Michalski od razu na początku zaznaczył, że nieprawdą jest, że nie było tam żadnych treningów - nie przedstawił jednak na to żadnych dowodów. Kwota 250.000 zł przed przetargiem ujęta w budżecie odnosi się natomiast do wykonania boiska z prawdziwego zdarzenia.
Teren znajdujący się za halą widowisko-sportową do niedawna stanowił prawdziwy „krajobraz księżycowy”. Nie mógł być wykorzystywany, ponieważ znajdowały się tam olbrzymie zagłębienia, nierówności, śmieci, itp. Celem OSRiR zawsze było poszerzanie oferty, z której mogą korzystać mieszkańcy oraz udostępnianie nowych miejsc, w których możliwe jest aktywne spędzanie wolnego czasu. Stąd pomysł wykorzystania terenu za halą na przyszłe boisko treningowe, z myślą o najmłodszych mieszkańcach naszej gminy - promował plac dyrektor.
Ponadto, jak zaznaczał dyrektor, prace prowadzone na tym terenie miały za zadanie przygotowanie tego skrawka terenów gminnych na potrzeby działalności rekreacyjnych i sportowych. Stan obecny jest taki, iż możliwe jest wykorzystanie tego terenu w taki właśnie sposób. Stanowi on ponadto dobrą bazę do ewentualnej budowy boiska treningowego z prawdziwego zdarzenia - tłumaczył dyrektor.
Wykonawca prac został wybrany w drodze postępowania zapytania o cenę, którym - jak mówił dyrektor Robert Michalski - zajmował się bezpośrednio Włodzimierz Strzeliński.
- Cena za wykonane roboty jest ceną rynkową, a więc w danych warunkach możliwie najniższą, ponieważ wybrano najtańszą ofertę z pośród złożonych przez różne firmy. Potem podpisana została umowa z wykonawcą, a z ramienia OSRiR upoważnionym i zobowiązanym do jej realizacji był pan Strzeliński. Zakres wykonanych robót był szeroki i obejmował w szczególności: równania terenu o powierzchni 8.000 m2, nawiezienie warstwy ziemi o grubości 5 cm na powierzchni 8.000 m2, wysiew trawy na powierzchni 8.000 m2. Dziwi zatem że dzisiaj pan Strzeliński na portalu społecznościowym krytycznie ocenia własną pracę - drwił Robert Michalski. Nie dowiedzieliśmy się jednak, jakie inne firmy ubiegały się o tę inwestycje i za jaką kwotę.
Ostatnie pytanie w temacie boiska treningowego dotyczyło tego, dlaczego kamienie zbierali pracownicy OSRiR-u, a nie zrobiła tego firma zewnętrzna, a wcześniejsze ustalenia miały być takie, że firma miała się tym zająć.
- Większość kamieni, gryzu, plastików i innych śmieci została usunięta przez wykonawcę, a jedynie niewielka część drobnych kamieni, która pojawiła się po opadach wiosennych była sukcesywnie usuwana przez pracowników OSRiR w terminie późniejszym - tłumaczył dyrektor.
Rozmawialiśmy w tej sprawie również z Waldemarem Polakiem. Powiedział, że to zlecenie na nawożenie ziemi otrzymał od Włodzimierza Strzelińskiego. Tłumaczył, że w ziemi, którą nawoził, nie było nawet najmniejszego kamyka. - Ja woziłem ziemię torfową - tłumaczy Waldemar Polak. O Włodzimierzu Strzelińskim nie miał najlepszego zdania. - Ten człowiek ma (...) w głowie - mówił reporterowi. Dodatkowo Waldemar Polak powiedział, że kamienie były już wcześniej, a nie w ziemi, którą nawoził. Zbieraniem kamieni zajmowali się za to jego ludzie, a nie jak mówił Włodzimierz Strzeliński - pracownicy OSRiR.
Jednak to co mówił nam Włodzimierz Strzeliński o zbieraniu kamieni częściowo potwierdził przecież także dyrektor Michalski.
KOSZENIE TRAWY
A kim był przyjaciel od koszenia trawy, o którym mowa we wpisie o 18:33? Włodzimierz Strzeliński mówił, że jest to bliski znajomy Roberta Michalskiego - Waldemar Nowakowski z firmy Twój Dom (przedsiębiorstwo budowlane). Co ciekawe, na stanie OSRiR-u jest kosiarka, a napełnienie jej paliwem kosztowałoby, jak mówił Włodzimierz Strzeliński, około 50 zł (czyli 8 litrów paliwa). Koszeniem trawy miałby się wtedy zajmować jeden z pracowników OSRiR.
Spytaliśmy się dyrektora Michalskiego, dlaczego do koszenia terenu przy hali dwa razy w tygodniu wynajął firmę Waldemara Nowakowskiego, skoro kosiarka jest na stanie OSRiR.
OSRiR dysponuje w tej chwili sprzętem do koszenia technicznie wyeksploatowanym oraz ograniczonym zasobem pracowniczym, który w sezonie piłkarskim nie jest w stanie poświęcić wystarczającej ilości czasu na koszenie tak ogromnego areału terenów zielonych. Należy dodać że łącznie jest to duża powierzchnia. Mamy do skoszenia bowiem jednorazowo ponad 25.000 m2 boisk piłkarskich. Przy obecnie posiadanym sprzęcie nie ma możliwości prawidłowego i systematycznego utrzymania terenów zielonych. Samodzielnie wykonywane są koszenia znacznych terenów zielonych wokół hali widowiskowo-sportowej, orlików oraz wysokie skarpy w sąsiedztwie, czyli około 10.000 m2. W tej sytuacji niezbędne było i nadal jest korzystanie z usług firmy zewnętrznej gwarantującej prawidłowe i systematyczne koszenie oraz usuwanie skoszonej trawy - tłumaczy w mailu dyrektor.
Zapytaliśmy również, ile za tę usługę zarobił Waldemar Nowakowski. Precyzyjna odpowiedź dyrektora Michalskiego nie została jednak udzielona.
Wykonawca został wyłoniony w drodze zapytania o cenę na podstawie obowiązującego w OSRiR Regulaminu Zamówień Publicznych. Jego oferta była najtańsza i dodać należy, że tańsza od kolejnej o połowę. Taka procedura powtarzana jest co roku. Wyłoniona firma świadczy swoje usługi przy cenie
9 gr za m2 - pisał dyrektor. Co ciekawe, nie poznaliśmy jednak pozostałych firm ubiegających się o pracę koszenia trawy i stawek jakie proponowały.
Dzwoniliśmy na prywatny numer telefonu Waldemara Nowakowskiego, ten jednak nie odebrał telefonu od reportera Pałuk.
POZBYLI SIĘ I ZAPŁACILI
Kolejną sprawą jest to, co działo się przy płycie boiska piłkarskiego w Dąbrówce.
Czytamy w informacji Włodzimierza Strzelińskiego: Kolejny kwiatek jeszcze dyrektora Michalskiego. Pewien jego przyjaciel nazwijmy to z (...) zabrał z Dąbrówki 1-2 tony płukanego żwiru, który zapewne sprzedał, dwa boksy (...) dla zawodników rezerwowych i kiosk Ruchu które zapewne poszły na złom i niezłą kasę na tym zrobił, uszkadzając przy tym betonowy płot, linię energetyczną napowietrzną i skasował za to 6.000 zł. Wg mnie usługa była warta 500-1000 zł.
Zapytaliśmy Włodzimierza Strzelińskiego o kogo w tej sprawie chodzi. Miał to być przedsiębiorca Hieronim Murzyn z Padniewka. To, że za usługę według Włodzimierza Strzelińskiego wydano za dużo to jedno. Inną sprawą były jednak uszkodzenia mienia. Włodzimierz Strzeliński miał w tej sprawie informować dyrektora Roberta Michalskiego, ponieważ szkody przez przedsiębiorcę powinny zostać naprawione. Dyrektor miał powiedzieć Strzelińskiemu w końcu: „o mnie to obchodzi, burmistrz go będzie rozliczał. Strzeliński mówi też, że zerwane linie mogły być bardzo niebezpieczne. Gdy Włodzimierz Strzeliński zobaczył zerwane linie szybko zorientował się jednak, że poszło zwarcie i nie stanowiły zagrożenia dla nikogo.
Tym razem pytaliśmy dyrektora Roberta Michalskiego, dlaczego zlecił firmie Hieronima Murzyna z Padniewka wywiezienie z boiska w Dąbrówce żwiru, boksów oraz kiosku ruchu. Dyrektor tłumaczył to przykrym wypadkiem, który wydarzył się na terenie boiska w ubiegłym roku. Po tym wypadku konieczne stało się uporządkowanie placu.
W połowie ubiegłego roku na terenie boiska w Dąbrówce miał miejsce przykry w skutkach wypadek. Na teren boiska, które nie jest ogólnodostępne wszedł młody chłopak i w wyniku braku ostrożności doznał obrażeń przygnieciony bramką. Po tym zdarzeniu konieczne stało się wywiezienie niezakotwiczonych bramek, które służyły wyłącznie klubowi „Pogoń” Mogilno do treningów. Przy tej okazji uporządkowano i wyeliminowano wszystko to co mogło w przyszłości doprowadzić do podobnego wypadku. Niestety teren boiska nie jest w całości ogrodzony i brak reakcji mógł spowodować że w przyszłości ktoś inny mógłby dostać się na teren a co za tym idzie doznać jakiś obrażeń. Zakres prac porządkowych obejmował wywiezienie sprzętu w postaci boksów kiosku piasku i gruzu a także porządkowanie terenu - tłumaczył dyrektor.
Dalej pytaliśmy, dlaczego ta usługa kosztowała OSRiR aż 6.000 zł.
Na cenę wykonanej usługi wpłynęła konieczność sfinansowania sprzętu w postaci koparki, dźwigu i samochodów typu wywrotek itp. Niezbędne też było poświęcenie wielu roboczogodzin w celu takiego porządkowania terenu, by był on bezpieczny - dyrektor Michalski tłumaczył wydatek.
Ostatnie pytanie w sprawie Dąbrówki brzmiało, dlaczego Hieronim Murzyn nie naprawił uszkodzonego przez niego ogrodzenia i zerwanej linii napowietrznej.
Trudno było ustalić czy uszkodzenia elementów ogrodzenia i zerwanie linii miały miejsca podczas tych prac - twierdził dyrektor Michalski.
Do Hieronima Murzyna nie udało się nam dodzwonić. Zadzwoniliśmy na telefon jego firmy i w słuchawce reporter usłyszał, że Hieronim Murzyn rozładowuje aktualnie węgiel w miejscowości poza Mogilnem. - Węgiel rozwalają, taki jest tam hałas, nie wiem czy pan się dodzwoni - mówił pracownik. Przekazał nam numer do jego syna Macieja, który był z nim, tłumacząc, że może prędzej uda się skontaktować z nim. Niestety, nie udało się.
Burmistrz Leszek Duszyński zna doskonale Hieronima Murzyna (z okularami) z imprez sportowych. Tu na stadionie w Mogilnie wpadają sobie w objęcia po awansie „Pogoni” do IV ligi. fot. Marek Holak KTO KOGO NIE DOCENIA
Późnym wieczorem 30 grudnia informacje od Włodzimierza Strzelińskiego trafiły na profil urzędowy burmistrza Leszka Duszyńskiego.
Burmistrz Duszyński tak to komentował: Rozumiem pana rozgoryczenie i złość z powodu utraty pracy w OSRiR, ale jeżeli ma pan jakiekolwiek podejrzenia o nieprawidłowościach to proszę przekazać to prokuraturze. Ze swej strony pragnę zapewnić pana, iż zajmę się tą sprawą. Pozdrawiam.
Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź ze strony Włodzimierza Strzelińskiego.
Panie burmistrzu, chyba pan mnie nie docenia. Sprawą zajmie się CBA ponieważ przekręty pana kolegi od kieliszka przekraczają kilkaset tysięcy złotych - pisał Włodzimierz Strzeliński. Po czym dodał: Te zdjęcia to są fakty a nie fikcja. Pieniądze rozdawane kolegom, być może za rozklejanie pańskich plakatów wyborczych po nocach ale też pieniądze podatników wyrzucone w błoto.
NIE ZNA KOLEGI OD KIELISZKA
Z burmistrzem Leszkiem Duszyńskim rozmawialiśmy 4 stycznia. Burmistrz powiedział, że zwrócił się do dyrektora Roberta Michalskiego, by ten wyjaśnił wszystkie poruszane sprawy.
Pytaliśmy burmistrza, kogo ma na myśli Włodzimierz Strzeliński, pisząc do burmistrza: ... przekręty pana kolegi od kieliszka przekraczają kilkaset tysięcy złotych. Burmistrz powiedział, że nie wie o kogo może chodzić. Również Robert Michalski wyjaśnił reporterowi, że nic mu nie wiadomo o żadnych imprezach alkoholowych. Dodał, że być może takie imprezy odbywały się w barze, który wcześniej funkcjonował w hali. Bar należał jednak do osoby prywatnej.
Na wszystkie pytania burmistrz odpowiadał reporterowi raczej zdawkowo. Pytaliśmy burmistrza Duszyńskiego o to, czy kiedykolwiek naciskał lub wydawał dyspozycje służbowe dyrektorowi Michalskiemu, by konkretne firmy otrzymywały zlecenia. - Chyba pan sobie żartuje, nic takiego nie miało miejsca - mówił stanowczo burmistrz. O to samo pytaliśmy dyrektora Michalskiego, czy ktoś wydawał mu polecenia służbowe odnośnie wyboru tych właśnie oferentów. - Nie. Zarówno OSRiR jak również Spółka Mogilno Sport posiadają kierownictwo wyposażone w odpowiednie kompetencje i w zakresie bieżącej działalności są samodzielne - ucinał dyrektor
Pytaliśmy jeszcze burmistrza o to czy ktokolwiek w instytucjach podległych burmistrzowi otrzymywał pieniądze w postaci różnych zleceń za wcześniejsze rozklejanie plakatów wyborczych podczas samorządowej kampanii. Tutaj burmistrz również zaprzeczył. - Komitet wyborczy działał na zasadzie wolontariatu - mówił burmistrz Duszyński.
POINFORMOWAŁ CBA
Jak zapewnia Włodzimierz Strzeliński, te sprawy, które na razie ujawnił to tylko kropla w morzu. Resztę spraw zostawia dla CBA, do siedziby którego pojechał w poniedziałek 4 stycznia. Po tej wizycie powiedział reporterowi, że w Bydgoszczy powiedziano mu, że mają określone ramy działania i mają zobaczyć, czy to właśnie oni zajmą się tą sprawą czy być może zupełnie ktoś inny.
O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy również dyrektora Roberta Michalskiego. Jak się okazuje, wpisy ze strony społecznościowej Włodzimierza Strzelińskiego mają zostać zgłoszone do prokuratury. - Wszelkie oszczerstwa i pomówienia formułowane przez pana Włodzimierza Strzelińskiego pod moim adresem jak i podległych mi pracowników, znajdą swój finał w sądzie. W dniu dzisiejszym miałem w tej sprawie spotkanie z prawnikiem - informuje reportera dyrektor Michalski.
SMS
Dodatkowo Robert Michalski mówi, że Włodzimierz Strzeliński miał wysłać do niego już po zwolnieniu 30 grudnia SMS-a.
Można zrozumieć rozżalenie spowodowane faktem utraty pracy, jednak zachowanie pana Strzelińskiego jest niedopuszczalne, a o tym, z kim mamy do czynienia niech świadczy treść SMS-a, który otrzymałem kilkadziesiąt minut po rozwiązaniu umowy o pracę z panem Strzelińskim (...): „Punktualnie o 13.50 zamieszczam na FB jeden z wielu dokumentów, którymi dysponuję. Gdyby zmienił pan zdanie i chciał porozmawiać to proszę o telefon a natychmiast go usunę” - informuje o jego treści Robert Michalski.
Zadzwoniliśmy w tej sprawie do Włodzimierza Strzelińskiego, który potwierdził, że wysłał SMS-a takiej treści. Sam uważa, że: - Nic tam takiego nie ma.
O kolejnych sprawach związanych z OSRiR i spółką Mogilno Sport będziemy informować w następnych numerach gazety.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1247 (1/2016)
Inne teksty na ten temat:
Prokuratura bierze pod lupę pracę dyrektora Michalskiego
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze