Zdaniem radnej Haliny Płachcińskiej pieski na terenie przytuliska są zaniedbane i nie mają wcale dobrych warunków do życia. Radna Agnieszka Kowalska sugerowała, aby zainteresowani adopcją psów mieli większą możliwość obejrzenia zwierząt. Pytała również, czy będzie możliwość zwiększenia czasu pracy pracownika, który opiekuje się zwierzętami.
BEZDOMNE PSY W PRZYTULISKU
Gmina Jeziora Wielkie ma podpisaną umowę z Ewą Czajkowską, prowadzącą Eko-Schronisko dla Zwierząt Zielone Pole z Ostrowitego w gminie Golub Dobrzyń. Tym samym odławianiem bezpańskich psów powinna zająć się firma z Ostrowitego. Pracownicy tej firmy po zgłoszeniu o błąkających się na terenie gminy bezpańskich psach powinna przyjechać i je odłowić.
Gmina robi wszystko, by uchronić zwierzęta przed pobytem w schronisku. Na terenie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK) w Siedlimowie (gm. Jeziora Wielkie) funkcjonuje przytulisko dla zwierząt. Na terenie gminy praktykowane jest to w ten sposób, że pracownicy jeziorańskiej komunalki, by obniżyć koszty gminy, po zgłoszeniu o błąkających się psach odławiają je i na czas odbioru ich przez schronisko umieszczają je w przytulisku zorganizowanym na terenie PSZOK w Siedlimowie. Ponadto zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom realizują na terenie gminy Fundacja Przyjaciół Kotów Przyjezierza w Wójcinie oraz Gospodarstwo Rolne, Rafała Gołdyna z Wilczyna.
Na co dzień pieskami w przytulisku, oddanymi do adopcji z terenu gminy bądź odłowionymi zajmują się właśnie pracownicy PSZOK. Mocno zaangażowana w opiekę nad zwierzętami jest radna Agnieszka Kowalska, która prowadzi na portalu społecznościowym facebook profil Psiaki bezdomniaki Jeziora Wielkie. Radna zamieszcza tam zdjęcia psów z PSZOK-u w Siedlimowiie i stara się na własną rękę znaleźć chętnych do adopcji psów.
{loadmoduleid 456}
WYDATKI
W roku 2022 na realizację programu opieki nad zwierzętami zabezpieczono w budżecie Jezior Wielkich 74.000 zł. Za utrzymanie psów w schronisku - 30.000 zł, w tym na sterylizację i kastrację zwierząt bezdomnych oraz kotów wolno żyjących, zapewnienie bezdomnym zwierzętom domowym miejsca w schronisku, odławianie bezdomnych zwierząt, poszukiwanie właścicieli dla bezdomnych zwierząt, elektroniczne znakowanie zwierząt przebywających w schronisku. Na poszukiwanie nowych właścicieli dla bezdomnych zwierząt, w tym przygotowanie do adopcji (szczepienia, zabiegi, sterylizacja itp.) zabezpieczono 10.000 zł, usługi weterynaryjne, w tym usypianie ślepych miotów - 2.000 zł, zapewnienie miejsca bezpańskim zwierzętom gospodarskim w gospodarstwie rolnym - 2.000 zł, zakup karmy dla zwierząt bezdomnych - 12.000 zł, zapewnianie całodobowej opieki weterynaryjnej w przypadkach zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt - 6.000 zł, zabiegi sterylizacji i kastracji zwierzętom domowym posiadających właścicieli - 10.000 zł oraz opieka i dokarmianie wolno żyjących kotów - 2.000 zł.
PSY POWINNY MIEĆ LEPSZE WARUNKI
Na terenie gminy jest wiele osób, którym los bezpańskich zwierząt nie jest obojętny. Korzystając z obecności podczas grudniowego posiedzenia komisji Rady Gminy prezesa jeziorańskiej spółki komunalnej Macieja Szeląga, radne Agnieszka Kowalska i Halina Płachcińska zaapelowały o zadbanie o godne życie dla piesków, zwłaszcza w kontekście panującej zimy. Agnieszka Kowalska pytała kiedy można się spodziewać cieplej wody dla psów przebywających w przytulisku w Siedlimowie. Pytała również, czy będzie możliwość zwiększenia czasu pracy pracownika, który opiekuje się zwierzętami.
Prezes poinformował, że na terenie przytuliska pojawił się już piecyk, a niebawem zostanie dowieziona butla z gazem. Powiedział również, że w istniejącym na terenie przytuliska pomieszczeniu zainstalowany zostanie grzejnik, tak aby była tam stała temperatura. Uspokoił radna Kowalską, że na okres zimowy pracownik będzie więcej czasu poświęcał psom. Do tej pory pracownik zajmujący się psami przebywa na terenie przytuliska w godzinach rannych i popołudniowych.
![]() |
| Jak widać na przykładzie tej budy. Kurtyna osłaniająca budę przed podmuchem wiatru jest już całkowicie zniszczona fot. Magdalena Lachowicz |
UTRUDNIONY KONTAKT ZAINTERESOWANYCH ADOPCJĄ
Radna Kowalska sugerowała, aby zainteresowani adopcją psów mieli większą możliwość obejrzenia zwierząt. - Ludzie chcą zobaczyć pieska i proszą mnie o kontakt. W tygodniu kontakt ten jest utrudniony. Chodzi o to, żeby chociaż jeden dzień w tygodniu był dodatkowy - sugerowała radna Agnieszka Kowalska.
Zdaniem prezesa Macieja Szeląga, pracownicy spółki starają się, by pieskom żyło się dobrze. Jego zdaniem nie będzie żadnego problemu, by pracownik podjechał na teren przytuliska, gdy będą zainteresowani obejrzeniem piesków. Zaznaczył jednak, że nie może być tam pracownika 24 godziny na dobę. - Rozpatrzymy to. Teraz zimą, jak najbardziej, bo jest mniej pracy w spółce. Wiosną jest to utrudnienie. Musielibyśmy nowy etat stworzyć, a to są koszty. Staramy się, aby były u nas oszczędności - mówił prezes Szeląg. Dodał, że pracownik otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie za ponadwymiarowy czas poświęcony psom w przytulisku. - Inaczej pracownik by się nie zgodził - dodał prezes.
BUDŻET JEST JAKI JEST
Agnieszka Kowalska wyliczała, że obecnie na terenie przytuliska znajduje się 14 piesków. Jej zdaniem jeden pracownik, który się nimi opiekuje ma pełne ręce pracy.
Radną Halinę Płachcińską interesowało ile więcej czasu pracownik poświęca w okresie zimowym pieskom - Jest to 10 minut, czy ile to trwa, skoro jest tam z rana i po południu. Widział pan te psy. Wstyd jest powiedzieć, żeby ktoś zaadoptował takiego psa, bo on wizualnie jest zaniedbany, chociaż jest dokarmiony - mówiła radna Płachcińska.
![]() |
| fot. Magdalena Lachowicz |
Prezes Szeląg tłumaczył, że pracownik komunalki udaje się na teren przytuliska w ramach potrzeb. - Idzie, uprzątnie, posiedzi chwilę z nimi. Z tego co wiem przyjeżdża pan weterynarz i mówi, że u nas mają bardzo dobrze te pieski. Nie wiem, co jest nie tak, z tymi pieskami - mówił Maciej Szeląg. Dodał, że był na terenie przytuliska i widział psy. - Był pan tam kiedy jest zima, kiedy nie mają co pić, tylko jest zamarznięty lód w miskach. Kiedy nie ma ciepłej strawy. One nie mają, gdzie się schować. Widział pan budy? Od początku mówiłam, że budy są źle zaprojektowane. Gdy pies jest w budzie, to jest centralnie narażony na ewentualny wiatr. Te wiatrołapy, to są paski takie z folii. Niby trochę chronią. Jeżeli ktoś bierze psa, to powinien nim się opiekować, tak jak samym sobą. Czasem lepiej, jak chodzą bezpańsko, wtedy mają trochę lepsze warunki, bo dzieciaki je pogłaszczą, tylko, że są niebezpieczne wtedy - mówiła radna Płachcińska.
Zdaniem prezesa Szeląga jest zima i woda, którą nalewa się do misek po krótkim czasie zamarza. Jego zdaniem ciepłej wody psom się nie podaje, bo ona szybciej marznie. - Wie pani, że są to pieski tymczasowo do adopcji. Nie zgodzę się z panią. Na początku było mówione, że nie mają dachu, za chwilę pani powie, żeby budy były ogrzewane. Ja nie widzę problemu. Ale ja ze swoich prywatnych pieniędzy nie wyłożę na to, a budżet mamy, jaki mamy i uważam, że robimy wszystko, żeby te pieski miały bardzo dobrze. Jak będzie większy budżet na to przeznaczony, to nie będzie problemu - powiedział prezes Maciej Szeląg.
Magdalena Lachowicz, 3 I 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze